Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam.Jestem psią maniaczką od zawsze. Moje a właściwie życie mojej rodziny zawsze wzbogacały swoim istnieniem kochane psiaki rodem z bidulca. Wszystkie kończyły długi, mysle, że szczęśliwy żywot w moich ramionach. Obecnie towarzyszy nam od 7 lat cudna, łagodna sunia, wzięta za schroniska jako mieszaniec wilczasty :lol:. Otóż przedwczoraj Moja słodka Figa, będąc na stole u weterynarza, po nieprzyjemnym badaniu gruczołów okołoodbytowych chciała jak najszybciej uciec i spadła ze stołu na nos. Mnie nie było z nią, opiekuję się niepełnosprawnym meżem, towarzyszył jej mój dorosły syn, Powiedział, że Figa zrobiła w pewnym momencie tak nieprzewidziany manewr, że nikt nie zdążył odpowiednio zareagować i stało się... Sunia waży ponad 20 kg, a więc ciężar niemały. Krótki moment była lekko nieprzytomna, zrobiła siusiu. Potem doszła do siebie, ale. ma porażenie wszystkich kończyn. Dostała od razu leki p-zapalne, wieczorem w domu próbowała stawać na nogi, ale konczyło się to niepowodzeniem. Wyniosłam ją wieczorem na trawkę, ale nie załatwiła się, mam wrażenie, że przez to, że nie może przyjąć odpowiedniej pozycji "do siusiu". Noce mijają spokojnie, spała, oddycha regularnie, jęzorek ma różowy, źrenice doszły do normy ( po upadku były powiększone), ma apetyt, pije, macha ogonem, strzyże uszami, nie reaguje na dotykanie brzuszka (chyba nic nie boli). Jest spokojna, radosna, macha ogonem, leży i na brzuchu i na boczku, rusza kończynami, daje brzuszek do łaskotania. Tylko te biedne nóżki nie chcę jej dźwignąć , podnosi się i próbuje iść, ale pada i dalej się czołga, moja malusia. Siusiamy w domu, co odbywa się wbrew jej zwyczajom, oczywiście, i głosno protestuje, skamlając przed wypróżnieniem, ale po wysiusianiu jest spokojna i bardzo wesoła. Może ktoś miał podobne zdarzenie, jak długo może trwać taki niedowład. Sunia jest pod opieką weta, zaraz dostanie kolejny zastrzyk sterydowy. Po południu obejrzy ją jeszcze inny lekarz. Będę wdzięczna za słowa otuchy. Ona jest dla nas członkiem rodziny już od 7 lat i nie wyobrażamy sobie bez niej świata. Pozdrawiam wszystkich dogomaniaków :multi:, Basia

Posted

Przydało by się zdjęcie RTG odcinka szyjnego kręgosłupa, żeby wyjaśnić czy nie doszło np. do złamania kręgu. Bez tego nie wiadomo właściwie co się dokładnie stało i trudno wyrokować kiedy niedowład się cofnie i jaka jest szansa że to nastąpi.
Życzę suni szybkiego powrotu do zdrowia.

Posted

Dzięki, Muszelka .
Figą od momentu przyjścia do naszego domu (miała 6 tygodni) opiekuje się małżeństwo lekarzy weterynarii, ludzie ogromnie zaangazowani w swój zawód, faktycznie wykonują to z wielkim poświęceniem i powołaniem. Są ogromnie przejęci tym, co stało się w ich gabinecie i leczą Figunie swoim kosztem, przyjeżdżają do domu i dzwonią kilkakrotnie z zapytaniem o jej samopoczucie. Czujemy się dobrze zaopiekowane. Pan dr badał ją wielokrotnie i jeszcze wczoraj wieczór stwierdził, że z jej objawów i zachowania oraz badania nie wynika, żeby był złamany jakiś krąg. Mamy poczekać jeszcze parę dni i wówczas , jeśli nie będzie poprawy, zorganizujemy prześwietlenie.
Pozdr, Basia

