Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ależ ja bardzo dobrze wiem o co mi chodzi :lol:
Na ostatnich spacerach olewa drugą sukę z którą wyrażnie chce się bawić w domu (to widać i czasami nawet słychać) i to tak mi się średnio podoba. I zastanawiam się na ile to wynika z aury i utrudnionego poruszania się mojej staruszki.
A do tej pory zabawy już poznanymi psami uwielbiała i problem był tylko w przełamaniu pierwszych lodów. Pomijając utrudnienie dla mnie to chyba lepiej żeby poznała kilka fajnych psiaków i normalnie mijała się z innymi niż miałaby omijać wszystkie w sposób wymuszony?

  • Replies 350
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

a mnie zupełnie nie zależy na tym, zeby sie Sabina z innymi psami bawila.
ja bym tylko chciała, żeby ona nie probowała obcych suk pożerać :-?

Posted

Jedyne co mi przychodzi do głowy, to szkolenie w grupie posłuszeństwa w trakcie którego naczysz ją zachowywać się bez zarzutu przy innych sukach. Tu sterylizacja niekoniecznie musi przynieść pozytywne efekty.

Posted

[quote name='Azir']Jedyne co mi przychodzi do głowy, to szkolenie w grupie posłuszeństwa w trakcie którego naczysz ją zachowywać się bez zarzutu przy innych sukach.

takie standardowe szkolenie chyba nie na wiele by sie zdalo :roll: tam przyklada sie wage glownie do wyuczenia komend, a te podstawowe Sabina zna. nie sadze, zeby instruktor mogl jednoczesnie kocentorwac sie na nauczaniu psow komend i na zachowaniu Sabiny wobec innych psow.
to musialoby byc szkolenie indywidualne, ale w towarzystwie innych suczek. a na takie mnie niestety nie stac... musze więc radzić sobe sama.

ech, pozwolę sobie na małą (ok, nie taka zów mała :wink: ) dygresję.

dzieki uprzejmosci Doddy wzielysmy z sucza udzial w jednej sesji szkolenia grupowego. to bylo naprawde niesamowite doswiadczenie! Dodam, ze działo się to już w czasie "agresywności" Sabiny.

spoznilysmy sie troche, cala grupa (doskonale sie juz znajaca) byla na miejscu. Sabina weszla wiec w dosc juz zgrane stado.
i... bite poltorej godziny... trzymala sie mojej spodnicy 8) kiedy tylko znikalam jej z oczu (a robilam to celowo, zeby zobaczyc, jak sie zachowa) wpadala niemalze w panike 8)
inne psy (w tym i suki) po prostu dla niej nie istnialy i widac bylo, ze ona dla nich tez chciala pozostac niewidoczną! nie reagowala nawet na wyrazne zaczepki jednej z suczek!
oderwala sie ode mnie tylko raz, kiedy mlody doberman zaczal bawic sie swoja piszcząca zabawką - tu instynkt wziął górę, poleciała mu ją zabrac, ale przejecie łupu odbyło sie na szczęscie bezkrwawo, po prostu poszła i se wzięła :wink: natomiast inne zabawki pozostałych psów w ogóle jej nie interesowały.
polecenia wykonywała prawie bez zarzutu (oczywiście na swoim indywidualnym poziomie wyszkolenia).
jednym z cwiczonych elementow była komenda "siad, zostań". psy miały siedzieć, a każda po kolei para (pies z przewodnikiem) robiły za rozproszenie, przechadzając sie między nimi. Sabina nie wyłamała nawet w momencie, kiedy ten młody rozbrykany doberman nadepnął jej na ogon! (a pisałam już, ze na duże psy reaguje histerycznie). w pewnym momencie, wyraznie znudzona zmieniła pozycje na... leżącą :o w otoczniu kilkunastu obcych jej psow :o cały czas jednak była skoncentrowana na mnie. rozproszyła ją dopiero ta prowkujaca ją ciągle suczka - przechodząc obok Sabiny wyrwała się w jej kierunku z warkotem (albo szczekaniem, nie pamiętam już dokładnie). a Sabina, jak gdyby nigdy nic, po prostu się troche odsunęła...

