Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

nie stwierdzono przeziębienia, ale mogło go zawiac :(
trudno, niech posikuje, mopa mam, specjalnie siedzę w domu z nim, pal sześc jeżdżenie koni, są rzeczy ważniejsze...

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Sasha już wraca do formy.
za to ja mam grypę żołądkową...wczoraj nie wiedziałam co sie dzieje, czy górą będzie szło, czy dołem...dziś lekko lepiej, ale jeszcze nie ma szału.... :(

konie zmieniły stajnię (beze mnie, leżałam i pogryzłam pazurki przezywając - tradycyjnie wszystko ok :) ), Rudy zdrowieje, teraz moja kolej wyzdrowiec ;)

Posted

Było super:) Całe centrum handlowe pełne młodych wolontariuszy z ochockiego ośrodka kultury i gimnazjum. No i oczywiście MY weteranki ;) Mieliśmy cztery stoiska sprzedażowe i występy na scenie prowadzone przez Olę Szwed. To pierwsza moja impreza na, której ludzie tak chętnie dokarmiali puszki i byli po prostu uprzejmi :) Mam nadzieję, że po podliczeniu puszek będziemy mile zaskoczeni. NOOOO i miło było wreszcie poznać Ciotki:loveu:

Posted

Agnezia napisał(a):
Było super:) Całe centrum handlowe pełne młodych wolontariuszy z ochockiego ośrodka kultury i gimnazjum. No i oczywiście MY weteranki ;) Mieliśmy cztery stoiska sprzedażowe i występy na scenie prowadzone przez Olę Szwed. To pierwsza moja impreza na, której ludzie tak chętnie dokarmiali puszki i byli po prostu uprzejmi :) Mam nadzieję, że po podliczeniu puszek będziemy mile zaskoczeni. NOOOO i miło było wreszcie poznać Ciotki:loveu:


a ja widziałam fotki na blogasku u Gioco :)

Posted

Alicja napisał(a):
a ja widziałam fotki na blogasku u Gioco :)

Aluś, dawaj linka do tego blogaska.
Wzięłam aparat i nie zrobiłam żadnego zdjęcia.... :mad: mam nadzieję, że foty dostaniemy!!!

Na Targówku było super, :sweetCyb::sweetCyb::sweetCyb: gardło od gadania mnie boli jeszcze :shake:

Posted

nie było mnie, przepraszam wszystkich

w piątek mój Mąż z pułkiem i końmi, w tym z moim ogierem, pojechali na Mazury na rekonstrukcję bitwy. Przy rozładunku koni Okręt spadł z rampy. musiałam pojechac. nie chciał stawac na lewej nodze, wyglądała jak wyjęta z maszynki do mięsa (na szczęście nie szarpnął ją, bo byłoby po koniu - nogę by połamał) od stawu skokowego do stawu pęcinowego. na szczęście na strachu się skończyło, na miejscu obejrzał nas weterynarz, tylko skóra jest uszkodzona, nie bardzo głęboko, ale było dużo krwi, noga jest jeszcze opuchnięta, ale już chodzi prawie normalnie.

przepraszam wszystkich raz jeszcze, że zawiodłam.

Posted

jak usłyszałam najpierw, że stoi na 3 nogach i głos z tyłu, że dobrze, że jej nie złamał, to przez 10 minut nie mogłam ze strachu wstac, myślałam, że zemdleję, a ja mam straszne jazdy i mocno emocjonalnie reaguję, jak moim zwierzakom się coś dzieje...

Posted

na szczęście więcej strachu niż prawdziwego bólu... Okręt jest koniem - panikarzem (tylko jak kryje i dziewczyna mu przydzwoni to absolutnie nie panikuje i rany "wojenne" nosi z honorem i radością ;) )

Sasha dziś pojechał ze mną do moich Rodziców, przy czym nie miał przyjemności poznac Zuzi, którą uziemniliśmy w innym pokoju. oj, zachwycają się Rodzice Rudym Rydzem, zachwycają... oczywiście obsikal im ścianę z informacją - "TU BYŁEM.SASHA"...olał kota, który dochodzi do siebie po kastracji, za to przed akwarium zgłupiał i się przyglądał jak zahipnotyzowany... to pies, który uwielbia włóczyc się "po kominach"..wszedzie się czuje dobrze...zastanawiam się, czy to kwestia obecności kogos, kogo zna, czy aż tak sie otworzył :)

Posted

dla odmiany spuchł mi drugi koń...noga... ale - nei grzeje, nie boli, nie jest kulawy... ja mam powoli dosyc ;/ jak nic przydzwonił w ścianę, jak chciał dorwac kolegę... zwierzatka, ech....

