wykrywka Posted January 13, 2012 Author Posted January 13, 2012 Nie ukrywam :shake: trochę się zaniepokoiłam, ale jak Kapsel pisze, że bezpieczny, to ... spokojnie poczekamy na wieści od p. Adama :p Quote
morrigan Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 witam. Piszę w sprawie p. Adama. Mam z nim kontakt dość regularny. Floydzik jest bezpieczny. Teraz czytając o tym allegro sama nie wiem o co chodzi. Niestety się okazało, że Floyd ma nowotwór :(. Ma powiększone węzły chłonne. I guzek na górnej wardze. Jak do tej pory Dziadek się trzyma bardzo dobrze. P. Adam bardzo o niego dba. Wete zaproponowała chemię. Niestety miesięczny koszt chemii to ok 1000 zł. I jak wiadomo, leczenie na jednym miesiącu się nie skończy :( a niestety funduszy na to brak :( Jest też opcja ze sterydami. Ale wiadomo jak to z nimi jest... na początku będzie poprawa, a potem może być jeszcze gorzej :(. tak pomyślałam, jak już wyszło coś z allegro... może dało by radę zorganizować jakąś zbiórkę na chemię dla Dziadka? Quote
morrigan Posted March 3, 2012 Posted March 3, 2012 Wykrywko... patrzę na datę Twojego postu... właśnie tego dnia p. Adam dowiedział się o chorobie Floyda :( Quote
wykrywka Posted March 6, 2012 Author Posted March 6, 2012 Czy Fundacja wie o problemach Floyda? Quote
marta0731 Posted March 16, 2012 Posted March 16, 2012 Albo mi zjadło "kilka" postów, albo.... Nie wiem o co chodzi.............??? Quote
morrigan Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Marto... Floyd jest chory. Ma nowotwór i nie wiadomo ile mu zostało. Ale z tego co wiem to jest przeszczęśliwy z p. Adamem - a to jest najważniejsze. Pomyślałam o zbiórce pieniążków dla Mordzika na chemie. Ale wątpię, żeby przez kilka miesięcy by się udało uzbierać wymaganą kwotę. Poddać Psiaczka chemii przez dwa miesiące... a potem jak zabraknie funduszy? To raczej nie ma sensu :( Niecały miesiąc leczenia = 1000 zł . Na dwa miesiące wychodzi ok 2300zł :(. Teraz pojawił mu się guzek koło uszka :( ale Dziadeczek nie pokazuje, że cierpi. Biega za kijami, piłeczkami, bryka, cieszy się z życia. Dalej jest jak szczeniaczek. I zostaje nam chyba tylko trzymać kciuki za chłopaków. Quote
Jagoda1 Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 ... posyłamy dobre myśli, zeby jak najdłużej cieszył się swoim szczęściem. Quote
wykrywka Posted March 17, 2012 Author Posted March 17, 2012 Bardzo zmartwiła mnie wiadomość o chorobie Floyda :-(. Nie jestem zwolenniczką przedłużania życia za wszelką cenę, a na pewno nie za cenę przedłużającego się cierpienia, ale myśl, że może w przypadku Floyda chemioterapia miałaby sens nie dawała mi spokoju. Kombinowałam jak pomóc finansowo, myślałam o bazarkach na dogo, cegiełkach na allegro, prośbach na forach, ... ale po rozmowie telefonicznej z p. Adamem myślę, że nie ma szans na uzbieranie tylu pieniążków :shake:. Okazuje się, że ten lek (nazwy nie pamiętam :oops:) Floyd musiałby przyjmować do końca życia, rozpoczętej kuracji nie należy przerywać a koszt miesięczny to ponad 1000 złotych. Nie przyjmuję do wiadomości, że Floydzikowi zostało tak mało czasu i nie założę :shake:, że potrzeba pieniędzy tylko na kilka miesięcy, więc kwota byłaby horrendalnie wysoka, raczej nie do zdobycia, dlatego zgadzam się, że nie ma sensu rozpoczynać kuracji, której nie będzie można przeprowadzić do końca. Obecnie Floyd przyjmuje leki zmniejszające obrzęk węzłów chłonnych (o ile coś nie pomyliłam :oops:), czuje się dobrze, otoczony jest miłością i troskliwą opieką. Jednego jestem pewna - p. Adam nie pozwoli Floydowi cierpieć, obiecał, że zrobi wszystko aby pies jak najdłużej cieszył się życiem bez bólu, ale gdy przyjdzie czas ... pozwoli mu odejść. Mam obiecany wspólny spacer - 20 lub 21 marca spotkam się z chłopakami :p Quote
