mama_Dorota Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 dusje napisał(a):Ale odjazd:lol: Dimek Brylant bez klejnotow:evil_lol: No nie usmialam sie do lez:loveu: Dorota Kochana, czasem chyba jednak trzeba być nadgorliwym. :angryy: W piątek wieczorem wybierałam się z Dimkiem do naszego weta i przed wyjściem bawił się w pokoju z dziećmi. Gdy weszłam do nich PAN PIES leżał sobie na grzbiecie, młodszy synek drapał go po brzuszku, a on fikał łapkami w powietrzu. Spojrzałam na niego i włos mi stanął na głowie dęba. Ponieważ przed adopcją dowiedziałam się, że był kastrowany a ja ujrzałam powiększone opakowanie po klejnotach. Ponieważ znalazłam tego guzka u niego na klacie, więc się przestraszyłam, że ma kolejnego -być może przerzut. Obmacałam b. dokładnie no i panika -albo ma guza albo mu jeden klejnot wypączkował. Nasz wet zaczął się śmiać jak mnie zobaczył z kolejnym psem. Obejrzał go b. dokładnie i co stwierdził: 1) zęby w paskudnym stanie -obowiązkowo oczyszczenie, żeby ich nie stracił 2) guzek raczej chyba chyba niegroźny -do usunięcia 3) ponieważ nadal mi kulał, więc dostał jakiś zastrzyk o przedłużonym działaniu -jest duża poprawa. Dziewczyny napiszcie mi czy on chodził normalnie, czy lekkie utykanie było już wcześniej. 4) najlepsze -on NIE BYŁ kastrowany, 1 klejnot jest na zewnątrz i oprocz tego jest jednostronnym wnętrem!!! Myślałam, że zemdleję. Gdybym go dokładnie nie obejrzała, to na początku lata miałabym miot pięknych boksio-haszczakowych kundelków! Poza tym we wczesnej młodości najprawdopodobniej przeszedł nosówkę. Nasz kochany wet dał nam jeszcze na dwukrotne odrobaczenie, i za te leki i zastrzyk nie wziął ani grosza. Quote
supergoga Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 :evil_lol: Oj mama-Dorota miałaby pseuhodowle a my byśmy mogli wieszać sobie na kolejnej osobie wszelkie psy. hihihi Ciekawa sprawa - a może Dimek złosliwiec i mu odrosly, jak futro na mojej serdelce.;) Quote
patch75 Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 przeciez w schronisku wyraznie powiedziano, ze Dimek byl wykastrowany:crazyeye: Quote
mama_Dorota Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 No cóż, ja mu ich nie doprawiłam. :evil_lol: I to jedno na zewnątrz a drugie w środku. Całe szczęście, że to drugie jest blisko ujścia i nie trzeba będzie brzucha pruć. Ale wydatek zupełnie nie planowany. A Wena nie miała być na razie kastrowana, bo w pierwszej kolejności będą usuwane u niej guzy i narośla. Jest ich zbyt dużo i to na całym ciele, że wet na jej kastrację za jednym zamachem raczej się nie zdecyduje. Hehe, mama_Dorota pseudohodowczyni! No nie :evil_lol: A szczeniusie po pięknej mamusi i cudownym tatusiu na pewno będą rozkoszne. Znajdziemy im tu dobre domki prawda? :razz: :diabloti: Quote
ewatr Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 [quote=mama_Dorota;2589303. Znajdziemy im tu dobre domki prawda? :razz: :diabloti: masz jak w banku :diabloti:;) Quote
supergoga Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 :evil_lol: :evil_lol: I podzielimy się zyskiem Quote
dusje Posted December 12, 2006 Posted December 12, 2006 Coraz lepiej sie dzieje:lol: Ja kombinowalam w ten sposob, ze po kastracji pozostaje zawsze sladzik widoczny golym okiem, ale skoro Dorota nie zagladala Brylantowi tam i owdzie to mogla byc przekonana ze chlop juz dawno bez tego i owego. Rety, chyba wet sie nie pomylil:evil_lol: Ale w tej sytuacji to tylko na plus, ze Brylancik za jakis czas po usunieciu gor zlota uspokoi swoje zapedy wzgledem Pirulka. Miejmy nadzieje ze nie straca na tym jego zdolnosci terapeutyczne:evil_lol: Poki co Dorota masz skarb :evil_lol: w domu i pilnuj dobrze, prosze ciebie, nie daj Bog opowiadac postronnym, bo przyjda i okradna:evil_lol: Jak siegne pamiecia to jakies tam pasy cnoty kiedys byly tzw majtki blaszane z tylu i z przodu zasznurowane:lol: Oj wesolo mi dzisiaj, za wesolo:diabloti: Trzymaj sie Brylancik, pancia chce cie oskalpowac Quote
