Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Awia na razie postanowiła zjeść dwa psy i doszła do wniosku, że wleźć pod konia musi być czymś świetnym..niestety, ja się wydarłam i jeszcze złapałam za obróżkę...innymi słowy - ja się bawic nie umiem ;] zeby ona jescze słuchała jak mówię lub, w przypływie strasznych myśli, wrzeszczę...
czemu chciała zjeść pieski? Z ZAZDROŚCI O MNIE! na Sashę też już raz zawarczała, ale ten jest dużo cwańszy niż się wydaje, spojrzał na nią i dał znać "nie dokazuj, miła, nie dokazuj..." ;) poza tym - komitywa jest. nie miłość, Sasha sie bawić nie chce, woli ze swoim badylem gdzieś iść i go obrabiać w samotności, a nie latać jak nakręcony w kółko :D
żarciem gardzi - makaronik dla piesków w podniebienie strasznie kuje, za to mięsiwo da się idealnie wyżreć ;] kubrak rozpracowała, więc miałam zajęcie pt. "zrób to sam. dziś dzierganie i zszywanie fartucha"
po kolejnym opierdzielu słownym w stylu "Awia, nie skaczemy łapami na blat, żeby sprawdzić, co dziś szef kuchni poleca; Awia, nie skaczemy na klamkę; Awia, nie walimy łapą w drzwi; Awia, nie skaczemy na samochodzik; Awia, nie liżemy Sashy po jego męskości; Awia, nie zdejmujemy ubranka; Awia, nie jedziemy, ja chcę tylko cos z samochodu wyjąć...." i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej - doszłam do wiosku, że jest straszna i stanęła na mojej drodze, żebym przygotowywała sie do wychowania dziecka (staramy się z Mężem :) ) i ćwiczyła cierpliwość, której mi brak ;] w dupsko też dostała, ale nie było wyjścia - musiałam ją z budy Łatka wyciągać, jak za nim tam wpadła... normalnie nie zwraca na niego uwagi...a Łatek otarł się o mnie i jej odbiło! Sashy nie rusza, raz warknęła i dała spokój.

teraz śpi z fochem jak cholera na wyrku ;] skąd foch? bo podła baba, męcząca pieska, nie dość, że zdjęła fartuch i zaczęła go naprawiać (to po co sie Awia trudziła? ;p) to jeszcze obejrzała brzuszek i popsikała cholernym zielonym antybiotykiem (do tego dla koni!!! ) brzusio, na wszelki wypadek....nie dała się po cycusiach wylizać i znowu zakuła w kaftam bzpieczeństwa... też bym się nie odzywała :p aaa - no i podle karmi, to najważniejsze! mięsko makaronem kalać, brr! tego się nie wybacza!!! shame on you, mrs Evellyn! ;)

Posted

ciekawi mnie jej historia :) bo sama nie wiem, czy ona była kochana czy po prostu traktowana jak śmieć... bo z jednej strony wychowana, wie, do czego są sprzęty domowe i samochód, a z drugiej na smyczy wariatka, nie zna komend, olewa człowieka jak się do niej woła, nawet łba nie odwraca...

zazdrośnica straszna! jest słodka ale czasem strasznie testuje cierpliwość ;) jeszcze 4 dni i szwy do zdjęcia, fartuch do śmieci...zmasakrowała go popisowo ;]

dziś wrzucę fotki z wczoraj, ale po południu, jak wrócę i o ile net będzie działał ;]

Posted

Też mnie ciekawi jej historia.... Wiesz, jakoś nie wydaje mi się, żeby była jak śmieć traktowana, to jej upodobanie do samochodów, musiała jeździć, jak członek rodziny. Nadstawia się w specyficzny sposób do pieszczot, nie jest ani wylękniona ani wycofana, myślę, że poza eksploatowaniem jej to źle nie miała.....

Posted

też tak mi się zdaje...to czemu skończyła jak skończyła...ucieczka? to co, nie szukali jej? za duzo domysłów,nie ma to sensu :) ważne, że jest i żyje, ma się dobrze :) dziś doktor mi przyjechał konia obejrzeć, popatrzył na brzuszek naszej dziewczynki i już ma zdjęte szwy! swoją drogą nie polecam w Warszawie na Bemowie kliniki całodobowej... tak dziwnie i bezsensownie, po chińsku założonych szwów ani ja, ani doktor, ani mój Mąż jeszcze nie widzieliśmy... do tego krzywo ją zeszyli! partacze...i jak ona teraz wygląda?! blizna po skosie?! WSTYD!!!:diabloti: jaka ona była grzeczna przy tym zdejmowaniu szwów...jak mi Mamusia ściagała 4 z brody (od konika dostałam :p ) to zajęło jej to całą połowę meczu :D a Awiator nic!!! Sasha musi się tego od niej nauczyć, wet-killer :p

