saura Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 i zastanawia mnie co się stało z tamtymi owczarkami, które mieli. Nie znoszę ludzi, którzy biorą zwierzęta bo dzieci mają kaprys bo bardzo chcą pieska, kotka lub inne stworzonko. Póki to jest szczeniaczek to jest super. Zachwycają się nim. Ale jak zwierzak rośnie, już nie jest taki ładny to bach porzucają. Zwierzę to nie maskotka, to nie lalka, nie można rzucić w kąt jak się znudzi. Zwierzęta mają uczucia. Aż mnie serce boli jak myślę sobie o tym co Floydowi zrobili. miałam sytuację 4 lata temu... sąsiadka mojej siostry wyjeżdżała do anglii na stałe z dziećmi. Nie miała co z psem zrobić. Wzięłam go do siebie. Jednak właścicielka tego psiaka okłamała mnie i siostrę. To co mówiła o tym psie to było jedno wielkie kłamstwo. Tzn o tym, że spał na posłanku, że jadł to i to, że ładnie chodzi na smyczy. Itd. Widziałam po nim, że nie był zestresowany u mnie i rodziców. Był zadowolony. Na posłanku nie spał. To co mówiła, że je - nie jadł. Musiałam karmić go łyżką. Mnie się akurat pięknie słuchał. Może problem tkwił w mojej mamie. W końcu stwierdziła, że musimy go oddać. Nie dała się przekonać. Akurat wtedy bardzo chorowałam i nie miałam siły wychodzić z psiakiem. A tak to każdy spacer był nasz. I dlatego wtedy sobie obiecałam.. że jak będę miała psa, i nie ważne co się będzie dziać, nie oddam go. Bo to jest najgorsze co można zrobić. Quote
saura Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Kapsel też o tym myślę. Adam mówi, że może już wtedy sikał krwią i nie chcieli ponieść kosztów operacji i dlatego gnoje go oddali. A teraz już jest Psiak po zabiegu i chcą go z powrotem. Właśnie się ubieramy na boksiowy spacer do lasu w nasze leśne mundury. Chyba już nie kropi deszcz. Niech pozna nową okolicę. Cudowne jest to, że już wie gdzie mieszka. że sam prowadzi do domu jak chce wrócić. Sekkmet powiedz mi... czy Andrus nie mieszkał czasem gdzieś na wyszyńskiego?? Quote
sekkmet Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 nie, mieszkał na Maja 2/2 jeśli chcecie by Andrus został z Wami na DS to nikt Wam pieska nie odbierze oczywiście, ja bym chciała Wam podać numer do tej Pani, ktora szuka Andrusa, bo chciała się z Wami spotkać. Mogę Ci podesłać na priv z prośbą o kontakt z nią? Quote
sekkmet Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 zapytałam ją czy jeśli się zdecydujecie na domek stały to czy "odpuści" a ona że tak tylko chce się z Wami spotkać by wiedzieć, że wszystko z nim dobrze, jeśli nie możecie/ nie chcecie go to ona go zabierze do matki na wieś Quote
saura Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 jest tak jak napisałam Tobie na priv. ta która go porzuciła nie jest mile widziana. Może jak sama bym poszła z Andrusem bez Adama to może prędzej liczyć na spotkanie. Adam ją napewno zbeszta. Ja też miła nie będę. Pani ze Szwecji jak najbardziej może zobaczyć się z Andrusem. Zresztą Wykrywko jak masz ochotę wyskoczyć z nami na spacer to zapraszam Ciebie :). Andrus (yh no nie mogę się przyzwyczaić..., łatwiej się pisze niż mówi) się ucieszy jak CIebie zobaczy :). Andrusa przerabiamy na Arkebuzera, Arbuza ;). Pierwszy długi spacer w lesie. Puściliśmy ze smyczy, pięknie się blisko nas trzymał :). I jak bosko za kijkami biega. Pierwszego kijka do domu przyniósł :). Quote
Kapsel Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Czy ktoś dzwonił do Fundacji w tej sprawie? Quote
