Godelaine Posted November 28, 2003 Posted November 28, 2003 Mam pewien problem. Jak wiecie, ponad 3 miesiące temu wzięłam psiaka ze schroniska. Od tamtego czasu nie miałam z Dianą praktycznie żadnych problemów. Sunia szybko się zaklimatyzowała. Mogła sama zostać w domu. Na początku troszkę popiskiwała, ale to szybko przeszło. W ubiegłą sobotę wybrałam się z nią do schroniska w odwiedziny. Mimo zaproszenia ze względu na Dianę wolałam nie jechać tam wcześniej. Sama wizyta wypadła bardzo dobrze. Moja panienka przywitała się ze starymi znajomymi. Pobuszowała po budynku. Było widać, że jest rozluźniona. Mimo to po powrocie okazało się, że nie wszystko jest OK. Wystarczy, że dłuzęj nie ma mnie w domu (nawet jeśli inni domownicy są) zaczyna piszczeć. Dwa dni temu poszła na wieczorny spacer z bratem. Ja w tym czasie zaczęłam się kąpać. Gdy sunia wróciła, zaczęła latać szukając mnie po całym domu. Piszcząc przy tym strasznie. Dla uspokojenia zawołałam ją przez drzwi. Usłyszawszy mnie zaczęła jeszcze głośniej piszczeć. Musiałam wyjść z wanny i ją uspokoić. Wczoraj z kolei na mój widok Diana z radości popuściła. Nigdy jej się to nie zdarzało! Jak sądzicie, to reakcja na wizytę w schronisku? Jeśli tak, to jak teraz powinnam się zachowywać? Jak gdyby nic się nie stało? Czy też powinnam otoczyć Dianę większą czułością? Pozdrawiam Goddy Quote
Kora Posted November 28, 2003 Posted November 28, 2003 Tak dlatego, a nie wiedzialas o tym :evil: Nie ma nic gorszego :nono: dla psa wzietego ze schroniska jak wrocic, jesli byl w lepszych warunkach, ona Cie bedzie teraz pilnowac, zwracac na siebie uwage, bedzie chciala przypodobac sie bo boi sie ze wzielas ja tylko na chwile- rozumiesz, nie wolno grac na uczuciach zwierzat bo zawal u nich wyglada prawie tak jak u ludzi :evil: Quote
Kora Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Wioletta, dobrze swiadczy to o schronisku z ktorym jestes zwiazana. Mam jednak pytanie jak dlugo, przecietnie psiaki u Was mieszkaja? Quote
Godelaine Posted November 29, 2003 Author Posted November 29, 2003 Kora... Zastanawiałam się nad tym. Ale stwierdziłam, że chyba pani opiekującąca się psami wie co mówi :roll: Skoro tyle lat już tam pracuje :roll: Co mnie dziwi, że Dianka zaczęła się zachowywać dziwnie dopiero po powrocie. Wcześniej na terenie schroniska było wszystko w porządku. Cieszyła się na widok opiekunów i wolontariuszy. Szalała na spacerze z koleżanką z wybiegu, z która przebywała 2,5 roku. Oczywiście w pewnym momencie widać było, że chętnie znalazłaby się już w domu. Szybko więc się zabrałyśmy z powrotem. Gdybym widziała, że Dianka nie chce wejść na teren schroniska, pewnie bym zrezygnowała... Ech... Nie chciałam jej wyrządzić krzywdy :( Tym bardziej serce się kraja, gdy widzę, jak jeszcze z większym zapałem niż zwykle wodzi za mną wzrokiem. Na szczęście dziś było lepiej... Ale może dlatego, że cały praktycznie czas byłam w domu... :roll: Cóż... Mimo iż zostałam zaproszona do ponownych odwiedzin w przyszłości chyba nie skorzystam... Wioletta... Nie. Dianka jest wysterylizowana WIęc raczej nie w tym problem. Goddy i Diana Quote
zaba14 Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Cześć Godelaine ... sądze tak samo jak KOra.. ja takż enie korzystałabym z anstępnego zaproszenia jesli pani chce zobaczyć sunie lepiej spotkac się gdzieś w parku.. Wziełaś sunie z Gliwickiego schroniska? Quote
