Ada-jeje Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Moniko ale przeciez Greven juz udzielila ci informacji jak na dzien dzisiejszy funkcjonuje schronisko p. Harlacza. Czy uwazasz ze nie mozna tego schroniska stawiac za wzor? Quote
MonikaP Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Nie, Ado, Greven nie udzieliła mi informacji na temat sposobów radzenia sobie z nadmierną ilością psów oraz na temat polityki adopcyjnej tego schroniska. Poniżej kopiuję też mój post. MonikaP napisał(a):Jestem upierdliwa, wiem. A jednak... Znalazłam sobie na forum wątki dotyczące w ten czy inny sposób Pana Harłacza. I czytam na przykład jego wypowiedzi w tych wątkach cytowane, że jeśli zabiera interwencyjnie jakieś psy ze schronisk, to zawsze trafiają do Białogardu....i od razu dodaje, że większość z tych psów (przy okazji relacjonowania interwencji w różnych miejscowościach) poszła do adopcji (a zabrał ich na przykład 50). Potem dodaje, że Inspekcja Weterynaryjna sprawdzała warunki, w jakich żyją psy ( w nowych domach, o ile zrozumiałam) i nie ma zastrzeżeń. A ja nie rozumiem - od kiedy to kontrole poadopcyjne robi Inspekcja Weterynaryjna? Na jakich zasadach? I jak to się dzieje, że robi tyle interwencji, wszystkie psy trafiają do niego, większość od razu idzie do adopcji, mimo, że przeważnie przecież są zabierane ze strasznych warunków i zapewne ani ich wygląd, ani psychika nie wzbudzają zachwytu? I mimo to udaje się zachować wizerunek schroniska czystego, estetycznego, nie przepełnionego? W jaki sposób? Quote
Ada-jeje Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Widze Moniko ze jestes upierdliwa ale to twoje slowa. Na pytania ktore mi zadajesz sama sobie odpowiedzialas w ostatnim poscie. A jak robi to pan Harlacz ze u nie go tak elegancko wszystko funcjonuje? To wiem to z forum. Hyba ze ty poddajesz w watpliwosc to co pisza forumowicze? Quote
MonikaP Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Ada-jeje napisał(a):Widze Moniko ze jestes upierdliwa ale to twoje slowa. Na pytania ktore mi zadajesz sama sobie odpowiedzialas w ostatnim poscie. A jak robi to pan Harlacz ze u nie go tak elegancko wszystko funcjonuje? To wiem to z forum. Hyba ze ty poddajesz w watpliwosc to co pisza forumowicze? No to ja z uporem maniaka proszę Cię o konkrety. Quote
Berek Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 "Jeśli chodzi o radzenie sobie z nadmiarem zwierząt, to w przypadku pana Harłacza sposobem były sprawne adopcje. " Fantastycznie ciekawe - i napełniajace optymizmem, naturalnie! Jak on to robi?! Quote
MonikaP Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Berek napisał(a):"Jeśli chodzi o radzenie sobie z nadmiarem zwierząt, to w przypadku pana Harłacza sposobem były sprawne adopcje. " Fantastycznie ciekawe - i napełniajace optymizmem, naturalnie! Jak on to robi?! A ja dodatkowo pytam, jak to jest, że psy z licznych interwencji trafiają do schroniska w Białogardzie, a mimo to wcale nie robi się tam ciasno. Quote
