Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ale nie umiem ich zmniejszyc :( klikam w pomniejszone, a i tak wychodza po swojemu :(

ostatnie dwa na dziś..naucze się zmniejszac, obiecuję!!! uwielbiam robic foty... konie, psy i koty... i mam zajecie na cały dzień :D


Posted

pan pies do tarzania się jest pierwszy!!! :) wydrapac się na glebie po grzbiecie - bezcenne :) tylko on nie zna konsekwencji - kąpiel... a teraz lezy na czapraku z baranka i odpoczywa :)

Posted

ja go nagram :D chrapie jak czołg :D wybiegał się, wyszałał, o dziwo BAWIŁ SIĘ Z PSAMI!!! to mnie cieszy najbardziej :) przyjechał nasz pan doktor, robimy badania i, jesli wszystko będzie w porządku (omdlenie się nie powtórzyło), kastracja. konie przebadane, zalecenia zrealizowane, Sasha przeżył traumę i jest zaszczepiony na wściekliznę :)








z koleżanką :)

Posted

marta0731 napisał(a):
Moim skromnym ;) zdaniem pięknie wygląda, wcale nie trzeba go tuczyć :D

Tuczenie wręcz niewskazane :evil_lol:. Sasza jest pięknie zbudowany, do tego taki skoczny, foty wspaniałe, prawdziwa uczta dla oczu.

Posted

Rudy poszalał znowu pół dnia...z Parabelką, kundelką znajdą, która jest wierną kopią Wewióra z Epoki Lodowcowej, szaleje równo... Parabelka go zaakceptowała i nie krzyczy... teraz razem biegają i paskuda mała pokazuje Sashy tajemne przejścia... cóż... ona przejdzie... niestety, Rydz nie ;] i tu zaczyna się płacz... dziewucha szaleje poza granicami gospodarstwa, a on płacze i skamle za nią :p

Spadł deszcz..przed wyjazdem do domu wypuściłam Arystokratę na chwilę... niestety - wyszedł, ale z wielkim oburzeniem... jakim prawem, nie dośc, że ubranego w szelki, to go wywabiam na podwórko...

w samochodzie tradycyjnie złapal komarka... jutro też jest dzień :) moja firma ma tam pracownię i spędzamy tam każdy dzień, tam też są moje konie, więc Sasheńka ma więcej swobody, niż myślał :) lepiej niż w poprzedniej stajni, kiedy biegał luzem głównie po hali i na jazdy musiał byc zamknięty... teraz jak ja wsiadam, to on pilnuje swojego - w jego mniemaniu - podwórka i każdego człowieka, który zostaje na terenie, a że jest ulubieńcem, to korzysta jak może... wyprasza z łóżek, robi z siebie sierotę, która jest nie karmiona i musi dostac choc kąsek, by jakkolwiek przeżyc (żebraninę ma opanowaną do perfekcji), rozkazuje (bo to nie jest sugestia lub prośba :eviltong: ) go wypuścic, żąda miziania... wspaniale jest go widziec szczęśliwego :)

mi się wydaje szczupły..ja na prawdę widzę żebra! chociaż...u mojego starszego konia też je widziałam... potem się okazało, ze to były wałeczki sadełka :D

Posted

Dziękuję w imieniu Sashy :) Myslę, że jest szczęśliwy (acz nie w tej chwili...uziemniony w domu, stajnia dopiero po południu, ja mam kupę firmowej roboty na komputerze) i ma dobrze. Zaczyna się dogadywac z psami, zaczął się słuchac i nas pilnowac (co prawda próby wydostania się za ogrodzenie podejmuje nadal...dwa razy mu sie udało, dziur już nie ma, a jak są, to po mikroParabelce, gdzie Sasha może nos włożyc... nie więcej... dwa razy na zawołanie od razu przyleciał... juz go nie fascynuje otwarta brama czy furtka, jest zainteresowanie, ale wie, że jego miejsce jest w obrębie podwórka - inaczej banicja, do chałupki), jest zupełnie innym psem niż na samym początku. Tylko czasem sobie myślę... Sasha, opowiedz mi, jak wyglądało Twoje życie... bo to w sumie ładny pies. Ma dobry ruch, budowę (poza skośnymi oczkami ;p )... uciekł? Został wyrzucony? A problemy z krtanią, a blizna po sznurku na szyi? Blizny na ciele? ech... kto wie... może kiedyś się dowiem... o moim pierwszym koniu, Emhyrku vel Dziadku, też nic nie myślałam, że się dowiem... a stało się inaczej... może los mi podrzuci coś takiego, że poznam historię Rudego Rydza... :)

