Lionees Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 APSA,takiego Punia jak na zdjęciu powyżej nie dane mi było poznać:-( W domu cicho,nikt mnie nie woła,że kupka,że siku,że coś,albo nic...Punio wołał jak coś chciał,albo wołał tak po prostu,zeby przy nim być... Migdalena i Morisowa były u mnie we wtorek i Punio był jeszcze taki jak zwykle.W środę też nic nie wskazywało,że coś jest nie tak.W czwartek zjadł mniej śniadanka,ale jak robił kupkę,to jak zwykle mnie wołał.Potem przy robieniu siku już sie nie odzywał i nie podobało mi sie to.Kolacja nie ruszona-niedobrze,bo Punio miał apetyt.Jakiś był słabszy,bardziej śpiący.W nocy płakał i mnie wołał.Od 3 rano przy nim siedziałam,położyłam sobie jego główkę na kolanach i tak przysypialiśmy.Punio zwymiotował śniadaniem,potem znowu przysnął,ale sobie popłakiwał:-(.Z samego rana miałam jechać z nim do weta po środki p/bólowe,żeby jeszcze odwlec moment eutanazji choć na kilka dni,póki leki będą działały.Nie zdążyłam.Punio umarł cichuteńko,nawet nie wiedziałam kiedy.Cały czas miałam na kolanach jego główkę i głaskałam go,dopiero po jakimś czasie zorientowałam się,że Punio nie żyje. Myślę,że mimo swojej niemocy w jakiś sposób był szczęśliwy.To tylko 3 miesiące,ale jakże intensywne.Pozostałe psiaki troszkę zeszły na dalszy plan,bo Punio to,Punio tamto.Cieszę się,że udało mi się nie dopuscić do odleżyn.Punio leżał ponad 2 miesiące,ale codziennie było mycie,oliwkowanie,masaże,pionizacja,cuda niewidy.Mięśni na tej dupinie i nóżkach prawie nie było,ale odleżyn też nie.Ja sama schudłam 7 kilo,bo ciągle w biegu,ciągle coś,czasmi nie wiedziałam gdzie najpierw ręce włożyć.Dzisiaj nie umiałam sie odnaleźć.Łaziłam jak ta ćma po domu,czasami słyszałam jakby mnie wołał,ale to tylko przyzwyczajenie,bo nie było już komu wołać... Zdjęcia zrobione w środę...(Migdalena wklei jeszcze te,co zrobiła we wtorek) Dzień jak codzień,czyli suszenie po kąpaniu Suszarka usypiała Punia do snu... A tu z apetytem zajada psiowego smaczka...jak sprzątałam dzisiaj posłanko,to znalazłam kawałek niedojedzony,co mu się wturlał pod materacyk...:-( ŻEGNAJ KOCHANIE...:-( Quote
morisowa Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Właśnie weszłam na wątek, żeby napisać, że odwiedziłam Punia we wtorek, że jest biedniutki, ale taki kochany i widać, że bardzo zadbany. Miałam napisać, że zawiozłyśmy z Migdaleną trochę karmy dla Puniaczka. a tu .... głaszcząc go 3 dni temu nawet nie przypuszczałam, że to już tak szybko :( Renatko, trzymaj się dzielnie! Dziękuję, za to, co podarowałaś Puniowi, za te wspaniałe tygodnie życia! Quote
gonia66 Posted January 7, 2011 Posted January 7, 2011 Siedze i wyję....:(:(....czytalam ten tytul kilka razy dzisiaj ale w ogole nie zorientowalam sie ze to o tego Punia chodzi:(:(Jesoo..jak mi strasznie smutno!!:(teraz aż mnie zmrozilo jak kolejny raz przelecialam tytul i olsniło mnie, ze to chyba ":nasz" Punio!!:(:( Ja Go nie znałam..ale ciągle słysze Jego wołanie...pierwszy raz w zyciu dane mi było usłyszec "płacz psiego dziecka" wołającego swoją "mamusie"...i nie mogę tego zapomniec....:( Ogromnie mi smutno, wyjątkow mi smutno- jakoś dawno tak smutno mi się nie zrobiło dowiedziawszy sie o odejściu...pewnie dlatego, ze słyszałam ten płacz...ktory rozwalił moje serce...wiem, ze zył ostatnie miesiace szcześliwy i umarł szczęsliwy- zasnął po prostu...i to mnie pociesza..chyba nie mógł miec nasz Punio piekniejszej śmierci... renatko- przytulam...ale wiesz co??W tym bólu przyszła mi refleksja- ze mimo wszystko obdarzona jestes jakąs szczególna Łaska i chyba sw. Franciszek mocno za Toba sie wstawia...to juz kolejny psiak, ktory odchodzi w Twoich ramionach, ale ktoremu "nie musisz pomagac"..(bo wiem, ze to chyba boli najbardziej)...strasznie..ogromnie trudna masz misje...ale za TM jestes juz na pewno okrzyczana "świętą"...wielkie dzięki za wszystko, co robisz kochana.... Puniusiu....odpoczywaj i czekaj na nas.... [*] [*] [*] Quote
Guest Elżbieta481 Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Odszedł..Odszedł staruszek..Ej-Panie Boże,nie rozumiem starości.. E/W Quote
Mysza2 Posted January 8, 2011 Posted January 8, 2011 Trzymaj się Renatko, życzę Ci dużo siły żeby to wszystko znosić Spij spokojnie Puniu [*] Quote
malibo57 Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 Tak szkoda staruszka - odszedł cichutko z głową na kolanach Renaty - widać tak miało być. Quote
Redpit Posted January 9, 2011 Posted January 9, 2011 Chciał odejść kochany i taki odszedł :) :( :candle: Quote
migdalena Posted January 10, 2011 Posted January 10, 2011 Biduleczek kochany...Jak tylko wroce,to zobaczycie ostatnie zdjecia.:-( Quote
Czarodziejka Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Portos też tak odszedł...Na moich rękach. A ja siedziałm i myślałam, że on sobie troszkę przysnął. Renatko - szacunek za całokształt i za miłość do tego truchełka, które doprowadziłaś tak pięknie do Tęczowego Mostu. Dalej już sam pójdzie... Quote
fiorsteinbock Posted January 11, 2011 Posted January 11, 2011 Dzisiaj dopiero poznalam Punia, bardzo wspolczuje Renatko ale wiedz, ze dalas mu najwieksze szczescie jakie tylko mógł sobie wymarzyc. Odszedl kochany, przy swojej Mamusi. Czytalam opis Goni66, nocne rozmowy i płacz synusia za Mamą. Płacze z Wami wszystkimi, serce sie sciska a niemoc obezwładnia. Tak bardzo mi przykro :( Quote
danka4u1 Posted January 12, 2011 Posted January 12, 2011 Ja tez dopiero dziś poznałam Punia.....Jak pieknie napisała Czarodziejka: To Tęczowego Mostu pomogła mu dojść Renia, dalej pójdzie już sam wolny od niemocy i choroby,bogaty w szczęście, które dała mu Renia. Żegnaj zmęczony ziemską wędrówką psiaczku. Quote
Lionees Posted September 7, 2011 Posted September 7, 2011 Dobry,kochany,stareńki psiaczku...pamiętam...śpij słodko :( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.