Berek Posted April 8, 2007 Posted April 8, 2007 Hm, to naprawdę bardzo ciekawe jest - szczerze mówiąc oprocz tego że uważam że nastawienie pracowników schronisk tak do zwierząt, jak i do odwiedzających placówkę ma bardzo duże znaczenie, to sądzę również że niespecjalnie wplywa na liczbę adopcji. Za to na pewno dla samych zwierzaków się liczy, czy np. zbierają kopniaki czy głaski... :lol: Chyba, że chodzi o taki obraz, że każdy kto tylko nogę w schronisku postawi wychodzi stamtąd ze zwierzęciem, bez zadawania mu kłopotliwych pytań itd. :cool1: , choćby to był ogolony na łyso mlodzian w bluzie z kapturem pokazujący przez kraty na dorodnego pitbulla :cool3: - ale chyba na litość boską nie o takie "przyjazne nastawienie" chodzi i mam nadzieję że w omawianym tu schronisku tak nie jest. ;) Ale jakim cudem aż tyle osób w ogóle zjawia się po psy żeby stale udawało się utrzymywać "rozsądną" liczbę zwierząt w placówce...? JAK SIĘ TO ROBI ? Chyba że faktycznie mamy do czynienia z konsekwentnym ograniczeniem - jeśli ilość psów w schronisku osiąga "X", to już żaden pies nie ma prawa tam trafić... To w sumie brzmi rozsądnie tylko nie wiem jak się to ma do współpracy np. z płacącą zdaje się co nieco na utrzymanie placówki gminą - czy nie ma nacisków żeby jednak przymować wszystkie psy jakie tam trafią...? Quote
Jotbe Posted April 9, 2007 Posted April 9, 2007 [quote name='Kasia_82'] Przegladajac statystyki z ostatnich szesciu lat bylam w szoku.Eutanazji poddano ponad 40,000 tys zwierzat a nowe domy znalazlo zaledwie 2,000 :crazyeye: To niewiarygodne, usypianie psów mija się z przeznaczeniem tego typu placówek. Rozumim, że są sytuacje, kiedy uśpienie psa jest konieczne, ale eutanazja nie może być alternatywnym rozwiązaniem. Quote
Berek Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 Hej, i co, nikt nie wie jak sobie poradzić z ciężką sytuacją...? Kurczę, a mnie się zdawało że jak jest taki przykład w naszym kraju to można spróbować kopiować taki wzorzec... :-( Tyle że konkretów na razie nie mamy. Quote
Ada-jeje Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 Moniko nie potrafie wklejac cytatow moge sie tylko powalac na Arke i osoby ktore wypowiadaly sie w watku przeciwnym do tego. Z twoich wypowiedzi i Berka doczytalam sie czegos miedzy wierszami. Moze i macie racje ale jesli to tylko przapuszczenia to wyglada to tak samo jak moje wypowiedzi zaczerpniete z forum. Najlepiej gdyby na ten temat mogla sie wypowiedziec osoba/y ktore sa tam bezposrednio zatrudnione. To jest moje zdanie do ktorego mam prawo tak samo jak ty do swojego. Quote
Berek Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 A ja bez podtekstów żadnych chcę się zwyczajnie dowiedzieć jak u licha się robi takie wzorcowe schronisko w naszych przaśnych warunkach. Takie, w ktorym nie dokonuje się eutanazji, ktore znajduje się w niewielkiej miejscowości a mimo to ma gigantyczny wskaźnik adopcji - i w ktorym nigdy nie ma przepełnienia, jest dokładnie tyle psów na ile było zbudowane. :lol: Quote
MonikaP Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 [quote name='Berek']A ja bez podtekstów żadnych chcę się zwyczajnie dowiedzieć jak u licha się robi takie wzorcowe schronisko w naszych przaśnych warunkach. Takie, w ktorym nie dokonuje się eutanazji, ktore znajduje się w niewielkiej miejscowości a mimo to ma gigantyczny wskaźnik adopcji - i w ktorym nigdy nie ma przepełnienia, jest dokładnie tyle psów na ile było zbudowane. :lol: Oto dane ze strony Psiego Anioła: ups, myślałam,że uda mi się skopiowac tabelkę, ale nic z tego, więc podaję link (Białogard jest na dole) http://www.psianiol.org.pl/boz/sch/zp.htm Quote
