Alicja Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 ....:( tak bardzo mi przykro ... Galino [*] Quote
andegawenka Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Bardzo mi przykro, współczuje. Już nie cierpi... Quote
emhokr Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 i jeszcze czekanie na rachunek z kliniki...na pewno 5 500... pytanie ile policzą za dwie doby pomiędzy obiema operacjami...właścicielowi konia będzie bardzo ciężko... zatem muszę odwołac wszelkie deklaracje w stosunku do psów i koni, którym chciałam pomóc... teraz musimy spłacic wspólnymi silami służewiecką klinikę. zobaczymy czy uda się 4 tysiące za operację utargowac... w niedzielę wieczorem powiedzieli, że zrobili wszystko... koń dwie doby miał bóle, jelita nie pracowały, a lekarz prowadzący merdał się w zeznaniach. raz z koniem było dobrze, raz gorzej, raz nie znali przyczyny, aż wieczorem zadzwonił, że juz podczas pierwszego zabiegu coś wyczuli w okrężnicy, ale nie dało się dostac... to dziś już mogli, tak?! fajnie. super ;/ koń umierał w bólu dwa dni. robiliśmy co się dało... dziś go otworzyli i okazało się, że okrężnica jest zatkana, martwa i pęknięta... uśpili go na stole. moglismy się nie zgodzic na operację, ale do końca mieliśmy nadzieję...moglam tą decyzję podjąc 2 dni temu... bo decyzję na mnie zrzucil właściciel Galino...cholera, gdybym przyjechała do stajni kilka godzin wczesniej!!! od razu bym go spakowała i do kliniki! może by się udało... a tak weterynarz w stajni trzymał go 12 godzin... za późno dojechał...ale i w szpitalu dla koni chirurg wyglądał, jakby mu średnio zależało... nie umiem dziś racjonalnie myślec... a lubiłam tego konia, stał z moimi w poprzedniej stajni, potem udało mi się go załatwic dla znajomego, który go kupił, zmieniliśmy razem stajnię, Galino był najlepszym kumplem mojego Dziadka, nie miał najbardziej udanego życia... w tym roku zaliczył udział w filmie, Bitwa Warszawska 1920... jak ide przez stajnię, a obok moich koni jest pusty boks... ciężko... ja wiem, że zwierzęta, ludzie, odchodzą... wszyscy umrzemy... ale tak, jak człowiek się buntuje przed odejściem dziecka, tak samo bunt i ból rozdzierają mnie od środka - Galino miał 5 lat, to młody koń, zdrowy, nigdy nie był podatny na cokolwiek! a błędy ludzi - my mamy, po konsultacji z kilkoma weterynarzami - pewnośc, że on był do uratowania! z Dziadkiem Emhyrkiem - Galino to ten z garbatym nosem z białą łysinką na środku dzioba... drugi na lewo od Kolumny Zygmunta, z główką nisko ... jak się przyjżec to i garbik widoczny...albo ja już go wypatruje od razu... był przede wszystkim odważny, miły i grzeczny... nie często spotyka się tak fajne konie...paskudny, ale pełen uroku w swojej brzydocie... garb na nosie miał po uderzeniu się lub kopnięciu przez innego konia... w dniu, kiedy zaczął kolkowac i zawieźliśmy go do kliniki wet naruszył mu jeszcze kośc jarzmową podczas wkładania sondy przez nos i kon stracił bardzo dużo krwi... co mam powiedziec... brak mi go... idę na spacer z Sashą... będzie długi...obojgu nam nie zaszkodzi... Quote
Kapsel Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Nie wiem co napisać, bo sama pocieszenia potrzebuję, ta wiadomość o śmierci Galino była pierwszą, pół godziny dostałam drugą :-( Trzymajcie się Kochani :calus: Quote
jostel5 Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Strasznie mi smutno i przykro z powodu śmierci Galino.:( Jak to w tym życiu dziwnie się plecie-najpierw wielka radość,a za chwilę rozpacz ....:( Bardzo Wam współczuję. Quote
Alicja Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 nigdy się nie pogodzimy gdy odchodzi ktoś kogo lubimy , kochamy , szanujemy ...czy to człowiek czy zwierzak ....a tym bardziej kiedy ma się świadomość , że mogło być inaczej .... trzymajcie się :glaszcze: Quote
emhokr Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 dziękuję Wam... Kapselku, kochana, trzymaj się cieplutko!!! może uzurpuję sobie za duże prawo do takiego stwierdzenia, ale jesteśmy z Tobą... Quote
emhokr Posted November 3, 2010 Posted November 3, 2010 cięzko mi jakoś normalnie funkcjonowac... Sasha jest nieoceniony... chyba wie, że nie mam nastroju... po powrocie ze spaceru porannego z Tomkiem władował się do mnei do wyra, czego normalnie nie robi, przytulił się (w międzyczasie dwa razy chciał mi tylko oko wyjąc...ma długie te swoje kopyta :) ) ... czasem - może sobie coś wmawiam - wygląda tak, jakby chciał mnie obiąc...kładzie się na plecy i przesuwa łapkę tak, żebym mogła się połozyc mu na klacie... taki męski, opiekuńczy odruch? Tomek go z wyrka wyprosił, ale coś dzisiaj Sasha był zacięty! zszedł, by, po chwili, znowu mnie przytulic... głowa mnie boli od wczorajszego płaczu... w środku nocy zaczęłam sprzątac kuchnię... ale powoli się zbieram...muszę... Quote
emhokr Posted November 3, 2010 Posted November 3, 2010 w ramach poprawy nastroju... http://demotywatory.pl/2218588/I-wiesz-co Quote
