Zosia4 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Grunge - ja nie bardzo w to wierzę. Czy się spóźnil czy nie spóźnil, to wcale go nie tlumaczy. O rany - mieszkać w tym samym mieście i nie zajść przez tyle dni do schroniska choćby zobaczyć swojego wybrańca ? Wtajemniczeni wiedzą ile ja kilometrów tluklam się po swojego psiaka, i nieważna byla zamieć śnieżna i mróz - powiedzialam, że w piątek i w piątek meldowalam się pod bramą schroniska po wielogodzinnej jeździe samochodem i z widmem również wielogodzinnego powrotu z bardzo starym, prawie niewidzącym i nieslyszącym psem. Jasne, że wcześniej wszyscy wiedzieli, że przyjeżdżam, przecież zrobilam wszystko żeby go zabrać i odpowiednio to przygotować. I to wlaśnie jest odpowiedzialność. To jest poszanowanie nie tylko tego, po którego jechalam ale również wielu osób z dogo zaangażowanych w to, żeby pomóc temu psu znależć nowy dom. Sorry, nie chcę tu gloryfikować siebie ale po prostu nie wyobrażam sobie, że można inaczej podchodzić do adopcji - i to tak szczególnej adopcji. Bo to jest szczególna adopcja i w sposób wyjatkowy należy podchodzić do wybrania Hapiemu opiekuna. Czy ten chlopak zdaje sobie sprawę z tego, że taki schroniskowy pies będzie na początku zalatwial się w domu. Ja to przeżylam i pomimo drzwi otwartych na ogród bylo po prostu podnoszenie nogi pod nowo wymalowaną ścianą w pokoju, przy szafie, przy nowych meblach i sikanie, sikanie. Cale szczęście, że nie mam dywanów, bo i kupy byly robione gdzie popadnie. Taki pies po prostu może na początku nie wiedzieć, że w domu się nie zalatwia, bo teraz zalatwia się w boksie, a to jest jego dom. Trzeba wykazać wiele zrozumienia, cierpliwości i kondycji fizycznej (tak !!!) żeby go tego wszystkiego nauczyć. Kondycji, bo u mnie wyglądalo to tak, że przez kilka dni i nocy (zwlaszcza nocy) co godzinę wychodzilam z nim na ogród żeby zalapal o co chodzi. Po kryjomu chodzilam za nim i wycieralam to co narobil w domu żeby TZ nie widzial co się dzieje i nie wściekal się, że jest chlew w domu i śmierdzi. Jak do tego podeszliby jego rodzice? Czy on mieszka nie daj Boże na 4 piętrze baz windy, bo tego to już sobie nie wyobrażam z niewidzącym psem. Czy on sobie zdaje sprawę, że taki pies w nowych warunkach może nagle zacząć robić coś czego wcześniej nie robil ? Jeszcze raz poslużę się swoim przykladem. To byly pobudki o najmniej spodziwanych porach nocy. Trzecia, czwarta, piąta nad ranem ze skomleniem, donośnym szczekaniem, przejmującym wyciem i wszelkimi psimi odglosami. To bylo szczekanie podczas poranego wstawania rodziny, jedzenia śniadania. Ano taki pies chodzil za każdym domownikiem i po prostu szczekal. Nie w zamiarach agresywnych, po prostu chodzil za delikwentem i szczekal nie wiadomo dlaczego. A Onki mają szczek donośny, basowy, a stare onki na dodatek ochryply. Potrzeba naprawdę wiele sil, samozaparcia a przede wszystkim cierpliwości wyczucia, delikatności i serca wlożyć w to żeby zająć się takim psem w pierwszym okresie. Jak się przetrwa to najgorsze, to potem może (choć nie zawsze musi) być już tylko lepiej. Czy ten chlopak podola temu wszystkiemu ? Czy będzie się nim opiekowal w chorobie, bo i tego nie można wykluczyć. Czy wie, że - jak się wyrazil - "skolowanie" smyczy jest niczym w porównaniu z wydatkami na systematyczne (!!!) odpchlanie, odrobaczanie, może specjalną karmę, bo i tego nie można wykluczyć - ale żeby się o tym dowiedzieć czy jest potrzebna potrzeba jeszcze zrobić jakieś minimum podstawowych badań, choćby pobrać krew. Czy wie, że jest coś takiego jak biegunka u psa, że trzeba codziennie gotować ryż na rosolku, przecierać marchewkę, karmić co kilka godzin? To trzeba po prostu zrobić - samo się nie ugotuje. To jest pies niemlody i on może tego wszystkiego potrzebować od swojego opiekuna. A opiekun po prostu jeszcze go nie wziąl, bo się spóźnil, bo nie zadal sobie tyle trudu żeby z kimś uzgodnić kiedy ma po psa przyjść. AMEN Quote
