sekkmet Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 saura, zróbcie to co dla Andrusa najlepsze, a ja wierzę, że stabilność zaznał przy Was, jutro spotkacie się z Panią, to sami ocenicie, nie wiem czy będzie miała okazję spotkać się z Andrusem, czy wybieracie neutralne miejsce do rozmowy tylko w trójkę. Ja Pani powiedziałam wprost dzisiaj (znaczy już wczoraj), że piesek prawnie należy do fundacji i obecnie jest na domku tymczasowym i my nie możemy i nie chcemy interweniować w tej sprawie, bo ja osobiście uważam, że tutaj jest najważniejsze dobro Andrusa. Jeśli psiak będzie przy rozmowie to sami ocenicie jego reakcję na Panią i pozwoli Wam to ocenić jego i jej relacje Quote
saura Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 sekkmet wczoraj byłam z Andrusem na spacerze z tą ewą... tą z holandii. cieszył się na jej widok ona też. obserwowałam ją jak na niego patrzyła dotykała i bawiła się z nim. Nie widziałam nic złego w jej zachowaniu. Dzisiaj też będę się z nią widzieć i będzie Adam i Andrus. Ale już na spacer jej nie chcę brać. Chcemy w trójkę się przejść, pobyć razem bez obcych osób. Będziemy rozmawiać pewnie na parkingu. Albo gdzieś usiądziemy. Potem zadzwonimy do Germaine. Quote
wykrywka Posted October 24, 2010 Author Posted October 24, 2010 I jak przedstawia się sprawa Floyda/Andrusa? Przeglądam jego zdjęcia, wspominam ciepło i czekam na wieści. Obiecałam jeszcze parę fotek z pożegnania, ale te grupowe z nową, tymczasową rodziną - nie wyszły, fiksował mi aparat. Tutaj jeszcze przed podpisaniem papierów: W korytarzu sprawdza legowisko rezydentki schroniskowej-Diany: Z panią: (widać już początki fiksacji aparatu :diabloti:) A teraz poproszę o nowe, teraźniejsze zdjęcia Andruska :lol: Quote
marta0731 Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Ja się tak zastanawiam, czy to się wszystko dobrze potoczyło bez konsultacji z Germaine... Floyd jest pod opieką fundacji, a przez spotkanie ze znajomą mu osobą z "przeszłości", tylko ma teraz mętlik w głowie... Jest w nowej rodzinie, a spotkał kogoś kogo znał i się ucieszył, a nie mógł z nim iść... Ja nie wiem... Co na to Germaine? Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 piszę z pracy, więc krótko. Germaine wie o wszystkim jak pisze Agnezia. Germaine nie chce by Andrus wrócił do tej kobiety. Adamowi też kobieta się nie spodobała. Może jest prostą kobietą i nie ma bogatego zasobu słów (ja też nie mam:oops:), ale nie potrafiła pokazać jak bardzo jej na psie zależy. Germaine mówiła Adamowi przez tel, że ta ewa plącze się w tym co mówi. Zobaczymy co będzie dalej. Andrus jest z maja 2000 roku, zatem idzie mu teraz 11 rok życia. Ciągle myślę o tym czwartym piętrze :(... I dzisiaj idziemy do weterynarza. Od sobotniego ranka, a może od piątkowego wieczoru jego kupa to sama brązowa śmierdząca woda ;(. w piątek byliśmy na długim spacerze w lesie i jadł trawę. Może to od tego... wczoraj też spacer w lesie, znowu trawkę jadł i potem najpierw zwymiotował trawą a potem całe jedzonko z niedzieli :(. I myślę, że teraz ma mętlik w głowie nasz Pan Starszy:(. Ale chyba mu dobrze z nami bo wczoraj na spotkaniu nie odstępował nas. mało do tej ewy podchodził. Wykrywko wczoraj porobiłam parę zdjęć i filmików nakręciłam, ale Adam nie chce być na YT to nie chcę zamieszczać. Dzisiaj postaram się wam coś wstawić :). Dostał ode mnie czarną chustę z WOSP'a zakupioną na Woodstocku albo w 2004 albo w 2005 ;). Uwielbia ją nosić :). Quote
