Jump to content
Dogomania

Obóz z psem :) - organizowany przez "Wandrus"


Recommended Posts

Posted

Klaudia. napisał(a):
A kto każe kilka minut siedzieć? Samo dotknięcie tyłkiem kilka sekund zejdzie ;) Nikt nie każe przy kilkunastostopniowym mrozie przyzwyczajać, śnieg jest i przy -2.
A do siedzenia na mokrej trawie po to, żeby go właśnie do tej trawy oswoić. Może Caine ambicji większych w kierunku np. obi nie ma, ale z psem, który na mokrej trawie nie siądzie nie ma co nawet iść na egzamin obi/PT - spanie deszczyk i klapa, zostawanie/komendy z marszu/biegu wyzerowane, aport, do mnie i noga po części też :D
Co kto lubi, Fanta czasami ma różne odpały na np. duże ośnieżone auto, ale chodzę z nią wokół dopóki się nie ogarnie - posiadanie psa histeryka mnie nie kręci, wolę mieć satysfakcję, że coś zrobiłam w kierunku zwalczenia lęku czy czegoś tam.
Zresztą jestem zdania, że pies ma być posłuszny wszędzie, nigdy nie wiadomo, jaka sytuacja nas spotka.


A po co ma dotykać śnieg tyłkiem? Jest zimny i nieprzyjemny - po co? Co to komu da? Musi siadać na tym śniegu? Nie może sobie pobiegać, żeby nie marzła?
I po co komu egzamin PT do szczęścia?
I o co chodzi z psem-histerykiem? Sugerujesz, że pies, który nie usiądzie na mokrej trawie, bo nie lubi, jest od razu histerykiem? Nie chodzi przecież o lęk przed mokrą trawą, tylko o zwykłe nieprzyjemne odczucie z tym związane :roll:.
Mój pies nie lubi chodzić po błocie. Nie postawi łapy na czymś, co jest konsystencji budyniu i na dodatek mokre. Rozwiązanie jest jedno - po prostu nie zmuszam jej do chodzenia po nim. I wilk syty, i owca cała. Proste. W życiu mi nawet przez myśl nie przeszło, żeby... wyklikać błotko, przyzwyczaić ją, bawić się w jakieś szkolenie. Boże, no po co?
Mówisz, że nigdy nie wiadomo, co nas spotka? Co na przykład? Z lasu wypadnie stado wilków, seryjny morderca rzuci się z nożem na psa, czy co? Bo ja nie wiem, co takiego miałoby się stać, żeby siedzenie na trawie mogło uratować mojego psa.

Posted

Egzamin PT - ktoś lubi, to robi, ta sama zasada, co agility. Jedni sobie skaczą z psem, drudzy idą w kierunku obi, inni łączą obie rzeczy. Proste chyba, czy jeszcze coś wyjaśnić?
Mamy zdane PT1 - mnie to mobilizuje do dalszej pracy z psem, gdybym miała psa z predyspozycjami, to i może o IPO bym się pokusiła, a do tego PT potrzebne. Gdybym szła Twoim tokiem myślenia, to mogłabym się zapytać po co komu zawody agility do szczęścia? Odpowiedz sobie sama, potem pomyśl, że innym po to samo jest PT. Agility to nie jedyny kynologiczny sport, może trudno Ci to pojąć, ale niektórych kręci obi, a tam na śmieszne lęki psa przed mokra trawką, czy błotkiem nie ma miejsca.
Jak pies boi się usiąść na trawie, to najprawdopodobniej się na niej nie załatwi - np. jedziesz sobie pociągiem na drugi koniec Polski, pociąg ma akurat dłuższy postój, ale wszędzie mokra trawa, bo deszcz pada. I pies sobie będzie musiał kolejne kilka godzin trzymać, bo trawy się boi XD
Nie wiem, jak biegacie w agi, tzn. jaką macie pozycję startową, jak jest to siad/waruj, to nikt nie zagwarantuje, że na zawodach będzie sucho.
Może patrzysz na to inaczej, bo masz małego psa - weźmiesz na ręce i po sprawie. Ja z kolei mam nieco większe wymagania, w noszenie psa się bawiła nie będę z wiadomych względów. Do błota bym Fantę przyzwyczajała, bo od wiosny chcemy się w coś między dogtrekkingiem a canicrossem pobawić i całkiem niewykluczone, że akurat w lesie będzie błoto.
Przyzwyczajam Fantę do wielu rzeczy, dzięki temu jest bardziej pewna siebie itd.
Niektórzy mówią na to socjalizacja, znasz pojęcie?;)

