__Lara Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 ossa98 napisał(a):W pewnym sensie podzielam opinię Milki. Sunia na razie jest całkowicie nieadopcyjna. Jej zachowanie może nowych właścicieli przerosnąć, mimo szczerych chęci... Widzę tu potrzebę ścisłej współpracy z behawiorystą, w pierwszym okresie adaptacji w nowym miejscu. Czy Państwo są gotowi ponieść koszty związane ze szkoleniem i podawaniem środków farmakologicznych? Fajnie, że w domu są dorosłe dzieci i babcia. Jest mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia błędu czy nieświadomego krzywdzenia - jak to czasami ma miejsce w domach z małymi dzieciakami. Ech...trudne to wszystko. Chciałoby się dla Agi jak najlepiej, ale trzeba też patrzeć na ewentualne zagrożenia, ryzyko. Ale czy istnieje w tej sytuacji lepsze wyjście? Jasne, że nie można jej na siłę dawać do ds, ale uważam, że jeśli ds jest chętny podjąć naukę psa i jego leczenie to należy spróbować. Jeśli to odpowiedzialny dom, co jest do sprawdzenia, to mimo problemów psa nie oddadzą. A tak sunia może siedzieć jeszcze nie wiadomo ile w schronie. Quote
ossa98 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 (...) jeśli ds jest chętny podjąć naukę psa i jego leczenie to należy spróbować. Jeśli to odpowiedzialny dom, co jest do sprawdzenia, to mimo problemów psa nie oddadzą. Tak, zgadzam się. Wiele zależy od wizyty przed i po adopcji. Nowi właściciele muszą mieć pełny obraz sytuacji - łącznie z tym co napisał Jacol123. Jeśli będą mieli świadomość trudności i mimo to zadeklarują gotowość stawienia im czoła, można spróbować. Powinni też wiedzieć, że obojętnie co się wydarzy, zawsze mogą zwrócić się o pomoc do nas. Mam nadzieję, że sunia znajdzie kochający i pełen cierpliwości domek. Życzę jej tego z całego serca! Quote
milka74 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 ossa98 napisał(a):W pewnym sensie podzielam opinię Milki. Sunia na razie jest całkowicie nieadopcyjna. Jej zachowanie może nowych właścicieli przerosnąć, mimo szczerych chęci... Widzę tu potrzebę ścisłej współpracy z behawiorystą, w pierwszym okresie adaptacji w nowym miejscu. Czy Państwo są gotowi ponieść koszty związane ze szkoleniem i podawaniem środków farmakologicznych? Fajnie, że w domu są dorosłe dzieci i babcia. Jest mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia błędu czy nieświadomego krzywdzenia - jak to czasami ma miejsce w domach z małymi dzieciakami. Ech...trudne to wszystko. Chciałoby się dla Agi jak najlepiej, ale trzeba też patrzeć na ewentualne zagrożenia, ryzyko. Podpisuję się pod Twoją opinią obiema rękami i ośmioma łapami moich "futer" Nie do przyjęcia było by gdyby nowa pani po paru tygodniach lub miesiącach "ze łzami" w oczach pozbyła się suni, bo " mimo usilnych starań nie dali rady"....Nie chcę być złym prorokiem, ani oceniać nikogo pochopnie ale wszyscy dobrze wiemy, że takie przypadki nie należą niestety do rzadkości. Quote
kuba123 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 zgadzam się z Wami, lecz w obecnej sytuacji ( jaka zaistniała w schronie) ten DS jest dla Agi BYĆ albo NIE BYĆ przed wydaniem psa przeprowadzony zostanie test na nosówkę, ale niestety czas nagli w schronisku jest kilka przypadków zachorowań, a suka żyjąca w takim stresie jest mniej odporna więc musi znaleźć dom natychmiast, albo po prostu zapalimy jej świeczkę niedługo nie lubię adopcji '' na chybcika'', ale w tym wypadku nie mamy czasu sprawa wygląda naprawdę poważnie Quote
ossa98 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Kuba, przerażające jest to co piszesz o nosówce w schronisku. Czy zostały podjęte przez schron jakieś działania zaradcze? Może trzeba gdzieś interweniować? Quote
kuba123 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 załatwiamy to na razie program naprawczy w tej sytuacji mam odebrać jutro trzymamy rękę na pulsie na razie podjęłyśmy już pewne kroki i czekamy na efekty Quote