jestem jednak pewna, że taka sielanka potrwałaby może do trzeciej kolejnej sesji. jak tylko Sabina "zadomowiłaby sie" w tej grupie, zaczęłaby pokazywac różki... :roll:
Niemniej, bylo mi bardzo milo, kiedy inni wlasciciele gratulowali mi takiej spokojnej mądrej suczki i tego, jak sobie z nią radzę :lol:



[quote name='Azir']Tu sterylizacja niekoniecznie musi przynieść pozytywne efekty

mozliwosci sa trzy:
albo sie zachowanie Sabiny polepszy
albo sie pogorszy (na bardziej dominujące)
albo zostanie bez zmian
:wink:
jednak decyzje o streylizacji podjelam ze wzgledow czysto zdrowotnych, wiec tak, czy inaczej psica pojdzie pod noz.

Posted

asher napisał(a):


dzieki uprzejmosci Doddy wzielysmy z sucza udzial w jednej sesji szkolenia grupowego. to bylo naprawde niesamowite doswiadczenie! Dodam, ze działo się to już w czasie "agresywności" Sabiny.


inne psy (w tym i suki) po prostu dla niej nie istnialy i widac bylo, ze ona dla nich tez chciala pozostac niewidoczną! nie reagowala nawet na wyrazne zaczepki jednej z suczek!

polecenia wykonywała prawie bez zarzutu... cały czas jednak była skoncentrowana na mnie.

...jestem jednak pewna, że taka sielanka potrwałaby może do trzeciej kolejnej sesji. jak tylko Sabina "zadomowiłaby sie" w tej grupie, zaczęłaby pokazywac różki... :roll:


No widzisz, czyli dobry efekt! :D , i właśnie podczas szkolenia grupowego Ty jej pokazujesz, że liczy się praca z Tobą a nie gryzienie z sukami. Jeśli przyzwyczaiłabyś ją do pracy pracy przy innych sukach a Ty razem ze swoimi smakołykami czy zabawkami stałabyś się dla niej NA STAŁE najważniejsza, to taka suka na pewno byłaby bardziej do opanowania. Od takiego psa na pewno nie można oczekiwać, że będzie bawić się z suczkami, ale chociaż nie będzie ich zjadać :wink: .
Inni może przyjdą na takie szkolenie z zamiarem nauczenia psa komend, ale Ty przy okazji zsocjalizujesz swoją psicę :D !

Posted

Azir napisał(a):
Jedyne co mi przychodzi do głowy, to szkolenie w grupie posłuszeństwa w trakcie którego naczysz ją zachowywać się bez zarzutu przy innych sukach. Tu sterylizacja niekoniecznie musi przynieść pozytywne efekty.


Ja osobiście uważam, że plac szkoleniowy (typowy kurs posłuszeństwa) jest ostatnim miejscem na terapię w przypadku psów z problemami behawioralnymi. I to z kilku powodów:
1. Inni uczestnicy zapłacili za kurs i mają prawo oczekiwać, że w trakcie zajęć będą mogli spokojnie poświęcić się szkoleniu swoich psów i że instruktor będzie poświęcał całą swoją uwagę na przebieg szkolenia.
2. Ci sami ludzie mają prawo oczekiwać, że zajęcia będą bezpieczne dla ich psów.

Najlepszym rozwiązaniem jest terapia behawioralna i dopiero później szkolenie psa. Zresztą pies ze skłonnością do agresji po szkoleniu najczęściej ma nadal skłonność do agresji - nie spotkałem się z przypadkiem aby nauka chodzenia przy nodze, siadania i warowania na komendę miała wpływ na zachowania agresywne czy lękliwość psa. Owszem prawdopodobnie będzie psem posłusznym (a więc poddanym kontroli) ale jego charakter się raczej nie zmieni.
Lepszym rozwiązaniem jest porozumienie z instruktorem, aby taki pies realizował indywidualny program terapeutyczny w obecności innych psów (ale na początek w sporej odległości od nich, która z czasem będzie skracana). Program ten polega na stopniowym przyzwyczajaniu psa do obecności innych osobników.

