Jump to content
Dogomania

Wiking z "poparzonym" pyskiem ofiara lansu potrzebuje waszej pomocy.


Recommended Posts

Posted

Cody znalazl się w schronisku w takim stanie:


Nie widać tego na zdjeciach, ale pies jest cały w strupach i takim czyms jak ma na pysku.
Jest tez do tego wszystkiego caly zapchlony.

Schroniskowy weterynarz stwierdzil, ze nie bedzie badac ani leczyc psa bo nie ma takiej potrzeby:angryy: Mimo prósb i namów nie było żandnych szans, aby psa zdiagnozować, tym drudniej było nawet szukać dla niego hotelu... bo nie wiadomo czy to "coś" nie jest zaraźliwe:( Dzięki odwadze i dobroci serca forumowiczce z shusky iwonas psiak trafil do niej na dom tymczasowy.

Ośmioletni Wiking, niegdyś duma swoich właścicieli,
droga puszysta maskotka, którą mogli się chwalić przed znajomymi i sąsiadami. Niebieskooki szlachcic darzony pozornym uczuciem przez opiekunów. Dziś chory, opuszczony, niechciany - uratowany od pewnej śmierci przez ludzi, którzy nie potrafili przejść obojętnie obok psiego cierpienia.* 8 lat w przypadku Wikinga okazało się niewystarczającym czasem, aby człowiek zżył się z nim, pokochał go prawdziwie i głęboko. Dla człowieka tych 8 lat to jedyne 96 miesięcy, 2920 dni, 70080 godzin i 4204800 minut - dla psa to cala szczęśliwa wieczność u boku najdroższych „opiekunów”, których kochał mimo wszystko. A czy oni zasłużyli sobie na taką miłość...?
Odpowiedzieli na to pytanie przeprowadzając Wikinga do zimnego, przydomowego kojca wprost z ciepłej kanapy. Potraktowali go jak nikomu niepotrzebny mebel. 8-letni pies, który całe życie spędził w domu, nagle musiał dostosować się do nowych warunków, spojrzeć na swoje dotychczasowe życie z innej perspektywy – z perspektywy psa niechcianego. Dlaczego tak się stało? Wpłynął na to brak czasu, znudzenie, choroba psa..? Pewnie wszystko to po trochu. Wiking do kojca trafił z sączącymi się ropą ranami, pokrywającymi całe ciało. Cierpiał podwójnie – zarówno na ciele, jak i na duszy. Husky to pies, który gorzej niż inne rasy znosi rozłąkę z opiekunem i brak kontaktu z człowiekiem. Rodzina to dla tych psów ich własne stado, wartość najważniejsza pod słońcem, za którą gotowe są skoczyć w ogień. Szkoda, że nie zawsze działa to w obie strony…
Wiking kilkakrotnie uciekał z kojca, jakby chciał kogoś swoim losem zainteresować. Może łudził się, że jeśli ktoś zauważy jego cierpienie, pomoże mu? Kilkakrotnie trafiał do schroniska i kilkakrotnie był stamtąd zabierany. Aż do ostatniej ucieczki, kiedy pracownicy schroniska
, widząc stan psa odmówili wydania go właścicielom. Ci nie oponowali. Pozbyli się kłopotu… A Wiking został sam w schroniskowym boksie, wśród obcych ludzi i nie zawsze przyjaźnie nastawionych psów. Leczenie przez miejscowego weterynarza nie przynosiło pożądanych rezultatów.
Pozbawiony nadziei, zrezygnowany i obolały Wiking czekał na pomoc… Przestał już pewnie się łudzić, że kiedykolwiek będzie lepiej. W końcu kto miałby pokochać bezpańskiego, chorego, starego psa...? Jego oczy straciły blask, z pyszczka zniknął szelmowski uśmiech, tak charakterystyczny dla tej rasy.
I właśnie wtedy
pierwszy raz zobaczyły go nasze wolontariuszki. Po raz kolejny przekonaliśmy się, że nie trzeba psa kopać i kaleczyć by być okrutnym. Wystarczy o nim zapomnieć, kiedy potrzebuje pomocy. Czas zrobi swoje...
Wiking trafił do domu tymczasowego wolontariuszki Iwony. W jego oczach ponownie pojawiła się nadzieja, na mordce nieśmiało zaczął kwitnąć uśmiech.
Rozpoczął się żmudny proces diagnozowania, leczenia i psychicznego podnoszenia psiaka. Wszystkie wykonane badania doprowadziły nas po długim czasie do diagnozy: TOCZEŃ RUMIENIOWATY. Diagnoza brzmiąca prawie jak wyrok, psiak do końca życia musi przyjmować sterydy, jego leczenie urozmaicane będzie jedynie zmieniającymi się dawkami. Oprócz tego już na zawsze pozostanie na diecie weterynaryjnej, która jedynie od czasu do czasu będzie mogła być uzupełniana kurczaczkiem, którego Wiking uwielbia.

Cudownie jest patrzeć na psa, kiedy odzyskuje wiarę w człowieka. Kiedy z radości, że ktoś się nim zainteresował
, podaje to jedną, to drugą łapę, kiedy wciska pysk pod ręce i przeszywa opiekuna swoim błękitnym wzrokiem* w oczekiwaniu na pieszczoty.
Wiking w domu tymczasowej opiekunki ma zapewnioną miłość i wspaniałą opiekę. To jednak nie zastąpi leczenia,
miłością nie zapłaci się za leki, kąpiele lecznicze, środki pielęgnacyjne do skóry i karmę. Dlatego, kiedy Wiking spokojnie śpi, my głowimy się nad tym, jak podołać kosztom leczenia, jak spłacić dług, który już powstał. Pewnie najprościej byłoby zostawić psa samemu sobie, skazać na taki los, na jaki wcześniej skazali go poprzedni właściciele. To byłoby jednak niesprawiedliwe. Wiking bezgranicznie ufa ludziom - to my jesteśmy jego dłużnikami, to my musimy sobie na to zaufanie zasłużyć.

