Kapsel Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Właśnie chyba z tego schronu nie zdążyliśmy zabrać boksia strasznie pogryzionego całego we krwi. Dostaliśmy info w czwartek, w piątek była już Ness z mężem po niego... niestety nie zdążyliśmy boksia już nie było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( o jeden dzień za późno, choć była dziewczyna w czwartek która oferowała się wyciągnąć, ale nie miał go gdzie przetrzymać do piątku i nie zdążyliśmy :-(:-(:-( Quote
emhokr Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 czy na schroniska są jakieś dofinansowania? domyślam się, że tak... bo widac niezły biznes dla neiktórych....chrzanic zwierzęta, kasę brac ;/ i weź się, człowieku, nie irytuj ;/ dzięki za fotkowe info, będę pamiętac :) Quote
emhokr Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 HA! kiedy Sasha gardzi jedzeniem? jak zostaje sam na kilka godzin! dziś musiałam byc w stajni i musiałam dojechac autobusem, więc go nei zabrałam...został sam na 5 godz...wróciliśmy, wycieszył się (slady bytności na wyrku ewidentne :D ciepła kołdra była jeszcze ;p ), poszliśmy na spacer, potem pojechaliśmy razem na zakupy i do Warszawy, gdzie ja załatwiałam sprawę, a T z nim był na spacerku...wrócilismy i co? przeprosiny z michą :D wyczuł na moich rękawach kurtki zapach Zuźki rodziców...ojj, szał był :D a Zuzanna grubiutka, aż mi jej szkoda...i mojemu Tatusiowi się nie wytlumaczy, że ona może jeśc mniej..."bo ona patrzy"... człowiek, który miał dwa wystawowe psy tak się dał zakręcic bokserce ;p ładnie ;] Zuza też wyczuła zapach kolegi Biszkopcika i zazdrosci i potrzeby bliskości nie było końca :) za to kot mnie olał...już ja go dopadnę jak będę u rodziców na dłużej ;p Quote
Kapsel Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Sama widzisz, że one nawet bez człowieka to jeść nie będą, choćby z głodu konały :-D a wyczuwają konkurencję na dziesiątej wsi :megagrin: Quote
Mysza2 Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Kapsel napisał(a):Właśnie chyba z tego schronu nie zdążyliśmy zabrać boksia strasznie pogryzionego całego we krwi. Dostaliśmy info w czwartek, w piątek była już Ness z mężem po niego... niestety nie zdążyliśmy boksia już nie było!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!:-(:-(:-(:-(:-(:-(:-( o jeden dzień za późno, choć była dziewczyna w czwartek która oferowała się wyciągnąć, ale nie miał go gdzie przetrzymać do piątku i nie zdążyliśmy :-(:-(:-( Kapselku :(:(:( tak mi przykro :(:( Quote
Kapsel Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Mysza2 napisał(a):Kapselku :(:(:( tak mi przykro :(:( Dziękuję Mysiu, okropna tragedia :shake::-( Saszeńka mam nadzieję nie pogniewa się, że mu wątek zepsułam... ale emocje były straszne :shake: Quote
jostel5 Posted October 24, 2010 Posted October 24, 2010 Bardzo Ci,Kapselku ,współczuję tych strasznych przeżyć :( ....Okropne,straszne...:( Quote
Jagoda1 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Zaglądam do Was, czytam z rozbawieniem kronikę wydarzeń, oby do takich domów trafiały porzucone boksie. Quote
andegawenka Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 [quote name='Jagoda1']Zaglądam do Was, czytam z rozbawieniem kronikę wydarzeń, oby do takich domów trafiały porzucone boksie. zbyt mało takich Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Kapselku, nie psujesz... o takich rzeczach trzeba mówic, bo może tak się innych uwrazliwia... dzięki, Kochane, nie wiem, czy jestesmy domem idealnym...pewnie mógłby byc lepszy, z ogródkiem, otwartymi drzwiami cały czas... jest do czego dążyc... ale chyba nei jest zły, bo psisko jest kochane przez nas, ma ciepło, jest najedzony, wygłaskany, jest gdzie sie wybiegac... staramy się, żeby zawsze z nim ktoś był...wygląda na zadowolonego, odnalazł się u nas i to jest najwazniejsze :) bo przecież pies to członek rodziny... Quote