Posted

Ale czemu znowu próbujesz być złośliwa? :)
Ja rozumiem, że ktoś może lubić OBI. Proszę bardzo, nie bronię. Ale żeby jako argument podawać, że nie zda się PT z psem, który nie usiądzie na mokrej trawie? Myślę, że jakby ktoś chciał zdać PT, to zdawałby sobie z tego sprawę. Z Twojej poprzedniej wypowiedzi wywnioskowałam, że trzeba nauczyć psa siedzieć na mokrej trawie, żeby zdać PT. No to mówię, że nie wszyscy mają taką potrzebę.
I jeszcze raz powtarzam - to nie jest lęk. To jest dyskomfort. Nieprzyjemne uczucie chlupania pod pupą albo chłodu na pupie. Jak musi, to usiądzie, ale nie będzie to przyjemne i nie zrobi tego z dziką frajdą.
Mówisz, że się nie załatwi? To dziwne jest, co mówisz. Mój pies nie lubi mokrej trawy, podkurcza łapy, jak musi po niej przejść, a jak trawa jest wysoka i ją łaskocze po brzuchu, to stara się na nią nie wchodzić albo przemieszcza się susami, ale - wyobraź sobie - jakoś nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby z tego powodu miała na niej się nie wysikać. Psy nie siadają do sikania. :)
Jakby się w czasie zawodów rozpadało, to na pewno pobiegłaby wolniej albo uciekłaby prosto do namiotu. Bo po prostu nie lubi deszczu. I nie mam zamiaru nawet od niej wymagać, żeby polubiła. Każdy ma takie rzeczy, których nie lubi robić. Ja nie lubię fizyki. Nie dzieje mi się na niej krzywda, nikt na mnie nie krzyczy, nikt nie wymaga ode mnie niczego, czego nie byłabym w stanie zrobić, a mimo to nie lubię. Nie lubię też skwaru. Gorący lipcowy dzień najchętniej spędziłabym w domu z zasłoniętymi żaluzjami, bo po prostu nie lubię pocić się jak szczur. Z kolei mój pies nie lubi, jak jej pada na głowę. No tak to już działa. Nie wszystko trzeba lubić. I uważam, że to pies jest ważniejszy niż sport - skoro deszcz jest dla niej dyskomfortem i w połowie biegu by mi zwiała, to nie starałabym się na siłę zaciągnąć ją z powrotem na tor. Trudno.
Też przyzwyczajam psa do wielu rzeczy. Ale takich, które są jej realnie potrzebne do funkcjonowania w naszym ludzkim świecie. Przyzwyczajam ja, że jak skaczemy po osiedlu, to jakiś dzieciak może jej niespodziewanie wczołgać się w tunel albo jak sobie klikamy, to jakaś pani może się zatrzymać i chcieć popatrzeć, ale to nie jest powód do przerwania. Przyzwyczajam ją, że do domu przychodzą różni ludzie i nie po wszystkich wolno skakać. Przyzwyczajam ją też, że podejście pod gabinet weterynaryjny samo w sobie nie stanowi zagrożenia. Ale też nie sądzę, żeby przyzwyczajenie jej do chodzenia po mokrej trawie sprawiło, żeby była bardziej pewna siebie, bo ona się tego nie bała i nie budziło to u niej niepewności, tylko zwykły, prozaiczny dyskomfort, jak najbardziej fizyczny.
Socjalizacja, owszem, ma miejsce w przypadku tych pierwszych sytuacji, które wymieniłam. Szczeniaka można też w ramach socjalizacji nauczyć chodzenia po różnych powierzchniach - metalowych, drewnianych, szklanych, betonowych, mokrych, suchych, miękkich, twardych. To by była socjalizacja. Tak też zrobiłam (choć nieświadomie ;)) siedem lat temu - tylko że wtedy była szczeniakiem, który nie zwracał uwagi na to, że jest mokro, bo podstawą jej egzystencji była zabawa. A teraz dorosła i zaczęło jej to przeszkadzać. Spoważniała, mniej się bawi (aczkolwiek jak już zacznie, to też nie przeszkadza jej mokre podłoże - chyba że błoto, błoto jest niefajne zawsze) i uznała, że to jednak jest niesympatyczne. Z biegiem czasu nasze upodobania się zmieniają, to dość normalne. Zmieniają się, bo albo my się zmieniamy (kiedyś lubiła godzinami leżeć na balkonie, dzisiaj wychodzi zerknąć i wraca do środka zająć się czymś innymi), albo spotkała nas niemiła sytuacja. Kiedyś była fajnie "zsocjalizowana" z weterynarzem i cieszyła się, że ją ktoś dotyka. Dzisiaj już tego nie robi, bo odkryła, że nie ma nic przyjemnego w oglądaniu zębów, uszu, tyłka i wszystkiego. Więcej - nie wymagam od niej, żeby to lubiła, tak jak pozwalam sobie nie lubić wizyt u dentysty czy dowolnego innego lekarza. Tak samo kiedyś było z trawką. Mokra, sucha, wszystko jedno. A teraz już wie, że nie sprawia jej przyjemności mieć ufajdane łapki :). Myślę, że trzeba to uszanować.
Btw, na dogtrekkingu też się zdarzają psy, które nie lubią błotka ani deszczu. Nie znaczy to, że się zatrzymują w połowie drogi i dalej nie idą, tylko idą po prostu z mniejszą frajdą.