Kapsel Posted March 17, 2012 Posted March 17, 2012 Wykryweczko, dzięki za te słowa, powiem szczerze że wiedziałam o całej sytuacji i również gryzłam się z tym :-( Czekamy na zdjęcia chłopaków :loveu::loveu::loveu: Quote
marta0731 Posted March 20, 2012 Posted March 20, 2012 morrigan napisał(a):Marto... Floyd jest chory. Ma nowotwór i nie wiadomo ile mu zostało. Ale z tego co wiem to jest przeszczęśliwy z p. Adamem - a to jest najważniejsze. I zostaje nam chyba tylko trzymać kciuki za chłopaków. Ode mnie Floyd będzie miał zawsze jak najwięcej:thumbs::thumbs::thumbs::thumbs::thumbs: I oby jak najdłużej się cieszył swoim pieskim szczęśliwym życiem!!! Floydzik walcz:calus: Quote
wykrywka Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 (edited) Wczoraj tj. w piątek widziałam Floyda i byłam z nim na cudownym spacerze. Mam tyle do opowiedzenia i mnóstwo zdjęć, że nie wiem od czego zacząć :oops: a czasu mało, bo muszę za chwilę wyjść. Nie ukrywam, obawiałam się trochę tego spotkania, nie wiedziałam w jakim stanie fizycznym i psychicznym jest pies. Pierwsze wrażenie - nie sposób nie zauważyć olbrzymich, powiększonych węzłów, nie myślałam, że mogą być takie duże :shake:, jakby piłki tenisowe wepchnięto pod gardło i zmian skórnych pod nosem. Floyd zdaje się tego widzieć, nawet nie wie chyba, że coś takiego ma a najważniejsze, nie sprawia wrażenia, że mu to przeszkadza. Dla jasności pokażę pierwsze foty, żeby móc jak najlepiej później oddać to, jaki to niesamowity pies. Dokładnie widać na nich powiększone węzły :-( Kijeczek jest prawie na każdym zdjęciu, nieodzowny atrybut spaceru :evil_lol:. Z niepokojem zapytałam czy te "gule" nie utrudniają Floydowi oddychania lub jedzenia, okazuje się, że jeszcze nie. Gdy opisywałam Floyda w schronisku napisałam, że siwy pyszczek ma się nijak do reszty ciała, jakby nie od tego psa. I tak jest do dzisiaj :multi:. Oprószona siwizną mordka a sylwetka ... smukła, prężna, leciutki chód. Floyd jest z tych wysokich bokserów, ładnie zbudowany, sierść w idealnym stanie, błyszcząca, bez wyłysień. Młodzieniaszek to on nie tylko z wyglądu - kondycję ma niczym sportowiec :crazyeye:. Uwielbia spacery ze swoim panem i trasy 10 km lub więcej nie stanowią dla niego problemu. Miałam okazję się o tym wczoraj przekonać. Pogoda dopisała, było słonecznie i ciepło, p. Adam zabrał "nas" na obiecany spacer. Floyd to bardzo grzeczny pies, dobrze ułożony. Pan Adam twierdzi, że już taki do niego przyszedł, że od początku nie miał z nim problemów. Ale to tylko skromność, obserwowałam jak pięknie szedł na smyczy, noga w nogę z panem, spokojnie, ufnie i radośnie. To wynik miłości, opieki i czasu poświęconego psu. W lesie Floyd znalazł sobie kija, uwielbia za nimi ganiać, bez przerwy ma jakiegoś w pyszczku. Edited March 24, 2012 by wykrywka Quote
wykrywka Posted March 24, 2012 Author Posted March 24, 2012 Mam nadzieję, że widać ze zdjęć, to co ja widziałam na własne oczy: wspaniałego, cudownego, radosnego boksera. Zmiana pod noskiem przybrała kształt serduszka, ciągle miałam wrażenie, że to usteczka pomalowane różową pomadką. Reszta, o ile będzie zainteresowanie :evil_lol:, później Quote
Jagoda1 Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Ze wzruszeniem przeczytałam opowieść... Floyd ma piękną starość dzieki wspaniałemu, odpowiedzialnemu Panu. Z całego serca zyczę, by trwała jak najdłuzej. Quote
_Goldenek2 Posted March 24, 2012 Posted March 24, 2012 Piękne zdjęcia, piękna opowieść .... cieszę się, że Floyd zaznał tyle miłości .... Quote
marta0731 Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 Jak patrzę na zdjęcia - nie będę pisała że płaczę, udawajmy że tak nie jest Ten Pies trafił naprawdę na wspaniałego Pana Floyd, życzę Ci 100lat życia!!!!!!!!!!!!!!!!! Obyś jak najdłużej biegał ze swoim ulubionym patykiem!!!!!!!:loveu::loveu::loveu: Quote
