Agamtb Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Witam, Mam taki "mały" problemik. Moja suczka jest ze schronu i jest u nas od 3 miesięcy (ma 4 lata). Zawsze dostaje jeść w swojej miseczce, nie żebra przy stole, niby wszystko ok. Dotej pory zdarzało się nam zostawić jedzenie na stole, ale nie ruszała. Od nieawna to się zmieniło. Nauczyła się odsuwać krzesło, hop na stół.....i wiadomo... Nie robi tego, nawet nie próbuje, jeśli jesteśmy w domu, wystarczy wyjść na chwilę i.......jdzenie znika.... Jak nauczyć żeby nie ruszała jedzenia ze stołu? Reaguje na "fe" i "nie rusz" na spacerach i w domu w naszej obecności, ale mogę to stosować tylko jak z nią jestem. Jak wychodzimy to napewno wie, że ze stołu nie wolno, ale i tak wszama ile tylko wejdzie.... Zupełnie nie mam pomysłu :( Oczywiście najprościej wszystko chować przed wyjściem, ale bardzo bym chciała, aby umiała się powstrzymać przed wszamaniem wszystkiego co znajdzie w domu... Quote
URIA Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Wydaje mi się, że jedybym wyjściem jest jednak chowanie wszystkiego jak wychodzicie, bo skoro Fruzia wie, że nie wolno a nadal to robi to ja szczerze mówiąc nie mam pomysłu jak ją tego oduczyć. Sama miałam kiedyś sukę - znajdę była strasznie kochana i bardzo grzeczniutka - ale jak wychodziliśmy diabeł w nią wstępował - i co prawda nie wskakiwała na stół bo była większa niż Fruzia, ale chętnie ściągała sobie jedzonko na podłogę. Tam gdzie nie sięgała wchodziła w spółkę z kotem, który jest bardziej skoczny - on zssuwał łapą pożądany artykuł spożywczy na podłogę a potem wszystko razem obrabiali:p Jak wracaliśmy do domu - sucz się bardzo "wstydziła" więc wiadomo było, że wie, że źle zrobiła. Niestety nie oduczyliśmy jej tego. Myślę, że znajdy i schroniskowe psiaki mają to niejako we krwi - potrzebę zdobycia jak największej ilości pożywienia na wszelki wypadek gdyby znów miały nastąpić czasy głodu... Quote
Agamtb Posted July 6, 2006 Author Posted July 6, 2006 URIA - jak czytam to co napisałś, to jakbym o Fruźce czytała, tyle że kota nie mam;) .....ostatnio Fruzia zjadła ogromną ilość naleśników, które nasmażyłam narzeczonemu:evil_lol: .... oczywiści wszystko zwróciła...na dywan wrrrr.....a ja przez pośpiech zapomniałam schować te naleśniki przed nią jak wychodziłam. Jak wróciłam widziałam jej skruchę i wstyd, jak sprzątałam po niej to miała minę jakby się chciała pod ziemię zapaść.... A narzeczony głodował hehe.... Może masz rację, to jest silniejsze od niej.... może zaznała w życiu głodu, a w schronie wiadomo - kto pierwszy przy misce ten lepszy.... kurczę a przy nas to normalnie anioł w psim ciałku....a jak wychodzimy....hulaj dusza piekła nie ma... Pozdrawiam i dzięki! :lol: Quote
Evelina Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Agamtb napisał(a):... kurczę a przy nas to normalnie anioł w psim ciałku....a jak wychodzimy....hulaj dusza piekła nie ma... Ja osobiscie gdybym miala taki problem i gdyby moj psiak byl juz nauczony komendy w stylu : nie rusz, nie wolno czy feeee pokazalbym mu talerz z czyms smakowitym mowiac ze feeee czy cos w tym rodzaju, zaleznie od tego na co pies reaguje. Robilabym tak wiele razy usuwajac jednak starannie talerze gdy nie mam psa na oku. Potem, raz, drugi trzeci, znowu uprzedzajac jak poprzednio, ze