stamart Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Witam! Na początku dodam iż nie mam za dużego doświadczenia z psami. Otóż mam taki problem. Od jakiegoś 1,5 miesiąca mam w domu Psa (Fox terrier) - Wabi się Kamel. dodam że jest to przybłęda raz dostał od żony coś do przegryzienia i już się nie ruszył z pod domu. Jeśli nie interesuje was cała Historia pomińcie ten akapit Na początku widać było że bardzo wygłodzony i lękliwy więc starannie próbowaliśmy się nim zająć. Z początku bał się uciekał był nie ufny ale z czasem się przyzwyczaił. Z racji tego że dom mamy ogrodzony trzymamy go na zewnątrz (ma około 1000m2 wybiegu) a jedynie w chłodne dni zabieramy go do środka. Oczywiście ma w domu swoje miejsce w korytarzu i nie wpuszczamy go bardziej do środka. Wszystko było w porządku dopóki sytuacja rodzinna zmusiła mnie do przyjęcia jeszcze jednego psa (Mojego brata) Franka. Pies musi pozostać u mnie jakieś pół roku. Dlaczego nie będę tłumaczył zresztą mało to istotne. Jeśli chodzi o franka to bardzo dobrze się zna z moją rodziną nie sprawia żadnych kłopotów jest bardzo wesoły ma około 1,5 roku nie był nigdy agresywny wobec innych psów ani ludzi. lubi się bawić zresztą sam nauczyłem go kilku komend (zanim zamieszkał ze mną) jest dosyć mądry- rasa to taki mini owczarek niemiecki. Zanim zawędrował do mnie Kamel - Franek był częstym bywalcem u mnie w domu. Więc wydaje mi się że może traktować ten teren jako swoje terytorium. Ekspertem w tej materi nie jestem więc mogę się mylić. Obydwa psy są mniej więcej tej samej wagi i w tym samym wieku. Zacznij tutaj: Pierwszego dnia jak przywiozłem Franka, Kamel był u mnie już 1,5 miesiąca i nigdy się nie widzieli. Zresztą nie przypadli sobie do gustu. Kamel od razu zaczął atakować Franka z ogromną agresją. Nie było żadnego obwąchiwania szczekania itp. od razu frontalny atak. Psy na szczęście nie są wielki więc odrazu je rozdzieliłem. Od tej pory walczą ze sobą przy każdej okazji. staram się ich izolować jeden w domu drugi na zewnątrz i na zmianę. Lecz jest to bardzo uciążliwe. Próbowałem też aby psy same ustaliły między sobą kto rządzi. Założyłem psom kagańce i puściłem "wolno" walczą ze sobą po pewnym czasie franek się poddaje ale kamel nie przestaje atakować. Więc franek się broni i tak w kółko. Próbowałem też na neutralnym gruncie i jest to samo. Zauważyłem tylko że franek nie bardzo ma ochotę na atak i w zasadzie nie podchodzi do kamela gdy ten jest uwiązany. Natomiast kamel atakuje w każdej sytuacji. Nie próbowałem ściągać im kagańców bo boję się że zrobią sobie krzywdę. Kamel gdy czuje w pobliżu franka wcale mnie nie słucha. Dziś gdy wychodziłem zobaczyli się w drzwiach i zaczęła się znów walka, szybko rozdzieliłem psy i próbowałem skarcić Kamela (bez bicia!), wcale mnie słuchał i próbował ominąć aby dostać się bliżej drzwi. złapałem go za uprząż a on w tym momencie zaczął warczeć na mnie i omal mnie nie ugryzł. Złapałem szybko kaganiec i smycz wyprowadziłem go za dom i przypiąłem do ogrodzenia siedzi tam do tej pory (1 godzina). Nie wiem co mam robić. Boję się że jak tak dalej pójdzie to będę musiał podjąć radykalne środki, a bardzo chciałbym zatrzymać oba psy. Quote
