emhokr Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Kochane, jutro pofotkuję, bo dziś nie jestem w stanie. 12 godzin walki z koniem znajomego, w efekcie na stół operacyjny do kliniki na SGGW w Warszawie, okazało się, ze ma skręt jelita grubego, 30% szans na przeżycie... wet, który nim się zajmował schrzanił sprawę, ja dojechałam dopiero o 15, w sumie nie jestem właścicielem konia ani weterynarzem, ale ja musiałam podjąc decyzję, potem podnieśc konia, który leżał, w klinice go trzymac zanim go na stół i na haki nie zabrali... teraz czekam na wiadomości i nie mogę sobie miejsca znaleźc... nie dzwonią, więc brak wiadomości jest dobrą wiadomością... mieli dzwonic, jezeli będzie źle... Quote
emhokr Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 bardzo dziękuję za zyczenia :) jak to kazdy na weselu mówil - "czuję, że Wy będziecie szczęśliwi" :) wierzę w to i mam o co walczyc :)) Quote
Kapsel Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Echh dzisiaj same szczęścia i nieszczęścia się przeplatają. Jak tu na zdrowiu psychicznym wytrzymać? Trzymamy kciuki za zdrówko konika!!! Quote
Alicja Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 o kurcze ...biedny konik :( ...zaciskam żeby to nie było 30% a 100% szans :kciuki: Quote
emhokr Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 na razie jest 50/50... koń się strasznie długo wybudza, do tego ma bardzo podrażnione jelito...jest fioletowe... powinno byc różowe... możliwe, że wdaje się martwica...a to bardzo zły znak... zobaczymy...ech... za to mąż pozwolil psu wejśc na łózko, a teraz przeniesli sie na wyrko Sashy... szok! to mnie dopiero zamurowało! :D Quote
Kapsel Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Nadal trzymamy kciuki!!!! A Twój TZ pokochał go bardzo mocno skoro włazi do jego posłania!!! Quote
Alicja Posted October 31, 2010 Posted October 31, 2010 Najbliższe godziny pokażąile szans ma konik ... :kciuki: No to Saszka zawładnął już sercem TZta ;) Quote
andegawenka Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 emhokr napisał(a): za to mąż pozwolil psu wejśc na łózko, a teraz przeniesli sie na wyrko Sashy... szok! to mnie dopiero zamurowało! :D .....to dopiero pierwsze kroczki:evil_lol::evil_lol::evil_lol: Trzymam kciuki za zdrowienie konika, oby mu się udało:roll: Quote
emhokr Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Galino jest słabiutki, ale wybudził się. jest bardzo spokojny, wieczorem dostanie wody, jutro sprawdzą drożnośc jelit. za 2-3 dni będzie wiadomo czy nie dostał zakażenia i czy jelita się goją, a nie wdała martwica... fatalna noc, nie mam siły...nawet nie można tego czegoś nazywac snem.... Quote
andegawenka Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Bądźmy dobrej myśli:kciuki::glaszcze: Quote
Kapsel Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Emohkr :glaszcze:Tak, musimy wierzyć, że się uda! Quote
emhokr Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 kilka fot... wygłupy mojego męża z panem Sashą :) nowe wyrko (średnie foty, bo z komórki) i michy tuż po śniadanku Sasha pozdrawia :)) i bonusik... :eviltong: Quote
Alicja Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Saszeńka rozkochał pańcia w sobie ;) http://images41.fotosik.pl/356/d4104e9251ceecccmed.jpg :Rose: Quote
_Goldenek2 Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Dołączam się do życzeń... bądźcie zawsze tak szczęśliwi jak teraz :) Quote
emhokr Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 i jeszcze pies przedślubny kosmiczny, nie znoszący pozowania :D za dużo się działo, a mi się wydumało utrzymanie go w miejscu :D dzięki za zyczenia :) jak każdy mówi - po nas widac, ze będziemy szczęśliwi :) acz z naszymi charakterkami czasem będzie cieżko ;) choc Tomek jest mniejszą cholerą ode mnie :D Quote
wykrywka Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Dołączam się do życzeń długiego i szczęśliwego życia w miłości i wzajemnym szacunku, wspólnych radości i wytrwałości w pokonywaniu wszystkich problemów, które pojawią się na waszej drodze :happy1: Quote