to co na talerzu jest feee, niby przypadkiem, zostawilabym go na stole ale faszerujac (gdy pies nie widzi) czyms piekacym, czyms co psu wyraznie sie nie spodoba, popiecze, popali nieszkodliwie podniebienie, jezyk ... Co to bedzie to kwestia doswiadczenia ;) Smak musi psu wyraznie nie przypasc do gustu. Sztuczke nalezy powtarzac wiele razy. Mysle, ze za ktoryms razem zacznie odnosic skutek. :evil_lol: Swoja psice gdy tylko przekroczyla prog domu uczylam nie ruszania jedzenia, na ktore nie ma mojego pozwolenia. Miala wtedy ok 3 miesiecy. Lekcja polegala na kladzeniu czegos smakowitego przed nosem i mowieniu, ze nie wolno ruszac. Pierwsze razy konczyly sie oczywiscie natychmiastowym rzuceniem sie na smakolyk a potem biegnieciem pedem do miski z woda :evil_lol: Wystarczyly nam doslownie 2 dni cwiczen, zeby psiak omijal niczym bombe to na co wskazalam, ze jest nie do jedzenia. ;) Cala lekcja ma wpoic psu przekonanie, ze niejedzenie czegos nie jest ZAKAZEM lecz, ze wlasciciel w swej zyczliwosci uprzedza go o ewentualnych przykrych konsekwencajach dla przelyku ;) Quote
Agamtb Posted July 6, 2006 Author Posted July 6, 2006 Wiesz Evelina, ja właśnie wyczytałam, że to dobry pomysł z tymi smakołykami nafaszerowanymi czyś niedobrym....pomyślałam o pieprzu - tylko czy suni nie zaszkodzi??? Co i w jakich ilościach mogę zastosować, aby psina poczuła, ale nie stała jej się krzywda??? Chyba pójdę takim tropem - "wszystko co poza moją miską i nie z rąk państa jest beeee:p " - tak ma myśleć Fruzia..... Zobaczymy, czy się uda, tak jak pisałam, nie wiem jaką przeszłość ma moje maleństwo, więc mam wątpliwości... Może to da efekt na spacerach, bo jak czasem nie przyuważę, to Fruźka, jeśli znajdzie coś jadalnego na dworzu (ostatnio znalazła np. stary pasztet), to wszama jak nic. Chociaż i tak jest już lepiej, bo jak ją wzięłam to zachowywała się dosłownie jak mały odkurzacz.... Quote
URIA Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 No to co Evelina pisze jest pomysłem godnym wypróbowania:evil_lol: Bo chodzi o to, żeby pies w momencie popełniania "przestępstwa" ;) poczuł nieprzyjemną konsekwencję - a mówienie "fe" po powrocie do domu - kiedy sucz nabroiła pare godzin wcześniej nie ma sensu. Evelina napisał(a):Swoja psice gdy tylko przekroczyla prog domu uczylam nie ruszania jedzenia, na ktore nie ma mojego pozwolenia. Miala wtedy ok 3 miesiecy. Lekcja polegala na kladzeniu czegos smakowitego przed nosem i mowieniu, ze nie wolno ruszac. Jeśli natomiast chodzi o nieruszanie jedzenia bez pozowolenia to moja poprzednia sucza w naszej obecności nigdy nie łamała tej reguły. Mało tego - nauczyliśmy ją takiej sztuczki, która polegała na kładzeniu kawałka np pysznej szyneczki na nosie i pies tak siedział póki mu się nie powiedziało "bierz". No poprostu przy nas była aniołkiem - problem pojawiał się tylko wtedy kiedy nie było nas w domu. Ja się zastanawiam tylko czy jeśli np. zastawimy pułapkę na psa w postaci czegoś obrzydliwego - to czy pies tego nie wywęszy? Znaczy - rzeczy paskudnych nauczy się nie ruszać bardzo szybko a pyszności będzie nadal wcinał, bo będą przyjaźnie pachnieć...? Agamtb - do roboty:evil_lol: Czekam na rezultaty eksperymantu. Quote
