zium Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 Hallo. Piszę tu aby dowiedzieć się jak można skutecznie pomagać psom w beznadziejnej sytuacji (tu mam na myśli głupota właścicieli). Zaczęłam się nad tym tematem zastanawiać, gdyż w moim sąsiedztwie zdarzył się okrutny przypadek znęcania się nad psami... Moja sąsiadka była posiadaczką dwóch psów w typie husky. Psy w wieku szczenięcym miały cudowne życie... Gdy przybrały na wadze i metody wychowawcze właścicielki zawiodły, psom wiodło się coraz gorzej. Psiaki nie opuszczały podwórza (chyba, że samym udało się uciec). Były brudne, wychudzone w dodatku śmierdziały padliną. Dokarmiałam je gdy tyko mogłam, to samo robił sąsiad. Pewnego dnia zgłosiłam sprawę do TOZ'u... tam (w moich oczach) zostałam zignorowana... Pisałam maile, lecz odpowiedzi, które otrzymywałam były tylko pustymi słowami. Nic w tej sprawie nie zostało uczynione! Ah! Zapomniałam dodać, że gdy psy zaczęły uciekać i kobieta nie mogła sobie z nimi poradzić, postanowiła zamknąć psy w ciemnej piwnicy! Siedziały tam chyba z 4 miesiące lub więcej! (Niestety psów już nie ma ... nikt na ulicy nie wie co się z nimi stało.) TOZ zawiadomił weterynarza, który miał przyjrzeć się tej sprawie. Ten ocenił, że wychudzone psy, siedzące w ciemnej piwnicy, są w DOSKONAŁEJ KONDYCJI FIZYCZNEJ! Nic w tej sprawie nie zostało uczynione... psy z zepsutą psychiką siedziały w ciemnej piwnicy... Jak już wyżej pisałam, od pewnego czasu nie słychać ich ujadania i wycia. Podejrzewam, że poległy z głodu, zostały wywiezione, lub oddane... Ta historia nauczyła mnie jednego... szybkiego działania! Nie mam zamiaru patrzeć na cierpienie psów, gdy znów powtórzy się taka sytuacja! Dlatego chciała bym się dowiedzieć jak można szybko pomagać zwierzakom i do kogo zwracać się o pomoc, czy istnieją inne organizacje (skuteczniejsze) niż TOZ?. (do straży miejskiej pisałam chyba ze 100 wiadomości... oni odpisywali, że to nie ich sprawa). Pozdrawiam. Quote
martik b Posted October 18, 2010 Posted October 18, 2010 Jeśli to jest sąsiad to ja bym zaczęła tu od rozmowy...edukacja edukacja i jeszcze raz edukacja...ludzie naprawdę nie są świadomi i często nie wiedzą jak prawidłowo opiekować się psem a juz tym bardziej jak sobie radzić z niektórymi problemami ...ja tak zamęczam nie tylko sąsiadów od lat żeby poprawili to czy tamto...tłumaczę, dyskutuje, proszę, perswaduję a na końcu jak to nie przynosi rezultatu to straszę i grożę sankcjami...ale często takie zamęczanie odnosi swój skutek więc ja mimo wszytko skłaniam się tu ku rozmowie, tłumaczeniu i edukacji...piszesz, że toz wysłał lek wet aby obejrzał psy czyli całkowicie nie zignorował twojego zgłoszenia..trudno tylko teraz określić czemu wet powiedział, że są w dobrej kondycji jesli rzeczywiście nie były...podejście zalezy od danej organizacji/fundacji...ja miałam kiedyś podobny przypadek...pies był maltretowany i trzymany w ciemnym zamkniętym pomieszczeniu, jedna z lokalnej organizacji zajęła się tą sprawą ale bardzo nieudolnie...właściwie to się nie dziwie bo osoby działające w niej nie znają nawet ustawy o ochronie zwierząt:/ byłysmy wtedy bezradne i tu na dogo dostałysmy kontakt do prezesa Pogotowia i Strazy dla Zwierząt który przyjechał i konkretnie podszedł do sprawy...niestety tez czekałysmy za długo, bo jak policja i PiSdZ weszła na teren posesji to psa już nie było:( my w kilka osób po tej sytuacji zostaliśmy członkami PiSdZ i sami teraz przeprowadzamy interwencję nie prosząc nikogo o pomoc..i jest to komfortowa sytuacja, bo nie musze się prosić i czekać na działanie innych osób jesli widzę jakieś zagrożenie dla zwierząt...a jeśli chodzi o policje czy straż to są służby które nie mają pojęcia jak się w tego typu sprawach poruszać więc zawsze lepiej zgłaszać takie przypadki stowarzyszeniom którym statutowym celem działania jest ochrona zwierząt a one już dalej zajmują się składaniem doniesienia o popełnieniu przestępstwa i współpracują z policją i prokuraturą...Nie wiem z jakiego jestes miasta ale w każdym większym masz przedstawicieli najczęściej kilku takich organizacji jesli jedna nie podejdzie poważnie do zgłoszenia to prosić trzeba o pomoc drugą...są stowarzyszenia które mają w różnych miejscowościach swoich inspektorów czy członków są też takie które nawet jesli mają do Ciebie kawałek drogi to dojadą ..do nas wtedy przyjechali choć dzieliło nas 120 km.... toz tutaj na pewno zasugerował się opinią weta i dlatego nikt więcej się u tej osoby nie pojawił..a jesli warunki w których były trzymane psy były niewłaściwe to powinni nakazać je zmienić, ocenić czy właściciel jest skłonny współpracować czy nie i czy występuje zagrożenie dla tych psów i wtedy w zależności od podejścia właściciela i oczywiście od samego stanu zwierząt oraz warunków w jakich żyją albo wskazać co należy zmienić i w jakim okresie albo zabrać je w trybie 7.3 ...powinni tez zasięgnąć opinii najbliższych sąsiadów co sądzą o jakości opieki nad psami...sąsiedzi są tez często swiadkami w Sądzie w danej sprawie, bo prócz materiału jakie gromadzi dana organizacja typu raporty, zdjęcia, filmy, ocena lek wet dotycząca stanu zwierząt powinno się wykorzystać też skłonnych do współpracy sąsiadów, którzy często są źródłem cennych informacji ...zabrakło tu kilku podstawowych działań...nie wiem też czy tu ktokolwiek z sąsiadów próbował porozmawiać z tą sąsiadką ale wnioskuje, że nie, bo piszesz, że nikt nie wie na ulicy co się stało z psami więc pewnie z nią nie rozmawialiście...a szkoda, bo naprawdę takie rozmowy, tlumaczenia i prośby wiele dają ...czasami jednak jak to nie daje pożądanego rezultatu to rzeczywiście powinny się wtedy włączyć do działania odpowiednie służby...cóż to doradzić ...jeśli jedne Cię nie słuchają to prosisz o pomoc inne...niestety tak to czasami u nas działa i trzeba się namęczyć żeby pomóc tym zwierzakom ale warto, bo możesz czasami właśnie swoją wytrwałością uratowac życie... możesz też sama dołączyć się do jakiejś organizacji byle sensownej, bo z tym też różnie bywa ;) przykro, że ta sytuacja się tak potoczyła ale teraz na twoim miejscu bym nie snuła domysłów tylko podpytała sąsiadki o psy...moze rzeczywiście je gdzieś wydała...możesz nawet ją sprytnie podejść, że masz znajomego który hoduje psy w typie tej rasy i jak Cie ostatnio odwiedził to się pytał czy może by nie można ich było odkupić albo coś podobnego..spróbuj i zobacz jak zareaguje i co ci odpowie.... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.