Germaine Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Kochani, Rozmawiałam z Panią z Holandii kilka razy, ostatni raz dziś jakąs godzinę temu. Dla mnie osoba, która oddaje psa sąsiadom i mówi, że " przecież skoro im sie Andrus znudził to mogli do mnie przyjśc piętro wyżej zapukac i powiedzieć, że juz go nie chca i ja bym go wzięła" jest skreslona juz na dzień dobry. Zresztą jak mozna mówić, że się mieszka pietro wyżej ale nie wie co sie z psem działo, bo sąsiadka do domu nie wpuszczała? Jeśli mam psa i go kocham to sprawdzam codziennie czy się ma dobrze. Jesli jestem na wyjeździe sprawdza rodzina, jesli sąsiadka nie udziela ainformacji i nie wpuszcza do domu wracam z policja, nie wiem, staję na głowie, ale sie dowiaduje.... Moje stanowisko jest takie, że Floyd powinien zostać u Doroty i Adama. Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Adam a nie michał Germaine ;), ale nic się nie stało. Germaine powiem tak. Pierwsze spotkanie to dla mnie był kompletny szok. Czułam się zbombardowana, a w niedzielę już czułam, że tej kobiecie na nim nie zależy. I być może chodzi o tą kasę... a może a Ci sąsiedzi to jedna rodzina? Nie wiem. Już nie chcę wnikać w to wszystko. I szczerze, nie chcę by nasz Mordzik spotykał się z tą kobietą z holandii. Strasznie te spotkania znosi :(. Wczoraj wieczorem był tak wyczerpany i biegunką i tym spotkaniem, że na spacer wieczorny tylko na parę minut chciał wyjść... i pomylił znowu klatki. a zawsze pamiętał w której klatce mieszka. I ta kobieta sama potraktowała Mordzika jak zabawkę. W tym tygodniu ta pani ze szwecji ma przyjechać... Quote
Jagoda1 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Germaine, masz rację, to brak odpowiedzialności. A co będzie, jak bokser poważnie zachoruje? Aż strach pomysleć.... "Saura", ja tez mieszkam na czwartym piętrze( bez windy), bokserki były z nami do konca swoich dni. Były, przyznaję, trudniejsze momenty, ale pamiętamy tylko te, najpiękniejsze.... Quote
Maruda666 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Jeeezu, czyli ona jednak chce go zabrać ???? Nie wiem co napisać :shake: Nie przekona jaj to, że psiura ma kochający dom, opiekę, że jest szczęśliwy?? Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 ja bym nie oddała... nie wygląda na osobę chcącą tego psa... a jak się zaczną jakieś problemy - patrz ta biegunka - to się okaże, że problemem jest pies..i wtedy znowu schron albo oddanie go do Saury? a dobro i bezpieczenstwo psa gdzie?? Quote
_Goldenek2 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Przywlokłam się za Kapselkową, bo stosuje groźby uważane za karalne ;). Zaraz poczytam wątek. Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 właśnie wpadłam do domu na chwilę po Floyda. dzwoniłam po znajomych czy ktoś samochodem podrzuci i klapa :/ lecimy na piechotę bo w autobusach tłok a kagańca jeszcze nie mam. czekamy na wypłatę. Adam dzwonił w drodze do pracy że staruszek dalej ma biegunkę. Martwię się. Nie wiem chyba w jedną stronę piechotką pójdziemy, a w drugą autobusem. A może właściciel mieszkania wyrazi chęć podrzucenia. Nie chcemy oddać tej kobiecie Mordziołka naszego. I nie wiem dlaczego, ale nie chcę mu dawać smakołyków od niej. Otwartą paczkę nam dała. Po prostu mnie odrzuca. Wiem, że ludzie lubią coś dodawać niezdrowego dla psiaka do takich smakołyków. Nie znam, nie ufam i nie daję. I nie wiem czy da się kobietę przekonać. Mówi, że go jej brakuje, że zajmuje się nim od szczeniaka. Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 dzwoniła do mnie. mogę stwierdzić, że czułam się zaatakowana. Miała pretensje, że mówiliśmy jej wczoraj co innego a Germaine też co innego. Że powiedzieliśmy jej, że oddamy jej psa. A tak nie było. Nagrałam wczorajszą rozmowę. Przesłuchałam, bo pomyślałam, że może rzeczywiście coś takiego powiedzieliśmy. Ale nie... mówiliśmy, że może powalczyć o psa. Że może uda się jej, że Floyd do niej trafi z powrotem. Powiedzieliśmy o procedurze adopcyjnej. Że jak uda się jej, że będzie mogła psiaka adoptować, że wróci do niej, to cóż... oddamy, ale niechętnie. Z wielkim bólem. Ona do nas, że my mamy go parę dni a ona miała 9 lat. I oczywiście teraz dzwoniła i powiedziała, że była na straży miejskiej i na policji i tam powiedzieli jej, że to nie należy do ich obowiązków. I stwierdziła, że ma zamiar sądzić się z Fundacją. Że nie odpuści. Mówiła to wszystko tonem typu "pożałujecie tego". Mordorek kochany zrobił ładną kupę!! Quote
Kapsel Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Teraz chce walczyć, teraz po sadach chce latać????? A gdzie była przez te dwa lata???? To ona miała Floyda, w końcu, czy ta pani ze Szewcji? która z nich oddała sąsiadce na dwa lata poniewierki? Brak mi słów!!!!!!!!!!!! Bardziej zdaje się jej zależy na wybieleniu się przed sąsiadami i znajomymi niż na boksiu, bo sprawa stała się głośna! Takie moje zdanie! Saura ja przy rozwolnieniu boksiom, daję trzy razy dziennie smectę i pomaga. U Floyda na pewno jeszcze stresik jest po schronisku, wiele psiaków tak ma. Quote
Mysza2 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Wiecie cioteczki, tak poczytałam to wszystko i takie to jakieś potwornie pokręcone. Jakoś nie mogę uwierzyć w dobre intencje tej osoby. Miała wiele czasu aby zainteresować się psem i jeżeli by jej zależało to by to zrobiła. A ta sąsiadka u której pies był, gdyby mogła się go pozbyć przekazując innej osobie (tej Pani z Holandii) to pewnie by sama z tym wyszła a nie zadawała sobie trud odprowadzania go do schroniska. Nie wierzę że naprawdę zależy im na psie i już Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Kapselku ta z holandii oddała psa sąsiadom i jeszcze jakieś historie o nich mi opowiadała. Co mnie obchodzi jakaś rodzina? Mnie obchodzi nasz Mordziołek. A to, że ta sąsiadka odeszła do innego to cóż. Pani ze szwecji według tej z holandii kupiła Floyda dla swoich rodziców. A ta co do holandii jeździła opiekowała się nim niby od szczeniaka. pomagała przy nim itd. Dla mnie to jest głupie. Co to jest zejść po schodach i zobaczyć jak ma się pies? To musieli być dobrzy sąsiedzi skoro im psa dali. Zatem mogła tam przychodzić kiedy chce. Jak ja bym tak oddała psa sąsiadom do pilnowania to zrobiłabym tak jak mówi Germaine. Interesowałabym się nim. I jakbym przyjeżdżała to bym go odwiedzała a nie bała się wejść do sąsiadów zeby zobaczyć jak ma się pies. Wiedziała, że oni go kopali. To dlaczego od razu czegoś z tym nie zrobiła? I przypomniało mi się coś z wczoraj. Floydzik ma jakiegoś malutkiego guzka na głowie. Adam mówił, że jego Blanka też tak na starość