sunia lata z Rudym, który łaskawie pozwala się czasami polizać po buziolku, przy czym o ile on woli siedzieć na dworku, o tyle ona, jak nie chodzę po dworzu, łazi za mną do domu. pod konia włazi popisowo, na szczęście pod moje, które uważają...koza z Awią ma konflikt, ale myślę, że skoro Rudy Rydz ułożył z nią stosunki, to Awii też się uda ;)

fartuch porozwalała maxymalnie, za to zakułam ją w futerał zrobiony z mojej koszulki :D od jutra już będzie chodziła tylko w swoim fiuterku ;)

Sashka się szybko uczy... koleżanka go nauczyła otwierania drzwi... co prawda nie robi tego tak, jak ona, ale pierwsze próby zwieńczone sukcesem ma za sobą...

za badylami razem biegają :) potem jęzory do ziemi, ale walka o badyl - kto pierwszy ten lepszy - trwa :) uklejone, usyfione, śmierdzące "wiatrem", nażarte, wybiegane - co one jeszcze mogą chcieć??

net wciąż transferu nie odzyskał, więc zdjęcia na razie odpadają...coś na facebooka wrzucę :)

Rydz

Posted

dopiero net znajomego odzyskał transfer :D mój laptopik nadal w naprawie, niestety :(

wczoraj Sasha bardzo nieśmiało...zapraszał Awię do zabawy!!! cudownie wyglądały z jednym wspólnym badylem w pyskach! niestety, aparat został w domu, w końcu muszę mu akmulatorki naładować, bo zrobiłam 1 zdjęcie i zdychał :)

fotk postaram się dziś wrzucić :)

Posted

nie do końca mogę się zawsze zalogować, póki nie mam swojego laptopa wygląda to jak wygląda...
nowych zdjęć też nie ma, są ze świątecznego czwartku - nowe zrobię w tym tygodniu jak nic :)

co się u nas dzieje... Awia i Sasha znajdują wspólny język perfekcyjnie. trudno to nazwać ogromną miłością, ale są bliżej siebie :) zdaża się spać razem, są przesłodkie, kiedy wylizują sobie na wzajem fafelki, acz czasami zdaża się, że warkną na siebie.

Awia strasznie niewychowana ale powoli zaczyna się uczyć :) niestety, samochody terroryzuje masakrycznie, co zobaczy autko otwarte na podwórku w stajni - to pierwsza jest w nim, a wyciągnąć ją z niego łatwo nie jest ;]

Poza tym jest przekochana. na żarcie się nadal rzuca, jest straznie zazdrosna o inne psy poza Rudym, ma kupę energii, zachowuje się jak młody psiak.
Tworzą się jej nadziąślaki, ale na razie są małe i doktor jeszcze nie chce ich usuwać. Dziwne brodawki są pod obserwacją.
Przytyła troszeczkę, widać i czuć.

Rudy do wszystkiego podchodzi z rezerwą, nie umie zrozumieć głupot Awii. Wydaje się dużo dojrzalszy przy niej. NIestety, przy kiju, nawet jak ma ochotę się pobawić, przegrywa z panienką, która jest....szybsza! Sasha to paker i atleta, Awia to szczuplutka sprinterka. Ale jak już bawią się ze mną, to Sasha nie koniecznie widzi Awię obok i obstawia mnie lub mojego Męża :)

foty swiątecznoczwartkowe, Awiator jeszcze w fartuchu (który elegancko porwała..potem łaziła w mojej koszulce a la fartuszek... na szczęście zdjęć nie ma, bo to się do publikacji nie nadaje :D ze mnie taki krawiec jak z Pudzianowskiego tancerz ;p )




Posted







teraz Awia ma fajny brzuszek, ładnie się podciągnął. oczywiście sutki dalej są ogromne, ale szczeniaki jej nie grożą, więc w porządku ;) sporo biega, więc jeszcze troszkę się zmieni, zobaczymy czy będziemy robić plastykę brzucha, ale raczej nie.

Posted

http://i202.photobucket.com/albums/aa125/evellyn84/koniki006.jpg
Jak dobrze zobaczyć Awiatorkę taką szczęśliwą, z własnym człowiekiem, biegającą, dzięki, Emhokr :calus:!

Jej miłość do samochodów jest przeogromna :evil_lol:, do mojego samochodu próbowała sobie sama otworzyć drzwi, a jak Krzysztof szykował tylne siedzenie dla niej to dosłownie nie mogłam jej utrzymać, tak już chciała wsiadać!

Emhokr, a koni się nie boi?