Pozorna zmiana zachowania suki na zajęciach spowodowana była najprawdopodobniej przez dwa czynniki - po pierwsze inne psy zajęte ćwiczeniami nie zwracały na nią uwagi - nie miała powodu aby reagować na ich zachowanie - jest to sytuacja wyjątkowa, gdyby któryś z psów podszedł do niej, to jej zachowanie mogłoby się radykalnie zmienić na niekorzyść. I po drugie - jej właścicielka czegoś od niej wymagała i co ważniejsze nie zwracała uwagi (ignorowała) inne psy. Może w tym jest metoda - może tak należy prowadzić sukę (ignorując inne psy).

W każdym razie ja nie polecam szkolenia z posłuszeństwa jako lek na problemy behawioralne psów.

Posted

Bo widocznie nie miałeś okazji doświadczyć takich pozytywnych efektów szkolenia na swoim psie.

Od przewodnika wiele zależy na placu. Zakładam, że pies Asher nie jest NADMIERNIE agresywny i Asher jest w stanie nad nim panować aby żadnemu z psów nie stała się krzywda. Jeśli czytałeś uważnie co napisała Asher powinieneś zauważyć że taki pies jak jej ma szansę osiągnąć dobre rezultaty podczas szkolenia grupowego.

Poza tym, Marmasza, ponad połowa uczestników szkoleń grupowych ma najróżniejsze problemy ze swoimi psami i tylko dlatego decyduje się wydać na nie pieniądze!!!

Posted

Azir napisał(a):

Poza tym, Marmasza, ponad połowa uczestników szkoleń grupowych ma najróżniejsze problemy ze swoimi psami i tylko dlatego decyduje się wydać na nie pieniądze!!!

Nie wiem na pewno, czy ponad połowa, ale z pewnością wielu ma problemy, a jestem świadkiem, że szkolenie grupowe na wiele psów ma, jak to stwierdziła Azir, pozytywne efekty.

Marmasza napisał(a):
W każdym razie ja nie polecam szkolenia z posłuszeństwa jako lek na problemy behawioralne psów.

Szkolenie niekoniecznie musi być traktowane jako lek na problemy behawioralne (a w zasadzie każdy problem można nazwać behawioralnym), a moim skromnym zdaniem każdy pies powinien być przynajmniej w minimalnym stopniu wyszkolony.
Na podstawie własnych obserwacji (pierwszego psa szkoliłam w 16 lat temu) stwierdzam, że niewiele psów zdecydowanie wymaga szkolenia indywidualnego, a znakomita wiekszość świetnie sobie radzi na szkoleniach grupowych i dobrze im to robi.

Ja, po kilku miesiacach obcowania z moim psem, stwierdziłam, że jego charakteru, popędów i złych nawyków raczej nie jestem w stanie wyeliminować, więc postanowiłam doprowadzić do sytuacji, gdzie posłuszeństwo będzie silniejsze niż instynkt. I prawie się udało. Terapia behawioralna nie pomogła, a właściwie terapii nie było, bo od pani behawiorystki dowiedziałam się, że ten pies nigdy się nie zmieni. Że jest zbyt dorosły, dojrzały i złe nawyki są zbyt głęboko zakorzenione, aby oczekiwać cudów.
Postawiłam na szkolenie (m. in. grupowe), widać rezultaty, pies nie wygląda na zbyt nieszczęśliwego, a jest na pewno bezpieczniejszy dla otoczenia niż rok czy dwa lata temu. I to jest dla mnie ważne, bo spotkałam się już kiedyś z opinią, że takie psy należy usypiać, bo się nie nadają do życia wśród ludzi i innych zwierząt. :evil:

Posted

Azir - przez ponad pół roku chodziłem na zajęcia grupowe z Maszą (2 razy w tygodniu co dało około 100 godzin zajęć). Zrezygnowałem gdyż zachowanie Maszy zaczęło się pogarszać!

Masza skończyła cztery lata i mogę z całą pewnością stwierdzić, że jej stosunek do psów zależy od poziomu hormonów. Suka źle znosi obecność nie znanych jej psów w okresie okołocieczkowym i w ogóle nie toleruje obcych psów w okresie ciąży urojonej (a więc jakieś dwa miesiące po cieczce). I przez ostatnie trzy lata mamy taką właśnie karuzelę nastrojów suki. Przy czym nie dotyczy to psów, z którymi jest zaprzyjaźniona - z tymi chętnie się bawi nawet podczas cieczki i ciąży urojonej.

