Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak Saura buziaka dostałaś, to widać kto go więcej mizia:loveu:
Ale poczekaj...:cool3: Psy to nas-pańcie ciućkające uwielbiają, a jak przyjdzie co do czego, to zawsze ten mocny męski charakter je uwiedzie:shake:;) respekcik jest;)

Jak spacerek? Biegnie do pańcia
Jak jedzonko? Oczywiście do pańci
Taki to podział obowiązków w rodzinie i pies o tym wie:evil_lol:

  • Replies 623
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

saura napisał(a):
...
I ma swoją gąbeczkę, którą wycieramy mu mordkę po każdym jedzeniu i po tym jak wody się napije. Oj nie lubi tego ;). Ale już tak nie ucieka.
...


To samo było przy smarowaniu nosa wazeliną, łepetyna kręciła się na wszystkie strony świata :evil_lol: a gdy chciałam wytrzeć buźkę, bo opluty był po same oczy to zanim udało mi się go unieruchomić to nie było już konieczne - wszystko miałam na rękawach, kurtce i spodniach.

Posted

saura napisał(a):

No tylko narazie jest na etapie pierdzenia. Zmiana diety, zmiana otoczenia. Oj potrafi niezłe bąki puszczać :evil_lol:


nic Saureńko, nie mów :D Sasha, jak zaczyna, to rozważam zmianę jego imienia na Cyklon B ;p na szczęście jak mu się zejdzie, to sam sobie idzie do przedpokoju, a to już tak nosa nie wykreca ;) a lubi pod drzwiami leżec, bo słyszy wszystko z korytarza, no i jest chłodniej (w domu mamy upał!!! nei rozumiem tych moich facetów - konie wolą chłodniej, T woli chłodniej, nawet pies przeciwko mnie...a ja jestem mega ciepłolubna ;) )

lecę popracowac :) trzeba konie pojeździc, szkoda, że pada, nie bardzo chcę go zopstawic w boksie...ale konie będa w stajni, to nagrzane będzie i Sash, dodatkowo, na hali się wyhasa :)

strasznie mi sie miło czyta relacje Floydowe... jaki to miód na serce :)

Posted

jest coraz lepiej :)
jak wróciłam z pracy poszliśmy na spacer. I zaczęło się szaleństwo:evil_lol: brykał cieszył się i zaczął gryźć smycz i bawić się w przeciąganie. Potem na pocztę po znaczek poszłam i zostawiłam go na zewnątrz to cierpliwie czekał. A jak się cieszył jak mnie zobaczył. :)
Jest niesamowity. Słucha się pięknie. Dzisiaj byłam smutna jak wróciłam z pracy. Najpierw był spacer. A potem w domku usiadłam na łóżku. Floyd wlazł na wyrko i zaczął mnie całować, przytulać się do mnie. Oparłam się o ścianę i powiedziałam do niego, żeby się położył. Zazwyczaj robi to gwałtwonie, a teraz baaaardzo delikatnie się położył. Nastawiał główkę do głaskania i zaczął chrapać :).
Trochę się martwię jak to będzie. To jest Starszy Pan. My na 4 piętrze mieszkamy. Nie ma windy. Powiedziałam to Jemu jak zasypiał. Popatrzył się w moje oczy. To spojrzenie mówiło "Nie martw się. Dam radę bo mnie kochacie". I łzy popłynęły.
Cieszę się, że jest z nami. On chyba też jest już zadowolony.

Cyklon - b. Albo Gaz musztardowy ;]. Przez całą noc słyszałam jak bączki puszcza i ciągle mi śmierdziało :lol: bo miał tyłek w naszą stronę wystawiony Cwaniak :lol: :angryy:

Posted

saura napisał(a):

Cyklon - b. Albo Gaz musztardowy ;]. Przez całą noc słyszałam jak bączki puszcza i ciągle mi śmierdziało :lol: bo miał tyłek w naszą stronę wystawiony Cwaniak :lol: :angryy:

Boksie chyba tak mają: rura wydechowa zawsze na człowieka

Posted

Kapsel napisał(a):
Saura, ja nie mogę takich wpisów czytać, rozklejam się... :bigcry::bigcry::bigcry:

Też się popłakałam . Mieszkam na drugim piętrze. Na ostatni spacer, przed dwoma laty, znosiliśmy Cezara po schodach :(
Mój ,,Cyklon" najczęściej po fakcie zacyklonienia z godnością i zdziwioną miną opuszczał pokój :evil_lol:.

Posted

Takimi słowami przywitała mnie dzisiaj szefowa schroniska w rozmowie telefonicznej, dla mnie szok, tysiące myśli jednocześnie zaczęło kręcić się po głowie, radość mieszała się ze zdziwieniem, później ... pozostała wściekłość.