Dlatego apelujemy o pomoc - jeśli wzruszyła Cię historia Wikinga, jeśli jesteś w stanie pomóc – nie zwlekaj, daj nam się poznać ze swojej najlepszej strony. Pomóż Wikingowi. Każda pomoc jest na wagę złota, każda złotówka to gwarancja, że już nigdy nic złego go nie spotka.
Tak bardzo chcemy, żeby Wiking już zawsze mógł spać spokojnie…


Właściciele już go nie chcą zwłaszcza, po tym jak doprowadzono go do takiego stanu.

Koszt badan na dzien dzisiejszy wyniosl ponad 759 zl.
Łącznie do tej pory na Wikinga:

Bardzo dziekuje wszystkim darczyncom!

Zaplacilismy narazie 619 zł za leczenie psa. Cale leczenie narazie wynioslo: 759zl

AKTUALNE ROZLICZENIA STRONA 7


Dlatego, tez prosimy dalej o Wasza pomoc.
Sam psiak na dzien dzisiejszy czuje się nieźle, jest niezwykle sympatyczny i grzeczny.

Proszę pomóżcie nam pomagać!!
[SIZE=2]
Pies znajduje się pod opieką serwisu HUSKY ADOPCJE.


Pieniazki mozna przesyłac na konto malamutow


FUNDACJA ADOPCJE MALAMUTÓW W POZNANIU
ul. Krotoszyńska 13
61-315 Poznań
numer konta
20 1500 1054 1210 5008 3156 0000
Kredyt Bank SA
I Oddział KB SA w Poznaniu

koniecznie w tytule przelewu NA Wikinga

AKTUALNE ROZLICZENIA STRONA 7






[SIZE=2]







Banerek:

  • Replies 191
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

O, nasz piękny biedny haszczak :(
Strasznie się cieszę, że znalazł się DT i psinka dostanie w końcu szansę!
Trzymam kciuki, żeby wszystko się powiodło.
Psiak jest naprawdę zaniedbany... ludzie są okropni!
Wstawcie fotki z domku tymczasowego, chętnie bym zobaczyła jego szczęśliwego...
Dodam jeszcze dwie zdjęcia ze schronu (na spacerku):



Posted

Sayrel może to głupie porównanie,ale jakieś 2 lata temu odbierałam stado krów, miały odmrożenia i ich skóra wyglądała bardzo podobnie. Po jakimś czasie straciły znaczna część tkanki i sierści.

Posted

Jest stosunkowo swieze.
Byla pobierana zeskrobina z calego ciala, tak jak pisalam:
Po wstępnych badaniach wykluczono nużycę i nie znaleziono świerzba. Jest podejrzenie: dermatozy cynkozależnej, alergii. Na calym ciele ma strupy.
Dostał antybiotyki i preparaty wspomagajace.
Weterynarz ma robi jeszcze badania i wykluczac kolekne podejrzenia. Narazie pies jest leczony objawowo.

Ok mam swieższa diagnoze po kolejnym badaniu:
dermatoza cynkozależna, niewykluczona nużyca, rażące zaniedbanie

Posted

wet podal mu jakies tabletki po ktorych mu sie pogorszylo-najprawdopodobniej sterydy. Jak prosilam o pomoc to powiedzial ze fundusze schroniska są za małe ale jesli prywatnie zaplace 300 zl na badania to sie podejmie. Nie rozmawialam z nim bezposrednio bo faceta nie trawie po tym jak uspil mlodą sunie z raną na łapie. Rozmawiałam po przez kierownika schroniska.

Posted

Z tego co mi mówią ludzie,którzy przychodza o pomoc finansową na leczenie. To leczy on nawet rok zwierze i liczy grubą kase a zwierzakowi sie nie poprawia. Ja polecam inną klinike i zwierzak w trzy dni wyleczony. Leczył tak kota, wystarczyło mu wyrwac tylnie zeby (rok czasu leczył).JAk mu zwoziłam schroniskowe psy z parwo do lecznicy to szlak go trafiał bo szkoda kasy. W koncu zalatwili mnie tak z miastem, ze nie mam prawa zabierac psa do lecznicy.Ostatnio ratowałam mlodą suczke husky z parwo i tez był dym bo zawiozłam do lecznicy i to w dodatku nie do niego. Chcieli zabronic fundacjom niemiekim leczenia w innych klinikach niz tą z ktorą miasto ma podpisaną umowe. Na szczescie nasza wice prezes załatwiła ze sie z tego wycofali :)

Posted

pocahotnas tam musisz tryb zmienic na kod i dopiero wkleic a potem zamienic znowu, ewentualnie wgraj sobie obrazek z dysku i tam masz opcje podlikowywania

Posted

Sayrel napisał(a):
Jak sie leczy bez diagnozy:/ To tak jest:(

300zl za badanie zeskrobiny? No bez jaj.


miałam na myśl, że to nie tak, że z psem nikt się nie zajmował, był czymś smarowany. A że weterynarz mający umowe ze schronem tak się przykłada to tylko śwaidczy o nim - a jest to jedna z wiekszych lecznic w Gorzowie (albo i największa). Wg mnie gorzowiacy powinni sie dowiedzieć jakie ma podejście do schroniskowych psów, jakże odmienne od komercyjnych klientów - z tego co czytam.

i taka drobna uwaga do załozycielki wątku - może przenieś go do działu ogólnego psów w potrzebie, bo tam wiekszy ruch panuje :-) i wiecej ludzi zajrzy do Wikinga.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...