Posted

baszon napisał(a):
Dzięki, Muszelka .
Figą od momentu przyjścia do naszego domu (miała 6 tygodni) opiekuje się małżeństwo lekarzy weterynarii, ludzie ogromnie zaangazowani w swój zawód, faktycznie wykonują to z wielkim poświęceniem i powołaniem. Są ogromnie przejęci tym, co stało się w ich gabinecie i leczą Figunie swoim kosztem, przyjeżdżają do domu i dzwonią kilkakrotnie z zapytaniem o jej samopoczucie. Czujemy się dobrze zaopiekowane. Pan dr badał ją wielokrotnie i jeszcze wczoraj wieczór stwierdził, że z jej objawów i zachowania oraz badania nie wynika, żeby był złamany jakiś krąg. Mamy poczekać jeszcze parę dni i wówczas , jeśli nie będzie poprawy, zorganizujemy prześwietlenie.
Pozdr, Basia


A wet rozumiem ma rtg w oczach i widzi, że wszystko ok? Nie daj się zbyć bo potem będzie za późno. W przypadku chorób i urazów kręgosłupa czas ma kolosalne znaczenie w ewentualnym powrocie do zdrowia.

Posted

Zdaję sobie z tego sprawę, tyle, że Figa jest bardzo żywa, porusza się, nie reaguje bólowo na dotyk w żadnym miejscu, nie ma obrzęku ani podwyzszonej temperatury.POdnoszę ją kilka razy dziennie , chętnie daje się wynosić na dwór , a raczej wywozić (pożyczamy wózek inwalidzki mojego męża), podczas dnia poleguje w różnych pozycjach, siedzi na pupie podpierając się (wprawdzie chwiejnie i niepewnie no i niedługo)przednimi łapami. Oczywiście nikt jej nie zmusza do takiej czy innej pozycji.No i SAMA próbuje wstawać i się przemieszczać, udaje jej się wstać, robi kroczek, dwa i łapy jej się uginają...:(
Natomiast każdy jej pobyt u weta jest okupiony jej potwornym strachem, wręcz paniką (stąd ta niefortunna ewakuacja ze stołu...) i przy wszystkich zabiegach musi dodtawać "głupiego jasia" .

Posted

baszon napisał(a):
Zdaję sobie z tego sprawę, tyle, że Figa jest bardzo żywa, porusza się, nie reaguje bólowo na dotyk w żadnym miejscu, nie ma obrzęku ani podwyzszonej temperatury.POdnoszę ją kilka razy dziennie , chętnie daje się wynosić na dwór , a raczej wywozić (pożyczamy wózek inwalidzki mojego męża), podczas dnia poleguje w różnych pozycjach, siedzi na pupie podpierając się (wprawdzie chwiejnie i niepewnie no i niedługo)przednimi łapami. Oczywiście nikt jej nie zmusza do takiej czy innej pozycji.No i SAMA próbuje wstawać i się przemieszczać, udaje jej się wstać, robi kroczek, dwa i łapy jej się uginają...:(
Natomiast każdy jej pobyt u weta jest okupiony jej potwornym strachem, wręcz paniką (stąd ta niefortunna ewakuacja ze stołu...) i przy wszystkich zabiegach musi dodtawać "głupiego jasia" .


No tak ale inaczej nie sprawdzisz skąd taki stan rzeczy a skoro nie ma poprawy tzn., że coś złego dzieje się w organizmie. Najlepiej zabrać psa do lecznicy, która dysponuje odpowiednimi środkami by sprawdzić za jednym za machem co to za choróbsko. Piszesz, że pies upadł na głowę. Może doznał mikrowylewu albo innego uszkodzenia ale żeby to stwierdzić trzeba się temu psu dokładnie przyjrzeć.

