Sayrel Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 Cody znalazl się w schronisku w takim stanie: Nie widać tego na zdjeciach, ale pies jest cały w strupach i takim czyms jak ma na pysku. Jest tez do tego wszystkiego caly zapchlony. Schroniskowy weterynarz stwierdzil, ze nie bedzie badac ani leczyc psa bo nie ma takiej potrzeby:angryy: Mimo prósb i namów nie było żandnych szans, aby psa zdiagnozować, tym drudniej było nawet szukać dla niego hotelu... bo nie wiadomo czy to "coś" nie jest zaraźliwe:( Dzięki odwadze i dobroci serca forumowiczce z shusky iwonas psiak trafil do niej na dom tymczasowy. Ośmioletni Wiking, niegdyś duma swoich właścicieli, droga puszysta maskotka, którą mogli się chwalić przed znajomymi i sąsiadami. Niebieskooki szlachcic darzony pozornym uczuciem przez opiekunów. Dziś chory, opuszczony, niechciany - uratowany od pewnej śmierci przez ludzi, którzy nie potrafili przejść obojętnie obok psiego cierpienia.* 8 lat w przypadku Wikinga okazało się niewystarczającym czasem, aby człowiek zżył się z nim, pokochał go prawdziwie i głęboko. Dla człowieka tych 8 lat to jedyne 96 miesięcy, 2920 dni, 70080 godzin i 4204800 minut - dla psa to cala szczęśliwa wieczność u boku najdroższych „opiekunów”, których kochał mimo wszystko. A czy oni zasłużyli sobie na taką miłość...? Odpowiedzieli na to pytanie przeprowadzając Wikinga do zimnego, przydomowego kojca wprost z ciepłej kanapy. Potraktowali go jak nikomu niepotrzebny mebel. 8-letni pies, który całe życie spędził w domu, nagle musiał dostosować się do nowych warunków, spojrzeć na swoje dotychczasowe życie z innej perspektywy – z perspektywy psa niechcianego. Dlaczego tak się stało? Wpłynął na to brak czasu, znudzenie, choroba psa..? Pewnie wszystko to po trochu. Wiking do kojca trafił z sączącymi się ropą ranami, pokrywającymi całe ciało. Cierpiał podwójnie – zarówno na ciele, jak i na duszy. Husky to pies, który gorzej niż inne rasy znosi rozłąkę z opiekunem i brak kontaktu z człowiekiem. Rodzina to dla tych psów ich własne stado, wartość najważniejsza pod słońcem, za którą gotowe są skoczyć w ogień. Szkoda, że nie zawsze działa to w obie strony… Wiking kilkakrotnie uciekał z kojca, jakby chciał kogoś swoim losem zainteresować. Może łudził się, że jeśli ktoś zauważy jego cierpienie, pomoże mu? Kilkakrotnie trafiał do schroniska i kilkakrotnie był stamtąd zabierany. Aż do ostatniej ucieczki, kiedy pracownicy schroniska, widząc stan psa odmówili wydania go właścicielom. Ci nie oponowali. Pozbyli się kłopotu… A Wiking został sam w schroniskowym boksie, wśród obcych ludzi i nie zawsze przyjaźnie nastawionych psów. Leczenie przez miejscowego weterynarza nie przynosiło pożądanych rezultatów. Pozbawiony nadziei, zrezygnowany i obolały Wiking czekał na pomoc… Przestał już pewnie się łudzić, że kiedykolwiek będzie lepiej. W końcu kto miałby pokochać bezpańskiego, chorego, starego psa...? Jego oczy straciły blask, z pyszczka zniknął szelmowski uśmiech, tak charakterystyczny dla tej rasy. I właśnie wtedy pierwszy raz zobaczyły go nasze wolontariuszki. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że nie trzeba psa kopać i kaleczyć by być okrutnym. Wystarczy o nim zapomnieć, kiedy potrzebuje pomocy. Czas zrobi swoje... Wiking trafił do domu tymczasowego wolontariuszki Iwony. W jego oczach ponownie pojawiła się nadzieja, na mordce nieśmiało zaczął kwitnąć uśmiech. Rozpoczął się żmudny proces diagnozowania, leczenia i psychicznego podnoszenia psiaka. Wszystkie wykonane badania doprowadziły nas po długim czasie do diagnozy: TOCZEŃ RUMIENIOWATY. Diagnoza brzmiąca prawie jak wyrok, psiak do końca życia musi przyjmować sterydy, jego leczenie urozmaicane będzie jedynie zmieniającymi się dawkami. Oprócz tego już na zawsze pozostanie na diecie weterynaryjnej, która jedynie od czasu do czasu będzie mogła być uzupełniana kurczaczkiem, którego Wiking uwielbia. Cudownie jest patrzeć na psa, kiedy odzyskuje wiarę w człowieka. Kiedy z radości, że ktoś się nim zainteresował , podaje to jedną, to drugą łapę, kiedy wciska pysk pod ręce i przeszywa opiekuna swoim błękitnym wzrokiem* w oczekiwaniu na pieszczoty. Wiking w domu tymczasowej opiekunki ma zapewnioną miłość i wspaniałą opiekę. To jednak nie zastąpi leczenia, miłością nie zapłaci się za leki, kąpiele lecznicze, środki pielęgnacyjne do skóry i karmę. Dlatego, kiedy Wiking spokojnie śpi, my głowimy się nad tym, jak podołać kosztom leczenia, jak spłacić dług, który już powstał. Pewnie najprościej byłoby zostawić psa samemu sobie, skazać na taki los, na jaki wcześniej skazali go poprzedni właściciele. To byłoby jednak niesprawiedliwe. Wiking bezgranicznie ufa ludziom - to my jesteśmy jego dłużnikami, to my musimy sobie na to zaufanie zasłużyć. Dlatego apelujemy o pomoc - jeśli wzruszyła Cię historia Wikinga, jeśli jesteś w stanie pomóc – nie zwlekaj, daj nam się poznać ze swojej najlepszej strony. Pomóż Wikingowi. Każda pomoc jest na wagę złota, każda złotówka to gwarancja, że już nigdy nic złego go nie spotka. Tak bardzo chcemy, żeby Wiking już zawsze mógł spać spokojnie… Właściciele już go nie chcą zwłaszcza, po tym jak doprowadzono go do takiego stanu. Koszt badan na dzien dzisiejszy wyniosl ponad 759 zl. Łącznie do tej pory na Wikinga: Bardzo dziekuje wszystkim darczyncom! Zaplacilismy narazie 619 zł za leczenie psa. Cale leczenie narazie wynioslo: 759zl AKTUALNE ROZLICZENIA STRONA 7 Dlatego, tez prosimy dalej o Wasza pomoc. Sam psiak na dzien dzisiejszy czuje się nieźle, jest niezwykle sympatyczny i grzeczny. Proszę pomóżcie nam pomagać!! [SIZE=2] Pies znajduje się pod opieką serwisu HUSKY ADOPCJE. Pieniazki mozna przesyłac na konto malamutow FUNDACJA ADOPCJE MALAMUTÓW W POZNANIU ul. Krotoszyńska 13 61-315 Poznań numer konta 20 1500 1054 1210 5008 3156 0000 Kredyt Bank SA I Oddział KB SA w Poznaniu koniecznie w tytule przelewu NA Wikinga AKTUALNE ROZLICZENIA STRONA 7 [SIZE=2] Banerek: Quote
Milka__ Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 O, nasz piękny biedny haszczak :( Strasznie się cieszę, że znalazł się DT i psinka dostanie w końcu szansę! Trzymam kciuki, żeby wszystko się powiodło. Psiak jest naprawdę zaniedbany... ludzie są okropni! Wstawcie fotki z domku tymczasowego, chętnie bym zobaczyła jego szczęśliwego... Dodam jeszcze dwie zdjęcia ze schronu (na spacerku): Quote
MaDi Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 Sayrel może to głupie porównanie,ale jakieś 2 lata temu odbierałam stado krów, miały odmrożenia i ich skóra wyglądała bardzo podobnie. Po jakimś czasie straciły znaczna część tkanki i sierści. Quote
Sayrel Posted October 16, 2010 Author Posted October 16, 2010 Odmrozenia w srodku lata u syberiana? To niestety raczej nie to:/ Quote
MaDi Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 Czyli to jest świeże? Odmrożenia mogły powstać po jakimś urazie nawet u takiego psa;) Ważne aby zobaczył go jakiś dermatolog. Quote
Sayrel Posted October 16, 2010 Author Posted October 16, 2010 Jest stosunkowo swieze. Byla pobierana zeskrobina z calego ciala, tak jak pisalam: Po wstępnych badaniach wykluczono nużycę i nie znaleziono świerzba. Jest podejrzenie: dermatozy cynkozależnej, alergii. Na calym ciele ma strupy. Dostał antybiotyki i preparaty wspomagajace. Weterynarz ma robi jeszcze badania i wykluczac kolekne podejrzenia. Narazie pies jest leczony objawowo. Ok mam swieższa diagnoze po kolejnym badaniu: dermatoza cynkozależna, niewykluczona nużyca, rażące zaniedbanie Quote
agnieszka32 Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 Przerażające.... jest zachowanie "właścicieli" psa :( Quote
Kajusza Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 z tego co wiem, to pies był leczony w schronisku, i pysk miał smarowany czymś (niewiem dokładnie, maśc czy jakaś zawiesina) Quote
Sayrel Posted October 16, 2010 Author Posted October 16, 2010 Nam wet przekazal, ze nie wie na co jest chory pies i nie zamierza w tym kierunku przeprowadzac badan. Quote