Kora Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 A sadzisz ze ja nie :-? Ja nie wpadam w rutyne, kazdy pies to inna historia, jesli dostaje sie pod moja opieke, staram sie dowiedziec o nim wszystkiego. W schronisku Na paluchu dzialam, siedem lat i caly czas utrzymuje kontakt z ludzmi ktorzy adoptowali moich podopiecznych. Jestem do dyspozycji w razie klopotow, to tak a propos doswiadczenia! I dalej podtrzymuje swoja opinie, pies Ci do konca nie ufa, boi sie zebys jej nie oddala, a radosc i witanie starych kontow, tez bys sie cieszyla widzac Swoich przyjaciol, ale z mama w domu pewnie lepiej? Quote
Kora Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Moj post byl skierowany do Godeleine, nie do Ciebie Zabciu14 Quote
zaba14 Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Godelaine... no to super.. ładne pieski mamy prawda??:) to piesek z Twojego emblematu? nie widziałam go w schronisku.. bywam tam teraz rzadko... bo szkoła.. niom ale supciu... ;) Znam troszke dyrektorke schroniska.. i już raz widziałam gdy wydawała do adopcji dwa pieski jednemu państwu .. aż się popłakała hihi ...super są takie chwile.. masz może gadu gadu?:P Quote
Godelaine Posted November 29, 2003 Author Posted November 29, 2003 Kora... Ech... Żle odczytałaś moją wypowiedź :) Nie chodziło mi o podważenie Twojej wiarygodności. Absolutnie! Choćby z Twojej działalności na tym forum widać, że znasz się na rzeczy. I że masz ogroooomne serducho dla psiaków :D Chodziło mi o to, że jeśli pani pracująca w schronisku nie wspomniała ani słowem, że wizyta może być dla Dianki zbyt wielkim przeżyciem, stwierdziłam, że pewnie ma rację. Co do zaufania... Wydawało mi się, że już je zdobyłam. Ale być może 3 miesiące to za mało... :roll: No i szkoda, że dodatkowo w taki głupi sposób podważyłam to co osiągnęłyśmy do tej pory :( Zresztą od samego początku wychodziłam z założenia, że nie powinnam od siebie uzaleźniać psa. I do tej pory sądziłam, że chyba mi się to udało. Fakt, to ja stoję na pierwszym miejscu. Dla mnie dziewczyna zrobi wszystko :) Ale są też inne przyjemności. Reszta rodzinki, jedzonko, pieski na spacerze no i same spacerki :) Ech.. Cóż. Zobaczymy co będzie dalej... Pozdrawiamy Goddy i Diana Quote
Godelaine Posted November 29, 2003 Author Posted November 29, 2003 Żaba... Tak. Psy są wspaniałe :) Obie pani kierowniczki (pani Ewa i ta druga pani <jak się nazywa?> :) ) zrobiły na mnie naprawdę sypmatyczne wrażenie. Widać, że kochają zwierzaki. I że w to co robią wkładają całe siebie. Tak. Na emblemacie jest Dianka. Jakoś zdjęcia nie jest wspaniała, bo fotka robiona było aparatem z komórki. Za pare dni będę jednak miała w końcu skany normalnych zdjęć :) Nie omieszkam się pochwalić moją Mordoklejką :D Mam gg... 910984. Zagadaj kiedyś :) Pozdrawiamy Goddy i Diana Quote
zaba14 Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Nie mam pojęcia jak druga pani się nazywa wiem tylko że jadna jest Blądynką a druga chyba Czarna.. :P nie wiem czy kojarzysz tam jest taki mały czarny szorstko włosy pies! od kierowniczki właśnie któa ma własnie jego i Pole (wyżła) ten mały łobuz.. czuje sie panem wszystkiego hihi ;) chyba wabi się nawet Adaś.. nie wiem dokładnie :P Quote
Kora Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Zaufanie nie polega na tym ze nie krzywdzisz psa fizycznie, tu chodzi tez o psychike i to jest wazniejsze. W swiadomosci Swojej suni musisz zasiac ziarenko pewnosci, stabilizacji, a wizyta po trzech miesiacach w schronisku to zbyt szybko. Ja nigdy nie zapraszam z psem, umawiam sie na miescie, wtedy moge przy okazji zabaczyc, czy psiak przyzwyczail sie do nowego Pancia. Czasem sie zdaza, ze pies ma rozterki, ale tylko jeden poszedl za mna, to byl pies z ktorym bylam bardzo zwiazana, choc ma bardzo dobra pania, zawsze bede dla niego wazniejsza. Pozdrawiam :wink: Quote
