basiaap Posted July 5, 2007 Posted July 5, 2007 Magd@ napisał(a):Nie wiem , czy czasu nie mieli czy zwyczajnie potraktowali go jak zabaweczkę. A Luczjano ma charakterek ;) na pewno go bili :( bo to po nim widać , ma coś jakby chorobę sierocą , jak nas za długo nie widzi wygryza sierść na plecach , albo sika i zlizuje . A nie sika w domu już dawno. Dlatego też biorę go do pracy ze sobą . Jest naprawdę strasznie pocieszny i kochany ... Nadal uwielbia ogórki :D Bili, no świetnie:angryy: Potem zdziwienie, że problemy z zachowaniem, że agresywny, że niegrzeczny... Ech...:angryy: No ale mu się los odmienił, nawet do pracy chodzi, szczęściarz z niego:lol: Bardzo się cieszę, pamiętam, jak go zobaczyłam pierwszy raz w gabinecie u weta, 15 minut po tym, jak go jego "pańcia" zostawiła na zawsze... Kompletnie wycofanego, z nieruchomym wzrokiem, zastygniętego... WIEDZIAŁ...:( Quote
malawaszka Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 Magd@ napisał(a): na pewno go bili :( bo to po nim widać , ma coś jakby chorobę sierocą , jak nas za długo nie widzi wygryza sierść na plecach , albo sika i zlizuje . A nie sika w domu już dawno. boszzz biedak przeżył tyle złego w tak młodym wieku :shake: cudownie że macie do niego takie podejście i że odżył i zmienił się na lepsze :multi::multi::multi: :Rose: Quote
Magd@ Posted July 6, 2007 Posted July 6, 2007 basiaap napisał(a):Bili, no świetnie:angryy: Potem zdziwienie, że problemy z zachowaniem, że agresywny, że niegrzeczny... Ech...:angryy: No ale mu się los odmienił, nawet do pracy chodzi, szczęściarz z niego:lol: Bardzo się cieszę, pamiętam, jak go zobaczyłam pierwszy raz w gabinecie u weta, 15 minut po tym, jak go jego "pańcia" zostawiła na zawsze... Kompletnie wycofanego, z nieruchomym wzrokiem, zastygniętego... WIEDZIAŁ...:( Boszzzzzz mój biedny Lucio ...:-( :-( :-( ale wiecie co , jak ja go zostawiam u fryzjera, normalnie się zachowuje, widać po nim że czeka niecierpliwie, i ta radość jak mnie zobaczy :loveu: specjalnie pytałam fryzjerki , nie boi się , wie że wrócę :loveu: :loveu: :loveu: powrzucam Wam zdjęcia jeszcze zaraz :) Quote
supergoga Posted July 6, 2007 Author Posted July 6, 2007 A ja pamiętam Lucka w aucie - najpierw w kącie a potem coraz bliżej, w końcu na moich kolanach. I przytulanie do mnie, jak od oddawałam i spojrzenia. Cieszę się że jest bezpieczny i kochany. Lucek wielkie buziaki!!! Quote
Magd@ Posted July 7, 2007 Posted July 7, 2007 fotosik zastrajkował , zdjęcia wstawię w poniedziałek jak wrócę, bo jedziemy z Luczjano na weekend nad jeziorko :) Pozdrawiamy :) Quote
Magd@ Posted July 9, 2007 Posted July 9, 2007 W Dziwnowie :) tutaj ze swoją małą ukochaną pańcią :loveu: a tutaj sierotka próbował napić się wody z rzeki , i wpadł do wody , a pańcia "sadystka" zamiast psa ratować to fotki robiła :p:p:p Quote
malawaszka Posted July 10, 2007 Posted July 10, 2007 :loveu::loveu::loveu:rewelacja!!!! Ten mały brzdąc miał ogromne szczęście, że na Was trafił :laola: :multi: Quote
Magd@ Posted July 10, 2007 Posted July 10, 2007 i nie patrzcie na kolczatkę :oops: zgubił nad morzem swoją obroże gdzieś i w sklepie tylko kolczatka była w jego rozmiarze :oops:.... Quote
Magd@ Posted July 12, 2007 Posted July 12, 2007 byliśmy dzisiaj u weta , zaszczepić Lucka na wściekliznę, odpchlić , i sprawdzić tyłeczek, bo coś go swędział ostatnimi czasy. Wszystko ok. U weterynarza Lucio był grzeczny , aż za grzeczny, był tak przerażony ze aż się nie ruszał , nawet trzymać go nie musiałam. Jak taka kukiełka ... Za to jak wyszliśmy ( czyt. wyniosłam go na rękach ) pies odżył// jak wyrwał stamtąd to aż się kurzyło .... pozdrawiamy Magda i Luczjano szczekliwy :loveu: Quote