Posted

wyro je interesuje tylko w stajni o dziwo...
w domu wiedzą, że mają swoje wyrka, a w stajni - to nie problem kogoś z wyra wyprosić albo objąć w swoje posiadanie łóżeczko :D


ja tu stoję! to jest autko! JEDZIEMY?!?!?!?!?!?!?!?!



Posted

koni się niestety nie boi i nie czuje nawet respektu...konie niby spokojne, ale może jakiś ją niechcący uszkodzić...dlatego chrypnę opierniczając dziewczynkę ;]

ugotowałam mega gar ryżu z kurakiem, na jeden dzień starczy ;] dziś pada, więc póki co na konie nie wsiądę, a psy wychodzą z domu z ogromnym obrzydzeniem ;] wpakwały sie każde na inne wyro i chrapią ;]
swoją drogą...ciekawie musi być w nocy w naszym mieszkanku ;] dwa psy chrapią, Mąż chrapie, ja podobno też... ;p acz to jak zmęczona jestem i jak zatoki dają czadu ;] nie chcę wiedzieć, co myślą sąsiedzi :D

Aniu, doszły mms'y??!!

Posted

Nie :placz::placz:, jestem w Niemczech i odkąd Era zamieniła się na T-Mobile są problemy z mms, ani nie mogę wysłać ani odebrać jak jestem za granicą, mimo, że w ustawieniach mam wszystko ok. Dlatego tak niesamowicie cieszę się na zdjęcia tutaj....

EDIT:

Natchnęłaś mnie, zadzwoniłam do operatora i DOSZŁY :loveu::multi:!!! Awiatorek :loveu:

Posted

Awiatorek przedwczorajszy, bez szwów, bez fartuszków i z kijaszkiem! żywe srebro, jej i Sashy zdjęcia dobrego jak się bawią zrobić się nie da, zwłaszcza, że jak je chcę zainteresować to od razy lecą do mnie :D

a pewnie, że zatroskany ;] też został poinformowany, że nie zawsze, jak otwieram samochód to oznacza zaproszenie do środka..palenie głupa i robienie z siebie sieroty idzie mu perfekcyjnie ;]

Posted

oba psiska uwielbiają jeździć :) o ile Sasha siada i ogląda widoki albo śpi, to Awia ma pomysły pakowania się do przodu albo wieszania łba o zapięte pasy... ale w sumie nie jest problematyczna :)

strzeżcie się strasznej Awii! ma badylek i nie zawaha się go użyć!!! :)


a Sasha się poczochra po ziemi grzbietem i wystawi brzusio do głaskania!!


mhm...pada ;] jest 19:13... próba wywabienia Rudego na mokry dwór jest skazana na niepowodzenie... spojrzał na mnie z miną skrzywdzonego psa...Awia wyleciała kogoś oszczekać, a Sasha podniósł tylko oko i ani myślał wstać z wyra ;] niestety, został na dwór wyproszony, ulżył pęcherzowi, spojrzał z dezaprobatą na jednego z moich koni (kretyn - pomyślał Sasha - sterczy na dworzu i moknie, a ma otwartą stajnię, gdzie może w każdej chwili wejść..ale nie - stoi..z własnej woli...) i w tempie Pendolino poleciał do domku ;] zajął miejsce strategiczne, żebym przypadkiem go nie zawołała znowu na dwór ;]

wierszyk dla bokseromaniaków (znaleziony na str SOS Bokserom)

Ludwik Jerzy Kern

Mieliśmy młode.
Cztery.
Coś dla Sztamma,
Same boksery.
Po tacie i po mamie
Przejęły całą urodę -
Daję słowo, nie kłamię,
Mieliśmy młode...

Mieliśmy dywan.
Perski.
I to był ten ring
Bokserski.
Dziś moja żona święta.
Swą rudą głową kiwa:
- Mieliśmy dywan, pamiętasz?
Mieliśmy dywan...

Mieliśmy fotel.
Ze skóry.
W sam raz, by próbować
Pazury.
Teraz jego wspomnienie
Powoduję tęsknotę.
- Kiedyś - mówimy z drżeniem -
Mieliśmy fotel...

Mieliśmy parkiet.
Gładki.
Zasiusiały go nam
Gagatki.
Dziś żona, patrząc na plamy,
Klnie całkiem jak jaka markiet -
A potem oboje łkamy:
- Mieliśmy parkiet...

No nic, było nie było,
Nie wolno rąk opuszczać.
Fotel się wyrzuciło,
Parkiet się czymś tam natłuszcza,
Psiaki poszły do innych,
Im teraz robią szkodę -
A my ze smutkiem mruczymy:
- Mieliśmy mieliśmy młode...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...