Jagoda1 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Zamiast stać przy garach, dasz mu suche, wiecej czasu na spacery, na czytanie...no i na resztę;) Psy mogą być na suchej karmie, moja boksia "megaalergiczka" je specjalne chrupki, bo nie toleruje m.in. glutenu, czasami daję jej mięsko chude, kurczaka, albo wołowinę, ale muszę uważac... Dobra sucha karma ma wystarczająca ilość białka, łatwo można "przebiałczyć", a w efekcie biegunka, drapanie. Quote
Kapsel Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Saura, ja się powtarzam na wielu wątkach, ale Ty nie wiesz, więc kto już to czytał parę razy niech zamknie oczy :eviltong: Ja daję swoim boksiom gotowane, czyli makaron lub ryż przemiennie z kurczakiem, obranym z kości lub z wołowiną zmieloną lub pokrojoną w kosteczki. I to jest główny posiłek. Jak im jest mało pod wieczór daję ser biały, albo karmę suchą, czasami rybkę. Po wątróbce Kapsla mdli i lubi ją oddać, dlatego nie gotuję. Czasami serca wołowe, ale się trochę brzydzę je kroić dlatego tez rzadko dostaje. Tą smectę daję do jedzenia i o dziwo jedzą. Nie wolno za tłusto bo bardzo szkodzi na żołądek i wątrobę. Kiedyś dałam mu chlebek w kosteczki z masełkiem prawdziwym, a uwielbia i dostał prawie skrętu jelit, więc trzeba bardzo uważać. Ogólnie wśród znawców rasy preferowana jest dobra karma weterynaryjna i taką tez boksery zazwyczaj jedzą. Ja już swoim nawyków zmieniać nie będę na stare lata. Ja bym poszła do weta u którego był leczony, bo jednak znał go od podszewki, więc nie widzę problemu, dlaczego nie miałabyś właśnie wybrać się do niego. Nie gryź się tą z Holandii, a gdzie kurcze ona była przez te dwa lata??? teraz lata po wetach bez psa? teraz się interesuje? bardzo to dziwne, jak nagle troskliwa się zrobiła, a jak pies krzywdzony był to żadnej reakcji nie było!!!! a najważniejsze było to, że oddała sąsiadce psa pomimo, ze mąż i syn był w domu i nigdzie z tego co piszesz nie wyjechali. Szkoda nerw dla takiej osóbki :shake: Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 dziękuję za porady kulinarne dla psa :) pomału przeglądam różne wątki na forum a sporo tego jest ;) mój luby ciągle jakieś zadania mi w domu daje:angryy: a najbardziej mnie denerwuje jak nie chce iść z Floydzkiem na spacer. Mówi "zmęczony jestem, pójdziesz?" a ja mu na to "do pierwszej w nocy grać potrafisz, to potrafisz wstać o 5-6 i pójść z psiakiem na spacer" ;) a do tego wete będę chodzić. tak będzie lepiej. kawałek drogi jest ale damy rade z mołdzikiem. a z nią się nie gryzę. powiedziałam jej, że jak ma wątpliwości i pretensje to ma dzwonić do fundacji a nie do mnie. ja za nią nie stanę. Tymi pogróżkami pokazała jak jej "zależy". Dzisiaj Adam zaliczył stres bo do naszej klatki przyjechała policja. Pomyślał, że to ta baba nasłała. widziała w której klatce mieszkamy. Normalnie gorzej niż telenowela brazylijska :( Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Saura, hihi..ja też antytalent kuchenny, a od kiedy mieszkam i jestem z T to lubię to robic ;p i o dziwo..każdy mnie chwali! moja Mama nie lubi gotowac, ale to, co robi - robi nieźle, może po niej talent? albo w Babcię..ona z niczego tworzy cuda...acz takiej pomidorówki i rosołu, jakie gotuje mój Tomasz nie jadłam nigdy! poezja :) ja do zup mam dwie lewe ręce, w sumie nie próbowałam ich robic, ale nie czuję się na siłach...krupnik mi po łbie chodzi, może się odważę ;p póki co oddaję się gotowaniu mięsnych róznych potraw :) ja Sashę karmię gotowanym mięskiem z ryżem lub makaronem dla psów, suche chrupasy (moczę mu, żeby nie pęczniało w żołądku), czasem puszeczka... pasuje mu :) nie ma u nas takiego fajnego serka białego, wypatruję, jak będzie to dostanie :) Biegunkę miał także, na samiutkim początku mieszkania z nami, ale minęła... czasem tylko puszcza szalone bąki...a jak już zaczyna w samochodzie to tragedia :D jedynie można dodac gazu i okna pootwierac ;p może ja go naprawdę przechrzczę? Cyklon B, ewentualnie Gazownik...o, albo Gazor...od Azor...?? ta pani Holenderka działa mi na nerwy, sorry! strasznie mąci...olała psa a teraz wielce się poczuła odpowiedzialna... dałaś ciała, kobieto, to już odpusc...sumienie gryzie? a i dobrze. nauczka na przyszłośc. jestem uprzedzona. mea maxima culpa. a za teksty "chodź piesku, pojedziemy..." etc - odwróciłabym się na pięcie i tyle. na szczęście psisko wie, kto jest dobry ;] zwierzaki czują dobrych ludzi ;) smakołyków tez bym nie dała..próba wkupienia się? ;> ok, może nie powinno się dopisywac historii, może tam nic nie wsypała, ale kto wie? pies się rozchoruje i będzie na Was, Wy nie dbacie! WASZA WINA! co to, to nie! do śmieci paczkę...albo oddaj tej pani - jak zje przy Tobie i po 24 godzinach będzie ok - dawaj śmiało Floydowi ;p bardzo mocno za Was trzymam kciuki! i wierzę, że Floyd zostanie u Was! a baba jak ma potrzebę - niech raz w miesiącu wpadnie albo na spacer z kimś z Was z nim wyjdzie...dwa lata olała kunlisko, a teraz przypływ miłości? rychło w czas.... ps: Tomek też wieczorami do wyjścia z psem się nie rwie...w dzień jest w pracy, psinka ze mną się szlaja (a i tak bieganie po stajni i hali go najbardziej kręci..niech ja tylko bryczesy wdzieję i łapę do oficerek wyciągnę..już drepcze przy drzwiach!), ale pierwszy poranny spacer nalezy do nich...jak jest w domu to w dzień róznie -np. tydzień temu przed ślubem kumpeli, oczywiście, jak to baba, ogarniałam się dłuzej niż powinnam, jak zawsze... Tomek wyszedł, już gotowy, ekspres reporterów...nieźle wyglądał...Sasha jeszcze mocniej ciągnął niż teraz...T w garniturze, bucikach eleganckich...i z szalonym boksiem na smyczy :D Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 emhokr uwielbiam konie :oops: raz w życiu jeździłam ale to było niesamowite uczucie :). No my pomalutku dokupujemy jakieś garnki itd. w sumie wynajmujemy mieszkanko od połowy maja. Ale jest tak cudowne. Zazwyczaj w tej cenie to rudery można wynająć. A my mamy piękne mieszkanko. Panele i kafle. tylko drzwi mi brakuje :angryy: Nie mamy telewizora dzięki czemu mamy czas na wspólne oglądanie filmów, czytanie książek i teraz czas na pieszczoty z Floydem ;). Wczoraj leżał ze mną i oglądał dr. house'a ;). Mój Luby w sumie ma cięższą pracę niż ja, bo ja na stażu w urzędzie siedzę. nie narobię się. I teraz wiedzą, że mam pieska to mam większe luzy i jak trzeba to szybciej puszczają do domu. Teraz jeszcze rehabilitacja doszła. To już w ogóle. I uwielbiam te spacery poranne, jak wrócę z pracy i wieczorne. A i spacery do lasu. Jak tam Pan Starszy