Pies Pustyni Posted October 20, 2010 Posted October 20, 2010 Ciezka sprawa z takim wariatem. Tego sie nie da zalatwic przez internet, wiec jedyne co mozesz zrobic to izolowanie ich od siebie. Co do terytorium to Kamel mieszkal juz u Was ponad miesiac, a to wystarczajaco dlugo zeby czul sie u siebie. Ale tutaj nie w tym rzecz, bo terytorium to jedno, a takie ataki jak opisujesz to drugie. Robisz cos z Kamelem? Tzn. jakies cwiczenia, komendy, spacery, aport? Jesli nie to zacznij i to najlepiej pod okiem bardzo doswiadczonego trenera. Tego psa powinien taki ktos zobaczyc i ocenic skad ta furia sie bierze i jak sie za to zabrac. Powodzenia Quote
stamart Posted October 20, 2010 Author Posted October 20, 2010 [quote name='P Robisz cos z Kamelem? Tzn. jakies cwiczenia, komendy, spacery, aport? Jesli nie to zacznij i to najlepiej pod okiem bardzo doswiadczonego trenera. Tego psa powinien taki ktos zobaczyc i ocenic skad ta furia sie bierze i jak sie za to zabrac. Powodzenia[/QUOTE'] O ile tylko mam czas to staram się coś ćwiczyć, udało mi się go nauczyć aportować i pojął to bardzo szybko (być może ktoś nauczył go tego wcześniej). Bardzo ładnie to robi nawet czasem jak upuści piłkę nie zbyt blisko mnie i wskażę mu ją palcem to przyniesie. Jednak czasem wcale na tą komendę nie reaguje. Zupełnie tak jak kot-popatrzy na mnie a potem idzie w swoją stronę. Ale innych komend nie zna i mimo wielu prób nie udało mi się go nauczyć. Początkowo jak zabierałem go na spacery to bardzo ładnie chodził na smyczy teraz trochę szarpie - nie jest to jakiś kolos więc nie stanowi to problemu. Dodam tylko że postanowiłem wypróbować jeszcze jedną metodę a mianowicie zaprowadzam go do Franka i jak tylko warknie,szczeknie lub szarpnie, wyprowadzam go i przywiązuje za domem smyczą do siatki(nie jest to legowisko a najbardziej odległa część działki od domu) powtarzam tą czynność co 20-40 minut(oczywiście bez klepania głaskania itp. mówię tylko niedobry pies i zostawiam w samotności). Dziś już dałem mu spokój jakąś godzinę temu. Poczekam na rezultaty, będę to konsekwentnie powtarzał aż do skutku - no chyba że nie jest to dobra metoda. Quote
Pies Pustyni Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 [quote name='stamart']O ile tylko mam czas to staram się coś ćwiczyć, udało mi się go nauczyć aportować i pojął to bardzo szybko (być może ktoś nauczył go tego wcześniej). Bardzo ładnie to robi nawet czasem jak upuści piłkę nie zbyt blisko mnie i wskażę mu ją palcem to przyniesie. Jednak czasem wcale na tą komendę nie reaguje. Zupełnie tak jak kot-popatrzy na mnie a potem idzie w swoją stronę. Ale innych komend nie zna i mimo wielu prób nie udało mi się go nauczyć. Początkowo jak zabierałem go na spacery to bardzo ładnie chodził na smyczy teraz trochę szarpie - nie jest to jakiś kolos więc nie stanowi to problemu. Wyglada na to, ze pies slucha wtedy, kiedy ma na to ochote, kiedy czerpie z tego korzysci takie jak np. zabawa. Grzeczne chodzenie na smyczy tez jest czescia posluszenstwa i waszych relacji, wiec waga i wielkosc psa nie maja tu znaczenia. Rozumiem, ze foxteriera latwo jest utrzymac, ale pozwalanie mu z tego powodu na