Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To ja nic nie gadam tylko BUZI BUZI BUZI, jesteś kochana Elu:):):)
I bardzo proszę daj znać gdyby trzeba było przelać pieniądze: za obroże, benzynę, itp.:)
Wymiziaj go proszę i szepnij na uszko, że nie zapomniałyśmy o nim, ma swoje 3 Duszki:):):) i gdyby coś to No Problemo...;)

  • Replies 6.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Jestem Cioteczki. Wróciliśmy już koło 13-tej, ale byłam zajęta obiadem, swoimi psiurkami, a potem... No właśnie nie wiem co Wam powiedzieć :( Misiu na pewno ma lepiej niż miałby w schronisku, ale Misiu jest chudy i zapchlony.
Pan o niego dba, ale nadal po swojemu. Misiu ma obróżkę przeciw kleszczom i pchłom, ale pomimo tego pcheł ma sporo. Spytałam pana czy przed założeniem lekko rozciągnął obróżkę, a pan powiedział, że nie. Wiem, że większość tanich obroży (ta którą miał pewnie do takich należy) trzeba rozciągnąć i dopiero wtedy zaczynają działać. Założyłam Misiowi obróżkę od Was. Pchły na pewno stracą zainteresowanie nim :)
Misiu na pewno jest karmiony codziennie, tyle, że niewłaściwie. Pan nadal karmi go czym się da, a najczęściej kośćmi. Z dumą pokazywał mi woreczek z kośćmi. Znów powiedziałam, że kości to nie jest odpowiednie pożywienie dla psa. Można od czasu do czasu dać kość, ale odpowiednią i po karmie właściwej. Powiedział, że rąbie mu drobno i Misiu chętnie wcina :shake: Wcina, ale pożytku z tego nie ma wiele.
Z tą adresówką to istny pech. Kupiłam Misiowi obrożę żeby do niej przynitować adresówkę. Mąż zabrał odpowiednie narządki żeby zrobić dziurki i... I okazało się, że obroża jest zbyt duża :( Albo Misiu był wtedy grubszy, albo ja zapamiętałam go inaczej. Wydawało mi się, że ma grubszą szyję. Pan obiecał, że poprosi syna lub synową żeby kupili odpowiednią obrożę i sam zamontuje adresówkę. Poprosiłam, żeby Misiu w ciągu dnia zawsze nosił obrożę i żeby mu ją na noc zdejmował. Obiecał, że tak zrobi.
Tabletkę przeciw robalom przemyciłam w kawałku kiełbasy. Misiu oblizywał się i długo czekał na następny kęs. Zamiast kiełbasy dałam mu karmę. Bardzo chętnie jadł, najwyraźniej bardzo mu smakowała, albo był głodny. Zjadł z pięć podwójnych garści.
Zrobiłam znowu kilka zdjęć, ale wrzucę je na wątek po powrocie ze spacerku z psiurkami.
Jest i dobra wiadomość. Misiu już nie ucieka. Nawet jak wyjdzie poza ogrodzenie, to trzyma się blisko domu, czyli się zadomowił :)

Posted

Dzięki, Elik, za wszystko. Misiowi najwyraźniej taki sposób żywienia nie pasuje... Kiedy do mnie przyjechał, był jeszcze niemal zupełnym szczylkiem, ale potem zrobił się dość umięśniony, wyraźnie przybrał na wadze, chudy nie był nigdy :( Jadł chętnie, z tym że dostawał na ogół suchą karmę, czasem z dodatkiem gotowanego. Gotowane było oczywiście dla psów, a nie resztki... Kości u mnie raczej psy nie dostają, ze względu na Nelkę, która ma problemy z żołądkiem, a spróbujcie dać innym, a jej nie ;) W sumie pozytywów tym razem mniej, główny, to że nie ucieka :)

