Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

troszkę się denerwuję, ale będzie dobrze :) poznanie się nastąpi na dużym terenie na placu, niech się ze sobą oswoją.
a teraz ide cwaniaka poszukać, bo się znowu zakamuflował w sianie. siada sobie na kupeczce i obserwuje wszystko i wszystkich... tak się potrafi, Kameleon jeden, zlać z tłem, że latam wystraszona, a on siedzi i tylko uszami strzyże :D

oho ;] przylazł sam, bo micha zapachniała ;]
ja tylko się zastanawiam, jak dam radę finansowo... Sasha je ilości ogromne, konie nie mniej, ale na szczęście jakoś tak jest, że jak mi się rezerwy kończą, to dosłownie nie wiem skąd coś nadprogramowego wpada :D i bardzo mi to pasuje :)

muszę zakupić jeszcze szeleczki dla Awii...niby zadeklarowałam sie jako DT...ale coś mi się wydaje, że to jednak DS zostanie ;] jest niemłoda, po co jej kolejne przeprowadzki.... teraz tylko żałuję, że kupiłam fiata punto 3-drzwiowego, a nie coś większego :(

Posted

wykrywka napisał(a):
Wyobrażam sobie ... , nie :shake:, chyba jednak nie jestem w stanie wyobrazić sobie, co czujesz oczekując na przyjazd Awii.


...ja wiem, nerwy,nerwy i jeszcze raz nerwy:roll:

Posted

emhokr napisał(a):
Awia powoli rusza!
bad news...chyba jest w ciąży...jutro wet i sterylizacja aborcyjna jeśli faktycznie są tam maluszki :(



bosh ...ale masz nerwowy czas ...:(

Posted

nawet nie było nerwów :) gorsze były, jak czekaliśmy na ustalenie dnia jej przyjazdu... siedziała bidulka w schronie, to było najbardziej przykre...

ale od wczoraj, od 20.20 mniej więcej....AWIA JEST JUŻ U NAS i mój Mąż twardo powiedział, że Niunia zostaje!!! :) Na stałe :D

Początki znajomości z Sashą najlepsze nie były. Rudy dostał ochrzan, bo postanowił ją zjeść. Po opierdzielu foch nie znał granic. Patrzył na nią spod oka i wcale nie uważał, że dziewczynka jest tu potrzebna. W nocy Awia spała w jednym pokoju, Rydz w drugim. Żeby mu nie było przykro jest faworyzowany. Awii faworyzowac nie trzeba - sama się wprasza i doprasza czułości :)

zwiedziła wszelkie kąty na terenie gospodarstwa w stajni, teraz z Rydzem śpią na jednym łóżku w domu w stajni :)

dziś o 17 doktor. Sashce trzeba zrobić znowu porządek z łapką, bo poprawa jest, ale matoł nic, tylko chce latać i ją przeciąża... zamknę i na serio będę wiązać do czegokolwiek ;p a Awię trzeba obejrzeć, sprawdzić ten brzuszek, podjąć ciężką decyzję o aborcji, bo dla mnie, dla Rydza i każdego, kto ją widział - jest w ciąży...jest chuda, ma fatalnie skopiowane przez jakiegoś idiotę uszy, jest delikatna, kocha samochody, pilnuje się, acz nie reaguje jeszcze na imię, jest piękna w swojej brzydocie, którą jej zafundowali ludzie. a jednocześnie jest bardzo towarzyska, ufa ludziom..i to boli, to jest niesprawiedliwe... zrobili z niej inkubator... pozbyli się... a ona i tak wierzy...


dwa cielaki :D

dopoję konie, wywalę je na padok i wrzucę więcej zdjęć :)

Posted

a co zrobić... jej już chyba starczy zmian w życiu...czas na stabilizację... jeszcze trochę bólu pooperacyjnego na nią czeka, ale to dla jego dobra...

za to wie doskonale, do czego służy wyro :D

mieliśmy mały sparing przy misce - zaatakowała Sashę, a dostali jeść w dwóch oddalonych od siebie nieźle miejscach. Sasha już nie pochłania zarcia jak odkurzacz, wie, że zawsze jest pełna micha, teraz stał się psem dystyngowanym, czego o Awii nie można powiedzieć. dziwi mnie, że nie połknęła miski... wciągnęła i poszła odgonić Rudego, który się najeżył, ale stał jak pierdoła - i dobrze, afer nie potrzebuję. z Awijskim apetytem są te plusy, że może mi teraz sucha karma zejdzie ;] bo Jego Hrabiowska Mość nie będzie sobie kaleczył podniebienia o chrupki, które kiedyś zajadał z ogromnym smakiem ;]

psy odnoszą się do siebie z rezerwą, nie mają ogromnej potrzeby integracji. co ważne - Sasha się zupełnie otworzył, nie ma smutasowego oblicza, nie ma fochów, jest normalny :) wie, a jak nie wie, to ma przebłyski, że w jego zyciu wiele się nie zmieni :)