Natomiast dużą poprawę zachowania uzyskałem w trakcie ostatniego roku gdy ograniczyłem mocno szkolenie Maszy a położyłem nacisk na długie spokojne spacery, podczas których Masza ma okazję węszyć, bawić się ze spotkanymi psami (o ile ma na to ochotę) itd. Oczywiście jej charakter również się zmienił w "sposób naturalny" - suka po prostu dojrzała psychicznie i emocjonalnie.

Natomiast dodam, że przez ten okres gdy chodziliśmy na zajęcia do "szkółki", to przewinęło się tam kilka psów, które mimo iż wcześniej ukończyły kurs posłuszeństwa, to właśnie z powodu problemów behawioralnych trafiły na kolejne zajęcia. I co ciekawe wszystkie te psy szybko trafiały na zajęcia indywidualne.

A piszę to, gdyż podejrzewam, że problemy suki Asher mają analogiczne podłoże jak te, z którymi ja się borykam.

Posted

Marmasza napisał(a):

piszę to, gdyż podejrzewam, że problemy suki Asher mają analogiczne podłoże jak te, z którymi ja się borykam.


Być może. Nie myślałeś o sterylizacji suni?

Ja jednak miałam zupełnie odwrotne doświadczenia i mojej suce zdecydowanie takie szkolenie pomogło :D . Piszesz, że Twoja bokserka jak chce bawi się z innymi psami. Moja początkowo nie tolerowała praktycznie żadnych suk i nie miałam okazji do powolnej socjalizacji, bo gdy spotykałam innych właścicieli psów, ci na nasz widok ulatniali się.

Podobnie ja Ty jestem zdania, że dobrze jest porozumieć się ze szkoleniowcem, powiedzieć mu o problemach i faktycznie ustalić tok szkolenia. Może rzeczywiście najlepiej będzie początkowo ćwiczyć w pewnej odległości od psów.

Posted

Azir - przez ponad pół roku chodziłem na zajęcia grupowe z Maszą (2 razy w tygodniu co dało około 100 godzin zajęć). Zrezygnowałem gdyż zachowanie Maszy zaczęło się pogarszać!

Na Twoim miejscu zastanowiłabym się, co skopałeś w tym szkoleniu, bo chodzenie pół roku bez rezultatów, to nie jest normalne, a Ty jeszcze mówisz, że się charakter pogorszył :D



Natomiast dużą poprawę zachowania uzyskałem w trakcie ostatniego roku gdy ograniczyłem mocno szkolenie Maszy a położyłem nacisk na długie spokojne spacery, podczas których Masza ma okazję węszyć, bawić się ze spotkanymi psami (o ile ma na to ochotę) itd. Oczywiście jej charakter również się zmienił w "sposób naturalny" - suka po prostu dojrzała

Znów mnie rozbawiłeś. :D
Życie psa wyszkolonego nie składa się tylko z ćwiczeń (nie mówię o psach typowo sportowych).
Czasami powtarza się (aby nie zapomniał) pewne rzeczy 2-3 razy w tygodniu po kilka minut, a poza tym pies spaceruje, węszy, bawi się z psami, czyli robi wszystko to, co Twoja suka, ale nikt nie dorabia do tego ideologii.

Sam zauważyłeś, że Twoja Masza cierpi na huśtawki nastrojów spowodowane cieczką. Dlaczego więc jej nie wysterylizujesz, jeśli uważasz, że to jest problem? Jeśli ona tak się zachowuje, to znaczy, że źle się czuje - to normalne u wielu suk przy okazji cieczki i ciąży urojonej.
Nie masz dla niej serca :wink:

Posted

AlaW - po pierwsze: nie pisałem o efektach szkolenia, ale o zachowaniu suki. Tutaj wytłumaczenie jest dość proste - u suki pod wpływem pracy (a do tego należy dodać dość częste i intensywne treningi agility) podniósł się poziom pobudliwości (to naturalne) i z tego powodu zaczęła reagować na nawet bardzo słabe bodźce. Jeśli dodasz do tego duży temperament bokserki i niestety dość silny popęd walki to uzyskasz efekt, który właśnie spowodował takie a nie inne zachowania. I co ciekawe ten sam efekt widziałem w kilku jeszcze przypadkach. Zaniechanie szkolenia na rzecz "wyciszenia" suki powoli acz skutecznie poprawiło sytuację. Szkolenie w takich przypadkach poprawia kontrolę nad psem ale nie poprawia jego zachowania.