Agamtb Posted July 6, 2006 Author Posted July 6, 2006 URIA napisał(a):Ja się zastanawiam tylko czy jeśli np. zastawimy pułapkę na psa w postaci czegoś obrzydliwego - to czy pies tego nie wywęszy? Znaczy - rzeczy paskudnych nauczy się nie ruszać bardzo szybko a pyszności będzie nadal wcinał, bo będą przyjaźnie pachnieć...? Ja już mam na to sposób:evil_lol: .....kupię pasztecik i dobrze doprawie go pieprzem, albo odrobiną chili....wymieszam dokładnie, porobie mini porcyjki i będę zostawiała np. na talerzyku w różnych miejscach hihi....a potem np. nafaszeruję truskawkę, albo nawciskam coś do paróweczki....:p Quote
Evelina Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Agamtb napisał(a):Wiesz Evelina, ja właśnie wyczytałam, że to dobry pomysł z tymi smakołykami nafaszerowanymi czyś niedobrym....pomyślałam o pieprzu - tylko czy suni nie zaszkodzi??? "Odstraszacza" nie musza byc duze ilosci ;) Pierwsze podejscia mozna robic z niewielka iloscia pieprzu. Trzeba obserwowac psiaka, jesli przeszlo przez niego bez echa zwiekszyc dawke. ;) Czytalam u Francuzow i calkowicie sie z tym zgadzam, ze wszelkie przygotowania do takich eksperymentow powinny odbywac sie poza wzrokiem psa a jeszcze lepiej gdy "pulapki" nie nosza na sobie zapachu wlasciciela, ktory ma pozostac uosobieniem dobroci, zyczliwosci i nic co zlego nie moze sie z nim kojarzyc :loveu: Po pierwszych kilku lekcjach "przed nosem" nastepne przygotowania i podkladanie "pulapki" robilam w rekawiczkach i wtedy gdy psiak mnie nie widzial. Mysle, ze ostre pieprze (piment, chili) w niewielkich ilosciach napewno nie zaszkodza bardziej niz jakies swinstwo znalezione na spacerze. ;) URIA napisał(a):Bo chodzi o to, żeby pies w momencie popełniania "przestępstwa" ;-) poczuł nieprzyjemną konsekwencję - a mówienie "fe" po powrocie do domu - kiedy sucz nabroiła pare godzin wcześniej nie ma sensu. Metoda "na pieprz" ma te zalete, ze mozna psiaka natychmiast "z glebi serca pozalowac" - co za krzywda biedactwu sie stala :evil_lol: Quote
frruzia Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 u mnie ta metoda podziałała ale gdy pies obgryzał kanapę, posmarowałam sosem tabasco to miejce gdzie obgryzała, potem widziałam, że raz jeszcze próbowała kanapę ale chyba stwierdziła, że meble to nie jest to pieski lubią najbardxiej bo od tamtego czasu nic nam nie ruszyła Quote
Agamtb Posted July 6, 2006 Author Posted July 6, 2006 Evelina napisał(a):Metoda "na pieprz" ma te zalete, ze mozna psiaka natychmiast "z glebi serca pozalowac" - co za krzywda biedactwu sie stala :evil_lol: Hehe, masz rację, jak tylko biedna natknie się na jakiś popieprzony pasztet, pańcia z dobrego serca da suńce smakołyka, coby zbolałe podniebienie ukoić.... Chyba poróbuję też na spacerkach...jak Fruzia pobiegnie za badylem rzucę gdzieś obok "smakołyk", oczywiście sterylnie, bez dotykania paluchami...i zobaczymy...:eviltong: Quote
Evelina Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Agamtb napisał(a):Chyba poróbuję też na spacerkach...jak Fruzia pobiegnie za badylem rzucę gdzieś obok "smakołyk", oczywiście sterylnie, bez dotykania paluchami...i zobaczymy...:eviltong:Pamietaj tylko, ze jak bedzie pieklo w podniebienie trzeba miec wode w zanadrzu dla biedactwa ;) Quote
WŁADCZYNI Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Evelina ale chyba ten pieprz to nie w coś co można wykorzystać jako nagródki- np. parówkę? Ja pieprz zalewałam wodą i oblewałam miejsce "przestępstwa" jak pies nie trafił w gazetkę raz tylko musiałam tak zrobić;) Quote