Do schroniska zadzwoniła sąsiadka opiekunów boksera, gdyż wiedziała, że został oddany z zapytaniem czy nadal jest. Okazało się, że kobieta, która przyprowadziła Floyda do schroniska, kłamiąc, że znalazła go przy ul. Sulechowskiej, to jego pani :crazyeye:.
Sekkmet, kierowniczka schroniska ma już dane właściciela, w rozmowie telefonicznej babsztyl (celowo nie używam słowa pani) potwierdziła, że odprowadziła psa do schroniska, bo ... miał świerzb :saeek:. Zatkało mnie, zamurowało.

Posted

wykrywka napisał(a):
Takimi słowami przywitała mnie dzisiaj szefowa schroniska w rozmowie telefonicznej, dla mnie szok, tysiące myśli jednocześnie zaczęło kręcić się po głowie, radość mieszała się ze zdziwieniem, później ... pozostała wściekłość.

Do schroniska zadzwoniła sąsiadka opiekunów boksera, gdyż wiedziała, że został oddany z zapytaniem czy nadal jest. Okazało się, że kobieta, która przyprowadziła Floyda do schroniska, kłamiąc, że znalazła go przy ul. Sulechowskiej, to jego pani :crazyeye:.
Sekkmet, kierowniczka schroniska ma już dane właściciela, w rozmowie telefonicznej babsztyl (celowo nie używam słowa pani) potwierdziła, że odprowadziła psa do schroniska, bo ... miał świerzb :saeek:. Zatkało mnie, zamurowało.

Cioteczki, cokolwiek by się nie myślało to chyba lepiej że oddała go do schroniska niż przywiązałaby w lesie albo wyrzuciła z samochodu. Wiem że to co piszę może kogoś oburzyć, ale oddanie do schronu to mały pikuś wobec tego z czym się tu co chwila stykamy :(:(:( (to nie znaczy że popieram oddawanie psa do schronu oczywiscie)
Najważniejsze że Floyd bezpieczny już jest.

Posted

Miałam przeczucie, że prędzej czy później odnajdzie się właściciel :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: po tym zatrzymywaniu się przy klatce, tak sobie myślałam, że spacerując po mieście sam Floyd trafi na właściciela, że sam go rozpozna!!!!!

Paskudne babsko, :mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad:dobrze, że już nie jest przy boksiu, az mi się słabo robi jak pomyślę, jakie przekichane życie miał przy takim babsztylu :diabloti::shake::shake::shake:

Posted

Kapsel napisał(a):
Miałam przeczucie, że prędzej czy później odnajdzie się właściciel :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: po tym zatrzymywaniu się przy klatce, tak sobie myślałam, że spacerując po mieście sam Floyd trafi na właściciela, że sam go rozpozna!!!!!

Paskudne babsko, :mad::mad::mad::mad::mad::mad::mad:dobrze, że już nie jest przy boksiu, az mi się słabo robi jak pomyślę, jakie przekichane życie miał przy takim babsztylu :diabloti::shake::shake::shake:

Też tak myślę, taki dom to nie dom. Floydzik zasługuje na miłość a nie na takiego babsztyla.

Posted

Z takimi nigdy nie wiadomo, jak dowie się że tyle osób się nim interesuję i że jest sławny w Internecie ;) to może ją zazdrość zacząć zżerać i będzie chciała go odzyskać.

Posted

Agnezia napisał(a):
Z takimi nigdy nie wiadomo, jak dowie się że tyle osób się nim interesuję i że jest sławny w Internecie ;) to może ją zazdrość zacząć zżerać i będzie chciała go odzyskać.

:angryy::angryy::angryy: wszystko jest mozliwe:shake::shake:

Posted

Dobra już Wam dokładnie streszczę jak to wszystko było i wyszło na jaw.