Posted

Przy załatwianiu się nie siadają, racja, choć są suczki, które niemalże tyłkiem dotykają podłoża, niektóre się nie załatwią.
Jakby mi w czasie deszczu pies z toru uciekł, to bym w żadnym wypadku nie odpuściła, wróciłabym z nią, żeby chociaż jedną hopkę pokonała i z sukcesem zeszła, a nie uciekając, bo deszcz jej krzywdę jeszcze nie daj Boże zrobi.
Podawałaś przykłady rzeczy, których nie lubisz - także nie przepadam za fizyką, jednak na lekcje uczęszczam, bo w gruncie rzeczy i tak wyjdzie mi to na korzyść. To, że nie lubię, nie oznacza, że mam tego nie robić, po prostu trzeba temu podołać,
Przy psie, który na mokrej trawie nie wykonuje poleceń, egzaminu nie zdasz, jak się trafi jakaś rosa/deszczyk, punkty polecą za masę rzeczy. I nie chodzi o robienie maszyny z psa, tylko jak się do czegoś zabieramy, to najlepiej porządnie.
Osobiście siadanie na mokrej trawie uważam jak najbardziej za socjalizację, która trwa przez całe życie, też nie można zsocjalizowac szczeniaka, po czym dać sobie siana do końca psiego żywota.

Posted

Daisy jakoś też nie lubi siadać jak jest mokro/zimny śnieg. Trudno, nie chce to nie. Nie lubi mieć mokrych łapek, więc nie będę jej zmuszać. Ok, jak będzie widziała u mnie smaki i to będzie okres 'pracujemy' to ew jakoś przysiądzie, ale nawet ja jej nie zmuszam, żeby siedziała na śniegu.
I nie kminię co ma do tego socjalka oO Jeśli pada deszcz i pies idzie na spacer jak na skazanie, bo zwyczajnie nie lubi być mokrym szczurem to co, na siłę ciągnąć czy wyklikać chodzenie na spacery? Wtedy zwyczajnie spacer jest krótszy, bez żadnych ćwiczeń, a nadrabiamy to w domu. Teraz też jest na minusie, mokro/śnieg więc nasze spacery są max 15minutowe bo i ja ciągle choruję, pies też nie ma zwyczajnie ochoty na spacery, chyba, że dopiero co napadało dużo śniegu, to fajnie hasać. I tyle :)
Klaudia- Ty wymagasz od Fanty, żeby zawsze chciała gdzieś iść, robić itp, a inni nie. I jakoś nie widzę sensu tej dyskusji ^^