zapka Posted November 18, 2010 Author Posted November 18, 2010 Ja oczywiście poinformowałam ludzi o wszystkim, przekleiłam im wczoraj wypowiedź jacola123 i opis zachowania psa zamieszczony na wątku przez Jenny, czyli wiedzą wszystko o czym wiem ja. Mieli mi dać znać jeśli się zdecydują, ale.... cisza. Zadzwonię do nich jeszcze dziś, żeby się zdecydowali, bo teraz stoimy w miejscu, a sytuacja w schronisku jest bardzo poważna, jeśli nie beznadziejna. Quote
Shania Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 moim skromnym zdaniem, nie znam suni, trzeba by ją wysłac do tego domku..jeżeli jest odpowiedzialny, jak zrozumiałam, to nie oddzdzą suni, chyba , że jest agresywna..ale zrozumiałam, że nie Quote
zapka Posted November 18, 2010 Author Posted November 18, 2010 Dzwoniłam do pani, rozmawiałam z nią z pół godziny. Ludzie są baaardzo odpowiedzialni i świadomi, kochają naprawdę zwierzęta i zdają sobie sprawę z wszystkich możliwych reakcji suni. Wiedzą, że Aga może załatwiać się na początku w domu, że będzie potrzebowała szczególnej opieki. Kontaktowali się już nawet ze swoim weterynarzem i facetem prowadzącym szkołę dla psów, u którego szkolili poprzedniego swojego ONka. Ale chcą całą rodziną wspólnie zdecydować czy podołają i proszę jeszcze o czas, bo wczoraj nie mieli kiedy przedyskutować razem tematu. Pani mówiła, że będzie miała też w przyszłym tygodniu operację, więc musi mieć pewność, że dzieci i mąż też dadzą radę się nią odpowiednio zajmować. Ja ją absolutnie rozumiem, więc nie będę ponaglać. Trzeba dać im czas. Wiem, że nie mamy go zbyt wiele, ale tego się nie da przyśpieszyć. W weekend się dowiemy co zdecydowali. I jeszcze jedno - zależy im, żeby ewentualnie móc skorzystać z rady jakiegoś behawiorysty i tu pytanie czy ktoś zna takowego z Warszawy - godnego polecenia. Quote
bela51 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Biedna Agusia. Oby nie bylo za późno.:-( Quote
ossa98 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Weszłam na stronę Wesołej Łapki - są tam podane dwie osoby z Warszawy - Edyta Ossowska oraz Ewelina Eggert. Podane są również dwie lokalizacje: 1. Wielokulturowe Liceum im. J. Kuronia, ul. Kłopotowskiego 31, 03-720 Warszawa (Praga Pln.) 2. Ul. Pustułeczki 24, 02-803 Warszawa (Ursynów) Poniżej w linku więcej informacji - razem z terminami kursów oraz telefonami do renerów: http://wesolalapka.pl/warszawa/warszawa-lokalizacja-zajec-996.html Wesoła Łapka stosuje wyłącznie pozytywne metody szkoleń. Quote
Guest Jacol123 Posted November 18, 2010 Posted November 18, 2010 Bardzo mi miło, że znaleźliście Wesołą Łapkę w Warszawie, jednak myślę, że dobrze by było połączyć siły lekarza behawiorysty, np. Joanny Irackiej czy Jagny Kudły z pracą trenerów. Tak jak napisałem może się okazać konieczne podanie leków, a osobiście mam do tych lekarzy duże zaufanie. Również wiem, że mamy podobne podejście jeśli chodzi o terapię zachowań, więc dobrze by się to uzupełniało. Trzymam wszystkie kciuki i łapki, żeby się udało :) Quote
sosiczka Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 zapka napisał(a):Dzwoniłam do pani, rozmawiałam z nią z pół godziny. Ludzie są baaardzo odpowiedzialni i świadomi, kochają naprawdę zwierzęta i zdają sobie sprawę z wszystkich możliwych reakcji suni. Wiedzą, że Aga może załatwiać się na początku w domu, że będzie potrzebowała szczególnej opieki. Kontaktowali się już nawet ze swoim weterynarzem i facetem prowadzącym szkołę dla psów, u którego szkolili poprzedniego swojego ONka. Ale chcą całą rodziną wspólnie zdecydować czy podołają i proszę jeszcze o czas, bo wczoraj nie mieli kiedy przedyskutować razem tematu. Pani mówiła, że będzie miała też w przyszłym tygodniu operację, więc musi mieć pewność, że dzieci i mąż też dadzą radę się nią odpowiednio zajmować. Ja ją absolutnie rozumiem, więc nie będę ponaglać. Trzeba dać im czas. Wiem, że nie mamy go zbyt wiele, ale tego się nie da przyśpieszyć. W weekend się dowiemy co zdecydowali. I jeszcze jedno - zależy im, żeby ewentualnie móc skorzystać z rady jakiegoś behawiorysty i tu pytanie czy ktoś zna takowego z Warszawy - godnego polecenia. No to daj znać jak by mieli się wybierać do nas. Trzeba Adze zrobić test na nosówkę. Koszt tego testu to 60-90 zł. :roll: Quote