Awia na konie uwagi nie zwraca, koza jej też nie interesuje :)
jeszcze trochę, a będzie jak Sasha zaganiała konie, jak zbieramy się na wyjazd i pakujemy towarzystwo do przyczepki :)

w sobotę jedziemy na 3 konie na wyjazd 100km od domu... chyba jednak pojadę moim samochodem, a nie ciężarówką...wszak teraz dwójeczka będzie jeździć :D

nie tylko wygląd zewętrzny jest znacznikiem rasy suni ;] śpi jak pokrętło (acz przy Rudym jest jak dziecko z 1 klasy podstawówki w porównaniu z dr hab ;) ), w samochodzie siedzi przytulona do fotela, a łepetynę kładzie na oparciu i patrzy przez tylną szybę....i...hmm...tak samo pierdzi...aż dziś Biszkopt wyszedł oburzony na jej chamskie zachowanie (znalazł się cwaniak ;p )

kumpel dał Sashy ksywę Saszetka...na Awię zaś mówią Awiator... porąbało mi znajomych...płci nie rozróżniają?? ;p

swoją drogą, jak to się człowiek przyzwyczaja... na spacerku na smyczy Awia niuchała wszystko...a ja czekałam, aż podniesie nogę i podleje coś ;D w domu rodzinnym zawsze były sunie...był pan pies jamnik 3 lata, znajda, który potem zwiał i go nie znaleźliśmy, staruszek zakapior... najpierw ciężko mi szło przyzwyczajenie się do zachowań spacerowych Sashy...a teraz zgłupiałam na spacerku z sunią :D

Posted







a ja, durna baba, przeglądam sobie stronkę SOS Bokserów, czytam o Soni...muzyka z laptopa leci, Polska Madonna Maryli Rodowicz...i się rozbeczałam..ale to fajne, pozytywne łzy :)

Posted

Avia na stole operacyjnym!!!! Długo ziała i krwawiła, a nie rodziła, Emhokr pojechała do weta, okazało się, że ma trzy ogromne martwe płody, brak skurczów, nie dałaby rady ich usunąć.

Cesarka ze sterylizacją.

Emhokr, jak to dobrze, że do Was trafiła!!!!!! Gdyby ta akcja zaczęła się w schronie, w nocy, to by odeszła!!!!!!!!!!!!!

Posted

[quote name='Nevi']Mam info od ani z poznania, że boksia rodzi... Czekam na dalsze wiadomości... Kurcze, ale bajzel. Trzymaj się mała!

Szok :eek2: , rozczulam się oglądając zdjęcia, śliczna boksia, tylko te cycuchy takie strasznie wyciągnięte, Sasza wspaniały jak zwykle a tu ... taka wiadomość :shake:

Posted

dostaję szału, bo czekam na zakończenie operacji...

Awia około 12 zaczęła przeciekać...dodatkowo ziała od jakiegoś czasu..po rozmowie z wetem, który do nas jechał, nie czekaliśmy na niego - sunia w auto, do kliniki. 3 martwe maluszki w niej. od razu na stół, cesarka i sterylka. macica nie pracuje, brak skurczów...poza tym wszystko pokazywało, że akcja porodowa trwa...w macicy bagno...ale rokowania bardzo pozytywne i tego się z Tomkiem łapiemy jak się da najmocniej...