szarpanie to nie jest najlepsze wyjscie. Dodam tylko że postanowiłem wypróbować jeszcze jedną metodę a mianowicie zaprowadzam go do Franka i jak tylko warknie,szczeknie lub szarpnie, wyprowadzam go i przywiązuje za domem smyczą do siatki(nie jest to legowisko a najbardziej odległa część działki od domu) powtarzam tą czynność co 20-40 minut(oczywiście bez klepania głaskania itp. mówię tylko niedobry pies i zostawiam w samotności). Dziś już dałem mu spokój jakąś godzinę temu. Poczekam na rezultaty, będę to konsekwentnie powtarzał aż do skutku - no chyba że nie jest to dobra metoda. Metoda moze i nie jest taka zla, jednak odprowadzanie psa na drugi koniec posiadlosci ... Obawiam sie, ze on juz w polowie drogi nie kojarzy tego z zachowaniem, za ktore chcesz go ukarac. Mozesz go wykastrowac, zawsze jest szansa, ze to pomoze (a na pewno nie zaszkodzi). I powtarzam - radze Ci skorzystac z pomocy kogos, kto nauczy Cie jak sie z psem dogadywac, jak go motywowac, zainteresowac jakas praca itd. On potrzebuje duzo zajecia, bodzcow, bo foxterier to twardy i bardzo sprawny pies mysliwski. Quote
evel Posted October 21, 2010 Posted October 21, 2010 A jak go chwalisz? Bo jeśli pochwała to "dobry pies" a nagana - "niedobry pies" to pies zupełnie nie rozumie, o co Ci chodzi. Psy nie rozumieją gramatyki, więc Twój pies czuje się pewnie zagubiony, bo używasz bardzo podobnych zwrotów w skrajnie różnych sytuacjach. Jeśli już, to karć go słownie jakoś zupełnie inaczej, np. "Fe!" czy coś w ten deseń. Pies Pustyni napisał(a):I powtarzam - radze Ci skorzystac z pomocy kogos, kto nauczy Cie jak sie z psem dogadywac, jak go motywowac, zainteresowac jakas praca itd. On potrzebuje duzo zajecia, bodzcow, bo foxterier to twardy i bardzo sprawny pies mysliwski. I tu Pies Pustyni ma rację - fox musi mieć coś do roboty, bo inaczej sam sobie znajdzie rozrywki, będzie dążył do bójek z innymi psami, mogą pojawić się zachowania agresywne także względem ludzi. To terrier, musi mieć codzienną porcję pracy umysłowej (choćby poprawnie uczone komendy, sztuczki) i fizycznej (piłka, frisbee?). No i kastracja teoretycznie mogłaby zmniejszyć skłonność do bójek. Quote
stamart Posted October 21, 2010 Author Posted October 21, 2010 No z tym najbardziej oddalonym miejscem na działce to trochę przesadziłem bo jest to raptem 15m od drzwi wejściowych. Więc może jeszcze pamięta. Co do zajęcia Psa to tu jest mały problem bo zazwyczaj pracuję 0d 8-18 i nie za bardzo mam czas. A Żona tym bardziej nie może bo zajmuje się 3miesięcznym dzieckiem. Są jeszcze moi rodzice ale też nie zbyt mają czas. Być może lepszym rozwiązaniem byłoby znaleźć mu inny dom. Nie zrozumcie mnie źle ale gdyby nie sytuacja (pies się przybłąkał) sam nigdy bym się na takiego psa nie zdecydował. Zdaję sobie sprawę jak wiele czasu trzeba psu poświęcić i zaczynam się obawiać że mam go zbyt mało. Spróbuję jeszcze poszukać jakiegoś specjalisty może coś doradzi. Ewentualnie prosiłbym o jakieś namiary w południowych okolicach Rzeszowa. Quote
olalolaa Posted November 28, 2010 Posted November 28, 2010 I jak tam mają sie psiaki? Bo ciekawa jestem.. ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.