xxxx52 Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 Berek-mysle ze dam prosta odpowiedz: odpowiedni czlowiek na odpowiednim stanowisku,odpowiednio dobrani pracownicy,dobra kooperacja z zagranica,przydzielone pieniadze ida tam gdzie powinny,a nie oszczedzanie na zwierzetach- w schroniskach,oszczedzanie przez wet.-na leczeniu psow,a pozniej wysokie premie za oszczednosc:angryy: :angryy: :angryy: Kto cierpi to wiadomo:-( Quote
MonikaP Posted April 11, 2007 Posted April 11, 2007 xxxx52 napisał(a):Berek-mysle ze dam prosta odpowiedz: odpowiedni czlowiek na odpowiednim stanowisku,odpowiednio dobrani pracownicy,dobra kooperacja z zagranica,przydzielone pieniadze ida tam gdzie powinny,a nie oszczedzanie na zwierzetach- w schroniskach,oszczedzanie przez wet.-na leczeniu psow,a pozniej wysokie premie za oszczednosc:angryy: :angryy: :angryy: Kto cierpi to wiadomo:-( Pani Romo, ja także zadałam to pytanie,zresztą w wątku są moje wypowiedzi. Proszę mi powiedzieć, jak to jest, że do tego schroniska trafiają psy "z rejonu", trafiają także z licznych interwencji, a mimo to nie ma tam przepełnienia? I mnie na przykład mówienie o odpowiednim człowieku na odpowiednim miejscu wcale nie przekonuje, bo jakoś nie chce mi się wierzyć,że Pan Harłacz jest tak charyzmatyczny, że zmienił mentalność pobliskich miasteczek i wsi do tego stopnia, że ludzie zamiast wiązać psy na łańcuchu przy budzie,tłumnie przyjeżdżają do niego, by adoptować zwierzaki po przejściach. I w dalszym ciągu nie wiem, co to znaczy, że inspekcja weterynaryjna robi kontrole poadopcyjne. Quote
ARKA Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 [quote name='MonikaP']Pani Romo, ja także zadałam to pytanie,zresztą w wątku są moje wypowiedzi. Proszę mi powiedzieć, jak to jest, że do tego schroniska trafiają psy "z rejonu", trafiają także z licznych interwencji, a mimo to nie ma tam przepełnienia? I mnie na przykład mówienie o odpowiednim człowieku na odpowiednim miejscu wcale nie przekonuje, bo jakoś nie chce mi się wierzyć,że Pan Harłacz jest tak charyzmatyczny, że zmienił mentalność pobliskich miasteczek i wsi do tego stopnia, że ludzie zamiast wiązać psy na łańcuchu przy budzie,tłumnie przyjeżdżają do niego, by adoptować zwierzaki po przejściach. I w dalszym ciągu nie wiem, co to znaczy, że inspekcja weterynaryjna robi kontrole poadopcyjne. Schronisko sie rozbudowuje to raz a dwa, inspekcja wet.no normalnie robi kontrole, WYRYWKOWE, pooadopcyjne. Ktos 'zyczliwy' doniosl ze to tam sa eutanazje "ciche' wiec inspekcja nawet i adopcje sprawdzala, oczywiscie nie wszystkie ale te ktore sama wybrala. Poza tym na pomorzu, ogolne, jest duzo wiecej schrnisk, ponad 200 psow trafiajcych rocznie do schroniska to wcale nie jest tak duzo.. Quote
MonikaP Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 ARKA napisał(a):Schronisko sie rozbudowuje to raz a dwa, inspekcja wet.no normalnie robi kontrole, WYRYWKOWE, pooadopcyjne. Ktos 'zyczliwy' doniosl ze to tam sa eutanazje "ciche' wiec inspekcja nawet i adopcje sprawdzala, oczywiscie nie wszystkie ale te ktore sama wybrala. ARKO, no to mnie zdziwiłaś. Czy możesz podać mi podstawę prawną dla kontroli poadopcyjnych robionych przez inspekcję weterynaryjną? Wciąż nie wiem, jak to jest - schronisko na prowincji, psy z rejonu, psy z interwencji, nie ma przepełnienia, adopcji multum, współpraca z zagranicą...Widzę, ile się muszą "nagimnastykować" osoby zajmujące się adopcjami zagranicznymi, a Panu Harłaczowi najwyraźniej los sprzyja, bo wychodzi na to,że niemal hurtowo wyadoptowuje psy za granicę... BTW, czy są tu na Dogo wolontariusze z tego schroniska? Czy jakieś psy stamtąd szukają domu przez to forum, albo można je zobaczyć w innych miejscach w internecie? Quote