nam szaleje. Każdy kij jego, szuka miejsca by schować (A mówi, że tak Blanka robiła). Uwielbia wodę! przechodzimy koło glinianek zawsze na tych leśnych spacerach i Floyd się rwie, żeby do wody wskoczyć. Heh odbiło mi na punkcie tego psa. Daje mi tyle spokoju, tyle ciepła i radości. Nie oddamy go. Chcemy go u siebie już do końca jego dni. Być z nim na dobre i na złe. adam właśnie nazwał go Śmierdzi Strzał :lol: a i zaczyna się śpiewka: malutki pyszniutki klocuszek, i a na obiad będą smażone buńciki. a Floyd wtedy ogonkiem radośnie macha :D a karmę mamy tą http://www.krakvet.pl/arion-adult-lamb-rice-p-1446.html Sasha mega słodziak :D a jutro może będzie starcie tytanów. dwa boksiki z fundacji SOS się spotkają ;) Quote
Mysza2 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Saura, tak trzymajcie z tą decyzją. A "troskliwi opiekunowie" ktorych tylu było że floyd wyladował w schronisku, jak tacy chcą być dobrzy to niech raz w tygodniu wybiorą się do schroniska i zafundują spacer jakiejś innej biedzie. Ja bym sie na ich towarzystwo przy spacerach z Floydem w żadnym wypadku nie zgadzała. Pokazali klasę więc niech się lepiej trzymają z daleka. Po co psu wodę z mózgu robić. Co do jedzenia to ja potrzymałabym go na suchym dla seniorów (a przynajmniej do czasu aż przewód pokarmowy się nie uspokoi). Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 ja na konie nie chciałam jako dzieciak jechac...kolonia z końmi..płakałam jak głupia! a po powrocie..Mamo, Tato, ja chcę KONIA xD naczekałam się...dłuuuuuuuuuugo... ale od 16 roku życia mam swoje bydlątko.... 10,5 roku :) a 2,5 roku temu - drugi :D jak będziesz w okolicy Warszawy - zapraszamy na koniska :) i boksiowe spotkanko :D jesli wyniki będą w normie to Sasheńka za ok.2 - 3 tyg musi przebolec kastrację... i też trafił do nas dzięki SOS :)) przypadkowe wejście na stronę było strzalem w 10-kę...a jak na miniaturce spojrzałam w te skośne, wredniaste oczka...to był on i tyle :) jest u nas prawie 2 tygodnie, a już kocham matołka i nie wiem, jak mogliśmy funkcjonowac od połowy lipca (od kiedy zamieszkaliśmy razem... wcześniej, jak mieszkałam z Rodzicami też w domu był - u nich nadal jest, rzecz jasna - bokserka...o kocie, papudze i rybkach nie wspomnę ;p ) bez kundelka !!! Rozumiem Cię...ja też mam szmergla na punkcie Biszkopcika Przypalonego (bo kolor nie jest biszkoptowy, a bardziej brązowy ) - nawet nie musi sie do mnie tulic, bo w końcu jak nie ma chęci to go nie zmuszę, ale ważne, że jest, słyszę jego oddech, wzdychanie, charchanie - albo bardziej końskie parskanie, kręcenie się po domu...ja od dziecka wychowywałam się przy psach, więc dla mnie życie bez psa było smutne...najpierw staruszka spanielka, ktorą pamiętam od najmłodszych lat, potem 13 lat z bullterierką, ostatnich 7 z bokserką... u nas miał byc bullterier...ale to bokser mnie ujął...buła kiedyś zagości w domu...a może uda się to gospodarstwo znaleźc i będzie można miec więcej psów? i koni... i kota w domu... no wiem, dziwak może jestem..ale tak mi żal ludzi, którzy nie mają i nie lubią zwierząt...ojj, dużo traca..a sami są zwierzętami, hihi ;] Quote
