Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mireczko, nie płacz, dałaś mu kawał serducha i dzięki Tobie ma szansę szybko otworzyć się na nową właścicielkę:) I też miałam takie odczucia jak Iza, fot miałyśmy pełno, relacji, odwiedzin u Misia, kontakt telefoniczny kiedy chcemy, czułam, że Miś jest u Ciebie bezpieczny, zadbany i dobrze mu tam!!! Trzeba było do weta, jechałaś, do fryzjera, też nie było problemu. Skarb taki hotelik jak Twój!!!!!!!
Dzięki Holly za odzew, czekamy na Natkę, wysłałam na PW pytanie, więc mam nadzieję zaraz ustalimy co i jak z nadpłatą za hotelik:) Swoją Drogą Dziewczynki bywało różnie na wątku, ale trzeba przyznać, że ekipka doborowa się tu zebrała:):):)
Agucho buzi dla Ciebie wieeelkie:) To teraz czekamy na wieści z domku, jak noc minęła, czy wszystko ok, jak z siusianiem?????

  • Replies 6.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Viris']O mało nie spadłam z krzesła jak przeczytałam na fejsie ;) Więc i tu się melduje. Bądź szczęśliwy psiaku, niech ludzie mają z Ciebie pociechę :loveu:[/QUOTE]



Dziękujemy serdecznie:):):)

Posted (edited)

No wieści są takie, że... Ela miała co robić.
Dwa terminatory: Miś i Gioia solidnie dały czadu w chęci zawłaszczenia łóżka.
Najgorszy jednak był burczeniowo Miś. Stawiał się spod kołdy.
Jeśli dobrze zapamiętałam to późno w nocy się to skończyło wspólnym fochem i Ela została sama w łóżku. ;-)
A rano była chyba dogrywka przepychanek.


Troszkę pogadałyśmy, jak to rozwiązać. Mam nadzieję, że Ela podoła, bo Misiek sprawia wrażenie, jakby był tam cały czas i przeprowadza solidną okupację kluczowego miejsca.

Edit:
Coś mi się widzi, że mi dysk we łbie siada. Mało pamięci wirtualnej. ;-)
Znów zapomniałam więc dopisuję.
Misio nie jawi się Eli jako niejadek. Na ten moment info jest takie, że Misio wpiernicza. Aahahaha... Może dlatego, że czuje oddech Gioi na karku. :-) A..., że czuje to pewne.

Edited by majqa
Posted

Misiu nooo co ty, ogarnij się, bądź kulturalnym chłopakiem!!! Elu, nie daj się, psiul jest kochany, ale granice musi znać, dla swego dobra!!! Oby sunieczka była wyrozumiała;)

Posted (edited)

Prosiłam jubu o ostateczne rozliczenie przejazdu.
Nasza przedpłata była w wysokości 400zł.
Przejechane zostało 867 km x 55 gr = 477 zł.
A zatem do dopłaty jest 77zł. Piszę więc do Eli o uregulowanie długu.