Alicja Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Jagoda1 napisał(a):Zaglądam do Was, czytam z rozbawieniem kronikę wydarzeń, oby do takich domów trafiały porzucone boksie. oj bardzo by sie chciało ....szkoda ze domków nie można klonowac Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 buu, robaki mamy! tzn Sasha ma ;p już leki czekają na odbiór, dziś odrobaczanko (był odrobaczany, ale widac coś się uchowało, wiedzieliśmy o konieczności powtórki, chcieliśmy poczekac aż dobrze się zaaklimatyzuje i na jedzonko i atmosferę przestawi, ale nie ma na co czekac - jest okazja...dzis robaczęta wypatrzyłam dzielnie, mało ich, ale są...trzymajcie się, robaczyska..dziś będę dokonywac mordu na Was!!!) - czekam na auto i do Mamy jadę, bo załatwiła mi taniej, bo po znajomosci, od naszego weta od Zuźki i Bolka :) mają rabacik, więc zawsze taniej, a leki dobre i sprawdzone :) hihi...to jak go odrobaczę, to dopiero waga ruszy :D Quote
andegawenka Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Był, jeszcze w Lublinie. Pan Jakub zwiózł go do weta swojej suni. Było wszystko na raz, więc może przeciw wściekliźnie też ponownie zaszczepić, no i te badania trzeba powtórzyć... Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 badanka krwi za 2 tyg robimy, już się ugadaliśmy, doktorowa nam w domku u siebie pobierze, żeby nie było stresu lecznicowego... zaszczepię go też sama w domu, po koniach i psach mam zastrzykową wprawę - czy to w mięcho, czy pod skórę, czy w żyłkę... a dziś robale...zginą :( pasożytom mówimy NIE!!! gdzie ta moja tosia?!?!?! (nie ma jak dac samochodowi imię...ale do Toyoty pasuje ;D) odrobaczanie psa, odrobaczanie koni...to i ludziska się załapią na tą, jakże watpliwą, przyjemnośc ;) Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 wróciłam, zaaplikowałam tabsiory na robactwo :) dwie jakoś tam, z bólem wielkim pozwolił sobie w gardełko zaaplikowac, połknął...trzecią przyjął, ale zakamuflował w fafelkach, więc został oszukany rosołową wołowiną "z wkładką" ;] też poszła ;] gińcie, wijce! a jak nei zginiecie - mam drugą porcję ;] choc raczej rady tabletkom nie dacie, Zuza, jak od fabrykanta szczeniąt przyjechała, nie robiła kupy, a same robaczki wydalała...to i ta mała ilośc nie ma szans! :evil_lol: mmmhm, Kochane Cioteczki, głupol zapominalski ze mnie! Zapomniałam się pochwalic, że Sasha... NIE KULEJE! :multi: od kilku dni widzę, że kulawizny nie ma! za to dziś Pan Biszkopcik na hali przeszedł samego siebie... najpierw się wyszalał, zalatwił swoje potrzeby, a potem namierzył swoimi kaprawymi, lekko skośnymi oczętami...przeszkodę... stała sobie, smakowicie, prawie na środku hali...miała z 60 cm... wypruł i ... skoczył. potem zaczęłam z nim się bawic i miał radochę - razem skakaliśmy - skacze z miejsca, z biegu, dobrze się bawił - japa uśmiechnieta, jęzor do ziemi, piana w kącikach pyszczydła, iskra w oczach, szał na całego :) tylko do boksu nie chce wchodzic...wie, że to uziemnienie... ale jeszcze za dużo w nim świra do koni - co prawda chłopakom krzywdy nie zrobi, bo sobie nie pozwolą, ale wolałabym, żeby jemu się nie oberwało... Siwy, póki go nie zaboli, bo Sasheńka nic nie zrobi, olewa natarczywy odgłos paszczy, ale Dziadek, pod siodłem, bo luzem na szczęście nie, ani myśli dziada małego tolerowac! Po prostu ma wspomnienie, kiedy mielismy starcie z psem... jechaliśmy sobie (ok...ja jechałam, koń szedł ;p ) grzecznie, a facet z psem na rowerze popylał...bardziej to wyglądało jak próba utrzymania się na rowerze, a nie jazda z psem, ale nie mnie to oceniac ;) psisko ładne, był to doberman...a jak już Dziadka ( co prawda wtedy nie Dziadka, ale...)zobaczył to wypruł, mając w nosie swojego pana... Pies skoczył na Emhyra...ale źle trafił - Gniady ma charakterek...majtnął pupcią ze dwa razy... pies zwiał, dobrze, że do pana, ale od tego momentu konisko za psami sercem nie jest... Jak z Sashą na hali łaził to nie robiło to na nim wrażenia. Ale pod siodłem - niekoniecznie... No dobry jest KUNDEL :D :crazyeye: Tabletki dostał 40 minut temu! Łapę bym sobie dała obciąc, że połknął! I co? Dostał lekką kolacyjkę "na smak"...i z fafli gdzieś wyleciała...ale że omszała i przesiąknęła zapaszkiem i smaczkiem jedzonka chyba - wciumkał :p nadal je łapczywie, czasem, po najedzeniu się jakby miał odruch wymiotny..dostaje małe