miała. I nie wiem co zrobiła ta babka z holandii że Floyd pisknął. Albo go mocniej gdzieś uszczypnęła albo co? Nam nigdy czegoś takiego nie zrobił. Nie piszczał. A i co mnie rozdrażniło na koniec spotkania. Zaczeła do niego mówić, żeby z nią poszedł, że pojadą samochodem do domku itd. Trochę taktu! Kapselku zobaczę wieczorkiem moimi ślepymi oczkami jaka ta jego kupa będzie ;). A normalne jedzonko dawałaś boksiowi? I do tego smekte? Boję się, że to przez skrawki z mięsnego coś się stało. :(. Więcej takiego czegoś nie kupię. Yh, Blanka Adama uwielbiała skrawki i chcieliśmy zobaczyć czy i Floydzik da rade. Quote
Maruda666 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Te skrawki z mięsnego to skrawki wędlin? Ładnie pachnie, ale nie jest to nic dobrego dla psa, a zwłaszcza starszego. Quote
Jagoda1 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Sadze, ze najlepiej, jesli chłopak będzie jadł suchą karmę dla seniorów, jesli ma problem z gryzieniem, to mozna mu namoczyć, a dla zachęty, pokropic olejem. Dobra karma jest zbilansowana. Co myslicie?, cioteczki boksiowe? Quote
Agnezia Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 smak może i dobry ale wartości odżywcze nie bardzo. Tyle tam chemii, że niestety szkodzą. Quote
Agnezia Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Jagoda1 napisał(a):Sadze, ze najlepiej, jesli chłopak będzie jadł suchą karmę dla seniorów, jesli ma problem z gryzieniem, to mozna mu namoczyć, a dla zachęty, pokropic olejem. Dobra karma jest zbilansowana. Co myslicie?, cioteczki boksiowe? Zgadzam się w 100 procentach :) Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 dostaliśmy karmę dla seniorów z fundacji. na początku nie chciał jej jeść. Ale dzisiaj z rączki zjadł parę i Adam mu zostawił w misce jak wychodził do pracy. Smakowało mu. A co myślicie np o gotowanym ryżu, makaronie albo żeby gotować kaszę jęczmienną i do tego np wątróbkę albo jakieś inne mięsko? I co myślicie o mokrym jedzeniu z puszki? Ząbki ma w dobrym stanie. Uwielbia nad kijami się pastwić ;). Właśnie Enyę mu włączyłam i smacznie chrapie w łóżeczku. Niedawno czytałam książkę i oczywiście przytulił się i pierdział :D Jest u nas tydzień, a czuję się jakby 5 lat był.Niedługo spacer wieczorny. Quote
Agnezia Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Moje osobiste zdanie co do gotowanego jest takie, że nigdy nie ugotuję tego tak żeby było odpowiednio zbilansowane. I często mogę ugotować za tłuste po czym psu będzie "ciężko" na żołądku. Ale generalnie jestem antytalent kulinarny :) Quote
saura Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Agnezia nie martw się ja też :D ja nie cierpię gotować! Aczkolwiek Adam i coś w głowie pomieszał i mam ochotę ciągle siedzieć w kuchni:shake: Ale w sumie psiaki nie mogą ciągle na suchej. Czy mogą? Jezu jak ja usłyszałam, że Floyd jadł pizzę, czekolady itd. to myślałam, że padnę :-o I to miało być dobre żywienie? I resztki po obiedzie? w ten oto sposób łatwo zrobić z psa grubego chorego potwora :( i ciągle myślę o weterynarzu.. tzn czy jakby się coś działo Floydowi to czy iść do tego wete u którego był leczony od szczeniaka. Ta babka z holandii dzisiaj tam była i.. mówiła mi przez tel, że wszystkie papiery tam u doktora są na nią przepisane. i gryzie mnie to. eh. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.