Edited by majqa
poprawka z 40 na 400
Posted

13 listopad 2012 – 10:00
Co to był za szalony tydzień!!! Na szczęście( dla psiaków) o adopcje nie jest łatwo. 6listopadda wstałam sobie rano i pierwsze co to włączyłam komputer, a tam super słodka mordka Kadeta – po przyjeździe od razu zażyczył sobie by mówić do niego Misiek – więc zobaczyłam Miśka. To była po prostu miłość od pierwszego wejrzenia i koniec. Po 2 minutach przemyśleń decyzja została podjęta – chcemy z Gioią Miśka w domu! Ile trzeba było się nadzwonić…do tego wypełnić ankietę ( swoją drogą jest rewelacyjna, ale ja jako nadopiekuńcza osoba zostawiając swojego psa dodałabym pewnie z milion punktów jeszcze[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT]). Następnie przyszedł czas na wizytę przed adopcyjną, uff co to był za stres!! Na szczęście wszystko poszło bardzo dobrze i pozostało czekać… No właśnie…Czekanie było najtrudniejsze! Jak już się wie, że taką dzidzię się dostanie, najlepiej chciałoby się już mieć, zobaczyć, ukochać..A tu trzeba czekać[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT]
13 listopad 2012 – 17:15
W końcu upragniony telefon od p. Grzegorza – jestem już na parkingu, czekam!!! Lecę jak na skrzydłach, choć pełna obaw jak oba psiaki się polubią. Najchętniej oba by się ukochało a tu potrzeba wyczucia by na dzień dobry wszystkiego nie zepsuć. I…niestety[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT] Od razu psy na siebie warczą, Gioia wręcz agresywna. W tym momencie miałam największe obawy, większe od tych czy Miśka dostanę, czy sobie poradzę( to akurat wiem, że tak). No nic, trzeba tą sytuację jakoś opanować bo Misiek i tak zostaje!! Więc następuje krótka przechadzka, po której już tylko jest powarkiwanie – głównie ze strony Gioi. To akurat było do przewidzenia z jej indywidualizmem. Wejście na drugie piętro z psiakami – i znowu warczenie Gioi. Ufff, będzie ciężko – pewnie całą noc nie będę spać tylko sprawdzać czy wszystko jest dobrze, trudno. Po wydaniu umowy, odebraniu Miśka rzeczy zostaje z psiakami kompletnie sama. Pieski omijają się łukiem, Gioia widać, że z faktu niezadowolona i to bardzo. Misiek siedzi pod drzwiami wyjściowymi i piszczy skacząc na drzwi :”zabierzcie mnie do domu!”Serce się kraja….Mówię do miśka, że wszystko będzie dobrze, uspokajam Gioię, nic. W akcie desperacji po 10 minutach proszenia Miśka by wszedł dalej wpadam na genialny pomysł – idę do kuchni i daje na trzy cztery obu psiakom wielkie kiełbasy. I staje się cud!!! Gidia się uspokaja i przestaje warczeć, ale krąży. Misiek stwierdza, że opłaca się za mną chodzić i wchodzi do salonu, zaczyna dreptać i obwąchiwać wszystkie kąty. Niestety Gioia ze stresu zsikała się na środku salonu, bywa. Po 2 minutach misiek obsikuje wszystkie kwiaty doniczkowe( stoją na podłodze, donice duże – bomba!). Jego minka mówi :”No co? Jak ona może to ja też”[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] W pewnym momencie Gioia mnie zaskakuje. Zaskakuje bardzo!! Idzie do sypialni i przynosi swój przysmak – kurzą łapkę i kładzie Kadetowi koło łap i odchodzi. Kadet zjada ze smakiem[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Następnie zachęca miśka do zabawy, ale po jego warknięciach zostawia go w spokoju i idzie się położyć na kanapie. Kiedy owa kanapa robi się wolna Misiek od razu się na niej kładzie z zadowoleniem. Gioia z racji tego, że komunikuje się ze światem głównie szczekając bądź jęczac co chwile szczeka na coś za oknem co powoduje, że Misiek rezygnuje z kanapy i idzie zwiedzić sypialnie. A tam? Co za frajda!!! Wielkie łóżko i w dodatku można na nie wchodzić( Gioia to robi to ja też będę to robił – musi być faaaaajnie[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT]). Dodatkową atrakcją jest to, że z łóżka można wejść na parapet i pooglądać świat!! Gioia widząc Miśka na łóżku prawie przeżywa zawał!!!Ale jakoś się z tym faktem pogodziła, chociaż jak leży Gioia Misiek się nie kładzie i odwrotnie[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Miśkowi bardzo spodobało się to, że może oglądać świat. Jak Gioia pędzi szczekając do okna to ja naśladuje – zasada jest prosta, kto pierwszy dopadnie parapetu może obszczekiwać pieska na ulicy! Jeśli psiak jest duży to zza zasłony