mitheithel Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 saura przerobiłam cały Wasz wątek i łzy nawet poleciały mi po policzku... Trzymam za Was kciuki. Pamiętam Floyda jeszcze bardzo smutnego zza shroniskowych krat. Utknął mi biedak w pamięci... Quote
saura Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 zaczyna mnie męczyć ta pani co niby w holandii pracowała... napisała mi dzisiaj smsa z pytaniem o której wychodzę z Floydem na spacer. Bo chce iść z nami. A ja jej na to, czy zależy jej na zaspokojeniu swojej potrzeby czy na tym, żeby pies miał się dobrze? Bo też ma uczucia a spotkania z nią to ogromny stres dla niego. I że w sprawie spotkań ma dzwonić do fundacji. A ona mi na to, że zależy jej na psie i że z fundacji dostała pozwolenie na spotkania kiedy chce :shake: czyli próbowała mnie okłamać. zablokowałam w komórce jej nr. Kupka naszego Mordziołka ma się dużo lepiej :) chłopak ma więcej siły i niedługo pozna innego chłopaka również wziętego z fundacji ;). jestem ciekawa ich reakcji na siebie Quote
ageralion Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 saura napisał(a):zaczyna mnie męczyć ta pani co niby w holandii pracowała... napisała mi dzisiaj smsa z pytaniem o której wychodzę z Floydem na spacer. Bo chce iść z nami. A ja jej na to, czy zależy jej na zaspokojeniu swojej potrzeby czy na tym, żeby pies miał się dobrze? Bo też ma uczucia a spotkania z nią to ogromny stres dla niego. I że w sprawie spotkań ma dzwonić do fundacji. A ona mi na to, że zależy jej na psie i że z fundacji dostała pozwolenie na spotkania kiedy chce :shake: czyli próbowała mnie okłamać. zablokowałam w komórce jej nr. Kupka naszego Mordziołka ma się dużo lepiej :) chłopak ma więcej siły i niedługo pozna innego chłopaka również wziętego z fundacji ;). jestem ciekawa ich reakcji na siebie I bardzo dobrze zrobilas :cool2: Trzymajcie sie tam dzielnie :calus: Quote
Maruda666 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Nie pamiętam, czy chłopak był kastrowany? Może to by panią zniechęciło? Skoro ma syna, czyli był dopuszczany, może to jest jeden z powodów tej wielkiej miłości? Quote
Mysza2 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 saura napisał(a):zaczyna mnie męczyć ta pani co niby w holandii pracowała... napisała mi dzisiaj smsa z pytaniem o której wychodzę z Floydem na spacer. Bo chce iść z nami. A ja jej na to, czy zależy jej na zaspokojeniu swojej potrzeby czy na tym, żeby pies miał się dobrze? Bo też ma uczucia a spotkania z nią to ogromny stres dla niego. I że w sprawie spotkań ma dzwonić do fundacji. A ona mi na to, że zależy jej na psie i że z fundacji dostała pozwolenie na spotkania kiedy chce :shake: czyli próbowała mnie okłamać. zablokowałam w komórce jej nr. Kupka naszego Mordziołka ma się dużo lepiej :) chłopak ma więcej siły i niedługo pozna innego chłopaka również wziętego z fundacji ;). jestem ciekawa ich reakcji na siebie O żesz ...... Znaleźli się miłośnicy psa. Normalnie mnie trzepie jak to czytam. Dobrze zrobiłaś Saura, trzeba przerwać ten brazylijski serial. Najważniejsze że przewód pokarmowy wraca do normy. A takich ścinków wędlin to mu nie dawaj nawet jak będzie już zdrowy. Trzymajcie się dzielnie i dawajcie odpór namolom. Quote
