Kociabanda2 Posted November 25, 2010 Author Posted November 25, 2010 ogłoszenia cd... http://www.drobne.centrumofert.pl/index.php?a=ka1&id=76 czeka na akceptację moda http://www.drobny.com.pl/ogloszenie,32432,niewielki_uroczy_pieszczoch_szuka_domu,pl.htm http://e-zwierzak.pl/pl/ogloszenie/17431/niewielki_-uroczy-pieszczoch-szuka-domu_/ http://www.eoferty.com.pl/niewielki_uroczy_pieszczoch_szuka_domu_214755.html http://warszawa.gablota.com/wyswietl.php/?kategoria=zwierzeta&id_dzialu=1&miasto=Warszawa czeka na potwierdzenie (poszedł mail) - Panie Tomku bardzo proszę aktywować :) http://warszawa.gumtree.pl/f-Zwierzaki-W0QQCatIdZ9124 czeka na potwierdzenie (poszedł mail) - Panie Tomku bardzo proszę aktywować :smile: http://zwierzeta.i-bazar.pl/psy/1814928-niewielki-uroczy-pieszczoch-szuka-domu/ http://isu.pl/index.php?id=pokaz_ogloszenie&id_oglosz=85557 i na forum krakvetu: http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=5&t=12866&p=92948#p92948 Quote
Kociabanda2 Posted November 26, 2010 Author Posted November 26, 2010 Kurde... za mało najwyraźniej mam jeszcze kłopotów :( Teraz to dopiero będę miała klepania z tymi ogłoszeniami... : Wczoraj przyszła za nami do domu kotka. Pojęcia nie mam skąd się wzięła. Pytałam sąsiadów to już dzień wcześniej kilka osób widziało ją w tym samym miejscu na naszym podwórku. To 100% domowy kot, zresztą bardzo miły :smile: Sierść czysta bez śladów bytowania insektów, uszy czyste, nie jest chuda, pcha się na kolanka, je suchą karmę, ładnie kuwetuje... no kurna dzika nie jest na pewno. Niestety źle zareagowała na nasze koty (i z wzajemnością) i na psa (a pies już ją kocha) dlatego musimy ich izolować na razie. Ze znajomą porozwieszałyśmy wczoraj wieczorem plakaty ze zdjęciem, ale nikt się po nią jakoś nie zgłasza... :-( Najlepsze jest to jak do nas trafiła: Wracamy wczoraj z pracy. Już na osiedlu zauważamy spacerującą między zaparkowanymi samochodami kotkę. Parkujemy, wysiadamy z auta. TZ patrząc nieco zdziwiony za moje plecy: "Ty ona do Ciebie idzie...". Odwracam się. Faktycznie już łasi mi się do nóg. No nic myślę - pewnie to któraś z tych domowych wypuszczanych (na osiedlu jest trochę takich kotów i co najmniej jedna drabinka do okna na parterze). Pogłaskałam przymilaskę po głowie, odwracamy się, idziemy w stronę klatki schodowej. Ona za nami. My na schody. Ona za nami. Otwieramy drzwi - kot już na klatce schodowej. Hmmm... No i co teraz? Ok. Jak już przyszła to nakarmimy ją, a jak zobaczy naszego psa to i tak pewnie długo nie zechce zostać u nas. Pies z TZ-em poszli na spacer. Koty wzajemnie się oprychały. Koteczka zjadła. Obejrzałam jej sierść, uszy itp. Jestem 100% pewna, że domowa, więc założyłam, że wypuszczana, a jak tak to trza ją odstawić z powrotem i niech wraca do domu. Pies z TZ-tem wrócili ze spaceru, więc ja kotkę na ręce i trzy piętra na dół. Nie protestowała dopóki nie zobaczyła, że otwieram drzwi wejściowe na klatkę schodową. W tym momencie w tył zwrot - ona nigdzie nie wychodzi... No kurde :/ Po kilku minutach grymaszenia pozwoliła się jednak wynieść na dwór. Ledwo zrobiłam z nią na rękach kilka kroków już jakaś para mnie pyta czy nie chcę jeszcze jednego... :angryy: Opanowałam się. Mówię, że nie mój i czy oni by nie przygarnęli :P Uciekli, aż się kurzyło :cool1: Wracam na klatkę schodową, a kota za mną. Nawet nie zauważyłam kiedy przebiegła mi pod nogami jak otwierałam drzwi. Ja na górę - ona za mną przy nodze jak pies... Tak wlazła na trzecie piętro i zadowolona z siebie czeka, aż jej otworzę drzwi do mieszkania... :/ Szlak :-( Co miałam zrobić? Wzięłam ją na ręce, by nie zrobił się dym z psem i kotami jak otworzę drzwi i z powrotem do chaty. Kota do sypialni, pozostałe zwierzaki pod drzwi sypialni. Kota na wyrko i w kimono, pies prosi pod drzwiami, by go wpuścić do nowego kotka. Koty też pod drzwiami, ale prychają jak głupie :/ Kota cały wieczór wylegiwała się na łóżku i nawet jej przez myśl nie przeszło, by wychodzić z tegoż pokoju... nawet nie podchodziła do drzwi... Towarzystwo człowieka mile widziane, ale nie niezbędne. Towarzystwo kotów i psa niemile widziane :-( Ma ich w dupce. Noc spokojnie. Jak zorientowała się, że my na tym wyrku śpimy sama je opuściła i całą noc grzecznie przespała na ciuchach męża (poduszeczka pachnąca naszymi kotami widać jej nie odpowiadała). Teraz też siedzi zamknięta w sypialni, a telefon mimo ogłoszeń na całym osiedlu milczy jak zaklęty :-( Dziś porozwieszam jeszcze ogłoszenia poza osiedlem, ale jak nikt się do poniedziałku po nią nie zgłosi to będę musiała założyć kolejny wątek adopcyjny ... :/ Quote
Kociabanda2 Posted November 26, 2010 Author Posted November 26, 2010 http://www.kupsprzedaj.pl/secure/showAdvert.do?aid=4775535&cid=1558 http://www.mammisia.pl/ http://www.mojpupil.pl/psy-znaleziono.html Quote
kakadu Posted November 26, 2010 Posted November 26, 2010 no to niezle cie dokocilo... dasz rade wytrzymac z ta kotka jakis czas? twoj maz to swiety czlowiek - moj by juz wpadl w histerie w rodzaju: nie bede mieszkal w schroniksku! cztery zwierzaki nam wystarcza! i takie tam przesądy ;) Quote
Awit Posted November 26, 2010 Posted November 26, 2010 Trzymam kciuki za Lotuska, to bardzo optymistyczne, że ktoś dzwonił. I trzymam kciuki za Twojego nowego kotka kociu:-) Wiedział do kogo iść, czuł, że mu serce dasz, czyli sypialnie otworzysz.... Quote
bazyl1987 Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Kiedyś Lotus teraz już Robin poznaje swój nowy dom. Nie wydaje się być ani zdenerwowany, ani zaskoczony zmianą otoczenia. Bawi się swoimi zabawkami. Byliśmy z nim już kilka razy na spacerze i poznaje Park Bródnowski z nosem przy ziemii :-) Robin jest bardzo towarzyski i można z nim pogadać jak z kumplem...sprawia wrażenie jakby wszystko rozumiał i może tak jest ? :-) Przy najbliżej okazji zrobimy zdjęcia ze spaceru i wstawimy na forum. Robinek ma małe problemy żołądkowe, ale mamy nadzieję, że do jutra mu się poprawi. Quote
lotusek Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 Kochani Bazyl był szybszy ode mnie i już zdążył napisać, że ROBIN (u nas tymczasowo Lotus) ma nowy dom. Jego nowi opiekunowie znaleźli ogłoszenie na Allegro i zdecydowali się na adopcję (podpisali umowę). Robin nie krępował sie nowymi osobami tylko od razu wykorzystał nowych "człowieków" do pieszczochów. Zaprosiliśmy nowych opiekunów do pisania na forum, żebyśmy mieli informacja jak sprawuje sie nasz tymczasowy podopieczny. Bardzo czekalismy dziś na te informację, bo kłopoty żołądkowe ujawniły się kiedy Robin wychodził od nas z domu. Już za nim tęsknimy, ale cieszymy się, że ma stały DOM. Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagali, chociażby pisząc słowa wsparcia. Możemy zakończyć akcję poszukiwań domu dla ROBINA (Lotusa) Quote