mama_Dorota Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 Kochana, ja go skalpować nie będę tylko klejnoty oddzielę od niego, zabiorę mu z sakiewki :evil_lol: Trudno żebym tak od razu zaglądała tam i ówdzie, skoro mi powiedziano, ze już ciachnięty, a jemu do tej pory nie zdarzało sie wywalić na plecy. Przewaznie lezał na boku. A w tej pozycji, jak i gdy stal, trudno zauwazyć, jeszcze w tym gąszczu sierści, jeden klejnot, o drugim schowanym to już nie wspomne. Gdyby nie lezał na plecach, to teraz tez bym nie zobaczyla, ze coś tam jest. Supergoga, chyba jest wiecej chetnych do podzialu tego zysku. :lol: Chętni do podzialu prosze sie wpisywac, żeby później nie bylo pretensji. A Brylantowy Dimek jest coraz grzeczniejszy. Rowerzystow nie zjada, cześci psów odpuszcza -bedzie dobrze! Dziś mi b. dzielnie pomagal przy tapetowaniu :razz: Ogon i jedna lapka cale w kleju, a mordusią poprawial tapete na ścianie. Teraz zmeczony tapetowaniem spi jak zabity. Quote
mama_Dorota Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 Kochani, mój malutki już od co najmniej tygodnia dosyć mocno cieszy się na mój widok, ale tak gdzieś od 2-3 dni gdy wyjdę z domu i potem wrócę, to na mój widok jest istne szaleństwo. Mój Brylancik po prostu tańczy. Wiecie, ja wiedziałam, że psy nie bokserowate też się cieszą na widok człowieka i też często pokazują to ciałem, ale jak mój diamencik więcej zacznie przebywać z Wenusią, to chyba zacznie się cieszyć całym ciałem jak bokser :evil_lol: Zauważyłam też, że psy różnych "gatunków", które mają normalnie inne zachowania, gdy zamieszkają razem to, że tak powiem zapożyczają zachowania od swojego braciszka lub siostrzyczki. Wena np, choć jest u nas niecałe 4,5 mies. już się bawi jak Piruli, choć na początku patrzyła się na niego jak na idiotę :evil_lol: Pirulinek w wielu przypadkach też się zachowuje jak Wenusia, choć wcześniej to było nie do pomyślenia. Ciekawe co teraz od siebie nawzajem przejmą? Oby tylko nie łażenie po szafkach w kuchni :lol: Wprawdzie mi to za bardzo nie przeszkadza, ale lepiej by było, żeby jednak nie :evil_lol: Znajomi i sąsiedzi mówią, że to nie jest ten sam pies, którego przywiozłam 2 grudnia. Widać, że jest radosny, pogodny, uśmiechnięty i wpatrzony w mamusię jak w obraz. Natomiast ci co nic nie mówią pewnie uważają mnie za kompletną idiotkę i pewnie też by mnie chętnie gdzieś zamknęli :evil_lol: Jak można mając jednego psa wziąć ze schroniska drugiego i to starszego. Jak to już jakoś przeżyli to po kolejnych 4 miesiącach pojawił się trzeci. Jak nic -zupełny brak rozumu :evil_lol: Więc może się zastanówcie, czy na pewno dobrze zrobiliście dając mi go? :razz: Quote
ewatr Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 mama_Dorota :loveu: nawet nie wiesz jak ja lubie czytać Twoje opisy zycia z Brylantowym Dimem i cała jego rodzina teraz aktualnie dusze sie ze śmiechu a że jestem w pracy to to troche dziwnie wygląda i wygladam na troche " nie tego " :cool3: / wiesz co mam na myśli / tak ze nie czuj sie osamotniona :evil_lol: Quote
supergoga Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 W razie czego mamo-Dorotko założymy Ci wątek na dogo - "do adopcji z całym bagażem osobniczym" hihihi. Wpisuje się na listę do podziału zysków - tak od razu, póki jeszcze Dimcio ma z czym startować do dziewczyny. Bo póxniej, kicha. A swoją drogą to i tak dobrze, że u psiaków samców widać że cuś mają. Zdarzyło się nie raz u suk schroniskowych, u których przystępowano do sterylki, że już sterylizowana. Ale to dopiero okazywało się często na stole u weta. Buziaki dla Dimusia - a propos, wiem, że Basiaap wysłała klatke - dotarła zdrowo i cało? Quote