saura Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 szczerze jesteśmy z A zmęczeni tą sytuacją. tą szarpaniną. Jednak postanowiliśmy walczyć o Floyda. Tak się zastanawiam... heh wcześniej potrafiłam wychodzić z mordziołkiem na spacer, zostawić go przed sklepem zrobić szybko zakupy i wrócić z nim do domu. Teraz.. boję się. Ona wie, gdzie mieszkamy :/ czuję, że mogłaby spod sklepu porwać Floyda. Zastanawiam się czy z jakąś koleżanką nie zrobić numeru.. że ja pójdę do sklepu, Floyd będzie czekał przed sklepem a koleżanka będzie gdzieś niedaleko siedzieć na ławce. I jakby ta baba coś kombinowała z psem... to byśmy zrobiły rabanu. Jednak nie chcę psa stresować i ten pomysł odkładam. Zaluje że umówiłam się z nią tak blisko naszego bloczku. Ale byłam święcie przekonana, że ona chce tylko zobaczyć jak się pies ma. a tu taki numer. Germaine mi mówiła, że ta babka mówiła, że chciałaby go zabrać do domu na kilka dni dla testu :angryy: Germaine popraw mnie jak coś źle piszę. Baba jest stuknięta :/ ciekawe jakby ona się czuła, jakby była dzieckiem i co chwile jej otoczenie się zmieniało. zmieniając temat. Boksioły się spotkały. Na początku obwąchiwanie... potem coś Floydowi się nie spodobało i zaczął warczeć na Bolka odganiać itd. Ale z siostrą A zaryzykowałyśmy i poszłyśmy do lasu. Na początku Floyd ciągnął do przodu jakby chciał uciec. Ale potem w lesie zaryzykowałyśmy i puściłyśmy psy ze smyczy. Bolek chciał się bawić i skakał koło Floyda,a Floyd kija w pysku trzymał i warczał. Jak pogłaskałam Bola to Floyd puścił kija i zaczął piszczeć i smutną minkę zrobił. Czyli boi się porzucenia że mogę pokochać innego psa :(. Ale twardo Bolka ustawiał :) ustalił hierarchię. Jestem z niego dumna. Spacer bardzo się udał :) niestety zdjęć nie ma :( Ale komicznie to musiało wyglądać, dwie dziewczyny ciągnięte przez dwa boksery :D:lol: i tak Floyd był kastrowany. ale z tego co wiem, to już wcześniej jądra miał usunięte. i ma dwa dzieciaki. Quote
Kapsel Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Na początku jak czytałam Twój post Saura, znów złość mnie wzięła, okropna, :mad:ale w trakcie czytania dalej, juz mi przechodziła, a najbardziej te dwa dzieciaki Floyda mnie rozanieliły :smile::smile::smile: Nie przejmuj się Saura tą antymiłośniczką zwierząt, nie ma kim :shake: Jestem tez ciekawa, czy ona wie, że na dogo jest wątek boksiołka i czy nie podczytuje czasami, mogłaby to wykorzystać w swoich nikczemnych zamiarach :roll: Quote
saura Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 dlatego koniec pisania o tym. nie ma o czym. Boksioł smutny bo Pańcia zjadła chrupki a mu nie dała. Ale Pańcia mu wytłumaczyła, że mu zaszkodzą i teraz sobie chrapie. Quote
Kapsel Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Saura, jak następnym razem pójdziecie na spacer z Bolkiem, to koniecznie weź aparat. Chciałabym zobaczyć Bolusia. Strasznie przezywałam śmierć jego Pana i to podejrzenie otrucia jego przez "dobrych sąsiadów":-( Quote
saura Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 kapselku to zdjęcie w avatarze to bolek :D w czapce mojego Adama. pierwszy nasz spacer po lesie. Zanim wzięliśmy Floyda to zabieraliśmy w niedzielę Bolka. Jest niesamowity1!! pieszczoch i ciągle by się bawił. Ale niestety końcówka ogona ciągle chyba krwawi :( jak się cieszy to ogonek niestety mocno uderza o ściany.Ale jest zadbany :) sąsiedzi też ładny numer wycięli :( Quote