Evelina Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 WŁADCZYNI napisał(a):Evelina ale chyba ten pieprz to nie w coś co można wykorzystać jako nagródki- np. parówkę? Ja pieprz zalewałam wodą i oblewałam miejsce "przestępstwa" jak pies nie trafił w gazetkę raz tylko musiałam tak zrobić;)Wszystko zalezy od tego czego chcesz psa nauczyc. Jesli ma nie jesc niczego co znalazl na spacerze i nie zostalo mu to dane przez wlasciciela to nawet jesli przypomina nagrodki nie powinien ruszyc ;) Metoda pieprzowa cudownie i blyskawicznie przeniosla sie u mnie na wszelki sprzet domowy, skarpetki, kapcie, walajace sie po podlodze dlugopisy, no doslownie wszystko. Porzadnisia nie jestem, wiec i balagan czasem sie zdarzy :oops: [SIZE="1"]Nie trzeba bylo wszystkiego pieprzyc ;) :evil_lol: Gdy moj pies zalapal, ze "Nie ruszaj" oznacza ostrzezenie przed niebezpieczenstwem omijal, i nadal tak robi, kazdy wskazany przedmiot. Dochodzi do tego, ze doskonale rozpoznaje skarpetki (dziurawe, ofiarowane do rozszarpania ;) ) na ktore ma pozwolenie i nie ruszy zadnej innej chocby mu w misce lezala :evil_lol: To samo jest z np z pilkami. Gdy powiemy, ze TA pilka jest nietykalna - nie ruszy jej. Kiedys sie kropnelam i rzucilam, w ogrodzie, te zakazana. Z miejsca sie nie ruszyla, jedynie wzrokiem przesledzila lot i patrzyla na mnie zastanawiajac sie z kim ja sie bawie ? :hmmmm: Do mnie dopiero po dluzszej chwili dotarlo w czym rzecz.:lol: Quote
Agamtb Posted July 6, 2006 Author Posted July 6, 2006 Rany Evelina....jak ja bym chciała żeby moje Fruziątko takie pojętne było..... tzn. pewnie jest, ale pani głupol i nie umie dobrze uczyć...:( Fruźka jest karna i to bardzo, ale i straaaasznie uległa, nasze komendy często wykonuje bardzo powoli, prawie się czołgając, często na "siad" od razu się kładzie na plecki....czytałam, że wysyła sygnały uspokajające.....chyba od dziś zacznę wszelkie nauki bez nawet lekko podniesionego głosu. Jest z nami równo 3 miechy, trafiła do nas chora, potem sterylka, dochodzenie do siebie.... niedawno postanowiliśmy podszkolić ją trochę....no i zaczęły się kłopociki.... Generalnie ciężko skupić Fruzi uwagę na nauce - nawet w formie zabawy - kiedy dostanie komende "fe" albo jakikolwiek zakaz, czy nakaz od razu okazuje uległość, łasi się... ale jak tak poczytałam dziś o tych sygnałach uspokajających, to chyba zacznę wszelkie komendy dawać wręcz wesołym głosem, może to pomoże... Z kolei jakiś czas temu czytałam że komendy muszą być wydawane stanowczo, donośnym głosem....ehhhh sama nie wiem co robić.... Quote
WŁADCZYNI Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Dużo nagród, miziania, nie podnoś głosu- nie wiadomo czy wczesniej nie krzyczano na nią i nie bito. 3 miesiace to króciutko, nie czuje się pewnie. Może spróbuj poklikać psu to fajna metoda uczenia róznych rzeczy w której pies zawsze osiąga sukces :) http://www.dogs.gd.pl/kliker/ -strona listy dyskusyjnej kliker, tłumaczenia,dużo porad http://members.westnet.com.au/b%2Dm/ - jest papierowa wersja w księgarniach:) Quote
Sara Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Ja bym wobec tego stosowała komendy szeptem. Pies głuchy nie jest, słyszy doskonale. Szept sprawia że pies musi się bardzo skupić żeby pojąć o co chodzi. Quote
