Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Kam napisał(a):
kurcze... bierzecie pod uwagę, że to już niedługo...?

Pytałam się weta,czy naprawde nic nie można pomóc,bo przeciez jak pies będzie żył jeszcze powiedzmy z rok,to ma cały czas leżeć??
No i wet popatrzył na mnie i powiedział,że jak Punio dożyje z takim postępem choroby do końca roku(!)to będzie dobrze,boszszeee nogi sie pode mną ugięły:-(
Jeżeli pies będzie cierpiał,bo to podobno potworny ból i leki nie będa w stanie go uśmierzyć,to zostaje eutanazja,żeby zaoszczędzic cierpienia:-(
Normalnie zgłupiałam.Może ktoś ma jakiś patent na coś....najlepiej na cud:-(
Cały czas rehabilituje mu te łapki i cały tył,smaruję oliwka,żeby skóra była bardziej sprężysta i tak szybko nie porobiły sie odleżyny,przekładam go z boku na bok,jak najczęściej pionizuję,ale coż więcej mogę zrobić??
mala_czarna napisał(a):
Ech, nie udała sie panu Bogu starość. Ani w przypadku ludzi, ani zwierząt :(
Renatko, a jak on się załatwia? Chodzi w pieluszkach?

Leży na podkładach,bo i tak sie sam nie przemieszcza,więc szkoda mu dupki kisić w pieluszkach


Potem wkleję fotki

  • Replies 138
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dada M napisał(a):
A jak samopoczucie Punia ?
On się jeszcze trochę cieszy np. z głaskania, dobrego jedzenia ?
Widać po nim, że odczuwa ból ?

własnie o to chciałam zapytać, czy to może nie lepiej... już?

Posted

APSA, w Wawie, na Waszyngtona, u dr Bałucińskiej. Mam zniżkę dla bezdomniaków - biorę to na siebie. Potrzebne 10 zabiegów, co tydzień. Na początku ze 3 mogą być częściej. Potem "przypominajka" mniej więcej raz na miesiąc. Daj znać, jaki termin pasuje, to umówię.
http://www.bbvet.pl/
Spróbujmy, co?

Posted

Jestem Kochane:)
Mało mnie,bo kurcze nie mam czasu,psiaki są absorbujące,a szczególnie Punio.Niestety łapki sztywne,jak go pionizuję,to łapki i cały tył "składa" sie,jakby do siadu.Paluszki podwinięte i nie za nic łapki nie chcą iśc.Przód w miare ok,chociaz paluszki tez sie podwijają,ale łapki chcą chodzic.I tak sobie spacerujemy.Kilka razy dziennie masaż,ruszanie łapkami tylnymi,żeby do końca nie zesztywniały,chociaz sztywne są.Rozgrzewam mu tył termoforem na którym leży,przykrywam kocykiem,niańczę jak dzieciaczka.Tył jest codziennie kąpany,bo nawet jak zsika się na podkład,to i tak to przesiaka.Po kąpaniu-suszenie i smarowanie oliwką,żeby odsunąc jak najdalej widmo odleżyn.Punio jest kontaktowy,jakos nie widac po nim bólu póki co,ma apetyt,no fajny psiak,tylko podnieśc sie nie może,a tak bardzo by chciał:-(W tym tyg zrobie rtg,zobaczymy co tam w środku siedzi.
Potrzeba mi podkładów,tonę podkładów:-(
Punio dużo sika,bo daję mu sporo pić,żeby płukac ten mocznik z organizmu,który sie podwyższył.Jeżeli mocznik nadal będzie rósł,to bedzie miał kroplówki czyszczące,a wtedy będzie z niego leciało jak z kranu.









Posted

Szkoda bardzo, że Punieczek ma takie problemy z poruszaniem się.Duży szacunek Renatko, przecież on wymaga opieki jak dzidziuś.Ciekawa jestem, czyją nogę Puniek tak bardzo kocha?Pozdrawiam serdecznie.

Posted

co zajżę na wątki Renatki to ryczę jak bóbr. Wszystkie psiaki dostają tyle miłości w swoich trudnych chwilach od Renatki. Nie znajduję słów aby to napisać. Reniu gdzie znajdujesz siły?