Alicja Posted November 3, 2010 Posted November 3, 2010 [quote name='emhokr']w ramach poprawy nastroju... http://demotywatory.pl/2218588/I-wiesz-co pozytywny demot ;) Quote
emhokr Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 Sasha obrażony za uziemnienie w domu... trudno, damy radę ;) uziemnienie wynika z tego, że pogoda średnia, a nie chcę go zamykac w stajni - otwieramy drzwi jak konie są w stajni, troche wieje, a jedyny boks, w którym mogę go zamknąc ( z resztą po Galino....) jest za blisko drzwi. nie chce, żeby się podziębił. koniom to średnio przeszkadza, są tak obrosnięte w swoje sierściowe sweterki, że jest im wręcz za ciepło (co dzisiaj było widac po treningu na hali...pół godziny treningu, jeszcze dobrze nie zaczęłiśmy pracowac, nie było intensywnie, a towarzystwo wilgotne... no ale jak mi Dziadek znowu obrósł jak mamut...ostatnie lata spędził w innej stajni i w innych boksach, więc taka sierśc była wskazana..zdziwił się chyba, że tu tak cieplutko ;p) ale Sasheńka długowłosy nie jest :) zaczął lniec... masakra :D a ja się śmiałam z tego, co z Zuzi leci... no to teraz czas na nas :D zobaczę, jak Tomek z pracą będzie stał, bo trzeba z doktórką się spotkac - czas na badania Sashy, a i cięcie zbędnego balastu między tylnymi nóżkami chciałabym miec już za nami. teraz ogląda ze mną "Szpilki na Giewoncie" - leży w swoim wyrku i co jakiś - dla niego ciekawszy - dźwięk podnosi głowę i się przysłuchuje... wygląda to fantastycznie, autentycznie jakby oglądał :D Quote
emhokr Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 z nowości - kolega waży 32 kg :D dostał mięśni i żeberka spokojnie wyczuwam, nawet, jak się wygina, to się rysują, co mnie wkurza...tak, jak jego ważenie :D Quote
andegawenka Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 No to mamy kluchę:evil_lol: a nóżka, kuleje jeszcze? Quote
Kapsel Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 No to waga jak na boksera przystało. Gratulacje :happy1::happy1::happy1: Mój waży 32 i waga akurat. Ważne żeby nie zatuczyć, choć boksery mają bardzo dobrą przemianę materii, więc rzadko który jest zatuczony, chyba że leniuch jakiś ;) Emhokr, jakbys miała czas zajrzyj proszę na watek mamusi i szczeniorów http://www.dogomania.pl/threads/195753-Maltretowana-bokserka-i-jej-5-szczeniakow-uratowanych-z-piwnicy...-tylko-co-dalej Quote
marta0731 Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 Może mu się konie na tyle spodobały, że chce im dorównać wielkością?:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
emhokr Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 na razie to chciałabym, żeby moje konie były tak skoczne jak Biszkopcik :D szalony jest...dziś znowu zajął się ciągnikiem... skąd on się urwał? :D na razie staramy się karmic raz dziennie...co i tak jest skazane na niepowodzenie, bo jak on na mnie spojrzy...ale Tomek jest głosem rozsądku ;p Quote
Alicja Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 Jak dla mnie karmienie 1 raz dziennie to bezzasadne jest . Ja daję 1/3 porcji rano po spacerku i 2/3 porcji wieczorem na kolacje i wydaje mi się to bardziej logiczne , nie obciąża jednorazowo żołądka a i pies nie jest cały dzien głodny i pokus wtedy mniej Quote
Kapsel Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 Święta racja Aluś, ja tez daję dwa razy dziennie. Tak zalecają wszyscy hodowcy i weci także. Quote
emhokr Posted November 5, 2010 Posted November 5, 2010 mój wet jest za karmieniem raz dziennie - tak prowadzi Zuzkę i nigdy nic sie nie działo - i nei dzieje. natomiast patrzac z końskiej perspektywy - lepiej dawac 3 razy dziennie, niż dwa, bo koń ma mały żołądek... ostatnie 3 dni Sasha jadł raz dziennie, bo tak się złożyło. natomiast zostanę przy mniejszych porcjach dwa razy dziennie, ale, w przypadkach, kiedy to będzie konieczne, bo będziemy mieli kupę roboty i np. będzie ze mną podróżował tośką, zostaje raz dziennie. niestety, życie, acz takich dni jest na szczęście mało. na szczęście, bo już pomijając jedzonko, nie lubię go wozic cały dzień w aucie, bo wiem, że go to męczy :( Quote
emhokr Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 o kur.... weszłam na wątek Lusi ze szczeniakami... o kur....... załamalam się... nie mam dużo, ale 20 zł na konto SOS Bokserom na Luśkę muszę wysłac... jak tak można? płakac mi się chce... ;/ ;/ ;/ Quote
Kapsel Posted November 6, 2010 Posted November 6, 2010 Sama widzisz, ze ludzie to s.......y za mała karalność. Jak to sie mówi, kury bym nie zabiła, a takiego.... w wściekłości pewnie nie ręczę za siebie!!! Emhokr, w jakie rejony podróżujesz? Może Cię wykorzystamy kiedyś? Dzięki za kaskę na Lusię i dzieciaczki, ale nie śmiałabym Was prosić o pieniążki, wiem, że macie dług do spłacenia :shake: Bardzo dziękujemy!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.