Agnezia Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Już dzwonię. SAURA chcę się spotkać z Tobą osoba postronna, nie związana z psem, nie ona go porzuciła z informacji ze schroniska wynika że to jakaś jeszcze inna sąsiadka. Która przejęła się losem psa i chce mu pomóc. Quote
saura Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Agnezia jakie to wszystko pogmatwane... Czuję się jakbym grała w jakiejś telenoweli. Głównym aktorem jest Andrus. Dobrze możemy się z nią skontaktować. nie ma problemu :) Quote
sekkmet Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 dokładnie chce się spotkać z Tobą sąsiadka tej babki, ktora porzucila Andrusa, która go szukala i chciała wziąć ze schroniska jak się dowiedziała, że go oddali. Ona jest jakąś trodziną tej Pani ze Szwecji. O ile zrozumiałam to jej siostra, a ten pies dokładnie był mężem tej siostry, który postanowił, że psa powierzy tamtym ludziom, bo sami go chcieli i o niego zabiegali Quote
Jagoda1 Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Tak sie interesowali i starali, ze starszy psiak wylądowal w schronisku.:shake: Trudno mi uwierzyć, ze nic nie wiedzieli.... Zrobiło sie zbyt głosno i pewnie teraz im wstyd przed krewną. Quote
sekkmet Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 sąsiadka była w holandii, wróciła i od razu zareagowała, bo w koncu wezwała SOZ i schronisko w celu wyjasnienia sprawy Quote
Agnezia Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 [quote name='sekkmet']dokładnie chce się spotkać z Tobą sąsiadka tej babki, ktora porzucila Andrusa, która go szukala i chciała wziąć ze schroniska jak się dowiedziała, że go oddali. Ona jest jakąś trodziną tej Pani ze Szwecji. O ile zrozumiałam to jej siostra, a ten pies dokładnie był mężem tej siostry, który postanowił, że psa powierzy tamtym ludziom, bo sami go chcieli i o niego zabiegali To jest dopiero brazylijski serial :) Quote
Maruda666 Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Wredne babsko :mad::mad: Choć tak sobie myślę, że jeżeli miałaby go przywiązać w lesie lub wyrzucić gdzieś przy drodze, to chyba lepiej, że zaprowadziła do schronu :( Quote
andegawenka Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Maruda666 napisał(a):Wredne babsko :mad::mad: Choć tak sobie myślę, że jeżeli miałaby go przywiązać w lesie lub wyrzucić gdzieś przy drodze, to chyba lepiej, że zaprowadziła do schronu :( Też tak sądzę. To że znajdujemy psy zagłodzone jest winą głupiej polityki schronisk,że tylko bezdomne przyjmują....:angryy: Quote
wykrywka Posted October 22, 2010 Author Posted October 22, 2010 Sekkmet tak to wytłumaczyłaś :evil_lol:, że ... kompletnie nie wiem, kim jest ta pani, która che odwiedzić Floyda. Uważam jednak, że nie jest to istotne, istotne jest to, że schronisko przekazało nieodpłatnie psa SOS Bokserom i tylko oni mają prawo zadecydować czy pani będzie mogła zabrać psa na wieś czy nie, tymczasowy domek nie decyduje o tym. To czy saura spotka się z kobietą czy nie to już jej wybór, może pokazywać psa komu zechce. Tak powinno się chyba to wszystko rozumieć. Quote
Kapsel Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Tak, dokładnie Wykrywko to napisałaś! Jeśli chodzi o panią, która chciałaby zabrać psa na wieś ....czy może do budy, proszę pani? Bo ja mieszkam na wsi i tylko w jednym domu widziałam psy mieszkające w środku, czyli w domu...... tylko we własnym :mad: Quote
Maruda666 Posted October 22, 2010 Posted October 22, 2010 Myślę, że z tą panią, to jednak trzeba chyba łagodnie rozmawiać. Bo mimo wszystko, Floyd chyba jest własnością pani w Szwecji ( czy Szkocji, nie pamiętam). A z nią ma kontakt tylko ta kobita z którą będziecie rozmawiać i obym się myliła, ale boję się, że decyzja należy do niej. Quote
