Jump to content
Dogomania

W typie Leonbergera koczuje na kopalni.Jest DT, Lenka dalej niewidoczna...


Recommended Posts

Posted

w tym roku to raczej nie, ale będziemy jej dawać jeść tylko o jednej porze, a nie będzie jedzenia 24h w miskach

ja będę dyżurować w tygodniu, a szufladkowykram w weekend w miarę możliwości - to dla mnie bardzo duża pomoc, bo jeżdżenie co weekend z Tychów mnie już trochę wykończyło, to zawsze jest wyprawa na pół dnia

teraz właśnie szufladkowykram jest na kopalni, widziała Lenkę, oczywiście małpa zwiała za tory kolejowe

z moich rad to tyle mogę powiedzieć, bo znam już psa na tyle, że najlepiej jak się ją widzi, to nie zwracać na nią uwagi tylko iść z jedzeniem w miejsce misek, wtedy ona sama podąża za karmiącym albo obserwuje całą czynność z bezpiecznej odległości, po odejściu powinna przyjśc od razu

a jeżeli się przepłoszy jak się za nią idzie, to może przyjść na jedzenie dopiero za kilka godzin i wtedy już będzie zamarżnięte

wiem co mówię, bo te sytuacje już z Lenką przerabiałam, ale myślę, że wspólnymi siłami damy radę :)

w styczniu powinna byc też klatka i będziemy ją przyzwyczajać

  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

szczesliwego nowego roku, dla ciebie Kaja i dla szufladkowykram oraz wszystkich pomagajacych Lence i starajacych sie o jej dobro.
Lenka dziewucho nie badz taka spryciara.... my wszyscy chcemy dla ciebie cieplego kata i pelnej miski....
Prosit Nowy Rok

Posted

A ja mam wrażenie że Szufladkowy kram wniosła na wątek Lenki trochę optymizmu i nowej wiary w to, że będzie dobrze, że Lenka się da złapać, że wszystko się ułoży.
I za to wielkie dziękuję!


Wszystkim życzymy spokojnego Sylwestra i pięknego Nowego Roku!

Posted

Wszystkim na tym forum,życzę wszystkiego najlepszego w Nowym Roku.Bądżcie zawsze pełne optymizmu i wiary w to,że razem z innymi człowiek potrafi walić mury.Lence życzę ciepłego domku,i żeby przestała uciekać.Zatrzymaj się kochana i postuj trochę w miejscu ,porozmawiaj z nami,chcemy ci pomóc.
W 2011 chciałabym być czarodziejką ,bo chyba tylko ta siła może zmienić Lence żywot.
Kaju zostawiłam jej jednak trochę suchego.Jutro bębę na placu boju.

Posted

ja cały czas wierzę w jej złapanie, ale jak się pojawiła szufladkowykram to mi bardzo jakoś tak ulżyło - bo do tej pory to musiałam ludzi specjalnie z daleka wyciągać, a tutaj jest specjalista praktycznie na miejscu :)

Myślę, że Lenka zrozumie i będziemy jej coraz mniej suchego dawać, ona faktycznie się pokazywała jak była trochę głodniejsza, a ja ją rozpuściłam

Mam tendencję do przekarmiania zwierząt, dwa kocury na hali za niedługo pękną...:) Już jest postanowienie noworoczne...

Posted

Dzisiaj zastałam wylizaną miseczkę,suchego też nie było.Dzisiaj dostała niedzielny obiadek z kawałem mięcha na czele.Konsumentki nie zastałam.Jest ciężej niz by się mogło wydawać.Ogromny obszar,po którym się porusza,zapewnia jej względne bezpieczeństwo,jedzonko ma i to w kilku miejscach/rozmawiałam z panem,który wie na 100%,że dostaje jedzenie poza kopalnią /.Jesli nie wejdzie do klatki,to trzeba zbierać pieniądze na żarcie i pogodzić się z faktem,że do czasu,kiedy sama zechce zaufać człowiekowi,pozwolić jej żyć na tym terenie.Pozostaje tylko kwestia jej stanu zdrowia,bo jesli ma tyle jedzenia to dlaczego jest taka szczuplutka.
Miałam wielkie chęci jej pomóc,ale jak to zrobić,jak nie mam nawet z nią kontaktu.Jestem załamana.