PATIszon Posted November 29, 2003 Posted November 29, 2003 Co do zaufania... Wydawało mi się, że już je zdobyłam. Ale być może 3 miesiące to za mało... :roll: No i szkoda, że dodatkowo w taki głupi sposób podważyłam to co osiągnęłyśmy do tej pory :( Spokojnie. Nic nie podważyłaś! Po pierwsze pies nie bał się schroniska, wszedł tam chętnie, więc nie odnoś tego w żaden sposób do tego co zaszło w domu po powrocie. Poprostu psica upewnia się co do pozycji jaką zajmuje w domu, a fakt, że po wizycie w schronisku zachowuje się gorzej świadczy, moim zdaniem o tym, że stara się również ją podnieść (tę pozycję) Nie okazuj jej specjalnie więcej miłości, tylko dla tego, że odwiedziłyście schronisko, sunia teraz domaga się Twojej atencji, co powinnaś zignorować, jeśli nie chcesz, że by zachowanie to nasiliło się. Dla uspokojenia zawołałam ją przez drzwi. Usłyszawszy mnie zaczęła jeszcze głośniej piszczeć. Musiałam wyjść z wanny i ją uspokoić. Moim zdaniem utwierdziłaś ją tylko w przekonaniu, że to co robi jest OK. Następnym razem jak tylko będzie miała ochotę, żebyś ją pogłaskała zacznie piszczeć i drapać w drzwi, a tego pewnie nie chcesz. Przemyśl to i nie obwiniaj siebie. :) Quote
Godelaine Posted November 29, 2003 Author Posted November 29, 2003 W sumie do tej pory ze strony Diany nie było żadnych problemów, jeśli chodzi o miejsce w naszym domu. Ale chyba mimo wszystko powinnam się małej poprzyglądać w najbliższych dniach. Gdyby sunia znowu zaczęła piszczeć postaram się nie reagować. A przynajmniej nie tak wylewnie jak ostatnio :roll: Bo chyba rzeczywiście nie byłoby rozsądne utrwalanie złych nawyków... Pozdrawiamy Goddy i Diana Quote
Godelaine Posted November 29, 2003 Author Posted November 29, 2003 Swoją drogą... Dużo jest takich piesków? Którym nie udaje się znaleźć właściciela, gdy są jeszcze szczeniakami, więc dorastają w schronisku? Pozdrawiam Goddy Quote
zaba14 Posted November 30, 2003 Posted November 30, 2003 Godelaine jak byłaś w schronisku to na pewno widziałaś takiego żółtego średniej wielkości mocno zbudowanego szorstkowłosego psa... on tam chyba jest bardzo długo... widziałam ludzi któzy przychodzili po psa i nikt sie nim nawet nie interesował... hm.. zdaje mi sie dlatego ze nie jest zbyt wylewny w uczuciach i jest indywidualisyą zupełnie jak mój Mikuś :lol: Wioletta pisz pisz my posłuchamy.. przynajmniej ja... Quote
zaba14 Posted December 1, 2003 Posted December 1, 2003 Wioletta widzę ze jesteś fajną osobą ;-) ja także chciałabym pomóc jakoś w adopcjach w naszym zabrzańskim schronisku tylko nawet nie wiem jak zacząć a samemu to okropnie trudne... :x Quote
tunio Posted December 1, 2003 Posted December 1, 2003 ja sie zaopiekowalam psem ktory wrocil z kolejnej adopcji.....Byl to mlody pies ktory do schroniska przyszedl jako szczeniak....Obiecalam zrobic co sie da aby psiak sie zsocjalizowal,zrobil karniejszy,nie demolowal itp itd....Z ostatniej adopcji wrocil z opinia psa demolujacego,i gryzacego bez powodu......Jak go bralam nastawialam sie na nie wiadomo jakie klopoty i.....nie bylo praktycznie zadnych :o Wykastrowalam go i podjelam probe aby zamieszkal w domu.....Pierwsza rzecz jaka zrobil to byla szalencza radosc ze zostal wpuszczony na "salony"i wskoczenie na lozko z ktorego go zaraz zgonilam :lol: W kazdym badz razie po m-cu pies znalazl nowy dom ale byl to zupelnie inny pies.......Jak to mowil moj przyjaciel byl to samorodek w kupie gnoju i ktos musial ten samorodek znalezc nie baczac na to ze babra sie w wiadomo czym.....Teraz sie zastanawiam czy on naprawde byl taki jak Ci opowiadali......Bo wydaje mi sie to wrecz nieprawdopodobne :roll: Gdzies na komputerze jest zdjecie tego psiska na kilka minut nim wsiadl do samochodu nowego panstwa...Jest to smiejacy sie calym pyskiem mlody psiur ktory mieszka w wielkim domu z wielkim ogrodem,z aktywnymi wlascicielami i z kolezanka,mieszanka dobermana,takze ze schroniska... Nigdy nie probowalam go zaprowadzac do tego schroniska....... Quote