Won z tymi refleksjami :)

Rosomak ma olbrzymie uczulenie na szelki ;] Pierwsze, co robi, jak w nich chodzi to próba zdjęcia ich o wszysko, co się da... samochód, deski, drewno, siodło... objawem towarzyszącym jest ogromny świąd... po zdjęciu szelek następuje szał tarzania, a po nim cudowne ozdrowienie! Wspominałam już, że woda najbardziej smakuje wypita od konia? Wspominałam. Wczoraj najadł się w domu, wybiegł na podwórko i do wody koni... Niby nic w tym dziwnego, ale woda w misce Sashy stała obok michy z jedzonkiem....

kozy upolowac nadal nie idzie, zrobiła się cwana - już nei walczy, a wskakuje do swojego boksu... Sasha siada przed boksem i płacze tak rozdzierająco, ze kamien by się wzruszył... Biedny nie wie, że my jesteśmy nieczuli na tą wystudiowaną grę aktorską i już znamy ten numer. Szkoda kozy ;] Sashy mniej w tym przypadku, ma kupę innych zajęc, nie musi polowac ;)

Czas na kolejny spacerek dzisiaj :) Jakoś ok 14-15 ruszymy do stajni, więc teraz spacerek starczy do końca dnia, bo potem już wolna amerykanka

Posted

Rozumiem, że ciekawa jesteś przeszłości Saszy, ale gdy piszesz o bliznach na ciele, to myślę, że Rudy rydz nie chciałby wracać do wspomnień i wierzę, że zapomniał już wszystko co było złe. Jest piękny i widać, że szczęśliwy a te jego skośne oczka sprawiają wrażenie ciągłego zdziwienia, niedowierzania, jego spojrzenie pozbawione jest smutku. Boksery a w szczególności te z problemem z trzecią powieką maja taki groźny i jednocześnie smutny wyraz 'twarzy". Rudy rydz jest uroczo filuterny :evil_lol:.

Posted

ja się boję, żeby mi nie schudł, nie lubię żeber u zwierzaków... ale niech trzyma taką wagę :)

na osiedlu moich Rodziców jest bokser ważący 42 KG!!! i nie jest zapasiony, jest ogromny... Sashka to zwierz z tych mniejszych. Ale i tak jeden z najpiękniejszych :P

Teraz szaleje w stajni z córką znajomego...12-latka nie odpuszcza, a Sasha zasypia na siedząco...i pierdzi ;) Zaprosiłam go na dwór, na co stwierdził, że wieje, zrobi na szybko i do domu... w maju będzie miał bojowy wyjazd...jedzie z nami na rekonstrukcję bitwy pod Racławicami :D będzie miał radochę nie z tej ziemi, bo on uwielbia takie imprezy :) i tak sobie myślę...a jakby wziąc puszkę SOS Bokserom, obok postawic zdjęcie Sashy z dnia, kiedy został znaleziony i po zmianie, to może by się cos udało uzbierac? żywy eksponat obok ze mną by kwestował... muszę zapytac Germaine czy to by wyszło! Puszkę zalakowaną, żeby pół grosza nawet nie wypadło i na boksie!!!

Posted

Sasha wczoraj brał czynny udział w treningu z bagnetami i szablami chłopaków z pułku... latał za każdym, falowały fafelki i uszy... radochę miał nie z tej ziemi...na koniec, niestety, obraził się na mnie, bo nie dośc, że wyjechałam na koniu w teren z przyjaciółką i klientem, a potem jeszcze zajęłam się koniem... więc Rudy znowu ochrypł :) tak szczekał, tak był zazdrosny, że uszy mi odpadły, a jak skończyłam z końmi, to Biszkopt nie dał mi zrobic kroku, bo odkrył przyplyw miłości do mnie ;p on w domu,w bloku jest smutny... dla psa jednak najważniejsza jest nieograniczona swoboda! dlatego tak się cieszę ze zmiany stajni i pracowni/siedziby mojej firmy, bo Sasha jest wybiegany na maxa... no i chodzenie bez smyczy jest jego największą przyjemnością...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...