Posted

Szufladowykram nie załamuj się tak szybko ja wierzę, że w końcu uda się "dorwac" Lenkę :) Jak się pojawiłaś na wątku to faktycznie powiało optymizmem i tak ma byc ;)
Cieszę się, że na dogo pojawiła się kolejna osoba z naszych okolic, która jest stworzona do tego aby pomagac czworonogom :)

Posted

a gdzie ona je poza kopalnią? może na osiedlu? tam podobno bezdomniaki czasami dokarmiają

to że jest ciężko i nie ma z nią kontaktu to niestety fakt, podobnie myślę, że jak nie wejdzie do klatki, to pozostaje mi ją oswoić albo dopaść w miejscu spania

wczoraj wyjadła bo się odbblokowała po tym sylwestrowym szczelaniu, dobrze że w Sylwestra cokolwiek zajdła

ja ją będę karmić, weekendy najwyżej zostawię więcej plus suche (czasami pracujemy też w soboty)

szufladkowykram - szkoda benzyny na te wyjazdy bo to jest tylko zostawiane jedzenia dla psa widma
a tutaj w okolicach Pszczyny jest masa psów, które czekają na pomoc

Ja sobie zdaję sprawę, że ja tą małpę muszę rozpracować

Posted

Nie jesteś dla niej taka bardzo obca,już Cię zna,i masz duże szanse na to aby ją capnąć,ale potrzeba na to czasu, zresztą Ty kochana o tym wiesz.Nie powiedział,gdzie tylko,że zarcia to ona ma dość,bo inni też ją poza kopalnią dokarmniają.Pewno przy blokach,niektórzy tak robią,że wystawiają żarcie niekoniecznie pod konkretny pyszczek.
Kaju jestem do Twojej dyspozycji,jak tylko uznasz,że w czym kolwiek będę Ci pomocna to dzwoń.Jeśli trzeba będzie pojechać w niedzielę to daj mi tylko znać.Tak do końca to w to dokarmianie bym nie wierzyła,może to są jakies resztki z obiadu dla kotów.

Posted

to dokarmianie to na pewno nie jest nic regularnego i dobrego, a tak jak mówisz "resztki", pewnie zostawiają pod śmietnikiem

na kopalni po drugiej stronie też są dokarmiane koty i ona też tam moze coś zje, ale to nie jest tyle, żeby się najeść

jak tylko w weekend nikogo nie było i zostawiałam więcej jedzenia, to w niedzielę przeważnie jej brakowało i w poniedziałek czaiła się w okolicy aż będę szła

ona przede mną tak nie ucieka, co więcej potrafi jeść w mojej obecności (6 metrów), ale na widok innego człowieka ucieka - a to jeszcze bardzo daleko do założenia obroży

dzisiaj znowu są wszystkie michy wylizane i puste, o 9.00 zostawię tylko trochę suchego, a mokre dopiero o 14.00 (dzisiaj ma mielonkę z indyka z poobieranym kurczakiem i makaron)

co do weekendów to zobaczymy - ja będę pisać na wątku jak wygląda "dyżur" i czy pracujemy w sobotę - bo jak w sobotę dadzą jej jeść to niedzielę spokojnie wytrzyma na suchym

Posted

tez tak to widze.
choc szufladkowykram ma duze doswiadczenie z podobnymi przypadkami i tez robi co moze,,,, razem szafniecie dziewczyny....

A Lenka, chromoli wszystkie wysilki, jej jest dobrze jak jest...
tylko nie wie, ze to niebezpieczne....