Kapsel Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Wykrywko, jak to z punktu prawnego wygląda? Kto jest obecnie właścicielem boksia? Quote
sekkmet Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Z punktu prawnego wygląda to tak, że kwarantanna się skończyła i właściciel się po niego nie zgłosił, więc pies automatycznie staje się bezdomnym czyli do adopcji, piesek od nas został przekazany Fundacji a fundacja dała go do domu tymczasowego, poki co Andrus jest nadal prawnie Fundacji, a jesli podpisza stala umowe adopcyjną to nowi właściciele mają prawo do niego. Quote
sekkmet Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Nie ma co się nakręcać i przepowiadać, oceniać że na wsi to tylko buda etc. dajmy szanse na rozmowę z tą kobietą bo myślę, że nic zlego z tego nei wyniknie, kobieta sama przygarnąć psa nie może, a skoro powiedziała, że chce zeby miał dobrze a nie był w schronisku, to zobaczy najlepsze dobro jakie ma teraz Andrus. Quote
Agnezia Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 dokładnie nie ma co się nakręcać i generalizować, że jak wieś to już złe warunki. Quote
wykrywka Posted October 23, 2010 Author Posted October 23, 2010 saura napisał(a): ... Zresztą Wykrywko jak masz ochotę wyskoczyć z nami na spacer to zapraszam Ciebie :). Andrus (yh no nie mogę się przyzwyczaić..., łatwiej się pisze niż mówi) się ucieszy jak CIebie zobaczy :). .... Bardzo miło sauro, że zaprosiłaś mnie na wspólny spacer, na pewno skorzystam, może przy okazji wizyty po-adopcyjnej :razz:. Wątpię, czy będzie to powód radości Floyda, może mnie nawet nie pamiętać, raptem spędziliśmy razem kilka godzin, ale dla mnie ... będzie to ogromna przyjemność :lol:. Ogromną przyjemnością są również Twoje wpisy, ciekawa jestem wszystkiego, niecierpliwie czekam na jakąś fotkę. Quote
emhokr Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 sekkmet napisał(a):Dobra już Wam dokładnie streszczę jak to wszystko było i wyszło na jaw. Floyd Andrus,przez 7 lat miał domek, niestety Pani musiała go oddać, ponieważ musiała wyjechać do Szwecji do pracy, znalazła mu nowych właścicieli po sąsiedzku i oni opiekowali się nim przez dwa lata, a ta Pani zjeżdżając na każde święta odwiedzała Andrusa - Floyda. I przesyłała tym Państwu pieniądze na jego utrzymanie. Pewnego razu zadzwonił do nas telefon, że ludzie chcą oddać bokserka, my odmówiliśmy z braku miejsc i że psu trzeba szukać domu na własną rękę, a schronisko jest dla psów bezdomnych. Że pomożemy w ogłoszeniach etc. Pan rzucił słuchawką. Jakiś czas później przyszła dziewczynka z psem, mówiąc, że znalazła go na ul. Władysława, że tam się błąkał etc. Przyjęliśmy więc pieska, spisaliśmy dane i tak trafił do nas Floyd. Wczoraj zadzwonił do nas telefon od pewnej Pani, że jej sąsiadka miała boksera i zniknął i kiedy zapytała co się z nim stało, to powiedziała, że oddała do schroniska. My na to, że nikt nam psa do schroniska nie oddał. Nasi pracownicy pojechali na miejsce wyjaśnić sprawę, Pani upierała się, że nam oddała, a my, że nei. Powiedziała, że dwa tygodnie temu. Mnie wczoraj w pracy nie było, więc dzisiaj z samego rana przeleciałam rejest przyjęć z dwóch tygodni i żadnego boksera. Pracownicy mówili, że mieliśmy w ciągu miesiąca dwa boksery, ale że jeden naćpany z interwencji przez policję przywieziony, drugi znaleziony na Władysława. Dzisiaj rozmawiałam z pracownikami podali mi dane