Alicja Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 [quote name='emhokr']i jeszcze pies przedślubny kosmiczny, nie znoszący pozowania :D za dużo się działo, a mi się wydumało utrzymanie go w miejscu :D podłaczyłas do prądu :shock: dzięki za zyczenia :) jak każdy mówi - po nas widac, ze będziemy szczęśliwi :) acz z naszymi charakterkami czasem będzie cieżko ;) choc Tomek jest mniejszą cholerą ode mnie :D takie cholery mają sie najlepiej ;) ..nam stuknie w czerwcu 25 lat razem :roflt: jeszcze się nie pozabijaliśmy;) Quote
emhokr Posted November 1, 2010 Posted November 1, 2010 Słonko boksiowe chrapie sobie smakowicie, bo się wynudził i wymęczył w samochodzie... co prawda bez nas w nim siedział łącznie ok 35 min, ale chyba miał już dośc....a i tak ekspresowo wszystko załatwilismy i jeszcze jeden cmentarz sobie odpuściliśmy dziś - nie wiem, czy pod wielką nekropolią fajnie byłoby go zostawic w aucie...na 15 min na wsi tragedii nie było... teraz podjadł i śpi... o koniu informacji raosnych nie ma, bez zmian... jeszcze ok 2 dni i będziemy wszystko wiedziec... Quote
Kapsel Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Ja też jeżdżę z boksiami na cmentarze, ale trudno mi się pozbyć wtedy nerwowości. Nawet ostatnio wspominaliśmy, że kiedyś jak Kapsel był sam, to przywiązywaliśmy go do bramy cmentarza i lecieliśmy galopem na groby. Wczoraj jak jechaliśmy na jeden cmentarz, zostały same w domu. Zaskoczyli mnie wczoraj młodzi ludzie, którzy sprzedawali znicze... położyli obok swojego stoiska wielki koc, na kocu cudny Berneński pies pasterski, wielka micha z wodą. Od razu ich tak polubiłam, ze gdyby nie miała juz zniczy kupionych, to wszystkie bym od nich wykupiła :smile: Quote
andegawenka Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Kapsel napisał(a): Zaskoczyli mnie wczoraj młodzi ludzie, którzy sprzedawali znicze... położyli obok swojego stoiska wielki koc, na kocu cudny Berneński pies pasterski, wielka micha z wodą. Od razu ich tak polubiłam, ze gdyby nie miała juz zniczy kupionych, to wszystkie bym od nich wykupiła :smile: No i czy my jesteśmy normalni?:shake: Leczyć nas trzeba.......albo i nie:stupid::hmmmm::siara: (w tle foty widzę kocyk mojej Kary:crazyeye::cool3:) Quote
emhokr Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 kocyk dostaliśmy z domku tymczasowego, a widzę, że kolega Biszkopcik bardzo go lubi... zła i bolesna dla mnie wiadomośc... Galino...nie ma... lekarz popełnił błąd (wyczuł podczas pierwszej operacji zator w okrężnicy, ale konia zaszył...), ból się nasilał... dziś zapadła decyzja o drugiej operacji... okazało się, że okrężnica jest martwa, przebita w jednym miejscu (2 dni temu doktor uznał, że do tego zatoru nie ma jak dotrzec...a dziś byłby w stanie! szybko ta medycyna zasuwa! ;/ ) zrobiliśmy wszystko, ok 60 godzin walki... nie daliśmy rady... Quote
Kapsel Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Tak mi przykro :-(:-(:-( Biedactwo, echhh Quote
Alexandra29 Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 [quote name='emhokr']kocyk dostaliśmy z domku tymczasowego, a widzę, że kolega Biszkopcik bardzo go lubi... zła i bolesna dla mnie wiadomośc... Galino...nie ma... lekarz popełnił błąd (wyczuł podczas pierwszej operacji zator w okrężnicy, ale konia zaszył...), ból się nasilał... dziś zapadła decyzja o drugiej operacji... okazało się, że okrężnica jest martwa, przebita w jednym miejscu (2 dni temu doktor uznał, że do tego zatoru nie ma jak dotrzec...a dziś byłby w stanie! szybko ta medycyna zasuwa! ;/ ) zrobiliśmy wszystko, ok 60 godzin walki... nie daliśmy rady... Mi również bardzo przykro:-( Kondolencje ! Quote
Jagoda1 Posted November 2, 2010 Posted November 2, 2010 Życzę Wam, aby każdy dzień przynosił radość bycia ze sobą...:lol: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.