Posted

Nie wymagam, żeby zawsze chciała gdzieś iść, tylko była posłuszna w jakimś stopniu oraz żeby nie było sytuacji typu, że po mokrym nie chodzi, na mokrym nie siada. Na szczęście takich problemów nie mamy, do innych rzeczy ją jeszcze przyzwyczajam.
I dyskusję możemy faktycznie zakończyć, bo napisałam to, co miałam do napisania w tej sprawie :)

Posted

a Kala siada wszędzie - na żwirze, na piachu, na trawie suchej/mokrej, na błocie, w wodzie, na śniegu, na moich kolanach, na ławkach itd.

No i na spacerach nie potrzebuję smyczy, chodzi przy nodze na komendę, robi to z radością i chętnie współpracuje - i widzę, że bez nauki posłuszeństwa spacery to byłaby dla nas męka. Jak kto uważa, nam potrzeba posłuszeństwa na spacery, ale większą wagędo sportów typu agility/frisbee przykładam. Sztuczki też zbawienne, po prostu uczą współpracy i tworzą więź.

Wiecie jaki jest największy błąd?
Co poniektórzy ładują posłuszeństwo i naukę sztuczek/zabawy do dwóch różnych worów - jeżeli ktoś nie potrafi zrobić z posłuszeństwa zabawy, to... to jego problem, nie musi się kłócić z innymi.

Posted

Wiecie, moim zdaniem to też kwestia wielkości psa... Częściej 'maluchy' mają opory przed chodzeniem na coś itp...
Klaudia- posłuszna w jakimś stopniu? Daisy jest posłuszna, a jakoś nie siada na mokrym oO Jeśli wymagam od niej, żeby się zatrzymała/została, to mamy komendę stój. Nie wmówisz, że pies, który nie siada na mokrym, zimnym itp, nie bo się boi, tylko to jest DYSKOMFORT, nie jest nauczony posłuszeństwa oO
Eta- racja... Niektórzy robią tak, że sztuczki- super wesoło itp, posłuszeństwo- nudne chodzenie przy nodze... U nas posłuszeństwo jest mega wesołe, dostaje różne nagrody, nie tylko smaki.

Posted

Klaudia. napisał(a):
A siadania na mokrej trawie w ogóle nie rozumiem, co to za problem przyzwyczaić psa?:crazyeye:


Ja rozumiem co to za problem. :) Mam chihuahuę, rozpieszczoną, czy nie-tyłkiem na mokrej trawie nie usiądzie. Bo to ani przyjemne, ani potrzebne ;)
Chyba mamy trochę inną definicję psa zsocjalizowanego, bo dla mnie jest to po prostu pies, który nie jest argesywny, histeryczny i obeznany z zasadami panującymi w danym otoczeniu, a nie pies, który biega po błocie, siada na śniegu czy mokrej trawie. I uważam, że zmuszanie (czy wyklikanie, zachęcanie-jak kto woli) zziębniętego 2,5 kg z delikatną skórą i sierścią nie powinno mieć miejsca (siedzi to siedzi, nie, to nie) i nie robię tu z niej żadnej księżniczki.
Jeśli komuś zależy na PT, czy startach w agility (mi np. zależy) to po prostu liczy się z chęciami psa. Agility to ma być zabawa, a niechęć psa na samym starcie, bo jest mokra trawa, nie zwiastuje dobrego przebiegu :D Chociaż Blanca jakoś poradziła sobie na 'egzaminach' na OzP, które odbywały się w deszczu...W agi 5 pkt. karnych, a w posłuszeństwie, z tego co pamiętam, to 1 pkt. do maxa nam brakowało :) A to dla tego, że Blance też zależało, i nawet usiadła na tej trawie-z niechęcią i prawie w powietrzu ale się dało :D

A tutaj Fanty nie ma co porównywać. Biegaj z nią po błocie, siadaj na trawie i śniegu, choćby razem z nią :evil_lol: ale trochę empatii i zrozumienia dla innych.

