Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Widziałam w swoim życiu wiele obrazków cierpiących zwierząt, ale co jakiś czas zdarzają się takie, które szczególnie mną wstrząsają. Tak stało się dziś, kiedy w odpowiedzi na apel pewnej Poznanianki pojechaliśmy na jedno z osiedli, gdzie pewien stareńki, schorowany Onek spędza swoje ostatnie dni na zimnym betonie balkonu. :-(
Ponieważ balkon znajduje się na parterze, naszym oczom ukazał się poruszający widok ciężko oddychającego, drżącego psiego dziadzia, który nie reagował na żadne wołania, gwizdy czy cmokania, tylko trwał w letargu, a jego ciałem wstrząsały spazmy i dreszcze... :-(
Na moje oko psiak ma "100 lat" i bardzo cierpi. :-(
Z wywiadu środowiskowego wiadomo, że psem opiekuje się młody człowiek, który najprawdopodobniej nie mieszka pod tym adresem, a jedynie "dochodzi" karmić i wyprowadzać (a raczej wynosić) psa na spacery. Sąsiedzi mówią, że jeszcze kilka tygodni temu psiak żałośnie zawodził, szczekał, teraz słychać go mniej...
O sprawie zawiadomiłam Supergogę i męża Ajuli, uczuliłam też Bumerang i na tym kończy się lista osób, które są mi znajome i kręcą się na os. Lecha w Poznaniu.
Wg. mojej oceny psiak jest chory i potrzebuje pomocy!
W żadnym razie nie może dłużej pozostać w samotni czterech ścian balkonu, narażony na pogarszające się warunki atmosferyczne, bez żadnego schronienia!
Uważam, że nie mamy tu do czynienia ze świadomym aktem znęcania się nad psem, a raczej z nieświadomością lub brakiem funduszy na weterynarza. Trzeba to wyjaśnić i przede wszystkim pomóc temu biedakowi!
Dziś wielokrotnie w ciągu dnia ww. osoby próbowały "zastać" właściciela, jednak daremnie. Jutro wspólnie podejmiemy ponowną próbę. Tylko, że ten dziadzio nie ma czasu i cierpi!
Apeluję do wszystkich, którzy mieszkają w pobliżu o pomoc i kontakt ze mną:
785 03 03 03.
Mam nadzieję, że wspólnymi siłami pomożemy dziadziowi....






Posted

Niestety dzisiaj nikogo nie zastaliśmy.
Kanał. Na nas z Krzysztofem psiak zaszczekał jak podeszlismy.
Ale jak pomyślę,w jakim zimnie siedzi - leży onus - nie wiem co robic.
Zaraz wysyłam wątek osobom mieszkającym w rejonie.

Myślę, że może warto napisac kartkę i jakoś dostać się nas klatkę schodową i zostawić w drzwiach. Może - tylko co napisać?

Posted

conceited napisał(a):
(...)Gonia, on tam spi na tym balkonie? w nocy? przymrozki sa, to moze chociaz moznaby mu zawiezc jakies koce...:oops:

Wszystko na to wskazuje, że tak :( Żeby mu w jakikolwiek "ludzki" sposób pomóc, musimy złapać właściciela. Jeśli na niego nie natrafimy w ciągu KILKU najbliższych dni, trzeba będzie podjąć kroki interwencyjne...
supergoga napisał(a):
Niestety dzisiaj nikogo nie zastaliśmy.
Kanał. Na nas z Krzysztofem psiak zaszczekał jak podeszlismy.
Ale jak pomyślę,w jakim zimnie siedzi - leży onus - nie wiem co robic.
Zaraz wysyłam wątek osobom mieszkającym w rejonie.

Myślę, że może warto napisac kartkę i jakoś dostać się nas klatkę schodową i zostawić w drzwiach. Może - tylko co napisać?


Dziadziuś zaszczekał? Pewnie całe życie szczekał, to i teraz - z przyzwyczajenia :( Ech, szczerze? Podziwiam go, bo w stanie w jakim my go widziałyśmy, to nadawał się jedynie do kliniki... :(

Na kartce (która jest b. dobrym pomysłem) trzeba napisać: " Szanowny Panie, w związku z zaobserwowaną sytuacją, oferujemy Panu pomoc rzeczową lub finansową. Prosimy o pilny kontakt: blablabla"

Posted

Byłem tam dziś rano o ósmej. Psa zastałem na balkonie, w domu nikogo, u sąsiadów nikogo.
Przeprowadziłem wywiad z dozorcą odpowiedzialnym za ten blok.