widać dwa ogony – Gioia i Misiek trzymają wówczas sztamę i szczekają razem[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Jeszcze się dogrywają z zejściem i odwrotem – z rozpędu przy szczekaniu jak schodzą to obszczekają się przy okazji wzajemnie hehe Trzeba też w końcu przebrnąć przez danie pierwszy raz jedzenia – chudzinka straszna z tego Miśka jest. Gidię przekupuje nową zabawką by poszła do sypialni a my z miśkiem idziemy do kuchni. Od razu wie, że kuchnia = jedzenie, wcześniej zjadł już kilka ciastek. Biegnie do niej susem nad kanapą!!Więc najpierw dostaje michę suchej karmy, ale ją ignoruje. Daje mu też „mokrą” karmę. I tu widzę, że nad jego głową woli by mu niczym nie majtano – bo po co pokazuje mu otwartą puszkę? Lepiej byłoby od razu ją przełożyć do miseczki, nie? Misiek zajada aż mu się uszy trzesą, więc w między czasie zestawiam miski Gioi powrotem na jej miejsce i nalewam miśkowi miseczkę mleczka. Momentalnie jedzenie idzie w odstawkę – mleko jest boooooooskie!!! Misiek wypija swoje i Gioi. Nie chciała? Jej problem, nie zmarnuje się[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] W końcu po chodzeniu po całym mieszkaniu z psiakami siadam na kanapie. Psiaki od razu ładują się koło mnie – 1 na jednej, 2 na drugiej. Kto był pierwszy lezy koło mnie a drugi na kanapie obok. Zapada spokój. Psiaki drzemią. Wieczorem czeka wychodzenie na spacer. I teraz pytanie : którego zabrać pierwszego? Pada na Gioię bo będzie zazdrosna, że wchodze z Miśkiem. Misiek dostaje kabanosa by nie czuł się smutny, ale po wyjściu nie zdążę odejść od drzwi a Misiek skacze na drzwi krzycząc :”Już zjadłem!!HALOOOOO!!Zapomnieliście o mnie!1Mamo nie zostawiaj mnie samego!!!” Więc z Gioią wracamy po Miśka. Z braku drugiej kurteczki zimowej, która się szyje dla Miśka, Gioia pożycza mu swój sweterek. Spacer na dwóch smyczach jest super. Psiaki biegają każdy w inną stronę, a ja się koncentruje na przekładaniu smycz z ręki do reki by się nie poplątały. Jestem wprawiona więc idzie super. Idzie super do momentu kiedy Gioia z Miśkiem robią mi dowcip – przy latarni Misiek omija ją lewą stroną, a Gioia prawą i żadne nie ma zamiaru zawrócić[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Więc obejmuje latarnie i przekładam smycze[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Po spacerze Gioia biegnie do kuchni a Misiek się tuli w podzięce. Idziemy do kuchni na pospacerowe przysmaki – dentisticki. Chwile później Gioia piszcząc zaprowadza mnie do kuchni by jeszcze coś wydębnić i oczywiście misja kończy się sukcesem[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Później Misiek próbuje pierwszy raz tej samej sztuczki, przychodzi, tuli się, prosi łapką zerkając w stronę kuchni sposobem Gioi i??? Oczywiście zwyciężył[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Misiek tuli się caaaaały czas. Przed wskoczeniem na kanapę przychodzi i patrzy z zapytaniem czy może wskoczyć. Raczej jest to z jego strony kultura osobista bo oboje wiemy, że i tak na nie wskoczy. Już wieczorem kiedy Gioia biega on patrzy na mnie pytająco o co jej chodzi? Na moje ciiii, spokojnie, powrotem kładzie łepek. Kanapa stojąca na środku salonu szybko staje się JEGO kanapą – tam siedzą jego dwie maskotki, tam głównie się kładzie i tam zanosi by w spokoju zjeść swoje łupy zdobyczne z kuchni. Gioia widać, że to akceptuje w pełni – druga kanapa zawsze była jej więc jest dobrze. Kiedy psiaki chca się położyć i idą spać, Gioa chyba wie, że łóżko zajmie Misiek bo przychodzi do mnie, poliże mnie po twarzy by dac buzi na dobranoc i idzie do swojego kosza spać – kosz jest terytorium gioi i misiek nawet nie próbuje do niego wchodzić, udaje, że go po prostu nie widzi. Zresztą tak samo jest w przypadku jego podusi i kocyka – albo ich nie zauważył, albo udaje, że ich nie widział – od razu mości się na kanapach i łóżku[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Misiek natomiast przychodzi do mnie i prosi by położyć go spać – czyli pójść z nim do łóżka, położyć się obok i go utulić do snu. Dzionek stresujący kończy się pełnym spokojem – oba psiaki smacznie śpią pochrapując[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT][/FONT] Ciekawe czy jak się położe do łóżka to oba się położą?