Posted

Może to być coś drobnego albo bardzo poważnego.Ja miałam taki przypadek kilka lat temu pies zerwał się za kotem i wpadł wprost pod nadjeżdżający samochód.Tam gdzie pies upadł po wypadku tam został leżeć.Owiniętą w kurtkę przyniosłam ją do domu i rozpoczęło się badanie narządów itp. Nic specjalnie ją nie bolało ale nie podnosiła się tylko leżała w jednym miejscu.po kilku godzinach była próba przemieszczenia się ale spełzła na niczym.Były akurat jakieś święta lecznice zamknięte żadnych dyżurów wtedy nie było dopiero po dwóch dniach dotarłam od wypadku z psem do lecznicy.Lekarze wychodzili z siebie co jej może być bo nic ją nie bolało ale była nieswoja,nieobecna ale przytomna. Podano jej zastrzyki /nie pamiętam jakie/ ale coś ze sterydem i kazano mi ją dalej obserwować.Następnego dnia przyjechałam z nią do weta i ona dalej tylko leżała i patrzyła .Po drugim zastrzyku i środku przeciwbólowym i uspokajającym sunia nagle po godzinie wstała na łapki i zaczęła chodzić. Prawdopodobnie tak potem stwierdzili lekarze że to był szok powypadkowy i tak zareagował jej organizm. Ale wtedy nie było jeszcze takiego sprzętu jak dziś bo to było kilka lat temu.Może warto jednak zrobić dalsze badania bo być może faktycznie jest to jakiś mikro uraz lub wylew lub pękło jakieś naczynko krwionośne.

Posted

Witajcie :)
Figa od wczoraj wieczór staje na łapy, tylne ma mocne i stabilne, przednie jeszcze się uginają, ale zaczyna radzić sobie coraz dzielniej :D
Dzisiaj, witając "ciocię", która rano przychodzi dać zastrzyki , z rozpędu PRZEBIEGŁA cały pokój i upadła dopiero na progu, ale te upadki są coraz bardziej kontrolowane.
Jeszcze nie jest zupełnie dobrze, ale widać, że wdrożone leczenie, masaże i postępowanie daje efekty. Mam nadzieję, że niedługo wyjdę z Figą na "normalny" spacer (dzisiaj rano całkiem dobrze radziła sobie z chodzeniem po trawce podtrzymywana przez podłożone pod brzuszek prześcieradło).
POzdrawiam Was i dzięki za wsparcie i rady , Basia

Posted

Moja psina dzisiaj wieczorem zaliczyła spacerek :) :) :)
Ma dobre podtrzymujące szelki i ciągnie na dwór jak za dawnych czasów :) Aż mi się oczy zaszkliły, jak ją prowadziłam. Jeszcze parę dni temu bałam się, że już nigdy tak nie wyjdziemy....A w niej jest tyle woli życia ! Gdyby tyle siły miał mój kochany mąż, to też wstałby z wózka (jest ofiarą kleszczy, tak groźnych również dla naszych futrzaków...)
POzdrawiam ciepło , Basia

Posted

Figunia radzi sobie dzielnie :) Ma specjalne szelki, którymi lekko podtrzymuję ją, jak czuję, że łapki zawodzą. Jest w coraz lepszym stanie, bierze jeszcze cocarboxylazę. Właściwie słabość i lekka wiotkość została tylko jeszcze w przednich łapkach, no, ale nie ma co się dziwić: one przejęły cały ciężar ponad 20-kilogramowego ciałka ;) i zamortyzowały resztę upadku. Mam nadzieję, że moja psinka wyzdrowieje, tym bardziej, że pod koniec miesiąca wyprowadzamy się z centrum miasta do domku na peryferiach z dużym ogrodem. Będzie miała gdzie spokojnie i bezpiecznie dochodzić do formy. Zresztą nasze dwa koty, Max i Thela , towarzyszą jej, jak leży i ją tak pięknie liżą po uszach :D Jak one wszystko wiedzą , prawda ?
POzdrawiam ciepło, Basia

Posted

Trzymam kciuki oby było tylko coraz lepiej.Ale gdyby tylko coś się znów zaczęło dziać to pamiętaj zaraz do weta trzeba będzie z nią gnać.Ale mam nadzieję że tak źle nie będzie a dupki w ogrodzie to nie pogrzeje bo już coraz chłodniej się robi i zima nadchodzi.