mama_Dorota Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 supergoga napisał(a):W razie czego mamo-Dorotko założymy Ci wątek na dogo - "do adopcji z całym bagażem osobniczym" hihihi. Wpisuje się na listę do podziału zysków - tak od razu, póki jeszcze Dimcio ma z czym startować do dziewczyny. Bo póxniej, kicha. A swoją drogą to i tak dobrze, że u psiaków samców widać że cuś mają. Zdarzyło się nie raz u suk schroniskowych, u których przystępowano do sterylki, że już sterylizowana. Ale to dopiero okazywało się często na stole u weta. Buziaki dla Dimusia - a propos, wiem, że Basiaap wysłała klatke - dotarła zdrowo i cało? Ale tylko i wyłącznie z całym bagażem! Tylko może być mały problem, bo jako, że ja jestem szalona, to z czasem bagaż mi się może powiększyć ;) i trzeba będzie szukać chętnego do adopcji Pancia -miliardera, co bym mogła z niego zrobić milionera :evil_lol: Na liście jesteś na honorowym pierwszym miejscu. Muszę i siebie wpisać, bo pewnie jak zwykle o sobie zapomnę i to będzie kicha :lol: Z chłopakami zgadza się, jest łatwiejsze badanie zarówno "naoczne" jak i "rączkowe" :evil_lol: Właśnie z Wenusią mamy mały problem, bo nie wiemy czy była sterylizowana czy nie. Kastrowana nie była bo miała cieczkę, ale tak słabą, że jest duże prawdopodobieństwo sterylki. Ale to tylko podejrzenie a ja muszę mieć pewność. Paczuszka ;) dotarła 5 min temu. Opakowanie całe i zdrowe, a jak czuje się klateczka to zobaczę jak już ją wyciągnę, z tym, że najpierw muszę przesunąć meble, żeby się zmieściła :lol: Powiedzcie mi, czy może być większa miłość niż psiaków do człowieka? Wprawdzie ja za każdym z nich poszłabym w ogień, ale i tak uważam, że w porównaniu z nimi to pod tym względem jestem ułomna. Quote
mama_Dorota Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 [quote name='ewatr']mama_Dorota :loveu: nawet nie wiesz jak ja lubie czytać Twoje opisy zycia z Brylantowym Dimem i cała jego rodzina teraz aktualnie dusze sie ze śmiechu a że jestem w pracy to to troche dziwnie wygląda i wygladam na troche " nie tego " :cool3: / wiesz co mam na myśli / tak ze nie czuj sie osamotniona :evil_lol: No to mi się humor poprawił -nie czuję się już osamotniona :lol: A jak wejdziesz na wątek Wenusi: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=28369 na jeszcze nie zakończoną moją epopeję, to przyda Ci się pampers :evil_lol: Quote
ewatr Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 mama_Dorota napisał(a):......... nie zakończoną moją epopeję, to przyda Ci się pampers :evil_lol: jak pampers :evil_lol: to chyba poczekam z czytaniem na powrót do domu bo w pracy to już całkiem by mnie skreslili nie dość ze psychiczna to jeszcze zawory jej puszczają :crazyeye: ;) Quote
nati_92 Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 No cóz Dimek był kastrowany bo gdyby tak nie bylo niejezdzil by na imprezy an starowke i nie siedizalby z suczkami tylko sam.. a co do kulejacej lapki takie klopoty mial od dluzszego zcasu latem co dzien chodzialm z nim do naszej weternarz na lekarstwo Quote
patch75 Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 wiemy ze MamaDorota ma teraz wydatki: klatka, wizyty u weterynarza, bedzie czyszczenie zebow u Dimka i jego kastracja oraz usuniecie guza u Dimka-to bardzo duzo i jakies leki na lapki oprocz tego wspomaga innych w zwiazku z tym mam apel: pomozmy i zbierzmy sie na AFN dla niej-choc troche, wszystko sie liczy, nawet grosze:razz::razz::razz::razz::razz::razz::razz: Quote
mama_Dorota Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 nati_92 napisał(a):No cóz Dimek był kastrowany bo gdyby tak nie bylo niejezdzil by na imprezy an starowke i nie siedizalby z suczkami tylko sam.. a co do kulejacej lapki takie klopoty mial od dluzszego zcasu latem co dzien chodzialm z nim do naszej weternarz na lekarstwo Nati, ja naprawdę jestem w stanie stwierdzić, że pies ma klejnoty :lol: Dziś dla pewności poszłam do drugiego weta. Potwierdził słowa kolegi: jeden klejnot w sakiewce, drugi blisko ujścia. :razz: Teraz będę spekulować, ale mam tylko 3 pomysły: jeśli był kastrowany w schronisku i jest data, to 1) klejnocik był 4-jajeczny 2) nowe klejnoty wytworzyły się ponownie (może natura chciała zachować i przekazać kolejnym pokoleniom tak cudowne geny) jeśli nie ma daty kastracji w schronisku, to 3) gdy przybył do schroniska był obustronnym wnętrem i to musiały być ukryte dość głęboko, więc podczas badania wet nie mógł znaleźć klejnotów i określił go jako kastrata, a po pewnym czasie klejnoty zaczęły schodzić. Pewne jest jedno: są 2 klejnoty :diabloti: reszta jest wielką niewiadomą. Nati możesz mi napisać jakie leki on dostawał? Quote