ARKA Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 MonikaP napisał(a):ARKO, no to mnie zdziwiłaś. Czy możesz podać mi podstawę prawną dla kontroli poadopcyjnych robionych przez inspekcję weterynaryjną? Moim zdaniem tak powinno byc,ze inspekcja weterynaryjna ma prawo. Skoro podlegaj im schroniska to i wszelkie dane o zwierzetach tez. Dobra wola schroniska, ze udostepnia dane a wiekszosci scchroniska zaslaniaja sie ochrona danych osobowych. Wystarczy, ze na karcie adopcyjnej jest wpisane, dane moga byc udostepnione kontroli i juz, ktos podpisuje wiec liczy sie z kontrola. No az tak hurtowo to nie wyadoptowuje zagranice, bez przesady, chyba cos 30 psiakow. Moim zdaniem na dogo nie ma wolontariuszy z tego schroniska a z ilu schronisk w Polsce masz tu wolontariuszy:roll: Z ilu schronisk psy szukają domow poprzez net? Quote
MonikaP Posted April 12, 2007 Posted April 12, 2007 ARKA napisał(a):Moim zdaniem tak powinno byc,ze inspekcja weterynaryjna ma prawo. Skoro podlegaj im schroniska to i wszelkie dane o zwierzetach tez. Dobra wola schroniska, ze udostepnia dane a wiekszosci scchroniska zaslaniaja sie ochrona danych osobowych. Wystarczy, ze na karcie adopcyjnej jest wpisane, dane moga byc udostepnione kontroli i juz, ktos podpisuje wiec liczy sie z kontrola. No az tak hurtowo to nie wyadoptowuje zagranice, bez przesady, chyba cos 30 psiakow. Moim zdaniem na dogo nie ma wolontariuszy z tego schroniska a z ilu schronisk w Polsce masz tu wolontariuszy:roll: Z ilu schronisk psy szukają domow poprzez net? ARKO, zwróć uwagę na to,że ustawa o ochronie danych osobowych, bez względu na to, czy nam się podoba, czy nie, obowiązuje wszystkich i sądzę, że nie jest to sprawa dobrej lub złej woli. Jeśli w jakimś schronisku udostępnia się takie dane, (co wcale nie oznacza,że nie chciałabym, aby w określonych sytuacjach było to możliwe, ale na konkretnych zasadach) to chyba oznacza działanie niezgodne z prawem. Skoro nie wysyła "hurtowo" psów za granicę, nie usypia "z rozsądku" tych, które stanowiłyby prawdziwe wyzwanie bądź też po prostu miałyby małe szanse na znalezienie domu; nie ma wolontariuszy propagujących adopcje z tego schroniska na tak wielkim portalu, jakim jest Dogomania, która z pewnością jest Panu Harłaczowi znana... to bardzo proszę, objaśnij mi, Anielo, ten cud, jakim jest utrzymywanie równowagi liczbowej w schronisku i te niezwykle liczne adopcje. Nota bene z faktu, że w 2005 roku na 256 przyjętych psów wydano 232 wynika mniej więcej to samo, co z danych schroniska poznańskiego, wg których w tym samym roku na 1312 przyjętych psów wydano 1071. Czyli bardzo niewiele, bo mogłoby z tego wynikać, że w Poznaniu schronisko świeci pustkami , a psy "schodzą na pniu", co jest oczywistą nieprawdą. Dlatego wciąż się zastanawiam, na jakiej podstawie tu, na Dogo śpiewa się pieśni pochwalne na cześć schroniska w Białogardzie tylko dlatego,że jest ładne i nowe, a tak naprawdę nie przeczytałam tu ani jednej wypowiedzi osoby, która bywa tam na co dzień i zna działalność schroniska "od kuchni". Czytam fragmenty doniesień, jak to Pan Harłacz "rozbił" kolejne paskudne pseudoschronisko, zabierając psy do siebie, natomiast nie mogę nigdzie znaleźć ciągu dalszego. Quote