tej Pani co psa podobno do nas przyprowadziła, i faktycznie przyprowadziła, ale mówiąc ze został znaleziony. Tak więc oddali psa kłamiąc, że znaleziony. Jej sąsiadka powiedziała, że tamci Państwo mieli jeszcze dwa owczarki wczesniej i nagle tez zniknely. Dzisiaj o 15stej ma przyjsc ta sąsiadka co nam to zgłosiła, przed świętami pierwsza właścicielka Floyda, w poniedziałek prasa, a jutro jedziemy do tej babki co porzucila Floyda z TOZem no i agresor mi się włączył! podłe, chore, wredne BABSKO, prukwa i tyle! :mad:co, piesek się znudził? wychodzic trzeba, karmic? sprawa jest mętna jak bagno! to, czego nie trawię, wręcz nienawidzę, to kłamstwo i krzywdzenie zwierząt! i co, nagle sie przejęła losem psa, tak? bo sąsiedzi zaczęli się interesowac, bo pies jest nagłośniony? bo go nie widac na spacerach? oż, krowo, żebyś zapłaciła za to chamstwo! wara od psa, a pierwsza Szwedzka właścicielka niech ci tak dupsko obrobi i tak powie do słuchu, że w piety ci pójdzie!!! ja bym chętnie wyjaśniła sprawę z tymi dwoma owczarkami... jeśli oddała - adresik poproszę! a jak przyjdzie do FLOYDA (ładniej niż Andrus i dużo lepiej...nowe imię na nowe zycie) to, jak tylko łapę wyciągnie, niech ją psisko pogryzie ;/ ku pamięci! boksery niby zbyt agresywne nie są, ale, Floyd, poświęc swoją dobrą reputację w słusznej sprawie!!! minimalna odległośc od psa dla babsztyla - 3 metry ;/ nawet niech nie próbuje go dostac! ja sobie zdaję sprawę z tego, jak cięzka bywa opieka nad starszym i chorym psem... Lola, bullterierka, którą mielismy 13 lat, na finiszu swojego życia przeszła dwie operacje (tak, liczyc się trzeba z pieniędzmi...i domyslam się, że można miec to w du.....żym poważaniu, zwłaszcza jak się psa nie chciało ;/ czas, zaangażowanie, pieniądze... co zrobic? jak stary - pozbyc się! pewnie, tak najłatwiej...ale świat nie torba, a Opatrznośc jest sprawiedliwa! i takie chamstwo na jaw wychodzi!na całe szczęście), na koniec zmiany w kręgosłupie nie pozwoliły jej sikac, miała 3 cewniki i trzeba było wręcz z niej mocz wyciskac...i co?! Męczyliśmy ją wręcz mając nadzieję, że sie uda... póki zycia, puty nadziei! ciekawe, co miła prukwa poczułaby, gdyby ją, starą i schorowaną, ktoś wywalił z domu w myśl zasady "radź sobie sama"... najlepiej z zaawansowaną sklerozą, wtedy byłaby namiastka psiego losu - bo pies nie umie powiedziec... ;/ tylko, że psiarze, kociarze, koniarze, ogólnie zwierzolubnokochający maja jakiś defekt - bardzo pozytywny - w mózgach, że robimy wszystko, żeby się udało zwierzaka uratowac...taak, jestem nienormalna, jak każdy z nas tutaj, że trzymam i bule nie małe pieniądze na 23-letniego konia, który nie ma zdrowej żadnej nogi i w każdym momencie, choc teraz jest dobrze i nic z nózkami, odpukac, się nei dzieje (może się coś zadziac w każdym momencie, bo w jednej nodze odprysk kości, w drugiej nakostniak naciskający na ścięgno, a w dwóch pozostałych pamiątka po wyścigach - nie ma ścięgien, a same zrosty), a, jak dostałam dobrą radę, że oddałabym na mięso to chociaż jeszcze parę groszy by wpadło...:angryy: nie musze wspominac o mojej reakcji? :cool3: jak jedno i drugie kopytne będzie już musiało przejśc na emeryturę i tylko będzie sobie łazic po łące, a ja nie będę mogła wsiadac, to cóż, będe bulic, chocbym ja miała jeśc tynk ze ścian ;/ bo, jak mówi pewna ustawa, ZWIERZĘ NIE JEST RZECZĄ! szkoda, że tylko slogan jest piekny, a ustawa na dobrą sprawę, martwa... :( a i jakby któryś się wybierał na wiecznie zielone pastwiska, to ja muszę byc obok.. i to samo dotyczy