mama_Dorota Posted December 13, 2006 Posted December 13, 2006 Aniu klatka dotarła, tylko do ceny zapomnieli Ci dodać jeszcze podatek -wyniosło mnie to 48 zł. :diabloti: Ale to i tak dużo mniej niż za klatkę. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję! :Rose: :Rose: :Rose: Quote
rybon36 Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 mamo Doroto, zanim przystąpicie do rozległych zadań chirurgicznych u Dimka, to zróbie najpierw morfologię i biochęmię, jeśli chodzi o kastrację, to rozumiem, że robicie ją przez wzgląd na sunię u Was w domu? Jeśli nie , to odpuśćcie sobie, bo w tym wieku niczego absolutnie w zachowaniu Dimka ona nie zmieni a tylko niepotrzebnie się chłopak nacierpi, kastracja ma sens na granicy dojrzałości, wtedy pies uspokaja się ale już np kastrowany w wieku 3-4 lat wszystkie nawyki zachowuje.Trzeba najpierw , bez względu na wszystko przez znieczuleniem zbadać mu wydolność serducha i nerek a także wątroby, żeby nie popsuć nam terapeuty Quote
basiaap Posted December 14, 2006 Posted December 14, 2006 mama_Dorota napisał(a):Aniu klatka dotarła, tylko do ceny zapomnieli Ci dodać jeszcze podatek -wyniosło mnie to 48 zł. :diabloti: Ale to i tak dużo mniej niż za klatkę. Jeszcze raz bardzo Wam dziękuję! :Rose: :Rose: :Rose: Hm... to trochę nieuczciwe z ich strony:roll: . No cóż... Zawsze to nie 300 złotych za klatkę. Quote
nati_92 Posted December 15, 2006 Posted December 15, 2006 mama_Dorota napisał(a):Nati, ja naprawdę jestem w stanie stwierdzić, że pies ma klejnoty :lol: Dziś dla pewności poszłam do drugiego weta. Potwierdził słowa kolegi: jeden klejnot w sakiewce, drugi blisko ujścia. :razz: Teraz będę spekulować, ale mam tylko 3 pomysły: jeśli był kastrowany w schronisku i jest data, to 1) klejnocik był 4-jajeczny 2) nowe klejnoty wytworzyły się ponownie (może natura chciała zachować i przekazać kolejnym pokoleniom tak cudowne geny) jeśli nie ma daty kastracji w schronisku, to 3) gdy przybył do schroniska był obustronnym wnętrem i to musiały być ukryte dość głęboko, więc podczas badania wet nie mógł znaleźć klejnotów i określił go jako kastrata, a po pewnym czasie klejnoty zaczęły schodzić. Pewne jest jedno: są 2 klejnoty :diabloti: reszta jest wielką niewiadomą. Nati możesz mi napisać jakie leki on dostawał? Hmmm:) nawet wschronisku była data jego kastracji za dwa tygodnie bede w schronisku wiec moge sobie date spisac i napisac tutaj:) hehe:) pozdrawiam Ciebierodzinke i cala zgraję Ucałuj ode mnie Dimka Quote
jnk Posted December 15, 2006 Posted December 15, 2006 Rybon, chciałabym zaspokoić swoją małpią ciekawość - zewsząd słyszę, że wnętra trzeba koniecznie wysterylizować, a Ty tymczasem piszesz, żeby sobie odpuścić :roll: i już sama nie wiem, jak to jest: czy sterylizacja wnętra jest rzeczywiście koniecznością, czy tylko młodego wnętra (czyt. na etapie zstępowania jąder, które nie przebiega prawidłowo)? Quote
kiwi Posted December 16, 2006 Posted December 16, 2006 u wnetra jadro z brzucha moze rakowaciec i chyba dlatego sie kastruje Quote
rybon36 Posted December 17, 2006 Posted December 17, 2006 tak,moja małpia ceiekawość dotyczy głownie przydatności pacjenta do znieczulenia, żebyście nie wylały dziecka z kąpielą moje panie. A w kwestii kastracji, to kastruje się wnętry po to, żeby po 5 roku życia nie doszło do nowotworzenia jądra wnętroskiego. Dimek ma powyżej dychy, jego organizm jest zniszczony dlatego powiedziałam, że warto zbadać krew przed zabiegiem celem ustalenia czy jego nerki i wątroba są w dostatecznym stopniu wydolne a jeśłi celem kastracji jest zmniejszenie agresji u Dimka do samców, to trud jest daremny Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.