Monia70 Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Zosiu, te słowa powinny być skierowane nie tylko do tego "opiekuna" ale i do wielu adoptujących psy ze schronisk. Zwłaszcza te starsze, z niedomaganiami.W swoich słowach zawarłaś esensję życia (miłości i problemów) psa ze schroniska..... A dla Hapcia-psa szczególnego , chyba szukamy domku...:roll: Quote
Tweety Posted September 11, 2006 Posted September 11, 2006 Zosiu, nic dodać nic ująć. Nie wiem czy ten tekst nie powinien byc przyklejony jako porada i problem do zastanowienia się dla tych co chcą wziąć starego lub chorego zwierzaka Quote
Zosia4 Posted September 12, 2006 Posted September 12, 2006 A co tu nastala taka cisza ? Wystraszylam wszystkich czy jak ? Hapciu, ktoś Cię na pewno pokocha. Zaslugujesz na to. Quote
jnk Posted September 12, 2006 Posted September 12, 2006 Nie wystraszyłaś, tylko wszyscy rozważają w swoich zgniłych sumieniach Twój post :) Quote
supergoga Posted September 12, 2006 Posted September 12, 2006 Ja tez rozważam, bo samej zdarzyły mi sie i pewnie jeszcze zdarzą adopcje, których żałuję. każda z nich czegoś mnie nauczyła, ale każda kolejna - uczy czegoś nowego. Post Zosi znów otworzył mi oczy na wiele kolejnych problemów. Przyszły opiekun onka musi zdawać sobie sprawe z tego, o czym pisze Zosia - a pisze to wszystko, o czym niby wiemy, ale jakoś nie zebraliśmy tego do kupy. Nie może trafić za chwile z powrotem do schronu - nie zasłuzył na to. Czy te wszystkie aspekty zostały omówione. Wiem że czasem cieszymy sie, jeśli psiak, który ma mniejsze adopcyjne szanse znajdzie kogos kto go chce przygarnąć - ale po postawie ewentualnego opiekuna Hapi - nie wiem, czy jest odpowiedzialny całkowicie. Czy to nie chwilowy zamysł, który mija powoli. Hapi bardzo potrzebuje domu - ale odpowiedzialnego, ciepłego, pełnego zrozumienia błędów, które mu się mogą zdarzyć. Czekamy na rozwój wydarzeń, na dalsze kroki. Mam nadzieję, że wszyscy sie mylimy i to będzie ten dom, ale... No właśnie, jest to ALE. Quote
Monia70 Posted September 13, 2006 Posted September 13, 2006 "Nie może trafić za chwile z powrotem do schronu - nie zasłuzył na to." To święte słowa , jakże chciałoby się żeby tak było, żeby każdy dom okazał sie tym właściwym.U nas chuda sunia Saba szuka po raz 3 domku....to jest tragedia ....dla psaa dla ans bezradność Więc niech Hapciu pójdzie do tego jedynego, odpowiedzialnego domu.Niech tylko taki ten dom będzie ! Quote
Radek Posted September 13, 2006 Posted September 13, 2006 Kto uwolni zza krat ONka i da mu kochający dom? Quote
Radek Posted September 13, 2006 Posted September 13, 2006 Hapciu, pokaż się na pierwszej stronie. Quote
Monia70 Posted September 14, 2006 Posted September 14, 2006 I na dzien dobry też się skarbie pokaż :multi: Quote
grunge13 Posted September 14, 2006 Author Posted September 14, 2006 Hapciu do góry niech ktos cię wkońcu wypatrzy... Quote
pidzej Posted September 15, 2006 Posted September 15, 2006 :shake: wskakuj na górę, domek tymczasowy chociaż potrzebny !! Quote
Grabek Posted September 16, 2006 Posted September 16, 2006 Wiem jestem beznadziejny ze zrobił mu sznase na dom a teraz kicha :(:(:(:( a oto podwody dla których nie wezme psiaka :/ :(:(:( 1.Psiak bedize sie obijał o meble w moim małym m3 2.Mój pies ma chora jazdy nie akceptuje wiekszych od siebie czyli niechciałbym go zwracać ponownie :/ 3.Nie zapewnił bym mu wszytkiego co by potrzbował :/ Quote
Monia70 Posted September 16, 2006 Posted September 16, 2006 Grabek, o czym Ty mówisz?????????????????????????????????????????????? :angryy: :angryy: :angryy: Kur.......... Sorry , ale trochę mnie wzburzyło ! A czy w ciagu ostatniego czasu zmieniłes mieszkanie z willi na M3? Ze nie wiedziałęś wcześniej, że Hapciu bedzie sie obijał o sprzety( zresztą co wcałe nie musi tak byc , bo zapoznaniu się z domek) Czy zmieniłeś równiez psa, i nie wiedziałeś ,że nie akceptuje wiekszych od siebie? A co najważniejsze, to że chyba uczucia Twoje się zmieniły, bo cóż można jeszcze zapewnić niewidomemu psu oprócz opieki wet. i MIŁOŚCI ????????????? Nie mógłbyś zapewnic mu miłości................ Quote