luizkamor Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 wet podal mu jakies tabletki po ktorych mu sie pogorszylo-najprawdopodobniej sterydy. Jak prosilam o pomoc to powiedzial ze fundusze schroniska są za małe ale jesli prywatnie zaplace 300 zl na badania to sie podejmie. Nie rozmawialam z nim bezposrednio bo faceta nie trawie po tym jak uspil mlodą sunie z raną na łapie. Rozmawiałam po przez kierownika schroniska. Quote
Sayrel Posted October 16, 2010 Author Posted October 16, 2010 Jak sie leczy bez diagnozy:/ To tak jest:( 300zl za badanie zeskrobiny? No bez jaj. Quote
Pocahontas Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 Sayrel dzięki za założenie wątku.:loveu::loveu: napisz mi jeszcze na pw jak mam pobrać ten banerek do siebie abym miała go w podpisie. Quote
Sayrel Posted October 16, 2010 Author Posted October 16, 2010 To ja Ci dziekuje za pomocc. kod banerka: [PHP][/PHP] Quote
Hala Posted October 16, 2010 Posted October 16, 2010 Pies jest piękny i warto dać mu szansę. Niestety od dawna już nie umiem wstawiać banerka, dlatego wciaz mam stare i nieaktualne. Quote
MaDi Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 Zeskrobina to podstawa,ale 300 zł to jakaś ściema pewnie mu się nie chce i próbuje zniechęcić. Quote
luizkamor Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 Z tego co mi mówią ludzie,którzy przychodza o pomoc finansową na leczenie. To leczy on nawet rok zwierze i liczy grubą kase a zwierzakowi sie nie poprawia. Ja polecam inną klinike i zwierzak w trzy dni wyleczony. Leczył tak kota, wystarczyło mu wyrwac tylnie zeby (rok czasu leczył).JAk mu zwoziłam schroniskowe psy z parwo do lecznicy to szlak go trafiał bo szkoda kasy. W koncu zalatwili mnie tak z miastem, ze nie mam prawa zabierac psa do lecznicy.Ostatnio ratowałam mlodą suczke husky z parwo i tez był dym bo zawiozłam do lecznicy i to w dodatku nie do niego. Chcieli zabronic fundacjom niemiekim leczenia w innych klinikach niz tą z ktorą miasto ma podpisaną umowe. Na szczescie nasza wice prezes załatwiła ze sie z tego wycofali :) Quote
Pocahontas Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 ja chyba nie umiem tego wstawić.nic nie widać tylko te cyferki i literki:angryy: Quote
Sayrel Posted October 17, 2010 Author Posted October 17, 2010 pocahotnas tam musisz tryb zmienic na kod i dopiero wkleic a potem zamienic znowu, ewentualnie wgraj sobie obrazek z dysku i tam masz opcje podlikowywania Quote
Pocahontas Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 POTEM SPRÓBUJĘ. zapraszam na bazarek dla psa.licytujcie!!! http://www.dogomania.pl/threads/194723-Filmy-balsamy-inne-r%C3%B3%C5%BCno%C5%9Bci-na-trzy-biedne-Husky-do-31.10.2010-do-24-00.pom%C3%B3%C5%BC-im!!!!!?p=15561629#post15561629 Quote
miron h Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 Pocahontas napisał(a):POTEM SPRÓBUJĘ Widzę, że próba udana, banerek wstawiony :) Przy okazji podnoszę chłopaka :) Quote
Pocahontas Posted October 17, 2010 Posted October 17, 2010 tak udało mi się z pomocą siostry.w życiu bym chyba nie doszła jak to zrobić:oops: pamiętajcie o bazarku,pomóżmy chłopakowi. Quote
miron h Posted October 18, 2010 Posted October 18, 2010 Wiking się przypomina i prosi o pomoc :) zapraszamy do odwiedzin bazarku [thread=194723]ZAPRASZAMY[/thread] Quote
Kajusza Posted October 18, 2010 Posted October 18, 2010 Sayrel napisał(a):Jak sie leczy bez diagnozy:/ To tak jest:( 300zl za badanie zeskrobiny? No bez jaj. miałam na myśl, że to nie tak, że z psem nikt się nie zajmował, był czymś smarowany. A że weterynarz mający umowe ze schronem tak się przykłada to tylko śwaidczy o nim - a jest to jedna z wiekszych lecznic w Gorzowie (albo i największa). Wg mnie gorzowiacy powinni sie dowiedzieć jakie ma podejście do schroniskowych psów, jakże odmienne od komercyjnych klientów - z tego co czytam. i taka drobna uwaga do załozycielki wątku - może przenieś go do działu ogólnego psów w potrzebie, bo tam wiekszy ruch panuje :-) i wiecej ludzi zajrzy do Wikinga. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.