Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 377
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Nie ja decyduje o losie suni, ale może wznów. To absolutnie jeszcze nic pewnego bo nawet nie rozmawiałam jeszcze z Germaine więc nie wiem czy w ogóle weźmie moją osobę pod uwagę

Posted

No właśnie,dzieje się to samo,co działo się,gdy ja chciałam psiaka adoptować z sos bokserom.Dzwoniła kilka razy dziennie przez cały weekend,nikt nie odbierał,ani nie odpisywał na moje smsy.Minęło kilka dni,mąż miał wolne i przywiózł mi moją suczkę,odezwały się do mnie po tygodniu dopiero,jak już miałam kluskę w domu.Nie chcę robić anty reklamy,ale niestety tak się zdarza,a szkoda,bo bardzo chciałam sunię z fundacji.Może następnym razem się uda.

Posted

Luzia&Funia napisał(a):
To w takim razie jak tylko wrócę to wystawię aukcję .


Bardzo dziękujemy Luzia&Funia :loveu::loveu::loveu:

Atomówka i co? Dodzwoniłaś się dzisiaj? :razz:

Posted

Atomowka napisał(a):
Tak tak dodzwoniłam się.
Chwilę porozmawiałyśmy, Germaine ma mi wysłać na maila ankietę do wypełnienia

Czyli wszystko na najlepszej drodze!!! Trzymamy zatem kciuki :happy1:
Widziałaś zdjęcia? Ładnie sunia wygląda, prawda? Już trochę przytyła, nie jest taki szkieletorek :smile:

Posted

Ja trzymam za ciebie kciuki Atomowka,mam nadzieję,że ci się uda,ja dalej będę sceptyczna,też ankietę wypełniałam.Dla mnie liczył się czas.Jak miałaś psa 10 lat,to ciężko było wytrzymać bez psa jeden dzień,a co dopiero 2 tygodnie.Po tym czasie męża szlag trafił,że ma żonę wiecznie wyjącą w domu i pojechał ze mną po rudą kluchę,dowiedziałam się dopiero,jak wręczył mi psiaka na ręce.

Posted

Tatankas, Atomówka chce boksię nie dla siebie, tylko dla mamy TZ i dlatego aż tak mocno nie naciska :smile: ja tez wytrzymać bym nie mogła, pewnie po nocy bym nawet jechała :-D

Posted

Dokładnie to nie dla mnie psiak, tylko ew dla mamy TZ. Ona też od dawna mi jęczy, żebym jej psiaka znalazła ale tak na prawdę też mówiła, że jednak trochę chce poczekać, Teraz minął już ponad rok a mama TZ jak zobaczyła Sabę to powiedziała, że czuje że to to i że jest gotowa dac jej domek. Ale tak czy inaczej jeżeli ewentualnie suńka do niej trafi to będę ją często widywała bo z reguły co tydzień u niej bywam
Gdyby to był psiak dla mnie myślę, że zupełnie inaczej by to wyglądało
Poczekamy zobaczymy

Z drugiej strony tatankas wcale się nie dziwie, że trochę na psiaka musiałaś czekac. Zorganizowanie wizyty przed adopcyjnej zajmuje czasami troche czasu a po drugie czasami chętnych jest więcej i wtedy trzeba przemyślec, który dom będzie najlepszy

Posted

Ale ja wypełniłam ankietę i miały panie się ze mną skontaktować przed weekendem co do wizyty przed adopcyjnej,czekałam do weekendu,w weekend próbowałam się skontaktować,nie mogłam.Potem jeszcze cały tydzień czekałam na jakąś wiadomość,bo na drugi weekend mąż miał wolne i chcieliśmy sami jechać po psiaka,od nas z Polic do Warszawy po psa to z nocką by wyszedł transport dwudniowy około 300zł pociągiem,około 500zł w jeden dzień samochodem.Chcieliśmy pokryć koszty i sami po psiaka pojechać,no ale nikt się nie odezwał.Mąż jest prywaciarzem,prowadzi warsztat i wolny weekend ma raz na pół roku i chciał go poświęcić na psa,dlatego zależało mi na szybkim załatwieniu sprawy.Co do kilku domków dla psa to też nie tak,bo chciałam rudą suczkę,podałam trzy sunie do wyboru(cooke,norkę,dianę)było mi wszystko jedno,którą wezmę.Chciałam dać dom bidzie.W wolny weekend mąż zabrał mnie do babci do Myśliborza,a wracając jechaliśmy przez Barlinek,gdzie musiał załatwić sprawy służbowe.No i tą sprawą służbową była moja ruda.To tyle.