Azir Posted December 1, 2003 Posted December 1, 2003 Moja koleżanka wzięłą ze schroniska 13-letnią sukę, która przeżyła tam półtora roku. Ten pudlopodobny wesoły pies doskonale dawał tam sobie radę. Pomimo tego, że w kojcu mieszkały z nią młodsze i silniejsze psy, to ona okupowała jedyną budę na wybiegu, z której miała widok na wszystko co się wokół dzieje. Reszta psów chodziła nocować do środka budynku. Nie wystawała przed kratą i nie wabiła potencjalnych nowych właścicieli szczekaniem, nie zwracała na siebie uwagi. Po prostu olewka :wink: . Pracownicy schroniska byli wręcz zdziwieni, że ktoś chce zabrać tak starego psa, lecz właśnie ten "pudelek" spodobał się Renacie, która stosunkowo niedałno straciła poprzednią sukę o podobnym typie urody. Moja koleżanka ciągle powtarza, że Pepper tęskni za schroniskiem. Podejrzewam, że może tęskni bardziej za towarzystwem innych psów. Ale sama widziałam, jak kiedyś Pepper specjalnie wlazła za metalowy płotek i zaczęła wystawiać kufę przez kraty - zupełnie, jakby była w schronisku. W domu ma coś w rodzaju budy, w której chętnie przesiaduje. Sądzę, że jest to pewnego rodzaju psia nostalgia za schroniskiem, bo u moich znajomych ma o niebo lepiej. Oni mają bzika na punkcie psów :wink: i kochają je aż za bardzo :wink: . Chciałam też powiedzieć, że Pepper jest pewnie specyficzna i że większośc innych psów bezskutecznie wyczekuje przybycia tego jednego jedynego -PANA, żeby życie dla nich nabrało wreszczie sensu :roll: Tu tylko chciałam dodać, że nadmierne rozpieszczenie takiego psa może spowodować, że inaczej odczyta on swoje miejsce w nowym stadzie i w krótkim czasie może stać się uciążliwym psem, histerycznym, agresywnym albo rozpuszczonym. Quote
tunio Posted December 1, 2003 Posted December 1, 2003 Azir niekiedy sie zdarza ze pies,nawet taki ktory dlugo nie jest w schronisku niechce isc.....To jest miejsce ktore kocha i tyle.... Quote
Azir Posted December 1, 2003 Posted December 1, 2003 Nie do końca wiem, co chcesz przez to powiedzieć :wink: :roll: . Quote
tunio Posted December 1, 2003 Posted December 1, 2003 ze ten pies nie ma takiego nasilenia tesknoty za schroniskiem ale niekiedy sie zdarza ze pies wziety do idealnych warunkow chce wrocic..... A temu psiakowi weszlo w nawyk cos takiego :fadein: I byla to odpowiedz na to :wink: Chciałam też powiedzieć, że Pepper jest pewnie specyficzna i że większośc innych psów bezskutecznie wyczekuje przybycia tego jednego jedynego -PANA, żeby życie dla nich nabrało wreszczie sensu a przynajmniej miala byc :fadein: Quote
Godelaine Posted December 7, 2003 Author Posted December 7, 2003 Wydaje mi się, że już wszystko OK. Co prawda ostatnio przez pare dni była ciut na uboczu, bo remontowaliśmy mieszkanie. Jakoś dziwnie trudno szło mi wytłumaczenie jej, że nie zezwalam jej na wchodzenie do mojego pokoju, bo jest on cały z kleju i farby :D Jakby w odpowiedzi mała znowu miała problemy żołądkowe. I przez wczorajszy dzień miała głodówkę. Ech.. Nie ma nic gorszego, jak głodny pies... :roll: Pozdrawiamy Goddy i Diana Quote
Godelaine Posted December 7, 2003 Author Posted December 7, 2003 Aaa... Żeby nie było niedomówień. Dianka nie zatruła się niczym chemicznym (farby, klej itp). To niestety ciąg dalszy kłopotów jelitowych :( Pozdrawiam Goddy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.