maciaszek Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 [quote name='Mikasu'][B] Jutro idę odwiedzić psiaka, już minął prawie miesiąc od mojej ostatniej wizyty. :) ale wkońcu tam idę. Okaże się, czy nadal ma tę ranę i czy jeszcze go boli. I co? Jakie wieści? Quote
danielka92 Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 Właśnie trafiłam na ten wątek i myślę, że w miarę możliwości też będę mogła ewentualnie pomóc :) Pozdrawiam :) Quote
Mysia_ Posted October 11, 2010 Posted October 11, 2010 Mikasu koniecznie daj znac jak tam piesek? Jak on w ogóle ma na imię :oops: Quote
protzlav Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Jak się wkurzę to podam tu oficjalnie dane znaczy imię i nazwisko, profil na nk oraz nr GG do mikasu :) ... może WY, cioteczki kochane, jakoś na Nią wpłyniecie ... by nie zostawiała tego psiaka bez pomocy ... ręce mi już opadają ... <D.> Quote
maciaszek Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Protzlav, ale jak mikasu sama nie chce pomóc (a na to powoli wychodzi) to nikt jej do tego nie zmusi. Poza tym taka wymuszana pomoc i tak na ogół nie kończy się dobrze... Quote
protzlav Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Masz rację, maciaszku .... mikasu to... hmm ... specyficzna osoba ... ok, więc ja umywam ręce ... nic na siłę ... <D.> Quote
maciaszek Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Szkoda psa, ale skoro osoba będąca najbliżej nie chce mu pomóc, to co my możemy zdziałać... Szkoda, że mikasu zainteresowała tematem ludzi, ludzi którzy chcieli pomóc, a teraz odwróciła się do wszystkich pewną częścią ciała. Ale to tylko świadczy o niej. Mam wrażenie, że ona sama pomocy potrzebuje, ale to nie rozważania na to miejsce i ten czas. Chciała pomóc psu, przynajmniej sprawiała wrażenie, że chce pomóc, szukała tej pomocy, a teraz wszystkich ignoruje, temat nie istnieje? Jakieś potrzepane to wszystko. Ja też już chyba odpuszczam... Quote
danielka92 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 A może ten problem był trochę wyolbrzymiony i krótkotrwały? Może teraz znów wszystko wróciło do normy i dlatego nic nie pisze już w tym temacie? Quote
maciaszek Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Być może i mam nadzieję, że tak właśnie jest. Ale jeśli angażuje się tyle osób w pomoc, oczekuje od nich tej pomocy to chyba wypadałoby przyjść i napisać, choćby jednym zdaniem, że wszystko jest już ok. Quote
irenaka Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Jak ktoś jest na miejscu, to szczerze pisząc, chciałabym aby to sprawdził. Nic na siłę, to fakt, ale jak się coś złego z psem dzieje, to spałabym spokojniej, że dogo pomogło a nie odwróciło się plecami. Psu trzeba pomóc, nawet jeżeli ludzie w naszych oczach zawalają. Quote
maciaszek Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Irenaka, masz rację, tylko jak sprawdzić cokolwiek jak nawet nie wiemy gdzie się udać, z kim rozmawiać? Sama zainteresowana zniknęła, milczy... Quote
maciaszek Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 No i słuszne okazały się me podejrzenia. Zostaliśmy zrobieni w bambuko. Na wszelki wypadek zacytuję wpisy niejakiej Mikasu, gdyby tak miały nagle zniknąć... ;). [quote name='Mikasu']Pewien człowiek mawiał: " Prawdziwą wartość danej rzeczy doceniamy dopiero po jej utracie." Kiedy już wszystko było jasne, i ostatnie chwile pożegnania oznaczały brak powrotu do tego co było, wiedziałam, że na pewno nie powrócę. Zostawiając bliską osobę, która była bliską memu sercu, matkę, która okazała się nie spełniać swoich matczynych obowiązków, zostawiłam także psa. Nigdy nie sądziłam, że jego napady agresji, gryzienie bez powodu i rzucanie się są naprawdę czymś poważnym, a jednak. Niedawno po długiej kłótni postanowiłam odwiedzić więc moją mamę, wchodząc do domu pies kładł się na mych kolanach, z jego sierści wystawała dziwna kulka, zakończona jakby szpicem. Pytałam więc co to, lecz usłyszałam, że tylko zwykłe Ała, które ma od małego. Nie mogłam zgodzić się z tym zdaniem, gdyż młode szczenię, i już większy piesek nie miał tego wcześniej. Dotknęłam więc to, chcąc zobaczyć jak głęboko siedzi, wtedy pies warknął, chciał pogryźć, lecz się oddalił, chwilę później mama wskoczyła do pokoju krzycząc cytuję: "skur**** jak nie przestaniesz to cię oddam do schroniska