Posted

Dzięki za pamięć :) Figa coraz lepiej się porusza. Właściwie została jeszcze wiotkość przedniej lewej łapy i od dziś dostaje na to Polstygminę . Na dzisiejszy wieczornym spacerze Figunia tak żywiołowo ciągnęła mnie po ciemnych dróżkach skwerku, że tym razem ja zaliczyłam bliskie spotkania trzeciego stopnia z glebą :D no i kuśtykam po domu z usztywnioną i bolącą stopą . Byłam wręcz zdziwiona jej siłą i werwą, bo moja piesia jest zrównoważonym spokojnym stworzeniem, które nieczęsto chodzi na smyczy, bo jest bardzo posłuszna.Na tej uwięzi obecnie wstepuje w nią bies :D. No, ale myślę, że już niedługo wrócimy do starych zwyczajów i smycz będzie głównie w mojej ręce na wszelki wypadek.
Pozdrawiam ciepło, Basia

  • 2 weeks later...
Posted

Witam :) Figa biega już bez smyczy ! Jeszcze od czasu do czasu przednia lewa łapa ją zawiedzie i się podwinie, ale coraz rzadziej.
Wdrożone leczenie i chęć do biegania wróciły mi moją psinę!
Pozdrawiam wszystkich dogomaniaków!
Basia

  • 3 months later...
Posted

Witajcie. Często towarzyszę Wam i Waszym psiaczkom czytając wpisy, tyle, że nie odzywam się z braku czasu i ogromu obowiązków (niestety , mój mąż nie spotkał na swojej drodze tak kompetentnych lekarzy jacy zajmowali się Figą i nie odzyskał władzy w nogach po ugryzieniu przez kleszcza...). Ale pora pozdrowić wiosennie (a co!) wszystkich dogomaniaków i potwierdzić dobry stan Figi. Figunia ma teraz do dyspozycji duży ogród i kolegę Diggera , uroczego mieszańca alaskana z pięknymi błękitnymi oczami, w których zakochałyśmy się obie!
Niedowład łapek po nieszczęsnym upadku wycofał się całkowicie, tylko przy dłuższych i bardziej szalonych biegach lewa przednia łapka nieraz zawiedzie i Figa zamienia się w ryjącego kreta. Ale trwa to moment, nie sprawia bólu, bo nigdy przy tym nie skamle i szybciutko powraca do swojej naturalnej czworonożnej pozycji psa :)
Jestem bardzo wdzięczna naszym lekarzom wetom, małżeństwu , którzy z pełnym poświęceniem kurowali moją psinę. Oby nasi ulubieńcy trafiali tylko na takich prawdziwych lekarzy z powołania.
POzdrawiamy , Basia i Figa.

  • 1 year later...
Posted

Figa i Basia pozdrawiają :) Figuni łapki byłyby w dobrej kondycji, gdybym dzisiaj rano nie zauważyła między palcami a poduszeczką łapy, centralnie w środku takie różowej narośli wielkości groszku... Figa zaczęła 2 dni temu lizać łapę, oglądałam ją, ale nie wgłąbiałam się aż w środek łapeczki.... Dzisiaj to zrobiłam i znalazłam tę narośl :( Jest miękka, ruchoma , bladoróżowa i raczej przeszkadza lub swędzi ?jeżeli boli to niewiele. bo Figa biega bez problemu, nie kuleje, jest wesoła, ma apetyt , funkcjonuje normalnie. Jutro jadę do weta.... Ostatnio jestem opiekunką , pielęgniarką dla wszytkich moich stworzeń (mąż całkowicie zdany na mnie, od trzech tygodni chorują, powaznie , moje dwa kotusie, które nigdy nie chorowały (8 i 11 lat) no i teraz Figunia...). Oby to tylko nie był naczyniak mięsakowy..... Boję się o moją malutką... Tak rzadko mogę tu pisać czy udzielać się.... Czas już do mnie nie należy...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...