Posted

Ja nawet jakbym chciała traktować cokolwiek na poważnie, to by nie wypaliło.

Kala zwyczajnie kładzie uczy po sobie i wszystko wykonuje w zwolnionym tempie, jeżeli nie wychwyci w moim głosie wesołej nutki. Nie wspomnę o uniesieniu głosu - wtedy mogę zapomnieć o czymkolwiek. Więc zwyczajnie daję z siebie wszystko, za co otrzymuję to samo od psa. Nawet smaków nie potrzebuję, wystarczy miły głos i nieco "świrowania" (skakanie, ganianie się z nią - taki odpał "na wariata" - wtedy robi wszystko z największą przyjemnością. Nawet smaki jej tak nie motywują).
Dzięki temu o wiele chętniej pracuje też na zabawkę, a smaków używam tylko przy nauce klikerem nowych sztuczek

Tak więc, przy psie po prostu muszę nad sobą maksymalnie panować - jeżeli miły głos jest sprzeczny z moim rzeczywistym nastrojem, też mogę zapomnieć o czymkolwiek. Tak więc służy to nam obojgu ;)

Posted

Posłuszeństwo to nazwa dosyć ogólna, zależy, jak kto na to patrzy.
Dla niektórych pies posłuszny to taki, który potrafi siad/waruj, u niektórych dochodzą jakieś bardziej skomplikowane rzeczy.
Wg mnie pies posłuszny to taki, który wykona komendę na mokrej trawie. Tyle, że ja mam dosyć wysokie wymagania, końcem lata doszło jeszcze siad/stój w wodzie i waruj bardziej na brzegu, gdzie wody było po kostki ^^ Ale robiła to chętnie, więc wprowadzam jej różne urozmaicenia.
Osoby nieco jeszcze bardziej w tym zaawansowane Fanty nie oceniłyby pewno jako psa w pełni posłusznego itd.
Każdy ocenia to inaczej, ja napisałam tak, jak JA to oceniam.

Posted

Ok, mam psa nieposłusznego, hahaha ojeej. Zamknę się w sobie -.-
Casablanca- skąd ja to znam ; > Identyczna sytuacja. Cóż, widocznie niektórzy wezmą mnie za rozwydrzoną księżniczkę, której piesek jest noszony tylko na rękach. Pudło. Ale nie będę zmuszać psa do nieprzyjemnych rzeczy- bo tak.
Super Klaudia, gratuluję, super, że się rozwijacie, ale nie musisz na każdym kroku podkreślać jak to Wy dużo umiecie i masz zajebistego psa. Tak, mój pies jest super, najwspanialszy ze wszystkich, ale nie robię z Daisola maszyny- nie chce to nie, nie mam zamiaru zmuszać jej do niczego, klikera nie używam do klikania nieprzyjemnych dla niej rzeczy, a czegoś fajnego..

Posted

Każdy inaczej sobie pewne sprawy definiuje i tyle. Każdy ma inne wymagania co do psa, nie twierdzę, że masz niewychowanego psa - sama to oceniasz, bo znasz swojego psa i jego możliwości.
Napisałam jak JA to postrzegam, lecz na tym forum świetnie widać, że każdy ma swoje zdanie i kryteria i oby tak pozostało :)

Posted

Jeżeli ktoś chce, niech uczy swojego psa siadania na mokrej trawie, jeżeli nie chce, niech nie uczy...
Przecież to śmieszne... wojna o siadanie na mokrej trawie -.-

Poza tym ktoś chyba gdzieś wspominał o pilnowaniu swoich technik szkoleniowych i swoich psów... niech może każdy zajmie się więc swoim psem i jego problemami...?

Posted

MakeBelieve napisał(a):
Ok, mam psa nieposłusznego, hahaha ojeej. Zamknę się w sobie -.-
Casablanca- skąd ja to znam ; > Identyczna sytuacja. Cóż, widocznie niektórzy wezmą mnie za rozwydrzoną księżniczkę, której piesek jest noszony tylko na rękach. Pudło. Ale nie będę zmuszać psa do nieprzyjemnych rzeczy- bo tak.