Posted

zostawiłam tylko suche w jednej misce, rano stawiają się tylko koty

dobrze, że Sylwester już za nami, o to bałam się najbardziej

też się cały czas o nią boję, gdzie to łazi, gdzie śpi, czy jej nikt krzywdy nie zrobi, auto nie przejedzie

Posted

Nutusia napisał(a):
No i jest jeszcze jeden problem... w końcu pojawi się ruja, a potem... szczenięta... :(


oby nie :(

Lenki jeszcze nie było, zostawiłam makaron z mięsem, ser żółty i kiełbasę. Na razie Lenka ma gdzieś nasze godziny karmienia, ale jeszcze się nie poddaję.

Posted

Ale jak mówi stare przyslowie, nie ma tego zlego...:razz:
Cieczka pewnie nieunikniona, ale jakby miała szczeniaki to moze byście ja wreszcie capnęły. Tylko szkoda by było tych kluseczków puchatych...:shake:
No mam nadzieje ,ze uda się wczesniej.;)
Nie rezygnuj Kaja z pory karmienia, suczysko uparte, ale musi sie przyzwyczaić w końcu. To chyba reakcja Pawłowa się nazywało,ślinka zacznie jej cieknąć chocby nie chciała...

Posted

Nutusia napisał(a):
No i jest jeszcze jeden problem... w końcu pojawi się ruja, a potem... szczenięta... :(

Szkoda ze w zarciu nie mozna jej pigulek pocisnac

Posted

gdybym widziała, że zje na moich oczach to co daje, to by można było dać pigułki, ale tak to... nic z tego

poza tym nie wiemy, odpukać, czy np. teraz nie jest w ciąży

ale na razie to nie wygląda

o 9.00 pójdę z suchym, teraz nie zaglądałam do misek bo jak ona mnie widzi to często zagląda, a tam pusto - wczoraj puste miski o 7.00 rano powywracała, więc nie będę jej robić wody z mózgu, zawsze muszę coś dać jeżeli tam idę


jestem tylko jeszcze jutro, w czwartek jest święto, ale myślę jak tu przyjechać w piątek (biura nie pracują, nie jedzie przewóz), tak żeby dać jedzenie i psu i kotom na weekend

Posted

Myślę, że możemy powiedzieć że jest mały sukces - Lenka zjada wszystko, jak dostaje jeść po południu.

Wcześniej jak dostawała na dwa razy, to często drugi raz przychodziła tak póżno, że jedzenie zamarzało, a tak to wcina od razu.

Zjadła kilo mokrego, pół miski suchego, kiełbasę i trochę zółtego sera. Kocie jedzenie zostawia w spokoju.

Resztę suchego musiałam zbierać z ziemi - ma tendencje do wywracania misek.

Teraz ma tylko suche, o 14.00 znowu ide z makaronem w oleju i kilogramem mięsa ze skrzydełek.

A piguły antykoncepcyjne mogę jej podać w kiełbasie - kiełbasę dać na siano - tam koty nie chodzą i na pewno zje. Przy najbliższej okazji zapytam weta kiedy jej to dać.

Posted

Jest mały sukces, będzie i duży! Przy Twoim uporze i determinacji, Kaja, nie może być inaczej! Jestem naprawdę pełna podziwu dla Ciebie i... dla ilości jedzenia, które Lenka pochłania :)

Posted

tak dużo to nie je, ma słabsze dni, a kilo jedzenia mokrego (bo skrzydełka to poobierane i do podziału z kotami) plus "przegryzki" typu kawałek kiełbasy czy sera i trochę suchej to nie jest tak dużo na wielkiego psa który cały czas jest na zimnie i jeszcze większość dnia w ruchu

jeżeli ona będzie jadła coraz więcej, to będę się martwić czy nie jest zaciążona, ale na razie to mi się nie "wydaje"

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...