Posted

elik napisał(a):
(...) Misiu jest chudy i zapchlony.
Pan o niego dba, ale nadal po swojemu. Misiu ma obróżkę przeciw kleszczom i pchłom, ale pomimo tego pcheł ma sporo. (...)
Misiu na pewno jest karmiony codziennie, tyle, że niewłaściwie. Pan nadal karmi go czym się da, a najczęściej kośćmi. Z dumą pokazywał mi woreczek z kośćmi. (...) Powiedział, że rąbie mu drobno i Misiu chętnie wcina :shake: Wcina, ale pożytku z tego nie ma wiele.
(...) dałam mu karmę. Bardzo chętnie jadł, najwyraźniej bardzo mu smakowała, albo był głodny. (...)
Jest i dobra wiadomość. Misiu już nie ucieka. Nawet jak wyjdzie poza ogrodzenie, to trzyma się blisko domu, czyli się zadomowił :)

To są naprawdę, bądźmy szczerzy, wieści kiepskie. :-(
Dobra wiadomość, że nie ucieka... hm..., trzyma się miejsca, które stało się jego domem, takim jakie jest, je pokochał. Cóż innego/ kogo, atrakcyjnego znajdzie na tym, jak to zostało wcześniej opisane, odludziu? Inne psy żeby rozegrać z nimi partyjkę pokera? :-(
Przybiła mnie ta relacja, zdjęcia również. Gdyby się "opitoliło" Misia na zero pewno rzeczywiście zobaczylibyśmy chudego psa.

Posted

majqa napisał(a):
Trochę jestem zdziwiona skrótową relacją, jaką dostałam na mail (mamy więc tylko to, co piszę dalej).
Wynika z niej, że wszystko jest w porządku. Warunki są bardzo dobre (cokolwiek to nie znaczy, bo tu brak doprecyzowania). Misio jest ufny, wita każdego z radością. Luzem biega po dobrze ogrodzonej posesji. Ma dobry kontakt z właścicielką. Wygląda na odkarmionego i wyczesanego.

Zacytuję samą siebie z maja... Bez komentarza..., bo jak nigdy zabrakło mi słów, by ubrać w nie to, co patrząc na tę relację czuję.

Przepatrzyłam, przeskakując, wątek, głównie foty, 1 strona, foty od Aty, foty zrobione przez Elę... Cholernie, cholernie mi smutno.

Posted

Ja też jestem zdecydowanie zasmucona i cholernie rozczarowana...to nie jest dobry domek. Nie twierdzę, że to źli ludzie, ale dla psa z Dogomanii, że tak to ujmę to warunki kicha jak stąd do NY!!!!!!! Nie o taki azyl nam chodziło. Bidzie jakiejś błąkającej się lub schroniskowej byłoby tam o niebo lepiej, ale nie wychuchanemu Szorstusiowi u atKi.
Elu dziękuję, że pojechałaś, poświęciłaś czas i pieniądze ponownie:) Sorry, memmmmory, jak mówi reklama, ale trzeba psa zabrać!
Elu napisz proszę czy nie powinniśmy jednak zwrócić Ci pieniądze, daj tylko znak, a ja już je lucham:) To zaczynamy akcję: to NIE TEN domek!!!
Kto jest ZA i dlaczego ktoś PRZECIW;)

Posted

[quote name='Marycha35'](...) Nie twierdzę, że to źli ludzie, ale dla psa z Dogomanii, że tak to ujmę to warunki kicha (...) trzeba psa zabrać!
Elu napisz proszę czy nie powinniśmy jednak zwrócić Ci pieniądze, daj tylko znak, a ja już je lucham:) To zaczynamy akcję: to NIE TEN domek!!!
Zło, dobro w tym ludziach jest poza dyskusją, nie tego dotyczy wątek. (Pokazuje on jednak, że deklarowana miłość to nawet nie tyle za mało co, że ów termin można naprawdę przeróżnie rozumieć.)
To wątek psa i warunków, jakie mu stworzono i wiesz Marysiu ale w sumie, dla mnie oczywiście, nawet podkreślenie, że dla psa z Dogomanii, nie było konieczne.
To zdecydowanie nie TEN domek. Boję się kolejnej, za jakiś czas relacji z obecnego domu. Autentycznie się boję. Ostatnia i przedostatnia relacja Eli były w stosunku do siebie w krótkim czasie, a przedostatnia, no może nie był to szał szczęścia ale była optymistyczniejsza w porównaniu z ostatnią.
Podzielam Twoje zdanie Marysiu, że Misio powinien zostać zabrany. Tu się argumentacją, doskokową pomocą, tym bardziej kontrolą, nic nie zdziała.