:) mi się na pierwszym dniu obozu dostało zrypy od 'pewnego pana...' że wzięłam Blancę na ręce jak biegł do nas rozpędzony, całkowicie nieznany mi labrador. Blana była dość zestresowana przyjazdem, tyloma nowymi psami, osobami, miejscami, kilkugodzinną trasą, a tu jeszcze na mnie marudzą, że źle postępuję. Rozumiem po części, ale bez przesady :D Moją wymówką zawsze będzie, to się nie zmieni, to, że mój tzw. 'pies' ma niecałe 3 kg i muszę traktować ją inaczej niż mojego drugiego pa-cocker spaniela! :D

Jestem za zakończeniem tematu ;) Ma ktoś może jakieś filmiki z Ozp?

Posted

Eta- święte słowa.
Klaudia, to nie pisz, że w takim razie pies jest niewychowany, tylko Ty masz inne wymagania co do posłuszeństwa, i tyle..

Wie już ktoś może jaka kadra będzie na 3 i 4? : >>

Casablanca- no właśnie ja też mam takie problemy.. Bo boję się, że przez to pies się bardziej boi, no ale denerwuje mnei stwierdzenie 'ale on nic nie zrobi, chce się tylko przywitać'. No ok, ale mój pies waży 2,5 kg a ten inny ok. 30... Wielu zapewne postrzega mnie właśnie za zeschizowaną właścicielkę yoreczka, ale ja chcę tylko, żeby mój pies był bezpieczny i tyle.
Mam wrażenie, że właściciel małego psa nigdy się nie dogada w 100% z właścicielem dużego psa..

Posted

Eta_carinae napisał(a):
Jeżeli ktoś chce, niech uczy swojego psa siadania na mokrej trawie, jeżeli nie chce, niech nie uczy...
Przecież to śmieszne... wojna o siadanie na mokrej trawie -.-

Poza tym ktoś chyba gdzieś wspominał o pilnowaniu swoich technik szkoleniowych i swoich psów... niech może każdy zajmie się więc swoim psem i jego problemami...?


AJakbym miała pilnować mojego psa...to ohoho trochę bym popilnowała :D Na razie moją wymówką jest 30 cm śnieg i to, że Blanki w nim nie widać, ale jak tylko stopnieje wybieramy się na nauki :D

Posted

Casablanca napisał(a):
AJakbym miała pilnować mojego psa...to ohoho trochę bym popilnowała :D Na razie moją wymówką jest 30 cm śnieg i to, że Blanki w nim nie widać, ale jak tylko stopnieje wybieramy się na nauki :D

Fajnie, że łamiecie stereotypy, że cziłka to tylko do noszenia na rączkach - nie dość, że w agility Wam fajnie idzie(mam nadzieję, że na zawodach niedługo się widzimy:loveu:), to jeszcze sztuczki i takie tam inne...
A na OZP2 egzamin był po części podczas burzy, Blanka Ci fajnie przecież pobiegła, więc w deszczu pracować potrafi wg mnie ;) Nadal rozkminiam jakim cudem Fanta w dwóch pierwszych przebiegach nie pokonała mi hopki, która była niemalże naprzeciw niej, i to nie ta z kijków, pomarańczowa, tylko zwykła, niebieskoczerwona... Też miałyśmy karne punkty :evil_lol:

Posted

Klaudia. napisał(a):

Jakby mi w czasie deszczu pies z toru uciekł, to bym w żadnym wypadku nie odpuściła, wróciłabym z nią, żeby chociaż jedną hopkę pokonała i z sukcesem zeszła, a nie uciekając, bo deszcz jej krzywdę jeszcze nie daj Boże zrobi.
A gdzie jest jakaś porażka w tym, że ucieknie z toru, bo jest się zrobi mokro i niefajnie? Nie uciekła, bo nie lubi agility, tylko dlatego, że akurat teraz nie ma ochoty skakać, więc po co zmuszać ją do wyjścia na deszcz, który jest nieprzyjemny, żeby skoczyć jeszcze jedną hopkę? Już widzę minę mojego psa, jak najpierw cierpi niewymownie, że moknie jej łeb, potem skacze hopkę, ja wpadam w dziką euforię, a pies całkowicie mnie olewa i spieprza z powrotem w najbliższe suche miejsce. Bez sensu.
Klaudia. napisał(a):