Po drugie - do niczego nie dorabiam żadnej ideologii. Opisałem tylko stosowaną przeze mnie metodę "wyciszenia" psa. Metodę, która bardzo często skutkuje w przypadku nadmiernej pobudliwości. Na metody pracy z psem patrzę wyłącznie przez pryzmat ich użyteczności w konkretnym przypadku. Przy czym preferuję zdecydowanie metody oparte na pozytywnym wzmacnianiu zachowań.

Po trzecie - żaden weterynarz, z którym rozmawiałem nie gwarantuje, że po sterylizacji u suki nastąpi poprawa zachowania. Co więcej spotkałem się z opinią, że istnieje ryzyko iż zachowania agresywne mogą wzrosnąć. Poza tym sterylizacja suki jest poważnym zabiegiem chirurgicznym. Mimo tego poważnie rozważam taką ewentualność.

Posted

Nie widzę nic złego w wyciszaniu psa przez Marmaszę.
Każdy pies to problem indywidualny, dochodzi jeszcze rasa, temperament.
Dlatego trzeba próbować znaleźć dobrą metodę dla psa a nie na odwrót :wink: .
Znam też psy, którym szkolenie grupowe zaszkodziło, właściwie to nie szkolenie ale treser, który miał niezbyt dobre, brutalne metody szkoleniowe.
Ale zakładam że szkolenie ma miejsce w dobrej szkole gdzie stosuje się bodźce pozytywne, jest mała grupa psów i nie działa ono zbyt stresująco na naszego psa.

Asher, zdaje się, ma dożycę. Asher, zabij mnie jeśli się mylę, ale nie chce mi się :oops: w tej chwili szukać jakiego masz psa.
Dog ma jednak inny temperament. Ale Ty masz jeszcze jednego psa. Asher, przyznaj mi się, jak na spowiedzi :wink:, nie faworyzujesz w jakiś sposób młodszej suki?. Nie jest ona Twoim oczkiem w głowie, nie masz w stosunku do niej dużych planów? A ona sama: czy nie stara się być zawsze przed Twoim starszym psem? Który pies jest bliżej Ciebie w różnych sytuacjach domowych? Piszesz że Twoja pierwsza psina jest do świata bardziej zdystansowana. Może w tej chwili młoda wchodzi w wiek kiedy ma zamiar sięgnąć po miejsce starszej w stadzie? Dlatego rzuca się na inne suki bo zaczyna was bronić. Musisz jej dać do zrozumienia, że Ty sama potrafisz zadbać o Wasze stado i jej pomoc nie jest konieczna :wink: .

Posted

[quote name='Marmasza']Pozorna zmiana zachowania suki na zajęciach spowodowana była najprawdopodobniej przez dwa czynniki - po pierwsze inne psy zajęte ćwiczeniami nie zwracały na nią uwagi - nie miała powodu aby reagować na ich zachowanie

hihihi. i tu sie mylisz. pierwsze co zrobily psy, to chóralna reakcja na nasze dołączenie do grupy 8) napisze to jeszcze raz: spóźniłyśmy się, psy już ćwiczyły. i na nasz widok wszystkie po kolei rozdarły japy :lol:


[quote name='Marmasza']jest to sytuacja wyjątkowa, gdyby któryś z psów podszedł do niej, to jej zachowanie mogłoby się radykalnie zmienić na niekorzyść.

Marmasza, sesja szkoleniowa to nie tylko ćwiczenia. to również przerwy - takie, podczas których psy bawią sie ze swoimi właścicielami, ale również takie, podczas których psy mają wolną rękę (łape raczej :wink: ). Podczas tych przerywników psy nie raz do Sabiny podchodziły, ba! podbiegały! I nic 8) A sama Sabina starała sie nie oddalac ode mnie dalej, niż na kilka kroków.