Posted

Masz rację, niefortunnie to zabrzmiało, bo pół psa nie powinno być w takich warunkach, chodziło mi tylko o punkt wyjścia. On startował z K2 w porównaniu z tym, czego teraz doświadcza. Czasami takie miejsce jest lepsze od np. schronu, czy ulicy. Ja, autentycznie, uważam, że miejsce dla psa jest na kanapie:) Do budy na ten przykład chodzą dzieciory i niech tak zostanie.
Więc mamy dwa głosy za odbieramy. Niestety nie zostały dotrzymane warunki umowy. Mamy w tej chwili 115 zł na koncie Szorstusia, zaokrągliłam, taki gest;).

Posted

Chyba winna Wam jestem uzupełnienie relacji. Faktycznie zdjęcia jakie wkleiłam na wątek pokazują Misia bardzo zasmuconego, ale mam też Misia uśmiechniętego.











Teraz, jak jest karma, Misiu pewnie przybędzie na wadze. Zostawiłam panu swój nr telefonu i prosiłam, żeby zadzwonił jak karma będzie się kończyła. Zamierzam kupić dla niego następną karmę. Oczywiście będzie jak zdecydujecie, ale może dać panu jeszcze szansę ?
Nie wyobrażam sobie, jak będzie wyglądał odbiór Misia. Podejrzewam, że pan nie będzie chciał go oddać :shake:
Martwię sie zarówno o Misia, jak i o pana. Obaj są do siebie przywiązani :(

Posted

Jak to odczuwasz, odbierasz Elu, czy pan się przejmie i zadzwoni do Ciebie? Będzie dawał karmę, którą zostawiłaś, będzie ją mieszał w ramach oszczędzania z kośćmi, odstawi na bok i wróci do "starego stylu" karmienia? Czy tak, uogólniając, tym, co sobie poomawialiście, przejmie się (jedzenie, obroża p/pchelna, adresatka i co tam jeszcze tknęliście tematycznie)?

Trudno mi się odnieść do Twojej rady, czy nie dać, by jeszcze panu szansy, bo mogę się w oglądzie sytuacji opierać tylko na Twojej relacji i w sumie Ty potrafisz to ocenić najwłaściwiej (nazwałabym to: racjonalnie z przyhamowaniem emocji). Byłaś, doświadczyłaś, widziałaś... Ja nie, a to ogromnie różnica.

To, o czym myślę, tak a propos odbioru (w znaczeniu jego sensu)...
Hm... Misio na pewno pokochał to co dostał od losu. Przed nim jednak jeszcze wieeele lat życia. OK, zostawiamy to tak jak jest tylko, jak (Boże broń moich pytań nie odbierz Elu jako złośliwości) dalej układamy scenariusz działań/ postępowania? Ciągły, porcjowany w czasie nadzór i uzupełnianie braków (odrobaczenia, może perspektywicznie szczepienia - tu mam na myśli wyjście poza podstawę, czyli wirusówki, ewentualne leczenie, jeśli coś się przypałęta, odpchlanie, działania p/kleszczowe, zakupy karmy)?
Poza tym, z czasownika układać, jakiego użyłam, wynika słowo "my" i trochę brzmi śmiesznie, bo... owszem, można przenieść wątek Misia zakładkowo (prosząc o pomoc moda) i na legalu organizować mu pomoc ale ciężar dogrywania wyjazdów, kontroli spaść by musiał na kogoś, kto mieszka blisko. Ciebie Elu? AtaK? Kogoś innego? Kogo?



Aha, no i gamoń jeden zapomniałam o najważniejszym, wybacz Elu... :oops:
Zapomniałam o podziękowaniach za pomoc, za zainteresowanie, za kolejny wyjazd do Misia, za poświęcony czas i środki (choć tu przyłączam się do pytań Marysi). :loveu:

Posted

Wygląda niefajnie:shake:pewnie Pan nie wie,że psa trzeba szczotkować:roll:jeszcze kwestia żywienia itp. To nie ten domek,ale obawiam się,że bedzie problem z zabraniem go od Pana.....

Posted

majqa napisał(a):
...Trudno mi się odnieść do Twojej rady, czy nie dać, by jeszcze panu szansy...