psa, kota, papugi! ile kasy poszło na leczenie papugi, która w domu była 25 lat! jasna cholera, jak się można poddac, jak się coś kocha?! SAURA - nie poddawaj się i nie załąmuj! skoro Floyd został pod opieką Fundacji i nic mu nie grozi - zostanie u Was, taką mam nadzieję! a jakby coś - przefarbujemy chłopaka i to już nie będzie ten :eviltong: a serio - myślę, że babie nalezy wygarnąc, może poinformowac co ją ma szansę czekac po takim rozwiązaniu psiej sprawy, wypytac o dwa owczarki i, na pożegnanie, zasunąc kopniaka w posladki...moze wtedy mózg wróci z dupska do łba, acz wątpliwe ;/ trzymam za Was kciuki! wierzę, że Floyd u Was zostaje! innego wyjścia nie widzę...a że są świadkowie na ku...podłe zachowanie tej miłej, tfu, pani, to o psie powinna zapomniec...i jeszcze powinna dostac sądowy zakaz posiadania czegoś większego niż mrówki faraonki, pluskwy czy prusaki! swoja drogą, żeby tak właściciel Sashy się znalazł :diabloti: jak dawno temu zginęła nam na rybach staruszka (wtedy miała ze 12 lat) cocer - spanielka w lasach nad Drawą, to wyjazd się przedłużył, bo szukaliśmy staruszki... DA SIĘ! Znaleźliśmy sunię!!! Fafika szukaliśmy we wsi od groma i trochę, ale że tam mieszkają zwyrodnialcy i półmózgi (jak to mówi mój Tata - chłop żywemu nei przepuści...świnię chorą na rękach zaniosą do "doktóra", ale psa, jak zje jajko, to siekierą czy łopatą w łeb... w końcu zawsze we wsi jakieś szczeniaki się znajdą, nie?!:angryy:) to się nei udało :-( albo go ktoś załatwił, bo Fisiek agresora miał albo gdzieś w bójkę z jakimś psem się wdał i zginął...ale ciałka nigdzie nie było! Szukalismy w granicy 15km...nie wierzę, że w kilka godzin stary jamnik poszedł dalej...i lepiej, że żaden wiochmen się do niczego nie przyznał, jesli ma coś na sumieniu...pewnie z widłami w odwłoku byłoby mu średnio wygodnie, a tak by skończył w najlepszym wypadku :angryy: wylałam żale i się wyżyłam, musiałam :D za FLOYDA i jego nowy dom trzymam kciuki!!! BĘDZIE DOBRZE! :) Saura z Adamem, trzymajcie się! Ucałuj Floyda! Quote
Agnezia Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Z całym szacunkiem wiem, że to emocjonująca sprawa ale CZYTAJCIE ZE ZROZUMIENIEM!! Quote
saura Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Dzisiaj będę dzwonić do tej kobiety. Emocje opadły. Telenowela brazylijska się zrobiła ;) Mam nadzieję, że jutro będzie miała czas ta Pani. Adam ma wolne jutro od pracy. Teraz Mordzik się na słoneczku wygrzewa i niedługo do lasu na spacer idziemy. Wykrywko myślę, że on Ciebie pamięta :). Zwierzęta pamiętają dobrych ludzi :). Dzisiaj mieliśmy mały test Andrusa (wolę Floyd ale lepiej na Andrusa reaguje...). Przytulaliśmy się w łóżku.. a ten zazdrośnik chodził koło łóżka ze swoim kijem w paszczy i warczał:lol: Wyglądało to tak jakby mówił "o nie nie będziecie mi się tutaj rozmnażać ja nie mogę to i wy też nie":lol: To głupie ale w naszym mieszkaniu nie ma drzwi do pokoju i do kuchni.. jedyne miejsce gdzie są drzwi to toaleta i łazienka. Niestety gdy chcemy się poprzytulać bardziej :oops: to niestety musimy go do łazienki zabierać i tam robimy mu tymczasowe legowisko. I nic nie narozrabiał był grzeczny, a i my mieliśmy małą chwilkę dla siebie. Bałam się tego wszystkiego najbardziej. Psy różnie reagują. Mogą myśleć, że właściciele robią sobie krzywdę i mogą szczekać, a mogą zacząć gryźć. Andrucik przeszedł test. idę szukać jakiegoś kocyka jeszcze jednego dla niego. Jestem ciekawa tego spotkania z tą kobietą. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.