Posted

Aha i zapomniałam dodać,że zadzwoniły do mnie panie w sprawie spotkania przed adopcyjnego jak już od tygodnia miałam swoją kluskę,czyli 2 tygodnie później,niż się umawiałyśmy-niestety.

Posted

Wiesz kwestia jest taka, że Panie pracują, prowadzą domy, wychowują dzieci, zajmują sie swoimi psami i po prostu żyją jak normalni ludzie, zawsze tysiąc spraw do załatwienia. Panie też raz na pół roku mają wolny weekend. Panie z własnych pieniążków dzwonią w spawach fundacji. Nie wiem jak było w Twoim przypadku ale pomoc w fundacji zajmuje bardzo dużo czasu i nie oszukujmy się nie da się wszystkiego załatwić. Zawsze coś jest kosztem czegoś niestety...

Posted

Wiem coś o tym,naprawdę nie musisz mi tłumaczyć,nie interesuję się tylko bokserami,jestem wolontariuszką TOZ-u w swoim mieście,pomagam w transporcie,czasami jestem domem tymczasowym,prowadzę konto TOZ-u na Naszej Klasie,teraz dodatkowo jeszcze na Forum Polickim Specjalny dział poświęcony zaginionym,znalezionym,do adopcji zwierzakom z naszego miasta.Mam trójkę dzieci w wieku 2,5 roku,7 lat i 9 lat,Roczną bokserkę,z którą chodzę na szkolenie i 4 adoptowane koszatniczki.Mąż pracuje od 8-18,potem jeszcze treningi i siłownia,więc nie ma go w domu cały dzień.W tamtym tygodniu miałam na tymczasie psa 6 tygodniowego,którego ktoś wyrzucił na śmietnik,nocne wstawanie co 2 godziny.Daję radę.Dla psiaka w 3 dni znalazłam 3 osoby chętne do adopcji,z dziećmi pod pachą robiłam wizyty przedadopcyjne i na 4 dzień piesek był już w swoim domku,Teraz raz w tygodniu dostaję od ludzi maile ze zdjęciami suńki,oraz zdjęcia książeczki zdrowia z pokazanymi odrobaczeniami i szczepieniami.Jak się chce to można wszystko.

Posted

Agnezia napisał(a):
Wiesz kwestia jest taka, że Panie pracują, prowadzą domy, wychowują dzieci, zajmują sie swoimi psami i po prostu żyją jak normalni ludzie, zawsze tysiąc spraw do załatwienia. Panie też raz na pół roku mają wolny weekend. Panie z własnych pieniążków dzwonią w spawach fundacji. Nie wiem jak było w Twoim przypadku ale pomoc w fundacji zajmuje bardzo dużo czasu i nie oszukujmy się nie da się wszystkiego załatwić. Zawsze coś jest kosztem czegoś niestety...



jednak mimo wszystko ludziom którym się wysyła ankietę p.adopcyjną nalezy się chociaż krótki mail że sprawa się przeciąga czy cokolwiek - jakś informacja chocby z prośba o cierpliwość, a nie nieodbieranie nawet telefonów- odebranie telefonu nie kosztuje, odpisanie na maila tez nie

Posted

Nie będę się tłumaczyć z tej sytuacji bo jej dokładnie nie znam i w niej nie uczestniczyłam. Tak oczywiście ktoś powinien napisać maila lub zadzwonić do Tatankas jednak tak jak pisałam wcześniej niestety nie zawsze wszystko możemy zrobić tak jak powinniśmy. Gratuluje Ci Tatankas wspaniałych wyników adopcyjnych.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...