To nie była rada, to było raczej pytanie, czy nie... A pytałam, bo także biorę pod uwagę taką alternatywę i zastanawiam się jak będzie przebiegało to odebranie Misia. Obawiam się, że pan dobrowolnie go nie odda. Daj Boże, żebym się myliła.
Wis a wis mieszka syn pana. Boję się żeby nie pogorszyć sytuacji Misia, gdy oni postawią na swoim. Nie znam treści umowy adopcyjnej, ale czytałam wiele propozycji w tym względzie na dogo i obawiam się, że na odebranie Misia prawnie są marne szanse. Umowy zazwyczaj nie precyzują sytuacji, która skutkowałaby odbiorem psa. Dla sądu nie ma domysłów, musi być jasno i konkretnie określone w jakiej sytuacji adoptujący ma obowiązek zwrócić psa.

majqa napisał(a):
...A... za poświęcony czas i środki (choć tu przyłączam się do pytań Marysi). :loveu:

Zdania nie zmieniam, też chcę mieć swój udział :)

Posted

majqa napisał(a):
Oj, dziękuję Elu... Któryż to już raz. ;) :loveu:

Nic to :)
Majguś powiedz czy macie jakiś plan jak to przeprowadzić ? Od wczoraj nie mogę o niczym innym myśleć, jak tylko o Misiu i jego sytuacji :( Rozbolała mnie głowa.

Posted

Nie mam planu to raz. Dwa, biorę pod uwagę całość Twoich wpisów Elu, w tym i zdania ze znakiem zapytania, oddające wątpliwości. Odbiór, hm... przyjrzę się jeszcze punktom umowy podesłanym przez Atę. Prawda jest taka, że na tym etapie (etap obecnych relacji) może dokonać tego wyłącznie Ata, bowiem to, co budzi nasze niezadowolenie nie podpada pod sens angażowania w sprawę dowolnej fundacji/ organizacji (czyli w razie kłopotów z... wsparcie interwencyjne). Żadna ustawa nie zabrania karmienia kośćmi i zasiedlenia psa pchłami itd..., że tak to ujmę skrótem.

Posted

majqa napisał(a):
... to, co budzi nasze niezadowolenie nie podpada pod sens angażowania w sprawę dowolnej fundacji/ organizacji (czyli w razie kłopotów z... wsparcie interwencyjne). Żadna ustawa nie zabrania karmienia kośćmi i zasiedlenia psa pchłami itd..., że tak to ujmę skrótem.

Z tego właśnie powodu myślę, że to nie będzie takie łatwe. Myślę, że niestety w grę wchodzi tylko dobrowolne zrzeczenie się przez pana praw do Misia. Dobrze byłoby mieć kilka planów alternatywnych: gdyby tak, to.... a gdyby tak, to...
Będzie to stąpanie po kruchym lodzie. Najgorsze co mogłoby się stać, to całkowita utrata możliwość kontaktu z Misiem :(

Posted

Widzę, że trochę zaczynamy się kisić we własnym sosie wątpliwości, pytań, odpowiedzi.
Jak widzą sprawę inni, którzy być może podglądają wątek, a nie piszą?

Jak Ty to widzisz Ato, jako osoba, która wyadoptowała psa?

Moja ogromna, serdeczna prośba do Ciebie.
Ja treść umowy znam. Mam na jej temat swoje zdanie, teraz je sobie odświeżyłam.
Czy mogłabyś wstawić ją - chodzi mi, co wolę podkreślić, tak jak swego czasu mnie ją przestawiłaś, czyli - wzór, bez danych personalnych. Wzór, czyli same gołe punkty, który zostały podpisane, a którym wspólnie będziemy mogli się przyjrzeć?