Awiatorek u weta przewspaniała (Sasha mógłby się od niego uczyć ;] ), spokojna, delikatna, zero pokazywania zębów, zero złości, nawet pomagała...jest w bardzo dobrych rękach

poza tym - waży 29kg, jest w dobrej formie, acz za chuda, serducho w porządku. postaram się umówić na odbiór jej na niedzielę lub poniedziałek - ja będę się czuła spokojniejsza, kiedy będzie pod okiem weta. ale zobaczymy, co mi w klinice powiedzą. czekam na zakończenie operacji i gnamy do kliniki z Mężem .... szału dostaję z nerwów... i jeszcze mam rozwalonego laptopa, więc jestem sporadycznie ;/

dzięki że jesteście, trzymacie kciuki za nią... myślę, że ona wie i czuje... gdyby nie było tam ze mną Tomka, to bym się pewnie trzymała, a tak... mam mokre oczy...i kupę złości w sobie... dorwałabym tego ciula, co jej fundował porody co chwilę... i niech pozostanie moją słodką tajemnicą, co bym mu zrobiła... wg pani doktor już w poprzedniej ciąży było z nią nieciekawie, Awia jest wyeksploatowana do granic możliwości ;/

Posted

No i pewnie "pan" miał dosyć suni, z której już nic nie będzie i wywalił :angryy::angryy:!!!

Emhokr, nawet nie wiesz jaka jestem Ci wdzięczna za to, że jak zadzwoniłam z info, że Awia jest w ciąży to nie odesłałaś nas w diabły :)!

Posted

Emhokr napisała!

Awia powoli się budzi, w macicy miała jeden wielki syf po poprzednich porodach :angryy:, wszystko zostało usunięte. Zostanie w klinice do niedzieli albo poniedziałku, zależy jak będzie się czuła. Jutro Emhokr ją odwiedzi. Ma silny organizm (Awia). A Emhokr silne nerwy :evil_lol:.

Kochani, koszt operacji to 600zł, dojdzie jeszcze pobyt w klinice.

Posted

dorwałąm komputer ;)

Awiatorkę widziałam jak się wybudzała, dostała swój kocyk, leżała pod kroplówką...nabrała linii po tej operacji... Jak Ania napisała - w środku było gorzej niż masakrycznie. Awia miała rozwarcie na niemal całą dłoń, ale macica nie pracowała. Nie było skurczów. Gdyby się nawet udało skurcze wywołać, to trzebaby czyścić jej wszystko w środku, a potem i tak zrobić sterylkę...bez sensu..chyba i lepiej, szczęście w nieszczęściu, że tak sie stało... Mamy to już z głowy, Niunia rozpoczyna okres ozdrowieńczy i ani się obejrzymy, jak z Rudym będzie zasuwać, obszczekiwać kogo się da, grzać się na słonku :) Już chcę ją mieć w domu!!! Boję się troszkę czy damy radę z opieką nad nią po tej operacji, przy poprzedniej suni, jeszcze u Rodziców, gdzie miała usuwane kamienie z pęcherza (dokładnie było ich 263), głównie Rodzice się nią zajmowali...ale damy z Tomkiem radę, zawsze jest opcja hot - line z doktorem :D

czy ja mam silne nerwy...hmm...gdybym w lecznicy była sama, a nie z Mężem, to jak nic byłabym twarda...popłakałabym sobie w samochodzie....a tak się rozkleiłam przy badaniu Awii... zeszły ze mnie nerwy, strach...i jej ból, przecież ona się męczyła... od zauważenia neipokojących objawów do operacji minęły 2, może 3 godziny. pluję sobie w brodę, że nie zabrałam jej wcześniej, oszczędziłabym jej bólu ;/ najważniejsze teraz to jej szybkie dojście do siebie :) Sunia ma silny organizm..poza tym ja nie jestem pewna, czy aby na pewno ona ma 9 lat... ząbki ma całkiem niezłe, owszem, pyszczydło siwe, ale zachowanie młode, nawet z buziaka nie specjalnie śmierdzi (wątrobowy Sasha ma oddech powalający) ma sporo brodawek, sa pod obserwacją. Zuzanna Rodziców (swoją drogą, Awiator do Zuzi jest szalenie podobna) ma lat 8 i siwa nie jest, szalona, ruchliwa...jedyne co ma, to nadziąślaki, z usunięciem których doktor chce sie jeszcze wstrzymać, bo wielkie nie są i nie przeszkadzają jej.

Jutro do niej pojadę po południu, rano zadzwonię, niestety, nie mogę być wcześniej, bo mam wyjazd z końmi i nie dam rady odwołać ;/;/;/ Położę całą imprezę, kiedy koni nie zawieziemy, a to dłuższa współpraca...szlag mnie trafi... może mi się uda rano pojechać, ale nie mam pewności :( ja bym już ją zabrała, ale mi się jutro nie uda...jeszcze mi jej nie dadzą....jak sobie myslę, co ona tam teraz biedna przeżywa, to mnie nosi...

idę odtajeć w wannie, bo nie wytrzymuję już...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...