Posted

14 listopada 2012
Godzina 1:00 w nocy…W domu trwa rywalizacja, i to nie byle jaka bo o królowaniu w łóżku. Koncepcja jest taka by zostać w nim sam na sam z mamcią a drugiego psiaka wysiudać[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] I tak raz jedno jest na łóżku a drugie powarkuje koło, że też chce. Potem odwrotnie. Ja siedzę pod kołdrą i na zmianę proszę i błagam tego osobnika co stoi koło wyrka by jednak dołączył, ale zero odzewu – psiaki są zajęte gadaniem miedzy sobą i mnie ignorują. Przecież ja i tak nie mam nic do powiedzenia[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Gioia chodzi z minką zirytowaną i zaspaną bo już marzy by pójść spać a luki pod kołdre nie widać[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT] Misiek od razu wiedział gdzie takowa luka jest. Co z tego, jak już był pod kołdrą to Gioia do niego zaczynała mówić wychodził z nią dyskutować. I tak dwie godziny. A ja najpierw jednego próbowałam do łózka też położyć, potem drugiego – ale razem nie chciały. W końcu stwierdziłam, że skoro mnie ignorują to ja też będę[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Zgasiłam światło i udawałam, że śpie. Po 3 godzinach bojów rezultat był taki, że Misiek się fochnął i położył na swojej podusi puchowej, a Gioia się focha i położyła w swoim koszu a ja biedna zostałam sama jak palec w tym łózku[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]L[/FONT][/FONT] i tak do 6 rano. Misiek stwierdził w końcu, że to głupio, że nikt tego łóżka nie wykorzystuje i przyszedł pod kołdre. Ale gidia zazdrośnica, choć sama nie chciała, niczym francuski piesek(a jest włoski[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT]) nie zgodziła się na to. Ja stwierdziłam, że idę spać po 15 minutach tłumaczenia wszystkim, że się wszyscy zmieścimy a pieski poszły każdy w swoją stronę[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Gioia bawiła się zabawkami, a Misiek poszedł jeść. Kto w ogóle powiedział, że on nie je, hmm?:) On je cały czas!!hehe…Mokra karma, potem sucha, potem mokra, potem kabanos, jakaś tam parówka, kanapeczka z jajeczkiem, kanapeczka z szynką, znowu karma mokra(między kanapkami[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT]), mleczko, karma sucha. Aż dziw gdzie on to mieści, bo na spacerach nie widać by „ubywał”[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Pewnie wszystko idzie w brzusio[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Niestety dentistików nie lubi – ku uciesze Gioi bo zjada dwa[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Natomiast kurze łapki są super[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Już wie, że po spacerze biegnie się od razu do kuchni bo przysmak czeka!!
No właśnie – spacer. To jest super sprawa. Dzisiaj pierwszy raz każdy był oddzielnie – Misiek nie uważa przy przejściu przez ulicę – robię za niego to ja. I śmiesznie uparł się, że z kamienicy wychodzi się na ulice przez drzwi sąsiadów z pierwszego piętra[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Na spacerze jak sika to podnosi łapę i leci w bok – mój błąd, ze się odzwyczaiłam od pana więc mnie obsikał[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] trudno. Natomiast kiedy wychodzimy całą ferajną, uff, to jest , to jest, no nie do opisania!! Misiek idzie w lewo, to Gioia w prawo, albo odwrotnie. Jak Gioia coś obsika, Misiek poprawia, więc Gioia go potem musi obwąchać[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] co do mnie to mam gimnastykę artystyczną[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Czyli