ARKA Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 [quote name='MonikaP']ARKO, zwróć uwagę na to,że ustawa o ochronie danych osobowych, bez względu na to, czy nam się podoba, czy nie, obowiązuje wszystkich i sądzę, że nie jest to sprawa dobrej lub złej woli. Jeśli w jakimś schronisku udostępnia się takie dane, (co wcale nie oznacza,że nie chciałabym, aby w określonych sytuacjach było to możliwe, ale na konkretnych zasadach) to chyba oznacza działanie niezgodne z prawem. Jesli ktos wyraza zgode na udostepnienie SWOICH danych dla kontroli(adopcja psa), to nie jest to niezgodne z prawem. Skoro nie wysyła "hurtowo" psów za granicę, nie usypia "z rozsądku" tych, które stanowiłyby prawdziwe wyzwanie bądź też po prostu miałyby małe szanse na znalezienie domu; nie ma wolontariuszy propagujących adopcje z tego schroniska na tak wielkim portalu, jakim jest Dogomania, która z pewnością jest Panu Harłaczowi znana... to bardzo proszę, objaśnij mi, Anielo, ten cud, jakim jest utrzymywanie równowagi liczbowej w schronisku i te niezwykle liczne adopcje. Nota bene z faktu, że w 2005 roku na 256 przyjętych psów wydano 232 wynika mniej więcej to samo, co z danych schroniska poznańskiego, wg których w tym samym roku na 1312 przyjętych psów wydano 1071. Czyli bardzo niewiele, bo mogłoby z tego wynikać, że w Poznaniu schronisko świeci pustkami , a psy "schodzą na pniu", co jest oczywistą nieprawdą. Zle to interpretujesz-jest stan poczatkowy a potem psy przybyle i wyadoptowane...wiec skoro bylo na poczatku roku-stan poczatkowy np. 200 psow i przybylo 200 i wyadoptowano 200 to w schronisku ciagle jest 200 psow JAKIŚ-tak? Dlatego wciąż się zastanawiam, na jakiej podstawie tu, na Dogo śpiewa się pieśni pochwalne na cześć schroniska w Białogardzie tylko dlatego,że jest ładne i nowe, a tak naprawdę nie przeczytałam tu ani jednej wypowiedzi osoby, która bywa tam na co dzień i zna działalność schroniska "od kuchni". Czytam fragmenty doniesień, jak to Pan Harłacz "rozbił" kolejne paskudne pseudoschronisko, zabierając psy do siebie, natomiast nie mogę nigdzie znaleźć ciągu dalszego. Czepiasz sie;) poszukalam sobie w necie i tu masz troche opinii lokalnych: http://wbialogardzie.pl/content/view/164/126/lang,pl/ Quote
MonikaP Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 Anielo, czepiam się, bo ja jestem czepialska, jednak wiem,że żadne opinie mediów, żadne zdjęcia ładnych płotków i miseczek nie powiedzą o schronisku prawdy. Tę może powiedzieć tylko ktoś, kto żyje sprawami tego miejsca, kto jest tam codziennie jako uczestnik wydarzeń. I takiej osoby mi tu brak. Quote
ARKA Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 [quote name='MonikaP']Anielo, czepiam się, bo ja jestem czepialska, jednak wiem,że żadne opinie mediów, żadne zdjęcia ładnych płotków i miseczek nie powiedzą o schronisku prawdy. Tę może powiedzieć tylko ktoś, kto żyje sprawami tego miejsca, kto jest tam codziennie jako uczestnik wydarzeń. I takiej osoby mi tu brak. Czyli wg. Twojej opini o 99.9% schronisk nic nie mozna powiedziec, tu, na dogo, jak wlasciwie w nich jest, jak sa prowadzone. Quote
MonikaP Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 ARKA napisał(a):Czyli wg. Twojej opini o 99.9% schronisk nic nie mozna powiedziec, tu, na dogo, jak wlasciwie w nich jest, jak sa prowadzone. Zauważ, że są tu jednak osoby, które bywają w schroniskach, starają się pomóc psom - a z Białogardu nie ma nikogo...Czyżby tam nie doceniano siły internetu? Quote
