omry Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 Ja uwielbiam pasztety sojowe i paprykarze ważywne meksykańskie z Sante :) Sam warzywny jest suchy, ale meksykański to rewelacja :) A z ogóreczkiem kiczonym to mmmmm :D Quote
filodendron Posted February 22, 2012 Posted February 22, 2012 [quote name='omry']Ja uwielbiam pasztety sojowe i paprykarze ważywne meksykańskie z Sante :) Sam warzywny jest suchy, ale meksykański to rewelacja :) A z ogóreczkiem kiczonym to mmmmm :D[/QUOTE] No i ja jadam pasztety sante, są smaczne, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pasztet to pasztet - jak się samemu go nie zrobi, to Bóg jedyny wie, co jest w środku ;) Quote
omry Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='filodendron']No i ja jadam pasztety sante, są smaczne, ale nie mogę się oprzeć wrażeniu, że pasztet to pasztet - jak się samemu go nie zrobi, to Bóg jedyny wie, co jest w środku ;)[/QUOTE] To prawda akurat, ale ja jestem przyzwyczajona do wszystkiego kupnego, u mnie w rodzinie mało co robi się samemu, więc nie przeżywam tej kwestii :lol: Rany, zacytowałaś i zobaczyłam - 'ważywne' :ekmm: Idę spać.. Quote
cienkun Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 fajna jest ta czeska pasta do smarowania. Z fasoli z brokułów. Różne są. Jeszcze lepsze niż sante. Quote
Fauka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Ja kupiłam pasztet firmy Polsoja, zapewiają że jest 100% roślinny i wolny od GMO, na stronie są wyniki badań. Dzisiaj zjadła i jestem zachwycona, mój facet który pasztety uwielbia powiedział, że gdybym mu to dała nie mówiąc że to nie jest mięso, to by nie poznał. Dzisiaj robię coś z tofu wędzonym, ale nie wiem jak, chyba chińszczyznę. Quote
filodendron Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Nie sugeruję, że w pasztetach wege są produkty pochodzenia zwierzęcego, bo to byłoby już przegięcie. Chodzi o to, że wiem, w jakim stanie bywają warzywa, z których np. robi się tzw. garmażerkę (majonezowe sałatki itp.). No a pasztet to pasztet - tam już się niczego nie wychwyci - ciemna masa ;) I te robaczki, których nikt nie wypłukuje z brokułów... To jednak jest dodatek pochodzenia zwierzęcego :D Quote
Fauka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Mimo wszystko jakoś smakowiciej brzmi niż ubita masa z trupa. Quote
filodendron Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Mam lekki uraz do robali. Kupiłam kiedyś suszone borowiki, namoczyłam i... coś okropnego, kapelusze w całości przeżarte przez robaki, no i te robaki. Nie wiem, jak można mieć sumienie i sprzedawać coś takiego jako pełnowartościowy produkt. Nie lubię gotowców - nigdy nie wiadomo, co siedzi w środku - tak jak i w suchej karmie dla psa ;) No ale coś jeść trzeba. Na emeryturę mam taki plan, że będę pitrasić wszystko - pasztety z trupa i nie z trupa, dżemy, konfitury, soki, pierogi. I chleb też się nauczę piec, na zakwasie :D Quote
Aysel Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Fauka']Mimo wszystko jakoś smakowiciej brzmi niż ubita masa z trupa.[/QUOTE] O przepraszam, poczułam się urażona tym, szczerze powiedziawszy. To mój wybór co jem i co mi smakuje. Mam do tego takie same prawo jak wegetarianie czy weganie. Mi masa z trupa ustrzelonego przez myśliwego czy zabitego kuraka biegającego jeszcze niedawno po ogródku babci smakuje. I mam do tego pełne prawo. Próbowałam być wegetarianką, zresztą jestem wierząca, poszczę bardzo często co wiąże się z przejściem na 'dietę wegetariańską' na okres +/- 40 dni i to dość często. I zwyczajnie fatalnie się wtedy czuję. Nie tyle brakuje mi smaku mięsa, bo są inne rzeczy smaczne. Brakuje mi zwyczajnie energii, mam rewolucje żołądkowe i czuję się wiecznie nienajedzona choć jem naprawdę często i dużo. Ot co. Niektórzy ludzie najwyraźniej muszą jeść trupa... Dla mnie zdecydowanie ważniejsze od samego faktu jedzenia mięsa jest to, skąd to mięso pochodzi i czy humanitarnie zabito zwierzę. Dlatego staram się nie kupować mięsa w sklepie. Quote