smyczami żągluje z ręki do ręki, jednego blokuje na krótko, potem drugiego; następnie robie piruety albo smyczami machami nad głową, potem znowu skaczę nad nimi – wszystko po to by się nie poplątały smycze i spacer dla psiaków był przyjemnością i mogły się w spokoju załatwić[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] Przed spacerem trzeba oba ubrać, potem zapiąć, siebie ubrać – jest moc – oba szaleją z radości i się wiercą. Najgorzej jest tylko przekonać by jedno z nich poczekało jak wychodzę z nimi pojedynczo – każde twierdzi, że musi na dwór bardziej. Gioia szczeka by wzmocnić efekt, Misiek skacze na drzwi( jest zamek plus zasówka wewnątrz, tak na wypadek, bo za dzień dwa Misiek wyczai jak otworzyć klamkę – idę o zakład).
Dzionek w domku mija leniwie, psiaki kimają na swoich miejscach ulubionych – obywa się bez przeszkadzania sobie wzajemnie. Jednak nadchodzi moment, kiedy musze iść na 5 godzin do pracy. Najpierw obowiązkowy spacer – idziemy pojedynczo dla lepszego komfortu psiaków. I tak jak Gioia jest na spacerze to możemy podziwiać przez okno patrzącego Miśka( płaty zieleni są bezpośrednio naprzeciwko okna[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT]). Następnie z Miśkiem podziwiamy Gioię[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] No cóż wychodzę z domu, ale chwile stoję pod drzwiami słuchając co się tam u nich dzieje – cisza! W pracy stresujący dzionek a ja myślę o tym, co się dzieje w domu i czy oba albo jedno z nich nie płacze za mną bo ma dosyć drugiego…Wracam do domu a tam zastaje oba skaczące z radości( Gioia nigdy nawet łebka nie podniosła!). robię inspekcje obu ciałek – krwi brak, innych śladów też. Sprawdzam jak na siebie wzajemnie patrzą – jest ok., więc żadnych utarczek nie było. Idziemy na spacer. Po powrocie smakołyki i porcja pieszczot dla Miśka połączona z fikołkami. Gioia też chce!!! Nieprawdopodobne – ona sama nigdy o pieszczoty nie prosiła, to ja ją prosiłam!!
Jest godzina 23:30
Misiek śpi pochrapując na swojej podusi puchowej. Gioia biega po domu, bawi się zabawkami – próbuje prowokować Miśka przechodząc z zabawką i by mieć okazję do warknięcia, a Misiek wogóle nie zwraca uwagi na nią. Wcześniej widziałam przez moment oboje na łózku – to miało być coś na podobe wspólnej zabawy. Pewnie Misiek musi się przyzwyczaić, że Gioia kiedy nadstawia się tyłkiem dosłownie mu go rzucając na twarz[FONT=Wingdings][FONT=Wingdings]J[/FONT][/FONT] to oznacza przyjazne zamiary wspólnej zabawy. Gioia musi się przyzwyczaić, że Misiek to taki tulinek. Widze też, że pomimo tego, że to Gioia głównie powarkuje – Misiek już w ostateczności, jak ma jej dosć – to Gioia zachęca i zaczepia Miśka do wspólnej zabawy, ale na razie Misiek nie ma na to ochoty. Z drugiej strony Misiek nie miał problemów z aklimatyzacją – potrafi postawić na swoim oraz zdobyć pozycje strategiczne w domu, a Gioia mu niechętnie, ale ustępuje!

Posted

zapomniałam dodać, że moja wypieszczona łazienka Miśkowi się absolutnie nie podoba. Bo kto to widział kłąść czarne świecące kafle na podłodze...Jak się załatwiam to Gioia leży koło mnie koło kibelka a Misiek na progu siada na baczność i patrzy na mnie:D

Posted

Elu pozwolisz, że wyznam Ci miłość:):):):):) Noooo, relacji takich nikt nie ma jak my, tylko żal mi trochę sunieczki!!! Nasz Miś to niezły gałganek;) Elu DZIĘKÓWECZKA ZA DECYZJĘ:) I gratuluję Ci suni, kochane, mądre stworzenie i jakie gościnne, ja bym w łeb zamalowała cholerze, która mi Pańcię odbiera, łóżeczko i jeszcze łapki;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...