Sytuacja (z relacji dozorcy) jest następująca:
- Pies: bardzo starszawy ONek, chory - na boku ma jakiegoś ogromnego guza, prawie nie może chodzić.
- Pan psa: mieszka w tym mieszkaniu, od rana do nocy w pracy, psa wyprowadza, a raczej wynosi na spacery.
W lato Właściciel mówił D., że z ONkiem jeździł do weterynarza ze względu na jego chorobę.
Wg dozorcy pies w dzień jest tylko na balkonie, bo w nocy raczej nie [do końca nie chce mi się w to wierzyć].

Napisałem kartkę do Właściciela - dozorca wrzucił mu do skrzynki.
Pismo jest bardzo grzeczne (trochę inne niż Gonia proponowała - nie widziałem wcześniej wątku), że znamy trudną sytuację zdrowotną psa i chcemy pomóc w opiece, prosimy o kontakt + tel. do Goni.
Dozorca dostał również tel. do Goni w razie wroga.

Posted

Dziś tam również byłam, sytuacja bez zmian. W żadnym z mieszkań na parterze nikogo nie zastałam :( Psiak leży, ciężko oddycha, wstrząsają nim dreszcze :(

Posted

Mam nadzieję, że facet przyczyta list od Krzysia i sie odezwie. Jak wieczorem pójdę z psem na spacer - to odprowadze moja Larwine do domu i przejde się tam - w razie czego, jakbym się jutro nie odezwała, to szukajcie w pobliskich krzaczorach -!!!

Posted

supergoga napisał(a):
w razie czego, jakbym się jutro nie odezwała, to szukajcie w pobliskich krzaczorach -!!!

może być różnie, nie wiadomo co to za człowiek - a raczej wiadomo, skoro starego chorego psa trzyma w taką pogodę na balkonie :roll:

Posted

Powierzcie coś KMK to zostanie załatwione.... ;)
Krzysztof zaczaił się dziś wieczorem i przeprowadził śledztwo....O perypetiach dzisiejszego wieczoru niech opowie On sam....
W każdym razie, Uuało mu się w konsekwencji porozmawiać z właścicielem Onka. Psiak ma, jak wynika z relacji 15lat, jest bardzo schorowany. Wcześniejsze interwencje nie przyniosły rezultatu... (nie wiem przez kogo przeprowadzone).
Po wielu próbach udało mi się porozmawiać z p. Sławkiem T., właścicielem psiaka. Zadzwoniłam przedstawiając się z imienia i nazwiska oraz organizacji, jaką reprezentuję. Wyraziłam troskę o zdrowie psa i jego obecną sytuację. Nie będę streszczała rozmowy, powiem jednak, że przy całej dyplomacji z mojej strony, tłumaczeniu ewentualnego (acz ewidentnego nawet na visus) cierpienia psa, odwoływaniu się do uczuć wyższych, cierpliwego tłumaczenia, wreszcie na końcu cytowania UoZ - poniosłam klęskę! Pan Sławomir T. rzucił słuchawką!
Nie pozostaje nam więc nic innego, jak powiadomić organy ścigania i przeprowadzić interwencję z asystą policji.

Posted

Podejrzewam że ONek ze względu na wiek nie wytrzymuje juz całego dnia bez spaceru i dlatego ląduje na balkonie (tak mi sie nasunęło skoro właściciela nie mozna zastać).

Posted

Prawdopodobnie masz rację, ale czy naprawdę tak trudno znaleźć kogoś, kto zajrzałby do psa w ciągu dnia? Mógłby chociaż poprosić o pomoc któregoś z sąsiadów. Trzymanie psa w tym wieku na zimnym balkonie po prostu nie mieści mi się w głowie :|

Posted

conceited napisał(a):
Bardzo smutne :(

Cholera wie ile czasu pies zyje na balkonie.
(...)
Od dłuższego czasu. Sąsiedzi i świadek, który interwencję zgłosił, mówili o kilku miesiącach :(

Boogie napisał(a):
A czy właściciel wytłumaczył dlaczego trzyma psa na balkonie?
Tak, "bo on lubi"....

Helga&Ares napisał(a):
Biedny Onuś. Czy on dostaje w ogóle coś do jedzenia? Ma się gdzie schronić na tym balkonie?
Gdyby nie był karmiony, już by nie żył. Na niekarmienie nie mam dowodów. Natomiast jest to pies geriatryczny, nietrzymający moczu, mocno cierpiący... Prawdopodobnie ma raka... Na balkonie nie ma budy ani legowiska. Psiak leży na szmacie, podejrzewam, że z uwagi na nietrzymanie moczu - wiecznie mokrej :(

Boogie napisał(a):
Podejrzewam że ONek ze względu na wiek nie wytrzymuje juz całego dnia bez spaceru i dlatego ląduje na balkonie (tak mi sie nasunęło skoro właściciela nie mozna zastać).
Patrz wyżej :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...