omry Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Aysel']O przepraszam, poczułam się urażona tym, szczerze powiedziawszy. To mój wybór co jem i co mi smakuje. Mam do tego takie same prawo jak wegetarianie czy weganie. Mi masa z trupa ustrzelonego przez myśliwego czy zabitego kuraka biegającego jeszcze niedawno po ogródku babci smakuje. I mam do tego pełne prawo.[/QUOTE] A czy ktoś tu pisze, że nie masz prawa wyboru? To, że pasztet warzywny od pasztetu z zabitego zwierzęcia brzmi smaczniej to jest fakt, a dlaczego poczułaś się urażona to nie rozumiem :) Quote
Fauka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Aysek, co cię uraziło? nazwałam rzecz po imieniu, uważam pasztet za masę z trupa i tym jest, nie napisałam że masz tego nie jeść, nawet jak jadłam mięso zapach i wygląd pasztetu mnie odrzucał. Mnie absolutnie nie obchodzi co ty jesz. Quote
Fauka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='filodendron']Mam lekki uraz do robali. Kupiłam kiedyś suszone borowiki, namoczyłam i... coś okropnego, kapelusze w całości przeżarte przez robaki, no i te robaki. Nie wiem, jak można mieć sumienie i sprzedawać coś takiego jako pełnowartościowy produkt. Nie lubię gotowców - nigdy nie wiadomo, co siedzi w środku - tak jak i w suchej karmie dla psa ;) No ale coś jeść trzeba. Na emeryturę mam taki plan, że będę pitrasić wszystko - pasztety z trupa i nie z trupa, dżemy, konfitury, soki, pierogi. I chleb też się nauczę piec, na zakwasie :D[/QUOTE] Ja też nie bardzo lubię takie jedzenie, nawet paste jajeczną robiłam sama bo jakoś tej kupnej się bałam, kupnej sałatki też nie tknę. Ale jestem fatalną kucharką więc są rzeczy, które kupić trzeba. Obecnie żyję na biedronkowych bagietkach z sosem czosnkowym. I sojowym mlekiem czekoladowym. Quote
Aysel Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='omry'] To, że pasztet warzywny od pasztetu z zabitego zwierzęcia brzmi smaczniej to jest fakt, a dlaczego poczułaś się urażona to nie rozumiem :)[/QUOTE] Ponieważ nie rozumiem ludzi którzy na siłę próbują wyperswadować innym, ze postępują źle nie będąc wegetarianami/weganami. Tak ja ten pasztet z trupa zrozumiałam. Mi pasztet z trupa pasuje. Na pewno bardziej niż z pełnej GMO soi ;) Mam wątpliwą przyjemność znać taką osobę, która gdy jem zwykłego batonika potrafi zacząć gadać o krwi zwierząt która się tam znajduje (tak, napewno tam jest krew jakiegos cielaka, a ja okrutna to pożeram). Błagam. Każdy ma prawo jeść co chce. Takie jest moje zdanie na temat wegetarianizmu. Bardzo nie lubię ludzi którzy mają do tego bardzo restrekcyjne podejście. Quote
