Pipi Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 dreag napisał(a):Pipi, byłaś w BP?:razz: Tak, ale suni nie znalazłam. Obeszłam cały rynek, szukałam po drugiej stronie na osiedlu. Jeden pan powiedział mi, że ją widział tego dnia i nawet nie dawno, ale ja nie miałam szczęścia. Za tą budką z lodami stała miseczka i jakieś jedzenie. Byłam w sobotę ok. południa i nie mogłam byc długo, bo nie byłam sama. W tygodniu mam być, może ją spotkam. Quote
Sabina02 Posted November 21, 2010 Posted November 21, 2010 Pipi napisał(a):Nie zwróciłam 50-ciu zł, bo nie chciałaś :multi:. Sabina, bardzo Ci dziękuję :calus:, pieniądze będą dla kocików malutkich, ok? :loveu: No pewnie, ze ok! :loveu: Quote
enia Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 joi napisał(a): nareszcie szczęśliwa po tej poniewierce, cudna sunia :) Quote
Olga7 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Oglądaliśmy calą rodzinką fot. Puni -szczęściary teraz .:) Quote
joi Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Najbardziej mnie cieszy, że teraz to już ciągle oczki jej się śmieją :) Quote
Olga7 Posted November 22, 2010 Posted November 22, 2010 Czyli wszyscy są szczęsliwi : Punia ma pelen ciepla i milości swoj dom i swoich ludzi a Wy Izo -wdzięcznego Wam za to wszystko -Punię-Misię !!! :loveu::multi::loveu::multi: Quote
joi Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Misia z dnia na dzień ma się coraz lepiej. Można powiedzieć z godziny na godzinę. Jest bardzo wesołym pogodnym pieskiem. Oczki się śmieją - to już pisałam, ogonek mało dupci nie oderwie tak się macha. Chodzi za mną krok w krok, asystuje wszędzie. Je już normalnie suche jedzonko tak jak wszyscy. Przestała wybrzedzać. Nie bardzo lubi czesania, więc przy tym zabiegu zawsze mam coś fajnego w kieszeni ;) jakąś kiełbaskę, ciasteczko. Śpi tam gdzie wszystkie porządne psy śpią ;). Nie powiem gdzie, sami się domyślcie :eviltong: Mamy stracha przed zabiegiem, to już w ten piątek, proszę o trzymanie kciuków i pozawiązywanie wszystkich psich ogonków na supełki Quote
Pipi Posted November 24, 2010 Posted November 24, 2010 Kciuki będziemy trzymać mocno, ogonki zawiążemy i mocno ściskamy Ciotki :loveu:. Tylko co, jak ogonka któryś nie ma :eviltong: Jeszcze chciałam się wytłumaczyć i przeprosić, bo jutro niestety nie zajadę do Was w odwiedziny, bo mam testowanie kocików w Białym. Wizyta w Stacji Waliły odwołana. Szkoda, ale kiciunie teraz są ważniejsze. Quote
enia Posted November 26, 2010 Posted November 26, 2010 joi napisał(a):No to jesteśmy w ciąży i co teraz? Quote
Sabina02 Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 No, pewnie sterylka aborcyjna. Ratunek przyszedl w ostatniej chwili. Nie wyobrazam sobie co by bylo jakby sunia urodzila na ulicy. :shake: Quote
joi Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Co teraz będzie? Będziemy w ciąży aż do porodu. Najprawdopodobniej są trzy szczeniaczki. Jednemu już znalazłam dom. Komu nie znajdę zostanie uśpiony. Sterylkę zrobimy w odpowiednim czasie, kiedy już będzie można. Na pewno nie zrobimy sterylki na Zielonogórskiej i to jest pewne na bank po tym jak zostałyśmy tam potraktowane Stawiłyśmy się na Zielonogórskiej w umówionym dniu i o umówionej godzinie. Misia dostała zastrzyk "głupiego jasia" w pupę i na poczekalni trzymałam ją na rękach czekając na efekty. W lecznicy byłyśmy tylko my pacjentkami. Po około 10 minutach przyszła lekarka i powiedziała żeby psa położyć na podłodze, bo ona musi zobaczyć czy zastrzyk działa. W pierwszej chwili nie zrozumiałam co lekarka do nie mówi - na podłodze? Zastrzyk zadziałał. Przeniosłam Misię do gabinetu. Została przywiązana do stołu i zaczęła się dyskusja, że właściwie to jest za późno na zabieg. Że ciąża jest już za duża i dlaczego tak późno sic! Termin został ustalony przez lekarkę przy pierwszej wizycie. Co prawda był to drugi z możliwych, ale ja się na ciąży psiej nie znam W międzyczasie Misia została ogolona na brzuszku i na łapce. Podłączono wenflon, zrobiono USG. Dyskusja trwała. Głownie o tym, że jest za późno. Każdą informację musiałam wyciągać z Pań lekarek. W końcu udało mi się dopytać kiedy może być poród. Za około 2 tygodnie - chyba sic! Zabrałam sunię. Sterylkę zrobimy w naszej lecznicy na Wesołej, gdzie zwierzęta i ludzi traktuje się przyzwoicie. Nikt nikogo nie kładzie na gołej brudnej podłodze, lekarze wszystko tłumaczą dokładnie a nie na odwal. Pewnie dlatego dziś jak byłam z jamniśką Moni to naczekałyśmy się w kolejce. Quote