Florentynka Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 No jak fajnie!!! Bardzo się cieszę, że psinek ma już swoich własnych ludzi! Quote
Awit Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 No świetnie:-)!! Kłopoty żołądkowe to na pewno na tle nerwowym, zmiana otoczenia, kolejna w ciągu ostatnich tygodni, nowi ludzie, nowy domek i układ pokarmowy odzwierciedla jego napięcie emocjonalne. Proszę, nie puszczajcie go ze smyczy na razie, niech Was pozna, zakładajcie mu np 10m smycz w parku, żeby pobiegał, zanim będzie chodził przy nodze. A i teraz niedługo zaczną się fajerwerki i znowu mnóstwo psów poginie:-( Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Matko, a ja właśnie chciałam usiąść do dalszego ogłaszania Robinka vel Lotuska! A tu takie wspaniałe nowiny!!!!!!! :multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi::multi: Nie zaglądałam przez weekend, a tu takie wiadomości czekały :loveu::loveu: Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 [quote name='bazyl1987']Kiedyś Lotus teraz już Robin poznaje swój nowy dom. Nie wydaje się być ani zdenerwowany, ani zaskoczony zmianą otoczenia. Bawi się swoimi zabawkami. Byliśmy z nim już kilka razy na spacerze i poznaje Park Bródnowski z nosem przy ziemii :-) Robin jest bardzo towarzyski i można z nim pogadać jak z kumplem...sprawia wrażenie jakby wszystko rozumiał i może tak jest ? :-) Przy najbliżej okazji zrobimy zdjęcia ze spaceru i wstawimy na forum. Robinek ma małe problemy żołądkowe, ale mamy nadzieję, że do jutra mu się poprawi. Bardzo serdecznie witamy nowy domek Robina! :) Tak się cieszę!! :) Super, że się tu zalogowaliście. Będziemy bardzo wdzięczni jeśli czasem podzielicie się z nami jakimiś newsami o Robinku lub fotą :) Gdybyście nie mogli sobie poradzić ze wstawieniem zdjęć na dogomanię (trzeba przez hosting) to służę pomocą. Wyślijcie zdjęcia na maila: kociabanda2@gmail.com, a ja wstawię zdjęcia na wątek. Quote
kakadu Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 ufff, tu chociaz tchnelo optymizmem; robinku - wszystkiego najlepszego w nowym domku :) to wielka ulga, ze taki fajny piesek znalaz domek; Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 Optymizmem? Ja to normalnie w euforii jestem! :D Robin vel Lotus ma dom! Kota, o której pisałam wcześniej przekimała u nas jedną noc. Wygrzała dupkę, najadła się, a w piątek wieczorem zgłosił się po nią właściciel. Powiedział, że kiedyś się do nich przyplątała w ciąży, ale już wtedy oswojona była. Jak już było po wszystkim to ją od razu wysterylizowali, a jednego kociaka zostawili sobie. Niestety mamusia nie bardzo zgadza się z synkiem i często robi sobie wycieczki po okolicy. Doradziłam Panu by kupił jej obróżkę z adresatką skoro już wypuszcza. To chyba było w piątek wieczorem... chyba bo już mi się po tym weekendzie wszystko normalnie poplątało :-? Niestety jeszcze tego samego dnia sąsiedzi znaleźli 5-letniego boksera: http://www.dogomania.pl/threads/1970...eziono-boksera No i