Posted

Kozowy Killer zwietrzył trop...ONA TU BYŁA!!!


Emhyr był na polu na treningu strasznie ruchliwy ;p ale daliśmy radę ;)


i częśc 7 Pułku Lansjerów Nadwiślańskich na treningu - moi panowie końscy (plus Mąż) to pierwszy od lewej i pierwszy od prawej :)

Posted

co prawda nikt prawie do nas nie wpada, ale może mi ktoś odpowie...

szukam czegoś, co mi pomoże Sashę podtuczyc... zwykłe karmy przy tym, ile on wydatkuje energii (prawie codziennie ze mna jest w stajni, od rana do wieczora mi towarzyszy przy koniach, biega i szaleje) sprawiły, że trochę schudł... a je, jak policzyłam, prawie 3 kg żarelka dziennie... mięśnie mu rosną, błyszczy się jak naoliwiony, jest w formie fenomenalnej...ale mi troszeczkę schudł... co mu daję? puszki, gotowane jedzonko (ryż/psi makaron z kurczaczkiem, z serduszkami plus marchewa), suche na okrągło w misce, żeby sobie mógł dojeśc, do tego dostaje witaminki... chudy nie jest, ale jak wciąga powietrze, to widzę żebra... foty macie na bieżąco... te w postach wyżej z zeszłej soboty

z wczoraj.... (aparat w tel, więc słabe, jutro nowe aparatowe będą dopiero)

tam są kózki i owieczka!!! i konik wrócił z terenu!!!



i nie zdążyłam złapac tarzania się kolegi Sasheńki :( tu już po otrzepaniu


Biszkopt i jego psie sprawy


kto tu łaził?!

co poza tym... pokochał wieś, czuje się tam najlepiej...ruch na dworzu to samo zdrowie! ledwo biorę kluczyki od autka, to jest pod drzwiami i szaleje, a jak już poznaje drogę do Puebla 7PLN, gdzie mieszkają moje chabetki, radości nie ma końca...koza zamykana przed Killerem, więc niebezpieczeństw nie ma ;) jak wygląda jego dzień? jak jest pogoda średnia, to więcej w domu na wsi, na spacerki wychodzimy dłuższe na łaki i do lasu, ale jak pogoda rozpieszcza jak wczoraj - ze mną na padok po konie, towarzyszy mi jak z końmi coś robię (poza wsiadaniem - nie biorę go, bo szczeka strasznie, a w teren jeszcze odwagi go zabrac nie mam obok konia; teraz wsiadam na konie i pracuję sobie na łące, fajnie robi na psychikę zwierzaków, bo się otwierają), a jak wybywam na godzinkę, to zostaje na dworzu z kimś ze znajomych lub z moim Mężem... uznał podwórko za swoje, udało mu sie dogadac z dwoma psami które tam są, pilnuje obejścia, szczeka nawet czasami :eviltong: woda najlepsza jest w kastrze dla konia (z miski tak nie smakuje, choc miska stoi w domu i na dworzu dla niego... tego nie rozumiem..jak moje konie...jak jest kałuża - to tam woda jest pyszna! z kastry się nie napiją jeśli mają wybór), przerwa na jedzonko szybka, bo trzeba się zając pilnowaniem... jak robimy SPA koniom to kładzie się na słoneczku i nas obserwuje... nam się trafiło doskonale z tą stajnią, ale Sasheńka jest w siódmym niebie. jak wraca do domu to głównie śpi...bawi się, pewnie, ale to nie jest to samo, co czuc wiatr w uszach :) teren ogrodzony, więc nie wychodzi, na dłuższe wypady lonża do szelek :) za to na łące i w lesie, gdzie nikogo nie ma, pilnuje się pięknie. jesli nocujemy, to Rydz się instaluje na wyrku lub na czapraczku z baranka... tylko szelki są problemem...nie znosi... kiedy mogę puszczam go luzem. patrzenie na jego szczęście jest największą zapłatą, poza tuleniem i lizaniem w ataku szału :cool3:

a teraz się odmeldowuję i idę gotowac mu papulku, bo świeże powietrze zaostrza apetyt, a już opierniczył wszystko :)

Posted

emhokr napisał(a):
co prawda nikt prawie do nas nie wpada, ale może mi ktoś odpowie...

szukam czegoś, co mi pomoże Sashę podtuczyc...


To pierwsze to sobie akurat wypraszamy:mad:
Zaglądamy regularnie, bo bardzo poprawia humor czytanie Twoich postów:lol:

A z tym podtuczeniem to bym się tu nie wychylała, bo zaraz powiedzą, że chcesz fokę z Rosomaka zrobić:cool3::cool3::cool3:
Przecież on dobrze wygląda...:loveu:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...