Czarodziejka Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 Jestem pełna szcunku dla osób, które decydują się na adopcję problematycznego psa ze złamaną psychiką i są świadomi odpowiedzialności. Oby tylko nie stracili zapału i nie zniechęcili się. Quote
milka74 Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 Oby ludzie okazali się naprawdę poważni i odpowiedzialni. Quote
Cantadorra Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 Cioteczki, podzielę się swoim doświadczeniem. Sunia którą wzięłąm z Emira, była opisywana jak Agusia. Wg tych kryteriów nieadopcyjna. Jednak adoptowałam ją. Przez dwa tygodnie siusiała pod siebie, nie chciała chodzić po domu, na spacerach przywierała do ziemi. A jak słyszała płacz, głos, pisk dziecka, to leżała plackiem i się trzęsła jak galareta. A ja mam dwójkę małych chłopców. Ale z biegiem czasu zrobiła się domownikiem. Zaczęła spać z synem w pokoju, wychodzić razem z dziećmi i ze mną na spacer, a wcześniej, albo dzieci, albo Lucky. Zajęło nam to ponad rok. Ale warto było. Jest zupełnie normalnym psem. Bardzo radosnym i widać, że to już JEJ dom i jej ludzie. Także wierzę, że i Agusi się uda, choć to naprawdę nie jest kwestia miesiąca, ale czasami lat. Quote
ossa98 Posted November 19, 2010 Posted November 19, 2010 Trzymamy kciuki za Agę! Ważne jest to, podkreślam, aby nowi właściciele - jeśli się zdecydują - wiedzieli, że w razie problemów będą mogli liczyć na naszą pomoc, dobre słowo, radę, wskazówki. Nie powinni czuć się osamotnieni w pierwszych miesiącach pobytu psa u siebie w domu. Najgorsze co może sę zdarzyć to bezradność i poczucie beznadziei, tego, że nie będą jednak potrafili psiakowi pomóc. Od tego już krok do podjęcia decyzji o oddaniu zwierzaka... Przed nami dłuuugi weekend w oczekiwaniu na ich decyzję. Quote
zapka Posted November 19, 2010 Author Posted November 19, 2010 Jacol123 napisał(a):myślę, że dobrze by było połączyć siły lekarza behawiorysty, np. Joanny Irackiej czy Jagny Kudły z pracą trenerów. Tak jak napisałem może się okazać konieczne podanie leków, a osobiście mam do tych lekarzy duże zaufanie. przekażę oczywiście ludziom te sugestie. Cantadorra - to naprawdę cenne co piszesz, już słyszę o drugim takim przypadku jak Aga, z którego udało się wyprowadzic psa dzięki zaangażowaniu wspaniałych ludzi. Znaczy to że można. Też przekaże to ludziom, trzeby dodać im otuchy. Trzeba Adze zrobić test na nosówkę. Koszt tego testu to 60-90 zł. Może uda nam się uzbierać tutaj kasę na test. Wiem, że takich testów potrzebujemy z kilkadziesiąt na schronisko, a pieniędzy za bardzo nie ma. Potrzebne pieniądze na test na nosówkę dla Agi, koszt testu 60 - 90 zł. Kto może dać 5 lub 10 zł? Nie lubię strasznie żebrać, ale chyba nie mam wyjścia. Quote
ciapuś Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 Tu jest wątek Szansy z Krężla zabranej do nas na dt Ona też wszystkiego się bała a teraz jest nie do poznania http://www.dogomania.pl/threads/119632-*FPR-ZwP*-Szansa*-z-Kr%C4%99%C5%BCla-MA-DOM!!!!!! tak było tak jest Oczywiście trwało to długo ale najważniejsze jest to aby pies czuł się kochany a wtedy wszystko z czasem mija Quote
Klementynkaa Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 czytam sobie i widzę, ze to wypisz wymaluj moja MOZUNIA. dobcia, której przyznam szczerze zalecałam eutanazję bo była psem nieadopcyjnym :( dokładnie te same objawy, te same zachowanie, totalny brak kontaktu, kompletne zagubienie. MOZUNIA została u mnie, dzisiaj biega, merda ogonem, trenuje elementy wszelkich psich sportów i tylko kiedy pojawia się ktos obcy nagle albo coś trzaśnie, albo jest w obcym miejscu to reaguje strachem ale już wie, ze wtedy trzeba na pańcię patrzeć i jest ok. psa da się z tego wyprowadzić i trzymam kciuki za kogoś kto da jej dom i CZAS! nic wiecej tylko CZAS i umiejętne postępowanie, wbrew pozorom zasad jest kilka i są bardzo proste! Quote
ossa98 Posted November 20, 2010 Posted November 20, 2010 Dajcie znać jak tylko będzie jakiś sygnał z Warszawy, proszę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.