czikusiowa Posted March 26, 2012 Posted March 26, 2012 piękne... takie radosne chwile w czasie kiedy my się tu smucimy Floyd - nie przejmuj się niczym do końca ! jeżeli będziesz miał siłę to walcz a jeżeli nie to nikt nie będzie miał Ci tego za złe... a P. Adamowi wielkie dzięki nie zaglądam tu często i nie byłam zaangażowana w sprawę adopcji ale na prawdę - takich ludzi jak p. Adam jest coraz mniej dzięki Niemu Floyd ma taką starość na jaką każdy pies zasługuje a właściwie nie 'zasługuje', a powinien otrzymać ją w pakiecie razem z całym szczęśliwym życiem które jednak chłopaka nie oszczędzało ale grunt to happy ( no już może nie do końca ) endy ! Quote
wykrywka Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 Jeszcze nie koniec relacji-opowieści, pisałam, że mam dużo do opowiedzenia :evil_lol:. To, że uwielbia kijki już wiecie, że lubi wodę, taką do kolan - chyba widać na zdjęciach a o zamiłowaniu do górskich eskapad tylko słyszeliśmy. A z Floyda "góral" stuprocentowy. Pokażę co zobaczyłam i udało mi się uwiecznić na fotkach. Floyd miał ochotę zejść na dół, pytające spojrzenie o pozwolenie: Nie było sprzeciwu, więc poszedł: Pochodził chwilę po wodzie: Zawołany zareagował: Byłam pewna, że wróci tą samą drogą, którą schodził. Myliłam się. Zanim się zorientowałam już był na górze :crazyeye:, ledwo zdążyłam pstryknąć zdjęcie: Wspiął się niczym kozica górska, lekko i błyskawicznie, powalił mnie tym wyczynem na kolana :klacz: Quote
wykrywka Posted March 27, 2012 Author Posted March 27, 2012 W drodze powrotnej kijki były cały czas w użyciu, Floyd biegał z nimi, zakopywał. Kondycję ma wyśmienitą, lepszą niż niejeden młody pies :lol:. Nim się obejrzałam minęły prawie dwie godziny spaceru, wyszliśmy z lasu. Floyd został przypięty na smycz, przeszliśmy na drugą stronę ulicy, niedaleko przystanku autobusowego, gdzie pożegnałam się z chłopakami. Patrzyłam chwilę za nimi - jak dwoje przyjaciół zgodnym krokiem wraca do domu. I nagle Floyd odwrócił się, spojrzał na mnie, chwilę to trwało a ja czułam, że ... przełykam łzy. Jeszcze dwukrotnie odwracał się, szybko poszłam na przystanek, żeby nie ryczeć na środku chodnika :oops:. To był piękny spacer, na długo zachowam go w pamięci :loveu: Mam nadzieję, że p. Adam nie ma mi za złe, że tak się rozpisałam. Quote
_Goldenek2 Posted March 27, 2012 Posted March 27, 2012 Tak.... tego spojrzenia nigdy nie zapomnisz.... Quote
Kapsel Posted March 28, 2012 Posted March 28, 2012 Przepiękna opowieść, przepiękne zdjęcia, przecudny faflunek i ja znów w pracy ryczę :-(:-(:-( Panu Adamowi wielkie ukłony i dla Ciebie Wykrywko :calus: wielkie podziękowania za spacerek z faflaczkiem!!! Quote
Bolsbokser Posted April 1, 2012 Posted April 1, 2012 potrzebuję tych zdjęć w oryginalnym rozmiarze na maila kalendarz.sosbokserom@gmail.com Quote
wykrywka Posted April 1, 2012 Author Posted April 1, 2012 Bolsbokser zdjęcia wysłane. Szukając fotek o które prosiła Bolsbokser uświadomiłam sobie, że Floyd miał już ten nowotwór w schronisku. To ta czerwona bruzda pod noskiem, sprawdziłam, pisałam o niej na wątku. Alinka sugerowała, że może być to, od przyciskania pyszczka do krat. Teraz widzę, że w tym miejscu ma nowotwór, dużą zmianę, której, ze względu na rozległość, nie można usunąć, odsłonięte zostały by dziąsła i zęby :shake:. Czytając na temat mastocytomy dowiedziałam się, że bokser jest rasą predysponowaną do wystąpienia tej choroby oraz, że guzy z komórek tucznych mogą rozwijać się w miejscach przewlekłego zapalenia lub uszkodzeń (np. blizny po oparzeniowe). Najskuteczniejszą metodą leczenia guza komórek tucznych jest jego wczesneusunięcie chirurgiczne. Przy podejrzeniu mastocytomy chirurg powinien usunąć zmianę z dużym marginesem tkanek (ok. 3 cm z każdej strony), ponieważ komórki nowotworowe często występują w tkankach otaczających guz. Jaka szkoda, że nie wiedziałam tego wcześniej :placz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.