saura Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 ageralion no właśnie w powarkiwaniu nie ma agresji. Tylko mówi, że też jest. Dzisiaj z A będziemy rozmawiać na temat Floyda "zazdrości". Teraz leży zmęczony na łóżku. Zjadł pasze. Też zmęczona jestem a tu jeszcze zakupy trza robić ;) Quote
saura Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 hmmmm wczoraj albo dzisiaj miala pojawic sie w zieloej gorze kobieta co w szwecji mieszka. pewnie dlatego ta co nas nęka się boi Quote
Kapsel Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 saura napisał(a):hmmmm wczoraj albo dzisiaj miala pojawic sie w zieloej gorze kobieta co w szwecji mieszka. pewnie dlatego ta co nas nęka się boi Pewni robi w majtki ze strachu. Nie ma nic na swoje usprawiedliwienie i nie potrafi wytłumaczyć jej, co się z boksiem stało.:cool3::cool3::cool3: Niestety, trzeba ponosić za swoje czyny konsekwencje! Quote
Maruda666 Posted October 29, 2010 Posted October 29, 2010 Mój Cezarek, jak się przytulaliśmy, stawał na tylnych łapach i wpychał się na trzeciego :) Dopiero teraz zauważyłam, że przegapiłam całą ostatnią stronę:oops: Quote
Mysza2 Posted October 30, 2010 Posted October 30, 2010 saura napisał(a):hmmmm wczoraj albo dzisiaj miala pojawic sie w zieloej gorze kobieta co w szwecji mieszka. pewnie dlatego ta co nas nęka się boi Mam nadzieję Saura że nikt Cię już nie nękał:) Quote
saura Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 niestety... odeszłam od A. musiałam. nie chcę się rozpisywać. mam nadzieję, że chłopaki dadzą sobie radę razem... bo nie mam możliwości zabrać Floyda do siebie ;(. Quote
Maruda666 Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Saura, zaczęłam pisać zaraz po Twojej wiadomości i przerwałam - nie wiedziałam co napisać. Teraz też nie wiem co powiedzieć. Myślę, że na pewno dobrze to przemyślałaś i musiałaś tak postąpić. Mogłabym pisać, że głowa do góry, życie przed Tobą itd, ale..... Wszyscy trzymamy za Ciebie kciuki. Quote
saura Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 pewne rzeczy do pewnego momentu można znieść. ale jest pewna granica... można ją naginać ale nie przekraczać. jestem w kontakcie z siostrą A. będzie dawać mi znać jak Floyd się ma. wiem że będzie mu dobrze z A. on kocha zwierzęta. Ale tylko zwierzęta ;). nie chce żeby był sam. najbardziej bolały mnie spojrzenia Floyda. "wrócisz prawda? nie odchodź". zamykałam drzwi za sobą ze łzami w oczach. Quote
Mysza2 Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Po prostu nie wiem co napisać :shake::shake::shake: Quote
wykrywka Posted October 31, 2010 Author Posted October 31, 2010 Nie nadążam za zmianami w nowej sytuacji Floyda :no-no-no:. Przykro mi sauro, wierzę, że podjęłaś słuszną decyzję, biedny Floydzik - będzie tęsknił :placz: a my nie będziemy mieli już świeżych informacji o nim. Nie zawsze jest tak jakbyśmy chcieli a szkoda ... . Quote
saura Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 wykrywko... gdybyśmy rozstali się w zgodzie tak jak chciałam... to wiadomości by były. Niestety sytuacja mnie zmusiła do odejścia. Ale postaram się przez jego siostrę dowiadywać o Floyda bo A. nic mi nie powie. patrzę na mój pokój u rodziców. gdyby drzwi były inaczej otwierane to dałoby radę. A tak to niestety nie ma miejsca :( Mam nadzieję, że Adam da sobie rade i Floyd zostanie z nim. Wiem, że przynajmniej Floyd raniony nie będzie, a będzie kochany przez niego. Quote
emhokr Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 trzymaj się, Sauro :* ale kontaktu z psinką nei odpuszczaj ;) Quote
wykrywka Posted November 1, 2010 Author Posted November 1, 2010 Muszę to napisać i chciałabym być dobrze zrozumiana - zawsze mam mieszane uczucia, gdy chodzi o oddanie psa do adopcji młodym ludziom będącym razem a zdecydowanie jestem na nie , gdy wynajmują mieszkanie. Bo tak jak tutaj ... uczucia ludzkie są takie nietrwałe, dzisiaj się przytulamy, kochamy a jutro ... , dzisiaj jesteśmy razem a jutro ... i na ogół pies jest wtedy tylko zbędnym balastem a w przypadku opuszczenia wynajmowanego lokum - prawie zawsze staje się bezdomnym :shake: . Quote