ty chu**, nie mogę już tak, jak nie głośno szczeka w kółko to sie tak zachowuje" ku zdziwieniu mych oczu chwilę później pies został głaskany i dostał dużą kość - Czyżby nagroda? pomyślałam, lecz ona stwierdziła , że to jego codzienny obiad ( lecz odkąd pamiętam jej wypłata stająca się od 10tego do 15stego kończyła się po tych dniach i była ona razem z psem na głodzie). Wiele razy pamiętam jak pies ten wielokrotnie wykazywał swoją agresję. W pewne święta gdy siadałam na łóżku mamy pies rzucił się na mnie gryząc mi rękę do krwi - mama stwierdziła iż moje zachowanie było złe, buntowałam i atakowałam psa. Innego znów razu gdy wychodziłam z psem miał jedną obrożę na szyi po powrocie miałam nie ciekawie, oskarżono mnie o stratę przeciw pchłowej obroży jaką rzekomo miał na szyi. Odkąd tylko pamiętam pies nie przeszedł ani jednej wizyty u weterynarza, ani jednego szczepienia, czy też badania. Moja mama jest prawdopodobnie niezrównoważoną psychicznie i leczy się w szpitalu, lecz nie stosuje się do zaleceń lekarza i nie przyjmuje tabletek gdyż twierdzi iż lekarze chcą ją otruć. Nie chcę aby zabrano jej psa. Ma tylko jego! Nikt z nią nie gada, nikt jej nie odwiedza, nie rozumie -> bo szczerze mówiąc nie da się tego zrobić. Nie chcę i nie potrafiłabym zabrać jej jedynej rzeczy, którą kocha, chociaż wiem, że ona potrafiła. Nie jestem człowiekiem który pragnie krzywdzić ludzi, czy pozbawiać ich tego co kochają, chcę jej po prostu pomóc, choćbym miała wydać całe pieniądze jakie uzyskam na święta czy też ubrania, lecz nie wiem od czego zacząć. Pies powinien mieć wszystkie badania, a puki co nie wiem nawet ani jakie, ani ile to wyjdzie, gdyż nawet nie ma on książeczki, ani nie jest zarejestrowany u weterynarza. Nawet nie wiem czy dam tyle kasy rade załatwić, lecz będę się starać. Prosze, doradźcie coś, nie mówię, że akurat chcę pieniądze bo na tym to nie polega, a ja nie daję tego by zarobić dla siebie. Po prostu chce pomysły na to gdzie mogę znaleźć jakąś tymczasową pracę ( mam dopiero 18 lat) albo chociaż podpowiedzi ile mnie to wyjdzie. "Prawdziwy człowiek nie stara się odebrać drugiej osobie coś co kocha, lecz stara się pomóc aby ta druga osoba dalej mogła to mieć..." Pozdrawiam [quote name='Mikasu']Przepraszam ze wczesniej nie pisalam ale szkola itd nie pozwolila mi na czeste wchodzenie! pies wychodzi raz dziennie a nawet po kilka kilkanasccie razy. Zachowuje sie normalnie tyle ze niema pozwolenia zblizania sie do innych zwierząt. Mama napewno pozwoli mi zabrac psa do weterynaza. Powoli zaczynam szukac pracy itd. Wiec jakieś jedzenie mu tam podrzuce ale nie dziś bo dziś znów naje się pies mięsem, kięłbasami, koścmi, kurczakiem, itd, ale pozniej po wyplacie juz pies je najczesciej suchy chleb albo nic. Pies niestety nie je suchej karmy gdyż moja mama go odzwyczaiła karmiąc zwykłym jedzeniem i nie jestem pewna czy puszki się psiej łapnie, ale mogę spróbować kupić. Po to jesteśmy by pomagać! a gdy wasze zwierze będzie w potrzebie ja również wyciągnę do was dłoń:). dziękuję za checi. Mieszkam w katowicach! zalezy mi aby mamie nie zabrali psa tylko sprawdzili. Będę jej pomagać w opiece z tym pieskiem wiec może uda sie zrobic wszystko by jej go nie zabrali . pies ma teraz tak mniej wiecej 6-5 lat ludzkich. zaczęłam powoli działać więc napewno coś zdziałam. Na początek pytanie do was! ma ktoś do oddania smycz, najlepiej długą? :) niestety piesek ma zepsutą i troche brzydko wyglada z taka smyczą podczas spacerów, i smycz moze sie kiedys urwac.. :) jakby ktoś miał na oddanie chociaż w dobrym stanie, by nie była zbyt pogryziona (nie chce by się urwała) :) to chętnie przyjmę. I takrze tą rozciąganą :P moja mała bestia ktorą ja mam uwielbia szalec podczas spacerówa a jej smycz nie bardzo starcza na jej szaleństwa:) "... Chcę pomóc pieskowi, ale nie pozbawię go jedynej osoby którą ma i którą kocha, tak samo jak ta osoba go.. za wszelką cenę zrobię wszystko, by oni nie musieli stracić ciebie na wzajem ... " [quote name='Mikasu'] Jutro idę odwiedzić psiaka, już minął prawie miesiąc od mojej ostatniej wizyty. :) ale wkońcu tam idę. Okaże się, czy nadal ma tę ranę i czy jeszcze go boli. Narazie myślę co dalej;) oczywiscie spotkam się z jedną osobą z forum i pokażę psiaka i ta osoba oceni co to itd, czy dalej coś działać.. chyba już nawet wybrałam tę osobę... :):)Zazwyczaj mama z nim wychodzi ale tym razem mogę z nim wyjść:) na spokojnie:) tylko problem w tym że piesek robi kupe gdzie popadnie dlatego rzadko z nim wychodze bo wstyd mi gdy na srodku ulicy lub chodnika piesek robi fizjologiczne potrzeby. :):)Wszystko wam jutro opisze co tam u pieska itd:) pozdrawiam [quote name='Mikasu']Niestety telefon z aparatem dostane dopiero za miesiac..? może, jak nie później. A może powiesz skąd dokładniej jesteś w katowicach to coś wymyślimy. :) Quote