Floyd Andrus,przez 7 lat miał domek, niestety Pani musiała go oddać, ponieważ musiała wyjechać do Szwecji do pracy, znalazła mu nowych właścicieli po sąsiedzku i oni opiekowali się nim przez dwa lata, a ta Pani zjeżdżając na każde święta odwiedzała Andrusa - Floyda. I przesyłała tym Państwu pieniądze na jego utrzymanie.
Pewnego razu zadzwonił do nas telefon, że ludzie chcą oddać bokserka, my odmówiliśmy z braku miejsc i że psu trzeba szukać domu na własną rękę, a schronisko jest dla psów bezdomnych. Że pomożemy w ogłoszeniach etc. Pan rzucił słuchawką. Jakiś czas później przyszła dziewczynka z psem, mówiąc, że znalazła go na ul. Władysława, że tam się błąkał etc. Przyjęliśmy więc pieska, spisaliśmy dane i tak trafił do nas Floyd. Wczoraj zadzwonił do nas telefon od pewnej Pani, że jej sąsiadka miała boksera i zniknął i kiedy zapytała co się z nim stało, to powiedziała, że oddała do schroniska. My na to, że nikt nam psa do schroniska nie oddał. Nasi pracownicy pojechali na miejsce wyjaśnić sprawę, Pani upierała się, że nam oddała, a my, że nei. Powiedziała, że dwa tygodnie temu. Mnie wczoraj w pracy nie było, więc dzisiaj z samego rana przeleciałam rejest przyjęć z dwóch tygodni i żadnego boksera. Pracownicy mówili, że mieliśmy w ciągu miesiąca dwa boksery, ale że jeden naćpany z interwencji przez policję przywieziony, drugi znaleziony na Władysława. Dzisiaj rozmawiałam z pracownikami podali mi dane tej Pani co psa podobno do nas przyprowadziła, i faktycznie przyprowadziła, ale mówiąc ze został znaleziony. Tak więc oddali psa kłamiąc, że znaleziony. Jej sąsiadka powiedziała, że tamci Państwo mieli jeszcze dwa owczarki wczesniej i nagle tez zniknely.
Dzisiaj o 15stej ma przyjsc ta sąsiadka co nam to zgłosiła, przed świętami pierwsza właścicielka Floyda, w poniedziałek prasa, a jutro jedziemy do tej babki co porzucila Floyda z TOZem

Posted

Floyd jest teraz formalnie pod opieką Fundacji SOS Bokserom, ale dobrze że nie zostawicie tego, trzeba nagłośnić sprawę, oby nikt więcej nie odważył się manipulować psami i ludźmi, którzy im pomagają!!!!! Cała sytuacja wzbudza przerażenie, ciekawe co by powiedzieli tej Pierwszej Pani właścicielce ze Szwecji... że co???? że pies zdechł??? Musi ten babsztyl odpowiedzieć za swoje czyny, było to ewidentne przestępstwo z premedytacją :mad::mad::mad:

Posted

Matko dziewczyny przeraziłyście mnie :sad:
Czułam w kościach, że właściciel się znajdzie.
Ale co za babsztyl :angryy::angryy::angryy::angryy::angryy: jak tak można?? Bo co świerzb? To się leczy, a nie porzuca psa!! I to jeszcze sama przyprowadziła? Normalnie usiekłabym ją:angryy:

Zawołałam go po jego imieniu, czyli Andrus. Bardzo żywa reakcja. Żywsza niż na Floyd. i łzy popłynęły. Że to jednak prawda.
Właścicielce, która wyjechała do Szwecji wybaczam. Znalazła mu nowy dom. Odwiedzała przy każdej wizycie.
Ale nowi "właściciele".. ewidentnie dla kasy go wzięli. Pewnie jego prawdziwa właścicielka ładne pieniądze im przesyłała na Floyda Andrusa :angryy:. Ciekawe czy ją poinformowali.

Heh... Andrus Floyd właśnie leży ze swoim Panem na łóżku. Jeszcze nie chrapie, ale pewnie zaraz zacznie. Zrobiłam mu pyszne jedzonko i wylizał miskę do czysta. Na spacerze szalał ze smyczą wywołując u mnie uśmiech. Zachowywał się nie jak 9 latek ale jak 6 latek.
Będziemy walczyć o Floyda. Widać że mu jest dobrze u nas. (właśnie zaczął chrapać).
Patrzę na moich chłopaków i łzy się w oczach kręcą.

Sekkmet pisz co i jak.

Posted

przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl odnośnie tych ludzi co Floyda oddali.
Może oddali go bo jest stary, nikt go by nie wziął, i że jest duża szansa że zostałby uśpiony?
Wiem, że ludzie są okropni :(. Koleżanka powiedziała mi, że jej psiak też jest ze schronu, że poprzedni właściciel też go stamtąd zabrał.. i "ładnie" potraktował...

Posted

Wiecie, a mi się wydaje, że on tak posiwiał (zresztą już wcześniej pisałam) jak ta jego pierwsza pani wyjechała ... na pewno tęsknił straszliwie i po boksiach zaraz widać, a reszta ciała została w normie. :-( i te dwa lata z taką wiedźmą?????:mad: Nie czuł żadnego uczucia od niej to pewne, dla niej kasa się liczyła... a może oddać chciała bo pani ze Szwecji opóźniała zapłatę albo przestała płacić :shake:


Saura trzymajcie się Kochani!!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...