Posted

[quote name='Secia']co zajżę na wątki Renatki to ryczę jak bóbr. Wszystkie psiaki dostają tyle miłości w swoich trudnych chwilach od Renatki. Nie znajduję słów aby to napisać. Reniu gdzie znajdujesz siły?[/QUOTE]
Właśnie skończyłam rozmawiac z Renatką...znalazła dla mnie czas na rozmowę o godz. 3.15...zagadałyśmy się, bo dawno tego nie robiłyśmy...po ok 1/2 godz słyszę...dziwne odgłosy...coraz głośniejsze...mowię Reniu, co to..??Renia- to moja Marna mnie woła, bo musze ja przytulić...no nic...wzięła dziewczynkę na rączki, bo by nam pogadac nie dala a przy okazji obudziła cały dom...zrobiło się cichutko...więc spokojnie na nowo zaczęłyśmy pogawędkę...ok. 4.20 znów dziwne odgłosy, ale jakies inne...mowię: Renia, to gdzie Marna??Nie na rączkach??Renia na to...jak to nie...Marna na rączkach, to Punio mnie woła...
Nie byłam tu nigdy na watku...ale natychmiast poprosilam Renie o link...Punio tak ślicznie wołał Renię, jak dziecko woła mamusie..aż mi łezka poleciała...
Tak jest co noc...jak Punio zrobi siku-albo koopkę, woła "Mamusie"...trzeba "przewinąć"...ale woła tak...tak ślicznie..jeszcze słysze ten głosik...
Jesooo..te psy u reni...maja jak u Pana Boga za piecem...
Renia często mi opowiadała, jak ja wołają...ale ja jakoś sobie tego nie wyobrazalam...tzn wyobrazalam, ale inaczej...
a to co usłyszałam...chwyciło mnie za serce...w zyciu czegoś podobnego nie słyszałam....Płakac mi się ciągle chce- jak te psiaki musza mocno kochac Renatkę i Jej ufać...i jakie są mądre..Punio nie chce spać w brudnym....
Poprosiłam Renię o mizianka dla Punia...już zapewne słodziutko śpi, przewinięty i utulony przez "Mamusie"...:):)
Dobranoc....

Posted

[quote name='APSA']Pięknie opisane :)
A jeszcze tym bardziej zadziwiające, że Punio był przecież blisko 10 lat w schronisku, bez swojego człowieka, z ograniczonym kontaktem z ludźmi w ogóle. A mimo to jest tak mocno nastawiony na człowieka i tak się potrafi komunikować :)[/QUOTE]Niesamowite jest włąsnie to, ze jak ktos kiedyś napisał: człowiek może żyć bez psa...ale pies bez człowieka nie...wiem , wiem..psy maja silnie rozwiniete instynkty samozachowawcze i bez ludzia często zyją..ale to nie jest życie- tylko przetrwanie...(nie mówie o Dingo:p)
Ale wiecie co?? Ktos kilka stron wczesniej napisal, ze moze to czas na Pynia...
APSA zdecydowanie napisała, NIE....i uwazam z całą pewnością, ze to jest dobra myśl...
Na dogo są "dwie szkoły"...i pewnie sa tacy, co uważaja inaczej i maja na to setki argumentów..
Ale ja sobie tak pomyślałam, ze skoro Pynio woła od razu, jak sie załatwi, nawet w środku nocy- to jest kontaktowy- nawet bardzo...nie jest mu obojetne zycie i to "w czym śpi" i jak spi....jest "tylko" unieruchomiony i to na pewno jest dyskomfort dla niego...ale...ale on na pewno jest szczęsliwy...ja słyszałam to wołanie...nie było to "wycie"...to autentycznie było "zawołanie"..takie ściszone (bo PUnio wie ze noc;):D) hau, hau....słysze to ciągle...:) Cuuuudne....
I jestem tez pewna, ze ten "rozpieszczony dzieciaczek", jak Go tylko nie daj Bóg cos zacznie naprawdę boleć, da znać...Renia będzie to wiedziała i słyszała na pewno;)
Cudownie, ze choć na ostatnie miesiace życia, psiaki maja takie miejsce na ziemi, gdzie moga poczuc się kochane i bezpieczne...i oby jak najdłuzej..
RENIU...WIELKIE UKŁONY W TWOJĄ STRONE I OGROMNE DZIEKUJE!!!!!!!!!!!

Posted

APSA-dziękuję za zdjęcia Opalisia-mojego Słoneczka:-(Piękny był i taki kochany....:-(
U Punia raczej bez zmian,jakoś nie zaobserwowałam,żeby było gorzej,chociaz lepiej nie jest.miałam iśc z nim na rtg,ale wstrzymałam sie,bo on nie lubi weta,przychodni i tego zapachu,więc pójdę z nim jak będę robiła powtórkę badań.Za jednym zamachem zrobię rtg,bo w sumie rtg potrzebny jest nam do stwierdzenia/wykluczenia spondylozy.Wcześniej byłam sama u weta,wzięłam kolejną dawkę leku i zastrzyk p/bólowy o przedłużonym działaniu i jakos przędziemy z Puniem tą naszą bidę:shake:.Codziennie masaże,pionizacja,mycie,oliwkowanie...Apetyt Punio na szczęście ma,woła mnie jak robi siku,albo kupkę(w nocy też oczywiście)albo jak mnie nie widzi dłużej,bo jest niesamowicie kontaktowy i bardzo pozytywnie nastawiony na człowieka.Kochana psica:loveu:.Eutanazja póki co nie wchodzi w grę.Jak zobaczę,że będzie bardzo źle,to będziemy wtedy wspólnie myśleć co dalej.Teraz nie zaprzątam sobie tym głowy.I już:)