danielka92 Posted October 25, 2010 Posted October 25, 2010 Hmm... Po tych postach ciężko ocenić, czy to było kłamstwo. Mikasu napisała: "oczywiscie spotkam się z jedną osobą z forum i pokażę psiaka i ta osoba oceni co to itd, czy dalej coś działać.. chyba już nawet wybrałam tę osobę..." Wie ktoś kto został wytypowany przez nią? Quote
scarlet Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 dla mnie to od samego początku jakies dziwne było - niby proszę o pomoc, ale nic więcej nie zrobię.... zawracanie głowy..... szkoda zwierzaka ;( Quote
irenaka Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 [quote name='scarlet']dla mnie to od samego początku jakies dziwne było - niby proszę o pomoc, ale nic więcej nie zrobię.... zawracanie głowy..... szkoda zwierzaka ;( A może on nie istnieje?;) Quote
Jasza Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 "No i słuszne okazały się me podejrzenia. Zostaliśmy zrobieni w bambuko. Na wszelki wypadek zacytuję wpisy niejakiej Mikasu, gdyby tak miały nagle zniknąć... " Czyli...nic nie rozumiem. Quote
magda222 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Dziwne to wszystko... A może Mikasu oczekiwała pomocy finansowej i się zawiodła, że ktoś chce coś sprawdzać?! Może myślała, że poda nr konta a dogo będzie je zasilać?! Nie podoba mi się to wszystko. To nieodpowiedzialna osoba. Quote
danielka92 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 [quote name='protzlav']To moja netowa znajoma ... <D.> Hmm... Mówisz, że to twoja netowa znajoma, więc może mógłbyś z nią porozmawiać? Nie chodzi mi o to, żebyś zmuszał ją do rozmowy z nami, ale raczej żeby odbyło się to na zasadzie "Co u Ciebie? Jak z psem?". Bo z tej sytuacji są tylko dwa wyjścia. Albo sobie z nas zażartowała, albo ma jakieś poważne problemy i może z Tobą szczerze porozmawia. Quote
maciaszek Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 Jasza napisał(a):Czyli...nic nie rozumiem.Okazało się, że Mikasu nie chce już z nami mieć nic do czynienia, pies ma się dobrze, wątek nieaktualny, a my mamy się odwalić. To tak w dużym skrócie. Dokładniej nie czuję się kompetentna pisać. A posty Mikasu zacytowałam, żeby ni zniknęły, gdyby założycielka wątku postanowiła je np. usunąć. Quote
danielka92 Posted October 26, 2010 Posted October 26, 2010 To ładnie. Skupiona uwaga na tym wymyślonym problemie mogła zostać przeznaczona na innego psa, naprawdę potrzebującego. Tak się nie robi. Takie rzeczy wracają do ludzi. Quote
Mikasu Posted October 27, 2010 Author Posted October 27, 2010 Hej jestem tutaj ostatni raz!!! WSZYSTKO WAM TU TERAZ NAPISZĘ!!! W skrócie powiem: Powiedziałam o wszystkim mojemu chlopakowi! Zasponsorował całego wenetrynaza jak i pomoc zwierzakowi, niestety ta dziwna rzecz na psiej siersci okazała sie tylko strupem przez ostre zadrapanie, ale już wszystko jest oki! Zwierzak ma się dobrze i co miesiąc dostaje dużo karmy na swoje dzienne wyżywienie. Piesek jest zdrowy, rozmawiałam także z mamą wiele się zmieniło!!!Często jej pomagam i pokazuję inny świat, a piesek też innym światem patrzy i jest szczęśliwy!!!! Dziękuję wszystkim za chęci pomocy!! Aha i chciałabym tutaj przeprosić jedną osobę ta osoba się domyśla o kogo chodzi. Mam nadzieję że mi wybaczysz i znów zacznie być jak dawniej! Nie chcę tracić tej znajomości!!! Jeśli to przeczytasz wiedz że chcę wszystko naprawić, choć i tak już za późno. Po Prostu błagam!!! wybacz mi! wiele ludzi popełnia błędy ale nie każdy jest wstanie probowac je naprawic!!... Choć wiem że już Za późno by co kolwiek zmienic.... Naprawde jest mi z tym źle. żegnam.. więcej tu nie wrócę a mam nadzieję że mi wybaczycie te rzadkie pisanie i nie informowanie o dalszych zmianach w życiu zwierzaka. Pozdrawiam wszystkich!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.