puli Posted July 6, 2006 Posted July 6, 2006 Ostroznie z tymi przyprawami,bo pies jest bardziej węchowiec niż smakosz.Pieprz albo chili połknie,ale efekty będą po dwóch godzinach jak go będzie wątroba bolała a wtedy tego nie skojarzy z przestępstwem.Ja bym czymś gorzkim nafaszerowała prowokację.Może ciut piołunu? Quote
Guest Mrzewinska Posted July 7, 2006 Posted July 7, 2006 Proponuje poszukac dobrej szkoly i trening ogolnego posluszenstwa, ale takiej szkoly, w ktorej wlasciciel czegos sie nauczy. Psa mozna nauczyc, ze ma czekac, az dostanie cos ze stolu - czy wlasciciel jest, czy wlasciciela nie ma. Zofia Quote
Evelina Posted July 7, 2006 Posted July 7, 2006 Mrzewinska napisał(a):Proponuje poszukac dobrej szkoly i trening ogolnego posluszenstwa, ale takiej szkoly, w ktorej wlasciciel czegos sie nauczy. Psa mozna nauczyc, ze ma czekac, az dostanie cos ze stolu - czy wlasciciel jest, czy wlasciciela nie ma. ZofiaGdy pies nie wykazuje agresji, gdy widac po nim tak jak w przypadku zaprezentowanej tutaj Fruzi, ze psiakowi potrzeba wyznaczenia jasnych ram poprawnego zachowania, osobiscie nie widze przeszkod, zeby wlascicielka poeksperymentowala sama. :niewiem: Wlasne dzieci wychowujemy nie przeszdlwszy czesto zadnego przygotowania to i psa, ktory nie wykazuje jakichs skrajnych odchylen od normy mozna wychowac. Nie pisze o szkoleniu, bo dla mnie szkolenie to troche jakby przygotowywanie psa do pracy, zawodow, naprawianie ewidentnych bledow wlasciciela, albo po prostu szkolenie samego wlasciciela, ktory nie jest w stanie nawiazac z psem zrozumialego dla niego kontaktu. Czasem odnosze wrazenie, ze takie nagminne popychanie ku szkolom jest troche oznaka braku wiary w ludzi ;) Nie mam nic przeciwko szkolom, ale mysle, ze czesto przy odrobinie zapalu mozna sie bez nich obejsc. Quote
Agamtb Posted July 7, 2006 Author Posted July 7, 2006 Podbudowałaś mnie Evelina...:lol: już zaczęłam przeszukiwać wątki o szkoleniach hehe. Tak naprawdę to sama ze sobą powinnam pójść na jakieś szkolenie, bo szczerze mówiąc mam wrażenie że mój Fruziaczek jest bardzo pojętną psiną, ale pańcia nie umie pokazać jej jak z nami współżyć w zgodzie i harmonii. Jak nie chcę aby Fruzia kładła się na zawołanie, aby przepuszczała mnie w drzwiach, aby przychodziła do mnie na pieszczoty tylko kiedy ja tego chcę....ma być sobą, czyli kochaną i szczęśliwą sunią, ale do tego posłuszną. Np. bardzo szybko nauczyła się ładnego chodzenia na smyczy - na początku robiła zygzaki przede mną, a efekt był taki że parę razy się o nią nieźle potknęłam....Wystarczyło parę razy pociągnąć smycz i skierować na odpowiednią stronę i powiedzieć stanowczo "ooojj" i zrozumiała (u nas ooojj oznacza że coś co robi jest złe)...Teraz najczęściej sama uważa na moje nogi i stara się tempem dopasować do mnie:cool3: Mam książkę "Okiem Psa", zaczęłam ją czytać, mam nadzieję, że mi podsunie ciekawe wskazówki:roll: Ja jestem kompletny psi laik....mam psa od 3 miechów, wcześniej nie miałam. Strasznie się cieszę, że trafiłam na Dogomanię! Dzięki Wam wiem już duuuużo więcej jak dbać i pielęgnować Fruzię! Dzięki Wam nie karmię ja Chappi (kiedyś myślałam, że dobra karma, te "mięsne" roladki hehe), wiem jak dbać o jej zdrówko....a pomyśleć że 3 mieiące temu nie miałam pojęcia o tym wszystkim...strasznie jestem Wam wdzięczna za pomoc....:oops: Quote