haniabor Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Śledzę ten serial od początku. Ręce opadają do kosteczek. Saura pisała: "Heh odbiło mi na punkcie tego psa. Daje mi tyle spokoju, tyle ciepła i radości. Nie oddamy go. Chcemy go u siebie już do końca jego dni. Być z nim na dobre i na złe." Pisała, że Adam pracuje ciężej niż ona. Że nie chce wieczorami wychodzić z psem na spacer. A teraz? Drzwi się otwierają nie w tę stronę. "Mam nadzieję, że Adam da sobie rade i Floyd zostanie z nim. Wiem, że przynajmniej Floyd raniony nie będzie, a będzie kochany przez niego." Infantylizm poraża. Zamiast próbować porozmawiać z tą panią ze Szwecji, zamiast wziąć psa do siebie i szukać mu dobrego domu, to: "gdybyśmy rozstali się w zgodzie tak jak chciałam... to wiadomości by były. Niestety sytuacja mnie zmusiła do odejścia. "- pakowanie manatków i rejterada do mamusi. Przepraszam wszystkich, ale musiałam. Quote
sekkmet Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 wykrywka napisał(a):Muszę to napisać i chciałabym być dobrze zrozumiana - zawsze mam mieszane uczucia, gdy chodzi o oddanie psa do adopcji młodym ludziom będącym razem a zdecydowanie jestem na nie , gdy wynajmują mieszkanie. Bo tak jak tutaj ... uczucia ludzkie są takie nietrwałe, dzisiaj się przytulamy, kochamy a jutro ... , dzisiaj jesteśmy razem a jutro ... i na ogół pies jest wtedy tylko zbędnym balastem a w przypadku opuszczenia wynajmowanego lokum - prawie zawsze staje się bezdomnym :shake: . Ech doskonale to pamiętam, zawsze to powtarzasz...i zawsze w środku się buntuje moje osobiste ego, bo przecież ja i Kamil i jeszcze niedługo trzeci pies...ale teraz to widzę, Twój obiektywizm...masz dużo racji. Przykro mi Saura, ale chyba tak musiało widocznie być. Ja z partnerem jesteśmy ze sobą pięć lat, ale to jest i zawsze będzie chodzenie po cienkim lodzie. Mało kto akceptuje aż takie psiary ;) A tak poważnie, trochę mnie to wszystko martwi, ta sytuacja Floyda. Nie oceniam tu nikogo. Tylko boję się, czy da sobie sam radę? To jest już starszy pies, któremu będzie poświęcić z dnia na dzień coraz więcej uwagi i czasu, a tak jak hania pisze o jego pracy i tych wieczornych spacerach, to zwyczajnie się martwię. I do tego Floyd, pies, który ledwo się przywiązuje do kogoś to już go "traci". On jest takim psem "second hand" razy X. Bo na czym to wszystko stanęło. Czy została już podpisana umowa adopcyjna "stała" czy ciągle Floyd jest na domu tymczasowym? Troszkę ja się zastanawiam momentami czy nie zadziałałam zbyt ufnie i pozornie w sprawie Floyda. Po prostu jakoś mnie to wszystko od początku przerasta. Quote
wykrywka Posted November 1, 2010 Author Posted November 1, 2010 Sekkmet ja nie chciałam nikogo urazić, ale trochę znam życie, rozumiem prawa młodości, potrzebę zmian i poszukiwań, częstość zawirowań życiowych, brak stabilizacji a tym samym bezpiecznej przyszłości psa. Uważam, że przejęcie Floyda pod opiekuńcze skrzydła Fundacji to najlepsze co mogło się trafić, wierzę ludziom tam pracującym, nie pozwolą by działa się naszemu boksiołkowi krzywda. Quote
Maruda666 Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Ta pani ze Szwecji próbowała się kontaktować?? Rozumiem, że z Fundacji z Adamem nikt kontaktu nie ma? Może jej pobyt dałby możliwość uregulowania sytuacji Floyda ( bo to ona była właścicielką?)? Quote
wykrywka Posted November 1, 2010 Author Posted November 1, 2010 Osobą przejmującą Floyda na tymczas był, o ile dobrze kojarzę, właśnie Adam, więc myślę, że Fundacja ma z nim kontakt. Quote
Maruda666 Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 wykrywka napisał(a):Osobą przejmującą Floyda na tymczas był, o ile dobrze kojarzę, właśnie Adam, więc myślę, że Fundacja ma z nim kontakt. Czyli szansa na wiadomości od Floyda jest. Quote
emhokr Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Kapselek mówiła, że Germaine ma kontakt z Adamem, który powiedział, że Floyd zostaje... oby... Wykrywko... podzielam Twoje obawy... i bardzo bym chciała, aby okazały się płonne... Quote
Agnezia Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Germiane rozmawiała z Adamem. Powiedział, że zrobi wszystko żeby sobie poradzić i nie chce go oddawać. Quote
Jagoda1 Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Agnezia napisał(a):Germiane rozmawiała z Adamem. Powiedział, że zrobi wszystko żeby sobie poradzić i nie chce go oddawać. Wierzę, że Germaine będzie czuwała... Quote
emhokr Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 ten psiak miał srednio wesoło w życiu... oby już wszystko szło po prostej... Quote
sekkmet Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Pani ze Szwecji podobno nęka mi pracowników w schronisku (jestem na chorobowym od 28, będę dopiero w schronisku w czwartek) domagając się wyjaśnienia sprawy. Czy ona się z fundacją kontaktowała? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.