porcyjki, wie, że dostanie, ale czasem jak diabeł wciąga pokarm... aha - witaminki, moje drogie, sa niejadalne W KAŻDEJ postaci ;] ale ja uparta jestem...mam wyzwanie! znajdę sposób! ;p T zostawił mi bojowe zadanie - piekę mięsko... Sasha nie wie, co się dzieje i węszy po całej chałupie..wczoraj przy gotowaniu rosolu było to samo...oj, drażnię psa, niedobra :eviltong: :diabloti: a że automatycznie w domu gorąco to pogardził łóżkiem - podłoga przyjacielem... za to, jak wróciłam (został sam, bo w efekcie musiałam podjechac z kumplem po tabletki, T potrzebował tosi, a robocie dziś się dłuzej mu schodzi...jakieś szable tworzą na cito..bo oprócz kaskaderki to zajmuje się produkcją szabel) tradycyjnie odkryłam ślady spania na naszym łożu - ciepła narzuta ;) to najmniejszy problem, tylko mógłby byc amatorem wyrka jak ja siedzę w domu - ostatnio gardzi ;) wchodzi, chyba tylko po to, żeby mi zrobic przyjemnośc.... teraz odbywa toaletę wieczorną i trawi ;) Quote
Alicja Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 kurcze ...ty moze książkę pisz ;) bo ja już jak otwieram waszego temata to zasiadam jak do literatury ;) Poka te szable ;) co do kamuflowania ....Harleyowi w faflach też sie tablety chowały ;) Quote
Kapsel Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Brawo, że kulawizna zniknęła :crazyeye::bigcool::bigcool::bigcool::ylsuper:Jak to zrobiłaś??? Samo mu przeszło, czy ta maść końska pomogła? :evil_lol: Z tego co się orientuję to tabletki na robale muszą być na czczo i nie wolno przez parę godzin żarełka dawać, chyba że masz jakieś inne, po których można jeść :roll: Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 doktor pozwolił karmic, szkoda, że nie wiem, co to, bo bym napisała :( dał mi, jak to doktor, jak zawsze - w torebeczce 6 tabletek, na 2 porcje...jedna wystarczy, ale drugą wzięłam na wszelki wypadek...jutro go zmolestuję co to :] a co Ty dawałaś? kulawiznie chyba maśc końska pomogła :D zawsze mówiłam - jak leczyc, to tylko końskimi lekami ;) czasem, na szybko, leczy mnie..własnie wet koni ;p i działa! :D szabel zdjęc nie mam...JESZCZE ;] ostatnio tworzyli coś do Muzeum, replikę Szczerbca, replikę Włóczni Świętego Maurycego...ciekawa robota, jak nic :) chociaż go nie nudzi, lubi to, co robi, więc nie jest źle :) ja nie wiem..to tylko wrażenie, czy nasz drogi Pies śpi jak narkoman... miny robi przednie...najlepszy jest, jak się wywali na plecki - fafle wiszą, widac ich czerwień, powieki lecą pod wpływem grawitacji, białka oczu na wierzchu...choc Zuzi Rodziców nie pobije ;p Zuzka ma fatalną szczękę, zębiska i jęzor na wierzchu to standart - jak ona się tak uwali i do powyższego opisu dodamy wystający kiełek, zawinięte fafle i języczek na wierzchu...no menelka! :D Quote
Kapsel Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Przeszukałam i książeczki zdrowia i paszporty, nie mam nazwy tych tabletek, ale z tego co pamiętam były trzy bo to od wagi zależy. Kurcze szczepienia wszystkie dziewięć i tak nawet w wieku 12 lat szczepię, a nazwy leku na robale nie ma:mad::mad::mad:Wet zawsze, już tyle lat mówił mi na czczo proszę Pani, na czczo i nie dawać jeść :roll: Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 teraz mam dylemat...z tego, co pamiętam, po jakiś 10 dniach powinno się lek podac raz jeszcze... bo mogą jaja zostac...zafundowac mu za 10 -14 dni raz jeszcze dawkę? Quote
Kapsel Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Z tego co wiem to tak, trzeba powtórzyć i ponownie dać kał do zbadania, czy już wszystko zostało zamordowane :x zadzwoń do weta i się upewnij. Quote
emhokr Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 ok :) tak najbezpieczniej, to i tak zrobię :) od tego jest wet! Quote
Mysza2 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Ja przeszukałam książeczkę mojej suni i na odrobaczenie dostaje Paratex. mój wet też każe dawać na czczo. Dajemy co pół roku. Quote
nombre Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 chyba jedynymi tabletkami ktorych nie trzeba podawac na czczo jest Drontal Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.