Guest Mrzewinska Posted July 7, 2006 Posted July 7, 2006 Ewelina, od 30 lat zadaje ludziom zglaszajacym sie do mnie ze zwierzakami - dla mnie szkolenie oznacza nauczenie ludzi komunikowania sie ze zwierzeciem - dwa pytania. Jedno - jak sie bawicie z psem Drugie - jakie slowa rozumie Wasz pies I chyba kilka razy przez te 30 lat zobaczylam prawidlowa zabawe, i nie wiecej razy ktos mi odpowiedzial - pies nie rozumie ani jednego slowa, kojarzy z sytuacja lub czynnoscia... Zgoda, ze dzieci wychowujemy sami. Tyle ze pies inaczej niz ludzkie dziecko spostrzega swiat. Mozemy z latwym psem doskonale obejsc sie bez szkol. Tylko trzeba wiedziec, jak ten pies widzi swiat, w szkolach do matury na ten temat ani slowa. Na wielu kierunkach Akademii Rolniczej tez ani slowa. Dla Agimtb proponowalabym najpierw Corena Tajemnice psiego umyslu, a nie Fishera, ktory opisuje zachowania trudnych doroslych psow... Zofia Quote
puli Posted July 7, 2006 Posted July 7, 2006 Agamtb napisał(a):Tak naprawdę to sama ze sobą powinnam pójść na jakieś szkolenie, bo szczerze mówiąc mam wrażenie że mój Fruziaczek jest bardzo pojętną psiną, ale pańcia nie umie pokazać jej jak z nami współżyć w zgodzie i harmonii. I tego ma uczyć dobra szkoła.Gdyby każdy miał takie podejście jak Ty,to nie byłoby tylu sfrustrowanych psów.Tak trzymać!Umiejetność dogadania sie ze swoim psem,to niesamowita satysfakcja,a wysiłek jaki w to włozysz będzie procentował kazdego dnia przez kilkanaście lat. Poczytaj jeszcze p.Mrzewińską i Corena Quote
Evelina Posted July 7, 2006 Posted July 7, 2006 Agamtb, jesli nie czujesz sie sama na silach podolac wychowaniu psa idz do szkolki. I tak bedziesz miala dylemat, ktora jest wlasnie ta ktorej Ci potrzeba ;) Moja Thally podobnie jak Twoja Fruzia jest moim pierwszym w zyciu psem. Nigdy wczesniej z psami doczynienia nie mialam i sie nimi zupelnie nie interesowalam. Poglaskalam czasem jakiegos i to byl caly moj kontakt z psem, nawet moje dzieci o psa nie wolaly :niewiem: Uwazalam, ze to zwierzaki nie dla mnie. Bylam przekonana, ze albo trafiaja sie egzemplarze ktore wszystko umieja albo totalne matoly :evil_lol: Az naraz w 2000 roku wpadla mi w reke ksiazka tlumaczona z angielskiego na francuski "Chien bien eleve" w moim tlumaczeniu "Pies dobrze wychowany" oryginal nosil tytul : "The Well-Mannered Dog" z dopiskiem "Nauczcie psa dobrych manier" pod redakcja Matthew Hoffman i przy wspolpracy calej masy ludzi m.in. hodowcow konsultantow National Institut of Dog Training z Los Angeles. Spodobala mi sie ona nie ze wzgledu na wrazenie jakie zrobily na mnie tytuly wypowiadajacych sie tam specjalistow lecz to co mowili. Z wielkim zdziwieniem odkrylam ze z psem mozna nawiazac wspanialy kontakt, ze to co pies umie jest wynikiem pracy z nim, stalego kontaktu, efektem nawiazanej wiezi emocjonalnej a nie ostrej tresury i ze wspaniala pomoca przy wychowywaniu psa sa wzajemne, wrecz przyjacielskie, stosunki :loveu: Jak ja sie zapalilam, zeby sprawdzic czy rzeczywiscie tak jest ? :oops: Przez nastepne dwa lata praktycznie nie zasypialam bez opowiadania mezowi do poduszki kolejnych wyczytanych ciekawostek z psiego swiata. :evil_lol: Czytalam wsio, wszedzie gdzie