cienkun Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Aysel']O przepraszam, poczułam się urażona tym, szczerze powiedziawszy. To mój wybór co jem i co mi smakuje. Mam do tego takie same prawo jak wegetarianie czy weganie. Mi masa z trupa ustrzelonego przez myśliwego czy zabitego kuraka biegającego jeszcze niedawno po ogródku babci smakuje. I mam do tego pełne prawo. Próbowałam być wegetarianką, zresztą jestem wierząca, poszczę bardzo często co wiąże się z przejściem na 'dietę wegetariańską' na okres +/- 40 dni i to dość często. I zwyczajnie fatalnie się wtedy czuję. Nie tyle brakuje mi smaku mięsa, bo są inne rzeczy smaczne. Brakuje mi zwyczajnie energii, mam rewolucje żołądkowe i czuję się wiecznie nienajedzona choć jem naprawdę często i dużo. Ot co. Niektórzy ludzie najwyraźniej muszą jeść trupa... Dla mnie zdecydowanie ważniejsze od samego faktu jedzenia mięsa jest to, skąd to mięso pochodzi i czy humanitarnie zabito zwierzę. Dlatego staram się nie kupować mięsa w sklepie.[/QUOTE] To jeżeli poczułaś się urażona, to pozwól, że ja nazwę to inaczej. Pasztet z padliny. Teraz lepiej? :P (a nich ktos mi powie że to nie jest padlina z technicznego punktu widzenia...) :D To jak jesteś osobą wierzącą to dla czego tolerujesz nieprzestrzeganie przykazania "nie zabijaj" ? ;) :P Quote
Charly Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 (edited) [quote name='Aysel']Ponieważ nie rozumiem ludzi którzy na siłę próbują wyperswadować innym, ze postępują źle nie będąc wegetarianami/weganami. Tak ja ten pasztet z trupa zrozumiałam. Mi pasztet z trupa pasuje. Na pewno bardziej niż z pełnej GMO soi ;) Mam wątpliwą przyjemność znać taką osobę, która gdy jem zwykłego batonika potrafi zacząć gadać o krwi zwierząt która się tam znajduje (tak, napewno tam jest krew jakiegos cielaka, a ja okrutna to pożeram). Błagam. Każdy ma prawo jeść co chce. Takie jest moje zdanie na temat wegetarianizmu. Bardzo nie lubię ludzi którzy mają do tego bardzo restrekcyjne podejście.[/QUOTE] GMO soja jest stosowana głównie jako pasza dla zwierząt, które następnie zjadane są przez ludzi, tzw zwierząt rzeźnych. Na produktach sojowych podana jest informacja, czy produkt zawiera soje GMO czy nie. Edited February 23, 2012 by Charly Quote
Aysel Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='cienkun'] To jak jesteś osobą wierzącą to dla czego tolerujesz nieprzestrzeganie przykazania "nie zabijaj" ? ;) :P[/QUOTE] Ponieważ przykazanie to dotyczy zabijania ludzi. Dekalog znany był już w starym testamencie i przestrzegany jest również przez Żydów. W starotestamentowych czasach dokonywano krwawej ofiary, mimo tego, że znano juz przykazanie 'nie zabijaj'. Teraz jaśniej? Quote
Soko Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Ponieważ nie rozumiem ludzi którzy na siłę próbują wyperswadować innym, ze postępują źle nie będąc wegetarianami/weganami. Gdzie tak ktokolwiek napisał? Proszę o cytat. Quote
bric-a-brac Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Aysel']Ponieważ przykazanie to dotyczy zabijania ludzi. [/QUOTE] Możesz podać źródło tej informacji? Zawsze mnie to właśnie ciekawiło jak KK wyjaśnia tę kwestię "nie zabijaj", jaka jest oficjalna interpretacja. Quote
omry Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Ja nie lubię takich nie prowadzących do niczego dyskusji, więc zapytam. Chodzi mi o ogniska. Tak, jak mięsożercy pieką kiełbaski - ja zawsze piekę chleb z masłem czosnkowym. Może ktoś ma jakieś sposoby na przyrządzenie nad ogniem czegoś wegetariańskiego prócz chleba? Mi nic nie przychodzi do głowy, a wiem, że ludzie czasem takie cuda wymyślają, że pytam :) Quote
bric-a-brac Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Omry, ziemniak, jabłko, bakłażan, cukinia, papryka.... To samo co na grilla. Quote