Grabek Posted September 16, 2006 Posted September 16, 2006 A czy to moja wina ze po wyjezdzie na wakcje przybyło mi mebl a co do psa to nie wiedziałem zę jest tak agresywny do wiekszych psów bo wczoraj to zauwazyłem :/ Quote
Monia70 Posted September 16, 2006 Posted September 16, 2006 Grabek napisał(a):A czy to moja wina ze po wyjezdzie na wakcje przybyło mi mebl Nie , nie Twoja wina . W sumie dobrze, że mebli przybyło...... Quote
Czarodziejka Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 Grabek napisał(a):A czy to moja wina ze po wyjezdzie na wakcje przybyło mi mebl a co do psa to nie wiedziałem zę jest tak agresywny do wiekszych psów bo wczoraj to zauwazyłem :/ Nie było mnie, a tu... Tak czułam, że Grabek sobie kpi z nas, naszej troski o Hapcia i naszej naiwnej radości, że wreszcie ślepaczek znalazł dom. Grabek, jesteś podłym młodym człowiekiem- nieodpowiedzialnym i bez serca. A ja cię broniłam mimo przeczuć - bo ludziom, którzy deklarują pomoc skrzywdzonym zwierzakom chce się wierzyć - że twój brak odwiedzin w schronie - mimo, że masz tam o rzut beretem - wynika z wyjazdu z wolontariatem na obóz. Byłam naiwna ( nie po raz pierwszy), ale chciałam wierzyć, że jesteś odpowiedzialnym facetem, a nie głupawym chłoptasiem. Wyszło to, co kolektywnie tu wszyscy stwierdzamy, a czego naświetlać nie trzeba. Odnośnie twojego pytania na wstępie - twoja wina, jak najbardziej. Mogłeś go odwiedzić 2 miesiące temu i nikt by sobie tobą głowy nie zawracał. Obyś cię kiedyś w życiu ktoś w ten perfidny sposób zawiódł. Chciałeś podnieść swoją samoocenę - przez krótki czas byłeś "bohaterem", a w rzeczywistości jesteś zakompleksionym smarkaczem, który pobawił sie kosztem, pożal się boże, starego, chorego, ślepego psa... To moje ostatnie słowa na twój żałosny temat i uważam, że wszyscy powinniśmy przestać się nim zajmować, bo sensu to nie ma. Hapcio wciąż czeka... Quote
AniaB Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 Czarodziejko, to i tak szczęscie w nieszczęściu, ze Hapi nie poszedł do tego domu. Myślę, ze powrót do schroniska po wyjsciu z niego byłby jeszcze gorszym przezyciem dla psa. A tak to zwierzak nie ma przynajmniej namieszane w głowie. Biorą - oddają...Nie bronie w zadnym wypadku Grabka, ale myslę że w tym wypadku los oszczedził temu i tak biednemu psu dużo przykrosci. Bo z takim nastawieniem jak tutaj zostało zaprezentowane Hapi predzej czy później (i to raczej predzej niz później) wróciłby do schronu.:shake: :shake: Quote
Czarodziejka Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 Zgadzam się z tobą AniuB, los nad Hapciem czuwa. Quote
kiwi Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 przeczytalam pierwsze kilak stron, ale byly tam tylko podnoszenia, zadnych konkretnych informacji na wiecej nie amm czasu :( czy ktos kto "jest w temacie" dałby rade strescic, wszystkie informacje na temat psiaka, jakie kroki podjeto i jakie byly rezultaty? gdzie jest w watku wiecej zdjec i ogolnie jak wyglada sytuacja psiaka? raczej teraz nie dam rady pomoc, ale byc moze niedlugo teraz mamy wiecej psow niz wlosow niestety slepaczki takie kochaniutkie sa :( Quote
Czarodziejka Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 Się robi Kiwi. Hapcio, to starszy, zupełnie niewidomy pies. Miał go jeden zabrać po wakacjach do nowego domku, ale okazało się, że to smarkacz bawił się w klocki. Tak więc Hapcio znów czeka. Jest łagodny do ludzi, spokojny. Quote
Ela_and_Krzys Posted September 17, 2006 Posted September 17, 2006 Kiwi, super, że trafiłaś do Hapcia, ja wiem tylko tyle że to ślepaczek właśnie i nie młody, miał mieć dom od września, ale chyba mało poważny bo nic z tego nie wyszło. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.