problem na maksa. Wieszanie ogłoszeń, wydzwanianie po ludziach, żebranie o DT dla niego... Wydzwoniłyśmy z Anią rachunki chyba za dwa miesiące :-( Cud normalnie, ale bokser już w nowym domu. Dacie wiarę? Sąsiedzi to mają szczęście :smile: Niestety o żadnym odpoczywaniu w ten weekend nie było mowy :roll: na dokładkę złapałam jakieś przeziębienie i boli mnie dosłownie wszystko :-( Czuję się jak koń po westernie, ale za to jakie wspaniałe nowiny tu zastałam!! :D Bilans weekendu potrójnie dodatni! Robinek i boksio w nowych domkach, a kota u właścicieli :) Co za weekend! :) Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 [quote name='Awit']No świetnie:-)!! Kłopoty żołądkowe to na pewno na tle nerwowym, zmiana otoczenia, kolejna w ciągu ostatnich tygodni, nowi ludzie, nowy domek i układ pokarmowy odzwierciedla jego napięcie emocjonalne. Proszę, nie puszczajcie go ze smyczy na razie, niech Was pozna, zakładajcie mu np 10m smycz w parku, żeby pobiegał, zanim będzie chodził przy nodze. A i teraz niedługo zaczną się fajerwerki i znowu mnóstwo psów poginie:-( Oj tak. Ze spuszczaniem ze smyczy nie należy się spieszyć. Niech minie kilka tygodni + cały ten okres okołosylwestrowy. W okolicach sylwestra każdy pies potrafi się przestraszyć i pognać przed siebie na oślep :( Zanim zaczniecie Lotuska spuszczać ze smyczy najlepiej zaopatrzyć się w kilkumetrową linkę. Chodzić na smyczy Robinek już umie, ale z przychodzeniem na wołanie jest kiepsko :( Trzeba go tego uczyć, czyli skarmiać smakołykami za każde przyjście na wołanie (oczywiście pies w tym czasie powinien być na długiej smyczy lub na jeszcze dłuższej lince). Częstym błędem ludzi jest karcenie psa po tym jak przyjdzie do nogi po dłuższym ociąganiu. Tego nie wolno robić, bo pies kojarzy kary i nagrody z ostatnią czynnością jaką wykonał, a ostatnią nie było ociąganie się tylko jednak przyjście do nogi. Drugim częstym błędem jest zmuszanie psa do chodzenia przy nodze po każdym przyjściu na wołanie. Czasem więc psa wołamy by faktycznie dalej już szedł z nami blisko, ale trzeba też często wołać psiaka tylko po to, by dać mu smakołyka i komendą np. "biegaj" z powrotem zwolnić do jego psich zajęć :) Dopóki jednak psiak nie nauczy się przychodzenia na każde Wasze wołanie lepiej nie spuszczać go ze smyczy/linki. Ćwicząc przychodzenie na wołanie wystarczy dać psiakowi pozorną swobodę za pomocą długiej smyczy lub jeszcze dłuższej linki. Quote
losiczka Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 lotusek napisał(a):Kochani Bazyl był szybszy ode mnie i już zdążył napisać, że ROBIN (u nas tymczasowo Lotus) ma nowy dom. Jego nowi opiekunowie znaleźli ogłoszenie na Allegro i zdecydowali się na adopcję (podpisali umowę). Robin nie krępował sie nowymi osobami tylko od razu wykorzystał nowych "człowieków" do pieszczochów. Zaprosiliśmy nowych opiekunów do pisania na forum, żebyśmy mieli informacja jak sprawuje sie nasz tymczasowy podopieczny. Bardzo czekalismy dziś na te informację, bo kłopoty żołądkowe ujawniły się kiedy Robin wychodził od nas z domu. Już za nim tęsknimy, ale cieszymy się, że ma stały DOM. Dziękujemy wszystkim, którzy nam pomagali, chociażby pisząc słowa wsparcia. Możemy zakończyć akcję poszukiwań domu dla ROBINA (Lotusa) Tak się składa że nowy domek Lotusa - Robina jest moją dobrą koleżanką:) Myślę że psiak nie mógł trafić lepiej i będzie baaaarrrdzooo szczęśliwy i rozpieszczany.Gwarantuje na 100% bo opiekunowie 1 klasa i do tego doświadczeni. Także myśle że wszyscy mozecie byc spokojni o los psiaka:multi: swoją drogą mieszkam na Ostrobramskiej, nigdy tu psiaka nie widziałam. Za to widziałam ogłoszenia psiaka przed moim blokiem...jaki ten świat jest mały:-o Quote