Berek Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 "Schronisko sie rozbudowuje to raz" Ile miejsc jest tam teraz, ktoś wie...? I ile psów tam teraz przebywa? "Czyli wg. Twojej opini o 99.9% schronisk nic nie mozna powiedziec, tu, na dogo, jak wlasciwie w nich jest, jak sa prowadzone" Dziwna prawidłowość - kiedy ktoś z Dogomaniakow idzie w końcu do jakiegoś konkretnego schroniska X czy Y, to wybucha afera - bo bieda, bo psy sa usypiane, bo woda im zamarza w miskach, bo przepełnienie i gryzą się w boksach, bo błoto, bo fatalne żarcie itd. Oczywiscie to wszystko prawda; tyle, że nadal mnie bardzo ciekawi jakim cudem w kraju naszym można nie mieć takiego obrazu przytuliska, prowadząc tego typu placówkę. Rozumiem dobór kadr (BTW ile osób pracuje w Bialogardzie?), rozumiem otwarcie na dobrostan zwierząt itd - ale zalew psow bezdomnych jest taki, że nadal nie rozumiem, jakim cudem utrzymuje się stan "jeden piesek w jednym boksie" albo "kilka łagodnych pieskow w jednym boksie" i czysta wygrabiona trawka. Tzn. taki stan jest dość powszechny w schroniskach w USA (gdzie potężny procent psow wędruje bardzo szybko do komor gazowych po prostu - i pozostały mniejszy procent ślicznie wygląda w przestronnych i czystych boksach, fakt) czy w UK (usypianie nadliczbowych ziwerząt w sporej liczbie takich placówek). Chyba, że faktycznie prowadzący Bialogard stawia stanowcze weto choćby przy jednym nadliczbowym psie: mamy komplet, nie przyjmujemy! - i to rozumiem (choć podziwiam że się gminę udaje do tego przekonać, na ogół urzednicy wierzą w gumowe ściany schroniska ktore przecież "wszystkie psy przyjmie"). Tylko jak wobec tego dzieje się z hurtowo przywożonymi psami z rozmaitych pseudoprzytulisk, co i rusz spektakularna akcja o ktorej slyszymy jak to psy po potwornych przeżyciach w przytulisku A czy B trafiły do tego psiego nieba i... ... ... faktycznie dalej cisza. A czy wolontariusze, ktorzy pilotowali sprawę takiego pseudoschroniska, po przekazaniu swoich podopiecznych do Bialogardu nie mogliby pilotowac ich losu dalej? Po prsotu napisać, dokąd trafiły poszczególne psy - Pusio, Misia, Reksik? Bo na razie psy tam pojechały, alleluja, teraz będzie im już super.... i... The End? Quote
ARKA Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 MonikaP napisał(a):Zauważ, że są tu jednak osoby, które bywają w schroniskach, starają się pomóc psom - a z Białogardu nie ma nikogo...Czyżby tam nie doceniano siły internetu? Moniko-chyba przesadzasz, znow. Ilu mieszkancow liczy W-wa, Poznan, Krakow-ilu z tych miast jest wolontariuszy i jest na dogo? Ilu mieszkancow liczy Białogard i nie wiem czy maja jako takich wolontariuszy. To ze dzieciaki w szkolach robia zbiorki na rzecz schronisk, nie znaczy ze sa wolontariuszami. Quote
MonikaP Posted April 13, 2007 Posted April 13, 2007 Czyli z tego wynika, że Pan Harłacz jako "człowiek-orkiestra" wszystkim zajmuje się sam? Skoro Białogard to małe miasto, w necie schronisko nie jest obecne - nie widać go ani na Dogo,ani w portalach ogłoszeniowych - to powiedz mi, proszę, skąd Pan Harłacz bierze dla swoich podopiecznych nowe domy? Jak je znajduje? Chyba nie przez ogłoszenia w lokalnych gazetach? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.