Dlatego ja mam inną teorię tłumaczącą zachowanie Sabiny - ona po prostu czuła sie niepewnie, by nie powiedzieć, że bała sie o swój tyłek w takiej gromadzie psów. Psy sie znały, ona była tam zupełnie obca. Dlatego nie opłacało się jej pokazywac rogów, przecież potencjalnie mogło stanąć przeciw niej całe stado!
Jak juz pisałam, jedna z suczek wyraźnie miala ochotę na konfrontację z Sabiną. Po kilku jej zaczepkach Sabina miała ochotę się odgryźć - ale wyraźnie widac było, że włączają się jej hamulce...

[quote name='Marmasza']I po drugie - jej właścicielka czegoś od niej wymagała i co ważniejsze nie zwracała uwagi (ignorowała) inne psy. Może w tym jest metoda - może tak należy prowadzić sukę (ignorując inne psy).

Moje wymagania wobec suki i ignorowanie innch psów to podstawa. A jednak instynkt bierze czasem górę... I chyba moge mieć już pewnośc, co to za instynkt... Ale o tym pózniej.

[quote name='Azir']Asher, zdaje się, ma dożycę. Asher, zabij mnie jeśli się mylę, ale nie chce mi się w tej chwili szukać jakiego masz psa.

no niestety, Sabina to tylko owczarek niemiecki :lol:

[quote name='Azir']Ale Ty masz jeszcze jednego psa. Asher, przyznaj mi się, jak na spowiedzi , nie faworyzujesz w jakiś sposób młodszej suki?. Nie jest ona Twoim oczkiem w głowie, nie masz w stosunku do niej dużych planów? A ona sama: czy nie stara się być zawsze przed Twoim starszym psem? Który pies jest bliżej Ciebie w różnych sytuacjach domowych? Piszesz że Twoja pierwsza psina jest do świata bardziej zdystansowana. Może w tej chwili młoda wchodzi w wiek kiedy ma zamiar sięgnąć po miejsce starszej w stadzie?

Owszem mam dwa psy, oba w podobnym wieku: ok. 6-8 lat, więc nie bardzo wiem, którego masz na myśli pisząc "młodszy" :wink:
Boogie (to samiec) jest w rodzinie od ładnych kilku lat, Sabinę przygarnął mój ojciec nieco ponad rok temu.
Ale tak, czy inaczej, ta teoria akurat nie ma u nas zastosowania. Boogie na stałe mieszka z moimi rodzicami, więc na codzień psy nie przebywają razem. Jednak czasem się widują, zdarza się też, że koło miesiąca przebywają pod wspólnym dachem - u mnie.
Same ustaliły sobie stosunki między sobą.

BTW, na przykładzie moich psów wyraźnie widać, że teorię dominacji to o kant tyłka można potłuc :wink: Bo nie ma czegoś takiego, jak absolutne górowanie jednego nad drugim! W zależnosci od sytuacji jedno drugiemu ustępuje, albo wręcz przeciwnie. Generalnie Sabina ma Boogiego pod pantoflem, ale on tez nie daje sobie w kasze dmuchać :wink:

[quote name='Azir']Dlatego rzuca się na inne suki bo zaczyna was bronić. Musisz jej dać do zrozumienia, że Ty sama potrafisz zadbać o Wasze stado i jej pomoc nie jest konieczna

Nie sądzę, żeby Sabinie chodziło o obronę stada...

Posted

Podzieliłam wypowiedź na dwa posty, mam nadzieję, że dzięki temu będzie czytelniejsza...