Kociabanda2 Posted November 29, 2010 Author Posted November 29, 2010 he he :D No nieźle :) Faktycznie mały ten świat, ale ja już nie po raz pierwszy się o tym przekonałam :) A czy Ty losiczko maczałaś jakoś palce w tej adopcji czy to też zbieg okoliczności, że to właśnie Twoi znajomi adoptowali Robina vel Lotuska? Quote
losiczka Posted November 29, 2010 Posted November 29, 2010 Zbieg okoliczności:) podsyłałam inne psiaki z Dogomanii a jednocześnie codziennie przechodziłam z psem obok ogłoszenia Lotusa i sobie myslałam..:"ciekawe czy juz znalazł właścicieli albo nowy dom..?"...a tu prosze.Dziś sie dowiedziałam przypadkiem że to dokładnie TEN szczęściarz:razz: Quote
Kociabanda2 Posted November 30, 2010 Author Posted November 30, 2010 wow!! To cała seria zbiegów okoliczności :D Świat jest mały :D Quote
lotusek Posted December 2, 2010 Posted December 2, 2010 Nie zawsze jest czas żeby tu zajrzeć i już nie mamy takiego parcia jak przy poszukiwaniach domu dla psiaka. Bazyl czekamy na nowe info o Robinie. Ja mogę wam donieść, że Kosmo (rezydent) bardzo poweselał od kiedy nie ma konkurencji. Przykre, ale zwierzaki tak mają. Ja mu mówię, że wcześniej , jak wychodziliśmy do pracy to miał towarzystwo, a teraz musi siedzieć sam. Jemu to jednak chyba nie przeszkadza. Quote
Kociabanda2 Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 no tak :roll: Eh Kosmo Kosmo... a może, by mu odpowiadało towarzystwo równie małej sunieczki po sterylce i w podobnym wieku? :eviltong: Jak coś to dajcie znać. Ja Wam taką szybko znajdę :evil_lol: Quote
Kociabanda2 Posted December 2, 2010 Author Posted December 2, 2010 Bazylku, my tu czekamy na wieści o wspaniałym Robinku! Odezwijcie się proszę :) Quote
bazyl1987 Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Przepraszam, że się nie odzywałem. Robin ma się dobrze. Wczoraj minął tydzień jak mieszka z nami i zaczyna się oswajać. Opanował dwa fotele, na których śpiąc większą część dnia, przyjmuje najróżniejsze pozy :-) Sprawy żołądkowe już się unormowały i nie ma już niespodzianek na środku kuchni. Co więcej Robin jest tak cwany, że próbował ukryć "niespodziankę" pod szmatką, którą wycieramy mu łapy. Ogólnie wychodzi z niego niezły Cwaniak i Czaruś. Teraz już się utarło, że raz dziennie po moim powrocie z pracy wchodzi mi na kolana i musi odbyć się proces przytulania. Wieczorem napisze jeszcze posta i dołączę zdjęcia. Quote
Kociabanda2 Posted December 6, 2010 Author Posted December 6, 2010 Super :) Same dobre newsy z domku Robina :loveu: Dzięki! Quote
lotusek Posted December 6, 2010 Posted December 6, 2010 Cieszę się, że pieszczoch ma ciepły domek i ciepłe serca, które go przytulą. A on też potrafi odwdzięczyć się swoim zachowaniem. Czekamy na info co jakiś czas. Pozdrawiamy Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.