Posted

Majqa, wstawiam tutaj do ogólnego wglądu:

Adoptujący zobowiązuje się do otoczenia psa rzetelną opieką, najlepszą, jaką będzie w stanie mu zapewnić, oraz do odpowiedzialnego postępowania względem niego, w tym:


  1. Jeśli pies ucieknie, adoptujący zobowiązuje podjąć wszelkie możliwe kroki zmierzające do odnalezienia go.
  2. Jeśli z jakiegokolwiek powodu adoptujący zrezygnuje z posiadania psa, odwiezie go do osoby wydającej lub zapewni opiekę nowego, troskliwego i odpowiedzialnego opiekuna i powiadomi o tym kroku osobę wydającą, która ma prawo do skontrolowania nowych warunków i podpisania umowy adopcyjnej z nowym opiekunem.
  3. Adoptujący pod żadnym pozorem nie porzuci psa, nie sprzeda ani nie odda go do schroniska.
  4. Pies będzie miał obrożę z telefonem i/lub adresem.
  5. Pies będzie pod opieka weterynaryjną, będzie regularnie odrobaczany, szczepiony, a w razie choroby leczony z należytą troską.
  6. Pies nie będzie trzymany na łańcuchu. W przypadku psa mieszkającego na zewnątrz (w kojcu) adoptujący zobowiązuje się zapewnić mu właściwie ocieploną budę, wybieg oraz stały dostęp do wody, a także posiłek dwa razy dziennie.
  7. Wydający będzie miał możliwość sprawdzania warunków bytowych psa.
  8. Adoptujący nie będzie kopiować psu uszu ani ogona (chyba, ze względy zdrowotne będą tego bezwzględnie wymagały) i będzie go traktować zgodnie z Ustawą o ochronie zwierząt.
  9. Pies zostanie poddany zabiegowi sterylizacji (suka) lub kastracji (pies).
  10. Adoptujący wyraża zgodę na kontrole poadopcyjne.
  11. W przypadku rażącego naruszenia któregoś z punktów niniejszej umowy, osoba wydająca ma prawo do natychmiastowego odebrania psa adoptującemu.
  12. Umowę spisano w dwóch jednobrzmiących egzemplarzach, po jednym dla wydającego i adoptującego.

[FONT=&quot]Przyjmuję do wiadomości, że w razie złego traktowania zwierzęcia grozi mi odpowiedzialność karna na podstawie ustawy o ochronie zwierząt z dnia 21 sierpnia 1997r.

[/FONT]

Posted

Punkt 5 leży! Ale czemu tylko my gadamy, LUDZIE, GDZIE JESTEŚCIE?????? CO ROBIMY??????? OLEWACIE CZY TEŻ NIE WIECIE CO ROBIĆ????? ZADANE PYTANIA POZOSTAJĄ BEZ ODPOWIEDZI! Sytuacja ciężka jak cholera, same mamy debatować? Psiak w złych warunkach, jedyny nasz kontakt z psem zapewnia Ela, za co jeszcze raz pięknie dziękuję, ale to jednak kłopot, ile razy można korzystać z czyjejś bezinteresownej pomocy, Kraków nie jest wcale tak blisko DS. Bliżej Nowy Sącz. Z drugiej strony Pan, który nie potrafi zadbać o psa, ale go pokochał, nie wie pewnie, że trzeba się psem jak dzieckiem opiekować, ale czy to powód, żeby łamać mu serducho zabierając ukochanego towarzysza? Z kolejnej jednak strony Szorstuś schudł, nie ma zapewnionej opieki weterynaryjnej. I ta cisza na wątku...

HELLLLLLLLOOOOOOOOOOOO!!!! POMÓŻMY MU, JEST W DS, W KTÓRYM NIGDY NIE POWINIEN SIĘ ZNALEŹĆ!!! SAM TAM NIE POSZEDŁ, NIE WYBRAŁ GO!

Posted

Marycha35 napisał(a):
Punkt 5 leży! (...)


Nie bardzo Maryś. :-(
Konieczność odrobaczenia - tu się kłania tylko przypomnienie o tym, pouczenie itd... Szczepienia jeszcze są ważne, a chorób póki co (przynajmniej zauważonych) nie było. Regularność opieki, czyli wizyt, temat rzeka. :-( Regularnie to przecież też raz na rok. :-(

Posted

Swoja drogę to tak sformułowaną umowę proponuję wykorzystać jako podpałkę. Nie zapewnia bezpieczeństwa psu, jak niestety wskazuje ten wątek, najboleśniej odczuwa to Bogu ducha winien Szorstek.
Bez odzewu ataK nie mamy o czy rozmawiać, to jedyna osoba uprawniona do odbioru psa. Ale o tym przecież wie. Czemu więc taka cisza???????

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...