Posted

[quote name='Lionees']APSA-dziękuję za zdjęcia Opalisia-mojego Słoneczka:-(Piękny był i taki kochany....:-(
U Punia raczej bez zmian,jakoś nie zaobserwowałam,żeby było gorzej,chociaz lepiej nie jest.miałam iśc z nim na rtg,ale wstrzymałam sie,bo on nie lubi weta,przychodni i tego zapachu,więc pójdę z nim jak będę robiła powtórkę badań.Za jednym zamachem zrobię rtg,bo w sumie rtg potrzebny jest nam do stwierdzenia/wykluczenia spondylozy.Wcześniej byłam sama u weta,wzięłam kolejną dawkę leku i zastrzyk p/bólowy o przedłużonym działaniu i jakos przędziemy z Puniem tą naszą bidę:shake:.Codziennie masaże,pionizacja,mycie,oliwkowanie...Apetyt Punio na szczęście ma,woła mnie jak robi siku,albo kupkę(w nocy też oczywiście)albo jak mnie nie widzi dłużej,bo jest niesamowicie kontaktowy i bardzo pozytywnie nastawiony na człowieka.Kochana psica:loveu:.Eutanazja póki co nie wchodzi w grę.Jak zobaczę,że będzie bardzo źle,to będziemy wtedy wspólnie myśleć co dalej.Teraz nie zaprzątam sobie tym głowy.I już:)[/QUOTE]DZięki Reniu........:)

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='APSA']Renatko, jak tak Puniek?

Dostałam 110 zł od p Kasi - dziękuję :loveu:
I zrobiłam przelew za kolejny miesiąc.

U Punia raczej bez zmian.I to mnie w sumie cieszy,bo fakt-zmian na lepsze nie ma:shake:,ale tez nie obserwuje zmian na gorsze...uff:)
Byłam na kontrolnym pobraniu krwi i nie jest tak tragicznie.niestety ustawilismy się do zdjecia rtg i bach...zgasili swiatło:roll:.No,ale po świętach podlecimy,bo teraz mam zapalenie oskrzeli i ledwo dycham.

Mocznik-126
Kreatynina-1,63

Przeszłam z podkładów na pieluszki,bo niestety podkłady juz nie zdają egzaminu.Punio jak robi siku,to z podkładu 'wychodzą' siki,a pieluszka ładnie to wszystko wiąże i Niuniuś ma suchą dupkę.Apetyt mu dopisuje,masujemy sie,oliwkujemy w dalszym ciągu,pionizujemy...ale szkoda mi go bardzo,taki biedny jest z tym leżeniem:-( i taki pokorny w tym swoim bycie..kochana to psina...
Migdalena będzie u mnie za 2 dni,to porobi fotki:)
APSA-jaki masz piękny,świąteczny avatarek:diabloti:

Posted

[quote name='APSA']Puniek dostał 20 zł od Syli - dziękuję :-)

Reniu, będą nowe zdjęcia? Mam nadzieję, że Księciu w końcu uda sie dojechać ;-)

Syla-dziękuję :):loveu:

Juz daję nowe fotki:)
Myslałam,że Migdalena porobi,ale chyba jeszcze troszke musimy poczekać na Nią i na Księcia

W wigilię rano było kąpanko-po całości;)

Punio juz po wytarciu ręcznikiem.Teraz sam sie wycierał,a jakie odgłosy przy tym wydawał :evil_lol: :)










Punio usypia...




...bo odgłos i ciepło suszarki kołysze naszego Punia do snu:)-kawałek suszarki widoczny na dole zdjęcia

Posted

NO i jak tu nie kochac tej cudownej, ufnej mordeczki, ktora chce żyć i na swój sposob jest szczęsliwa a przede wszystkim spokojniutka- to widać...:)
Wielkie dzięki dziewczyny za szansę i ogromne serduszka dla tego dziadzia kochanego...Reni to juz nawet nie umiem dziękowac...bo nie ma takich słow, ktorymi umiałabym wyrazić wdzięcznośc...mnie po tych fotkach tak cieplutko sie zrobiło na serduszku...tak dobrze .....
Puniaczku, nie dziwota, ze nie chcesz się zbierać za TM, bo juz jestes w raju..:)

  • 2 weeks later...
Posted

Dziadziuś Punio nie żyje :-(
Wczoraj wieczorem czuł się trochę gorzej, dziś rano odszedł...
Trzy miesiące cieszył sie nowym życiem.

Żegnaj, psiaku

Posted

Kam napisał(a):
:-(
najważniejsze, że odszedł w domu, kochany, a nie na schroniskowym betonie...


Kam, też tak uważam.Współczuję Ci Renatko bardzo, Ty wiesz jak bardzo.Trzy miesiące kochania i opieki mu dałaś.Żegnaj staruszku Punieczku


  • Join the conversation

    You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

    Guest
    Reply to this topic...

    ×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

      Only 75 emoji are allowed.

    ×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

    ×   Your previous content has been restored.   Clear editor

    ×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


    • Popular Contributors

      Nobody has received reputation this week.

    • Forum Statistics

      • Total Topics
        87.9k
      • Total Posts
        13m
    ×
    ×
    • Create New...