A teraz sedno sprawy:

James O'Heara w ksiazce 'The Canine Aggression Workbook' napisał(a):
Agresja polująca (predatory aggression)
Zachodzi gdy pies uskutecznia jakąś sekwencje polowania, która jest szkodliwa dla człowieka, niepożądana, nieodpowiednia do sytuacji. Teriery i psy zaganiające mają do tego szczególne predyspozycje. Pies atakuje cicho, bez emocji, nie ma warczenia (na obiad się nie warczy), brak ostrzeżenia. Czasem mały pies może wywołać taką agresję u dużego psa, nawet gdy się razem bawią. Nagle coś wywołuje agresję. Nazywa się to 'predatory drift'. (...)
Wywołujące bodźce to szybko poruszające się obiekty (często małe, wydające wysokie dźwięki i ruszające się niepłynnie)



To kwintesencja zachowania mojej Sabiny!
Zwłaszcza, jeśli doda się do tego szczyptę agresji dominacyjnej:

James O'Heara w ej samej książce napisał(a):
Agresja kontrolująca (control complex) (dawniej dominacyjna)
Niektóre rasy mają większe tendencje, niektóre linie w rasie, psy rasowe w ogóle, samce lub sterylizowane suki.
Charakteryzuje się:
- niskim progiem frustracji (pies się szybko frustruje)
- frustracją w wyniku rywalizacji (co pies uzna za rywalizacje)
- agresywne i manipulujące zachowania jako wynik frustracji
- niehamowane reakcje (gniew i wściekłość)

Zachowania psów przy tej agresji:
- 'popychanie' ludzi i innych psów
- kładzenie łap lub głowy na karku, głowie czy plecach innego psa


Paradoksalnie zachowują się tak psy raczej mało pewne siebie... A Sabina niejest typową, silną psychicznie dominantką.

Weźcie pod uwagę to, co pisałam wcześniej:
Sabina zachowuje się agresywnie tylko wobec suk słabych psychicznie. Co więcej, im wyraźniej suczka okazuje jej uległośc, tym bardziej Sabina się nakręca. Moim zdaniem to klucz do jej zachowania...
Silnym, dominującym sukom Sabina raczej nie okazuje uległości, ale nie jest też agresywna. Jesli już dochodzi do zęboczynów, to jest to po prostu sprzeczka, a nie zaciekły atak, widać też, że moja suka jest raczej w defensywie, chociaż zdarza się, że to ona zaczyna.
Kolejna sprawa: silne psychicznie suki, zwłaszcza jesli są duże (to się tyczy również samców) Sabina potrafi zaatakować ze strachu. Ten strach moim zdaniem świadczy o tym, że była bardzo kiepsko zsocjalizowana z psami - i stąd właśnie "agresja kontrolująca".

"Agresja łowcza" wydaje mi się tym bardziej prawdopodobna, że
po pierwsze: Sabina jest owczarkiem niemieckim, a niestety ta rasa jest tak spaprana, ze ma do takich zachowań silne predyspozycje
po drugie: Sabina musiała sie dośc długo błąkac. przy czym błąkała się głownie po lasach wokół wsi - okazji do polowania miała na pewno sporo, przypuszczam, że żywiła się po prostu tym, co złowiła. Tak więc jej instynkt łowczy mial okazję w pełni się rozwinąć...

A jeśli połaczyć to z kiepską socjalizacją (z psami, bo w stosunku do ludzi jest generalnie ok), to mamy w sumie pełny obraz mojej psicy i jej zachowań...
Teraz pozostaje pytanie - jak sobie z tym poradzić :question:

ps. jeszcze jedno!
Sabina NIE JEST tak rozhistetryzowana i nadpobudliwa, jak większość dzisiejszych owczarków niemieckich! Nie chodzi z non stop rozdarta paszczą, nie rzuca się na wszystkie psy dookoła kiedy jest na smyczy, itd, itp.
Wręcz przeciwnie - stres ją raczej przytłumia. Na nowe, nieznane jej sytuacje reaguje pozornym spokojem, niewiele osób jest w stanie zauważyć, że tak naprawde jest czymś zestresowana!
Nasi weterynarze mówią, że Sabina jest JEDYNYM przychodzącym do nich owczarkiem niemieckim, któremu nie trzeba zakładac kagańca :D I za chiny nie chca mi uwierzyć, że moja psica sie podczas różnych badań stresuje - bo bez względu na to, co przy niej robią ona ich... liże :lol:
Azir, tak sobie myślę, że z tym dogiem, to się tak bardzo nie pomyliłaś, bo Sabiny zachowanie trochę przypomina mi właśnie molosa :wink:

Posted

[quote name='asher']
Azir, tak sobie myślę, że z tym dogiem, to się tak bardzo nie pomyliłaś, bo Sabiny zachowanie trochę przypomina mi właśnie molosa :wink:

To w takim razie, mam nadzieję, darujesz mmi życie :wink: !