sie dalo i powolutku wyrabialam sobie moja skromna opinie. Rodzinie wbijalam juz przygotowawczo do glowy pierwsze reguly zycia z psem ;) Ze pies NIE BEDZIE wchodzil do sypialni a tym samym spal w lozkach, ze nie bedzie zebraniny przy stole, ze nie bedzie dawania pieskowi do jedzenia wszystkiego co wpadnie pod reke, ze pies to nie czlowiek i ma inne potrzeby ktore nalezy uszanowac itd Na wiosne 2002 roku, niby prezent urodzinowy dla jednego z synow sprawilam sobie psa ze schroniska. Oficjalnie byl to piesek calej rodziny ;) Mielismy za soba prawie dwa lata przygotowan, a juz w drodze do domu dzieci byly przerazone, ze piesio taki kochany gryzie im rece, ze juz na progu zrobil siku, ze robi pachnace kupy, czemu Mama tak bacznie sledzi kazdy ich gest gdy sa z psem i bardziej je strofuje niz psa ? :evil_lol: Po dwoch miesiacach "ciezkiej" ale bardzo odkrywczej pracy, ktora polegala na wiecznym chwaleniu pieska, ktory z wariackim wrecz zapalem uczyl sie nowych rzeczy i ciaglym przypominaniu rodzinie o przyjetych wczesniej postanowieniach bylismy gotowi jechac z psiakiem na wakacje pod namiot. :loveu: [SIZE="1"]Kurcze, na jakies wspominki mi sie zebralo :oops: Mrzewinska napisał(a):Ewelina, od 30 lat zadaje ludziom zglaszajacym sie do mnie ze zwierzakami - dla mnie szkolenie oznacza nauczenie ludzi komunikowania sie ze zwierzeciem - dwa pytania. Jedno - jak sie bawicie z psem Drugie - jakie slowa rozumie Wasz pies I chyba kilka razy przez te 30 lat zobaczylam prawidlowa zabawe, i nie wiecej razy ktos mi odpowiedzial - pies nie rozumie ani jednego slowa, kojarzy z sytuacja lub czynnoscia...Mam cicha nadzieje, ze nie wypadlabym tak zle. :oops: Ale nie szukajac daleko moj maz, ktory od zawsze mial psy w domu i uwazal, ze sporo o psach wie gdy konfrontowalam moja swieza jeszcze wiedze z jego pogladami mialam wrazenie, ze rozmawiam ze strasznym zacofancem :oops: Nawet problem sterylki musialam przewalkowac, bo chcial zeby nasze dzieci pobawily sie maluszkami :cool3: Teraz ciagle powtarza, ze takiego psa jak nasza Thally w zyciu nie mial ;) [SIZE="1"]Przepraszam jesli ktos odniesie wrazenie, ze sie przechwalam, ale ja po prostu ciesze sie z mojego skromnego sukcesu jakim jest madra milosc do psa z wzajemnoscia ;) Quote
Agamtb Posted July 7, 2006 Author Posted July 7, 2006 Evelina podziwiam Cię......Twój psiak ma szczęście, że odpowiedzialnych i rozsądnych właścicieli:) Mój Misiak śmieje się ze mnie jak mu opowiadam o tym wszystkim czego tu się dowiedziałam na temat opieki nad psem. On sam miał psa przez prawie całe swoje życie, ale w głowie mu się nie mieściło, że psu należy np. oczyszczać gruczoły odbytnicze, albo czyścić uszy, nie mówiąc o podawaniu witamin.... Ja z zapałem połykam dogomaniakową wiedzę i pomału zdaję sobie sprawę ile mnie czeka pracy..... Zacznę od w/w książek (jakbyście miały w wersji elektronicznej.....to będę dozgonnie wdzięczna), postaram się zgodnie z nimi "działać".....i zobaczymy, może to wystarczy, jak nie to do szkoły od września hehe...:evil_lol: Cieszę się, że Fruzia jest spokojnym i w zasadzie dobrze zsocjalizowanym z ludźmi psiakiem, bo dla mnie amatora totalnego to raczej bardzo ważne.... Często mam wrażenie, że to ona mnie uczy jak z nią postępować..... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.