Pipi Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Joi, nie gniewaj się, ale aborcyjna nie wchodzi w grę? ja bym nie ryzykowała ze szczeniakami. Ona była na ulicy, widziałam tam duże wałęsajace sie psy. Może tak być, że ja kryły i szczeniaki są duże i nie będzie dała rady urodzić sama? Przerabiałam cos takiego. Sunia w ostatniej chwili została ciachnieta. Szczeniaków było 9 i bardzo duże. Wet powiedział, że cudem się udało. A jeśli chodzi o Wesołą, to poszłabym wszędzie, tylko nie na Wesołą i nie na Zwycięstwa. Choć mnie znaja od początku, od kiedy otworzyli Lecznicę, to potraktowali mnie ostatnio bardzo nieładnie (to tak delikatnie mówiąc). Misia oczywiście jest Twoja i zrobisz jak uważasz, a ja życzę Wam szczęścia. (tak tylko napisałam, z troski - wybaczysz?) Quote
joi Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Pipi napisał(a):Joi, nie gniewaj się, ale aborcyjna nie wchodzi w grę? ja bym nie ryzykowała ze szczeniakami. Ona była na ulicy, widziałam tam duże wałęsajace sie psy. Może tak być, że ja kryły i szczeniaki są duże i nie będzie dała rady urodzić sama? Przerabiałam cos takiego. Sunia w ostatniej chwili została ciachnieta. Szczeniaków było 9 i bardzo duże. Wet powiedział, że cudem się udało. A jeśli chodzi o Wesołą, to poszłabym wszędzie, tylko nie na Wesołą i nie na Zwycięstwa. Choć mnie znaja od początku, od kiedy otworzyli Lecznicę, to potraktowali mnie ostatnio bardzo nieładnie (to tak delikatnie mówiąc). Misia oczywiście jest Twoja i zrobisz jak uważasz, a ja życzę Wam szczęścia. (tak tylko napisałam, z troski - wybaczysz?) No widzisz Pipi kurcze faktycznie Ty masz rację. Nie pomyślałam, ja w ogóle mam bardzo blade pojęcie o psich ciążach. Zero doświadczenia. No to te lekarki za Zielonogórskiej w ogóle wychodzą na... (każdy wstawia sobie sam). Przecież opowiedziałyśmy skąd jest pies, że się wałęsała. A one mi pierniczą głupoty, że za późno, że one nie bardzo chcą, że zagrożenie dla suki Muszę to wszystko przemyśleć Quote
evita. Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 może te z Zielonogórskiej nie robią aborcji bo są zbyt mało doświadczonymi lekarzami?? Quote
Olga7 Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Mialam jeszcze nadzieję,że Punia nie będzie może szczenna po tej tułaczce na ulicy.Jednak jest inaczej ,jak to bywa w przypadku porzucanych,bezbronnych suniek. Nie wiadomo teraz ,co jest bardziej ryzykowne dla Puni,decyzja należy do cioteczki Joi. Quote
joi Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Wymyśliłyśmy, że w poniedziałek pojedziemy z Misią na Wesołą. Dopiero w poniedziałek, bo będzie nasza lekarka. Zobaczymy co nam tam mądrego powiedzą i wtedy podejmiemy decyzję. Bo na Zielonogórskiej to ja za cholerę nic mądrego nie usłyszałam Quote
zachary Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Dobrze,że zabrałaś Misię z ul.Z...Może tak być, jak napisała Pipi,że sunia nie da rady sama urodzić, bo szczeniaki będą zbyt wielkie...To wszystko powinny powiedzieć panie wetki, nie wspomnę o traktowaniu...Trzymam kciuki za Misię. Quote
jaanna019 Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Nigdy nie jest za późno na sterylkę aborcyjną. W przypadku wysokiej ciąży robi się tak jak cesarkę a maluchy usypia. Na Zielonogórskiej nie robią aborcyjnych. Nie narażaj suni na stres porodu. Może od razu w poniedziałek da się zrobić zabieg na Wesołej. Pytałaś o wolny termin? Jest tyle nieszczęśliwych samotnych zwierząt na świecie, że kolejnych nie trzeba. Quote
zachary Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Urodzi, będzie tęsknić, szukać dzieci, smucić, popadnie w apatię...Oszczędź Misi tego... Quote
joi Posted November 27, 2010 Posted November 27, 2010 Ani mi w głowie rozmnażanie Misi, też twierdzę, że świecie jest za dużo psów, ale powtarzam jeszcze raz ja się na psich ciążach nie znam. Teraz zasięgnę porady prawdziwych lekarzy. Cholera na Zielonogórskiej wypuściły nas ostro w maliny. O tym, że nie robią sterylek aborcyjnych nie powiedziały ani słowa przy pierwszej wizycie a powinny. Czas leci szczeniaki rosną w brzuszku i kurcze to chyba nie jest na korzyść Misi. No świetnie grunt to trafić na "fachowców":angryy: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.