Podawałaś przykłady rzeczy, których nie lubisz - także nie przepadam za fizyką, jednak na lekcje uczęszczam, bo w gruncie rzeczy i tak wyjdzie mi to na korzyść. To, że nie lubię, nie oznacza, że mam tego nie robić, po prostu trzeba temu podołać,
No to właśnie widzisz, kurczę. Mówię - nie lubię fizyki, chodzę na nią, bo muszę. Chodzę, ale nie mam z tego frajdy ani żadnej przyjemności. Tak jak pies, który chodzi po mokrej trawie.
Klaudia. napisał(a):

Przy psie, który na mokrej trawie nie wykonuje poleceń, egzaminu nie zdasz, jak się trafi jakaś rosa/deszczyk, punkty polecą za masę rzeczy. I nie chodzi o robienie maszyny z psa, tylko jak się do czegoś zabieramy, to najlepiej porządnie.
Coś się tak tego egzaminu uczepiła? :roll: Ja myślę, że jeśli się do czegoś zabieramy z udziałem psa, to największa uwaga należy się psu, a ambicje powinny zejść na dalszy plan.
Klaudia. napisał(a):

Osobiście siadanie na mokrej trawie uważam jak najbardziej za socjalizację, która trwa przez całe życie, też nie można zsocjalizowac szczeniaka, po czym dać sobie siana do końca psiego żywota.
Kto mówi o dawaniu sobie siana? Czy mam rozumieć, że jeśli zauważę, że coś mojemu psu się nie podoba, to mam koniecznie na siłę sprawić, żeby się spodobało? Albo żeby mnie słuchała w każdej nawet najbardziej absurdalnej sytuacji? Wydaje mi się, że to by było dość męczące (dla psa i dla mnie) i bezcelowe.

Posted

Wiesz, granica między wymianą poglądów, a kłótnią zacierają się - trzeba umieć rozróżnić jedno od drugiego.
A ta Wasza "wymiana" poglądów na temat siadania na mokrej trawie jest wręcz... racja, śmieszna. Bo jak można kłócić się o to, czy pies chce siadać na mokrej trawie, czy nie? To już zaczyna odbiegać od wspomnianej wymiany, a zaczyna się narzucanie poglądów.

No i nie wiem gdzie wspomniałam, że normalna wymiana poglądów na forum jest śmieszna - może mnie oświecisz :roll:

Posted

Eta_carinae napisał(a):
Klaudia, ja to wiem, ale zaczyna się robić dość... gorąco. :angryy:

Może pogadajmy znowu o pogodzie ;)

Bo widzę, że z Wami można tylko o pogodzie gadać xd


Duuużo śniegu spadło :D

Klaudia. napisał(a):
Fajnie, że łamiecie stereotypy, że cziłka to tylko do noszenia na rączkach - nie dość, że w agility Wam fajnie idzie(mam nadzieję, że na zawodach niedługo się widzimy:loveu:), to jeszcze sztuczki i takie tam inne...
A na OZP2 egzamin był po części podczas burzy, Blanka Ci fajnie przecież pobiegła, więc w deszczu pracować potrafi wg mnie ;) Nadal rozkminiam jakim cudem Fanta w dwóch pierwszych przebiegach nie pokonała mi hopki, która była niemalże naprzeciw niej, i to nie ta z kijków, pomarańczowa, tylko zwykła, niebieskoczerwona... Też miałyśmy karne punkty :evil_lol:


Dzięki :) Właśnie na zawody chciałabym się wybrać z kimś, kto ma jakiegolwiek o takowych zawodach pojęcie, żeby czegoś nie przegapić czy coś. Gdzie jest jakiś dokładny spis zawodów? ;>
Bo Fanta stwierdziła, że jest stworzona do wyższych celów niż skakanie przez takie, "zwykłe widoczne" hopki? :D

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...