basiaap Posted July 15, 2007 Posted July 15, 2007 Magd@ napisał(a):byliśmy dzisiaj u weta , zaszczepić Lucka na wściekliznę, odpchlić , i sprawdzić tyłeczek, bo coś go swędział ostatnimi czasy. Wszystko ok. U weterynarza Lucio był grzeczny , aż za grzeczny, był tak przerażony ze aż się nie ruszał , nawet trzymać go nie musiałam. Jak taka kukiełka ... Za to jak wyszliśmy ( czyt. wyniosłam go na rękach ) pies odżył// jak wyrwał stamtąd to aż się kurzyło .... pozdrawiamy Magda i Luczjano szczekliwy :loveu: Znaczy prawdziwy facet z Lucka:evil_lol: Lekarzy się boi:evil_lol: I sam z siebie to zapewne by się do niego nie udał, a tu pańcia taka "okrutna";) . Ale już lepiej, że nieruchomieje, a nie odstawia pokazową histerię, bo są i takie jednostki:) Quote
supergoga Posted July 15, 2007 Author Posted July 15, 2007 Tak tak, facecik z niego prawdziwy. A Pańcia sadystka - podtopionego Lucianka na fotkach pokazuje. Oj, oj. W swoją drogą refleksja - jak to właśnie skomentował mój TZ który psa też poznał: co znaczy podejście do psiaka i dane serca. Z opowieści wszak ten pies to miał być krwiożerczą, szarpliwą piranią - pożerającą wszystkich, zwłaszcza dzieci. Cieszę się, że na Was trafił.:multi: Quote
Magd@ Posted July 17, 2007 Posted July 17, 2007 oj nie mogłam się powstrzymać zeby mu tej fotki nie zrobić :oops::oops::oops::oops::oops::oops: chciałam Wam pokazać jak Lucio "pracuje" u koleżanki na fotelu ale znów fotosik coś strajkuje , więc spróbuję póżniej. Quote
Magd@ Posted November 30, 2007 Posted November 30, 2007 mała rottka ( Lucek chyba ją kocha ) musze pochwalić Lucjana bo : 1 nie rzuca się już na ludzi :loveu: 2 bawi się z psami :loveu: 3 można zostawić go w domu samego , nie rozrabia tylko śpi w naszym łóżku :loveu: Ogólnie zrobił się z niego całkiem normalny pies :multi::multi::multi::multi: a kofam go strasznie :loveu::loveu::loveu::loveu: Quote
malawaszka Posted December 4, 2007 Posted December 4, 2007 cudownie :loveu::loveu::loveu: miłość psiakom służy :multi: Quote
basiaap Posted December 5, 2007 Posted December 5, 2007 Magd@ napisał(a):mała rottka ( Lucek chyba ją kocha ) musze pochwalić Lucjana bo : 1 nie rzuca się już na ludzi :loveu: 2 bawi się z psami :loveu: 3 można zostawić go w domu samego , nie rozrabia tylko śpi w naszym łóżku :loveu: Ogólnie zrobił się z niego całkiem normalny pies :multi::multi::multi::multi: a kofam go strasznie :loveu::loveu::loveu::loveu: Po prostu trafił wreszcie na sensownych ludzi. Mieliśmy trochę zgryz z nim, bo przejawiał niezbyt ładne zachowania w DT, po tym, jak jego "pańcia" go oddała. U Was najwyraźniej poczuł się bezpiecznie i dobrze, a jednocześnie potrafiliście odpowiednio go ustawić. Cieszę się bardzo. Pierwszy raz zobaczyłam Lucka kilkanaście minut po tym, jak zostawiono go w gabinecie u weta, z woreczkiem karmy na "nową drogę życia":(... Nie zapomnę nigdy jego wzroku - ale dzięki Wam to juz nie musi być bolesne wspomnienie, bo wszystko dobrze się skończyło:loveu::lol: Quote
Magd@ Posted September 11, 2008 Posted September 11, 2008 Hej !!! Czy ktoś pamięta jeszcze małego Lucjana ??? Tego gryzącego , szczekliwego złośnika ?????? Atakującego dzieci , autobusy , i wszystko co na drzewo nie ucieka :D Nie nazwałabym Lucjana aniołem w psiej skórze , co to to nie :D ale niesforny Lucuś skończył szkolenie PT ! Jest najwierniejszym pieskiem swojego pana ;), uwielbia jeżdzić na rybki , i nienawidzi fryzjera !!! Myślę ze jest z nami szczęśliwy :multi: Quote
Magd@ Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 czy ktoś mnie jeszcze pamięta :diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::diabloti::loveu: Quote
malawaszka Posted September 22, 2008 Posted September 22, 2008 o kurcze wydawało mi się, ze na poprzedniego posta odpisałam a tu nie ma:-o pamiętamy rozbójnika :loveu: a jaki zadowolony na zdjęciu :lol: Quote
supergoga Posted September 22, 2008 Author Posted September 22, 2008 :multi:Pamiętamy. Ja pamiętam jak najpierw chciał mnie zjeść a potem w aucie leżał na kolanach i kochał dziko. Taki pieknotek jest. Na bank jest z Wami szczęsliwy. Tak się cieszę, że na Was trafił. I gratuluje PT. Brawo Lucek. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.