Posted

[quote name='Azir'][quote name='asher']
Azir, tak sobie myślę, że z tym dogiem, to się tak bardzo nie pomyliłaś, bo Sabiny zachowanie trochę przypomina mi właśnie molosa :wink:

To w takim razie, mam nadzieję, darujesz mmi życie :wink: !

no ba! dogi jak najbardziej są w naszych łaskach. gorzej byłoby gdybyś przypisała mi jakiegoś chińskiego grzywacza, albo innego yorka :lol:

a czy ty przypadkiem nie powinnaś sobie zmienić podpisu? :hmmmm: :D

Posted

Myślałam już o tym wcześniej :wink: , ale nie chcę za wcześnie zapeszać. Chociaż faktycznie :oops: , chyba już powinnam. Nawet Drex czuje się już MOIM PSEM. Żeby tylko zaczął się w pełni zachowywać jak MÓJ PIES :P . Ale jest zdecydowanie lepiej :D .

Posted

Tak można powiedzieć :D .
Ale na razie nie puszczam go całkiem luzem, bo będzie mi polował. Nie chcę, aby spacer równał się dla mnie z oczekiwaniem na psa aż z wywieszonym ozorem wyłoni się z leśnych ostępów. Sądzę, że jeszcze sporo czasu upłynie gdy zacznie dostrzegać pozytywy związane z przebywaniem w mojej obecności. Dopiero jak będę mieć 70 procentową pewność, że gdy go zawołam to przyjdzie, to zacznie biegać z kawałkiem linki, którą będę mu kiedyś redukować.

Niestety, MÓJ nowy pies, na widok niektórych psów nie reaguje jak mój stary lecz staje jak wryty i gdyby mógł toby się na takiego rzucił. Ale jesteśmy na dobrej drodze do zmiany tego zachowania.Za to, co mnie cieszy, kompletnie olewa psy rzucające się za siatką. W ostatnią sobotę zabrałam go ze sobą na plac, gdzie fantastycznie ćwiczył ze mną nie zwracając uwagi na inne czworonogi. Sądzę, że to dla niego olbrzymi krok naprzód..

  • 2 months later...
Posted

Proszę o radę. Moja znajoma ma psa goldena który strasznie wyje jak jej nie ma w domu całe 8-9 godzin pracy. Czy taka obroża mogłaby pomóc w oduczeniu??? Jest to sprawa o tyle pilna ze ona wyjeżdza za granice i nie moze zabrać tak "głośnego" psa! Czy w ogóle jest jakaś szansa na oduczenie szczekania tego psa, oczywiście tylko jak jest sam. Ja wierze ze tak i bardzo proszę o pomoc, sprawa jest bardzo bardzo PILNA! Z góry dziekuje.

Posted

Obrożą elektroniczną nie da się oduczyć psa wycia pod nieobecnośc właściciela. Bo niby jak? :niewiem:

Psa trzeba po prostu nauczyc spokojnego zachowywania się w samotności, tyle, że raczej nie da się tego zrobić w tydzień, potrzeba na to troche czasu. Szkoda, że twoja znajoma nie pomyślała wcześniej o tym, żeby psa wychowac...
Przejrzyj dział "Wychowanie" i "Szkolenie", na pewno była ta sprawa poruszana.

Posted

[quote name='asher']Obrożą elektroniczną nie da się oduczyć psa wycia pod nieobecnośc właściciela. Bo niby jak? :niewiem: Niby tak :wink: , że taka obroża automatycznie reaguje na drganie krtani spowodowane szczekaniem czy wyciem. Jak reaguje - zależy od rodzaju obroży, ale tego typu obroże służą właśnie do tego, żeby oduczyć psa wycia pod nieobecność właściciela.

A wszystko to było już dyskutowane dosyć dokładnie tutaj.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...