Aysel Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='bric-a-brac']Możesz podać źródło tej informacji? Zawsze mnie to właśnie ciekawiło jak KK wyjaśnia tę kwestię "nie zabijaj", jaka jest oficjalna interpretacja.[/QUOTE] Nie jestem katoliczką, wiec nie wiem. Jestem prawosławna. Interpretacja jest taka jak x set lat temu gdy 'pojawil się' dekalog. U nas jest wskazanie, że jesli już zabija się zwierzę, to trzeba to robić humanitarnie. I generalnie złe traktowanie 'braci mniejszych' jest uważane za grzech. Ale takich dogmatycznych zasad nie ma. Podobnie jak w przypadku antykoncepcji, in vitro itp. Kościół Prawosławny nie zajmuje stanowiska. Nie wiem jak w KK, ale obiło mi się o uszy, że podstawą jest coś z księgi rodzaju 'Czyń sobie ziemię poddaną' w kwestii zabijania zwierząt. Ale jak mówię nie będę się wypowiadać na temat KK, bo aż tak dogłębnej wiedzy na jego temat nie posiadam :) Zresztą stosunek KP do postu jest też inny. U nas jakieś 80% dni w ciągu roku to dni postne. Siłą rzeczy tego mięsa je się mało. Nie dążę do niczego głębszego. Dążę po prostu do tego, że każdy ma prawo jeść co chce. I nie uważam, żeby np. pasztet z mięsa zwierzęcia które godnie żyło i zostalo godnie uśmiercone nazwać trupem czy padliną. Każdy organizm jest inny. Ja po 40 dniach postu mam anemię i fatalne samopoczucie, mimo, że jadłospis niesamowicie zróżnicowany i mimo tego, że u nas post zakazuje również spożywanie nabiału nie jestem w stanie z niego zrezygnować bo zwyczajnie nie mogę normalnie funkcjonować (nie jem serów podpuszczkowych). Dlatego nie lubię stwierdzeń, że każdy może żyć bez mięsa i, że ten kto je je jest mordercą. Dla mnie mordercą jest ten, kto nie szanuje zwierzęcia i nie zapewnia mu humanitarnej śmierci. Jeśli zwierzę żyje godnie i godnie umiera to ja nie widzę powodu by kruszyć kopie. Quote
Aysel Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Soko']Gdzie tak ktokolwiek napisał? Proszę o cytat. Od 20 stron ludzie to piszą ;) Zabił mnie tekst Mimo wszystko jakoś smakowiciej brzmi niż ubita masa z trupa. Nie czepiam się personalnie nikogo. Zwracam uwagę na bardzo ważną rzecz - jeśli wegetarianie chcą być traktowani z szacunkiem i tolerancją do swoich przekonań, niech z równą tolerancją traktują ludzi którzy zdecydowali się pozostać przy diecie miesnej. Ubita masa z trupa no cóż... A co by było jakbym ja powiedziała, że wegetariańskie jedzenie to 'kaczy żer' albo 'kompost' lub użyła jakiegoś innego stwierdzającego dobitniej bezsensowność jedzenia warzyw i owoców jedynie słowa? To bardzo ważna zasada - nie rób drugiemu co Tobie niemiłe ;) Quote
omry Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 [quote name='Aysel']A co by było jakbym ja powiedziała, że wegetariańskie jedzenie to 'kaczy żer' albo 'kompost' lub użyła jakiegoś innego stwierdzającego dobitniej bezsensowność jedzenia warzyw i owoców jedynie słowa? [/QUOTE] O nie, teraz to przesadziłaś :evil_lol: [quote name='bric-a-brac']Omry, ziemniak, jabłko, bakłażan, cukinia, papryka.... To samo co na grilla.[/QUOTE] No właśnie nie lubię warzyw i owoców pieczonych prócz ziemniaków i dlatego taki problem mam.. Quote
Fauka Posted February 23, 2012 Posted February 23, 2012 Myśliwi na krew mówią farba, co nie zmienia faktu że farba nadal krwią pozostaje. Pasztet to zamordowane, poświartowane i zmielone zwierze, trup tego zwierzęcia, możemy to nazwać jak chcemy ale nadal będzie zamordowanym, poćwiartowanym i zmielonym zwierzęciem, w skrócie trupem. Na moje jedzenie ludzie mówią karma dla królika, śmieją się że jem to co koza, nie dotyka mnie to jakoś. Sataniści mają większy dystans do siebie ;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.