Kapsel Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Nie poznałam go :crazyeye::mdrmed: pewnie przez tą czapkę A. :-D Jak dobrze, ze dwa nieszczęśliwe Fafluny, tak dobrze trafiły :ylsuper:a masz Bolka foty? Chyba Floydzik się tak mocno nie pogniewa na swojego konkurenta :evil_lol: Quote
Agnezia Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 saura napisał(a):kapselku to zdjęcie w avatarze to bolek :D w czapce mojego Adama. pierwszy nasz spacer po lesie. Zanim wzięliśmy Floyda to zabieraliśmy w niedzielę Bolka. Jest niesamowity1!! pieszczoch i ciągle by się bawił. Ale niestety końcówka ogona ciągle chyba krwawi :( jak się cieszy to ogonek niestety mocno uderza o ściany.Ale jest zadbany :) sąsiedzi też ładny numer wycięli :( Współczuję krwawiącego ogona. Bardzo ciężko nam to było wyleczyć u Egona. Quote
Maruda666 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 saura napisał(a):dlatego koniec pisania o tym. nie ma o czym. Boksioł smutny bo Pańcia zjadła chrupki a mu nie dała. Ale Pańcia mu wytłumaczyła, że mu zaszkodzą i teraz sobie chrapie. Pańcia zjadła psie chrupki?? Quote
Mysza2 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Maruda666 napisał(a):Pańcia zjadła psie chrupki?? Oj niedobra Pancia, Ale chrupki chyba nie były psie :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Śpijcie dobrze:):) Quote
emhokr Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 też tak myślę..musiały byc wybitnie ludzkie... ;) za to pewnie było lekkie kapanko spod fafelków :D my tak mamy... ;] ech...zaczęłam rozpuszczac psa... ale pies po to jest... acz też nie dostaje wszystkiego... miłego dzionka wszystkim :) podobno kto wczenie wstaje...ten jest nie wyspany!!! xD Quote
saura Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 oj bardzo ludzkie chrupki były;) Pańcia musiała się przesiąść przed komputer by Floydzik spokojnie spał i nie był kuszony. Ale i tak z łóżka się tęsknie patrzył. A potem w kufelku Pańcia miała piwko, usiadła na łóżku koło psiaczka, czytała książkę. I potem stwierdziła, że spać się jej też chce, nastawiła budzik na 21 (sa to było o 20!!) i... obudził ją demofon:lol: o 22!! ah ten Mordzik... normalnie przy nim się tak cudownie śpi. Nie wiem kiedy budzik wyłączyłam:lol: tak emhokr jestem niewyspana :D a moi panowie jeszcze smacznie śpią w łóżku!! ;( też chcę! ;) Kapselku mam kilka zdjęć i nawet filmik. Postaram się wstawić je tutaj. I może od siostry mojej pożyczę aparat to lepsze zdjęcia chłopakom (Bolek i Floyd) porobię. Ale się uśmiałyśmy wczoraj. Jak Floyd ustawiał Bolka. A na sam koniec jakaś koleżanka siostry A. mówiła do Bolka "Lobuzie" a Floyd się na nią patrzył i merdał ogonkiem. A Bolek położył swoją łapkę na Floydzie i wyglądało to tak "tak, to jest mój kolega":lol: chyba częściej będziemy razem na spacery wychodzić. Quote
Kapsel Posted October 27, 2010 Posted October 27, 2010 SAura, jeśli macie mozliwośc wspólnych spacerów i mieszkacie stosunkowo blisko, to byłoby idealnie. Psy by się lepiej poznały i wyhasały :smile::smile::smile: a i rodzinne stosunki by się mocniej zawęziły :evil_lol: Kiedyś tez się umawiałam na spotkania boksiowe. Było cudownie :bigcool: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.