bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Charly napisał(a):Handel ludzmi istnieje. Także w Europie. Także tu handluje się dziećmi. Nie jest to legalne i nikt z tych ludzi nie opisuje swoich działan publicznie, próbując przekonać innych, że jest miłosnikiem ludzi i działa w obronie ich praw Skoro nie potrafii zaprzestać okrucieństwa na swoich pobratyńcach, jak możemy dokonac jakichkolwiek zmian, aby pomóc ziemi? Quote
xxxx52 Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 HelloKally napisał(a):A ja mam pytanie do wegetarianek, które z wielkim oburzeniem traktują jedzenie mięsa prez innych ludzi. Malujecie paznokcie? Wykonujecie makijaż, chociażby do pracy, szkoły? Jakie nosicie buty? Z czego są wykonane torebki? Zażywacie leki? a co n ie ma butow ,torebek,futer,kurtek ze sztucznej skory?przeciez teraz tak wspaniale podrabiaja,ze nawet nie mozna poznac.Dam przyklad pojechalam z kolezanka do schroniska,mialam na sobie "skorzany plaszcz z podszewka ze sztucznego futerka.Szefowa schroniska obgadala wokolo ,za plecami to typowo,normalne ,ze ja przyszlam do schroniska w kozuchu z barana. Kosmetyki produkuja firmy bez wspoludzialu produkcyjnego zwierzat.np produkuja na bazie np.oliwy z oliwek wyciagu z aloevery.Jakie leki masz na mysli? Quote
xxxx52 Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 bezag napisał(a):Ale domy dziecka nadal istnieją? Wystarczy oglądac telewizje i można się dowiedzieć, że zdarzają się przypadki, gdy dziecko trafi do nieodpowiedniej rodziny zastępczej. A co do handlu ludźmi, nadal istnieje, może nie w Europie ( choć są nielegalne adopcję) ale w Afryce, Azji... czasami lepiej ,ze dziecko zostanie zaadoptowanie ,jak musialaby cale swoje zycie patrzyc na asocjalna ,marginesowa rodzine i sami wejsc na zle tory.Poza tym lepiej ze niedojrzale matki oddadza dziecko do domu dziecka jak by mialy je zabic.Co zrobic z dziecmi skrzywdzonymi przez los ? Co do tego tematu watku maja DD wspolnego?Hmmm ? Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 xxxx52 napisał(a):czasami lepiej ,ze dziecko zostanie zaadoptowanie ,jak musialaby cale swoje zycie patrzyc na asocjalna ,marginesowa rodzine i sami wejsc na zle tory.Poza tym lepiej ze niedojrzale matki oddadza dziecko do domu dziecka jak by mialy je zabic.Co zrobic z dziecmi skrzywdzonymi przez los ? Co do tego tematu watku maja DD wspolnego?Hmmm ? Warto przeczytać całość od początku, a później pytać. Chodziło oto, że nigdy nie ma pewności, że zwierze nawet od najlepszego właściciela może trafić w nieopowiednie ręcę, podobnie jest z adopcjami dzieci. Quote
xxxx52 Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Charly napisał(a):Handel ludzmi istnieje. Także w Europie. Także tu handluje się dziećmi. Nie jest to legalne i nikt z tych ludzi nie opisuje swoich działan publicznie, próbując przekonać innych, że jest miłosnikiem ludzi i działa w obronie ich praw W krajach w ktorych zwierzeta np.psy i inne traktuje sie jak smieci i samemu sie zjada ,to handel ludzmi -dziecmi jest na porzedku dziennym. Sa to kraje azjatyckie szczegolnie w Chinach,Ameryki Poludniowej.W krajach afrykanskich bandy kradna dzieci w celach niewolniczych. W Chinach na prowincji , uchodzi za normalne w niektorych grupach spolecznych i to jest tradycja ,ukrasc dziecko ,zeby je wychowac jako swoje. Quote
filodendron Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 bezag napisał(a):Na początek wystarczyłoby, aby wszystkie hodowle były ekologiczne, aby zwierzeta miały godne warunki i widziały niebo, a nie mrok klatek. Krążysz wokół tematu nie dotykając sedna - nie ma mleka i jajek bez zabijania zwierząt. Żadna ekologia tego nie zmieni. Żyjemy w świecie miejskich metropolii - zaopatrzenie ich wyłącznie z ekologicznych hodowli jest praktycznie niemożliwe, chyba że przekona się ludzi do jedzenia jajka/ciastka/czekolady raz na miesiąc albo i rzadziej. Lakto- owo- wegetarianizm nie trzymają się kupy w wymiarze idei walki z okrucieństwem wobec zwierząt. W skali globalnej oczywiście, bo jak ktoś ma własne jajka, własne mleko, no to świetnie dla tych zwierząt. Wtedy może też od czasu do czasu mieć własne mięso. Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 filodendron napisał(a):Krążysz wokół tematu nie dotykając sedna - nie ma mleka i jajek bez zabijania zwierząt. Żadna ekologia tego nie zmieni. Żyjemy w świecie miejskich metropolii - zaopatrzenie ich wyłącznie z ekologicznych hodowli jest praktycznie niemożliwe, chyba że przekona się ludzi do jedzenia jajka/ciastka/czekolady raz na miesiąc albo i rzadziej. Lakto- owo- wegetarianizm nie trzymają się kupy w wymiarze idei walki z okrucieństwem wobec zwierząt. W skali globalnej oczywiście, bo jak ktoś ma własne jajka, własne mleko, no to świetnie dla tych zwierząt. Wtedy może też od czasu do czasu mieć własne mięso. Ja nadal twierdze, ze ludzie nie żyja tylko w tej Warszawie, a przecież nawet do stolicy produkty sa dostarczane, więc może tak: wiecej drobnych gospodarstw i mniej przemysłowych ferm. Mieso nie jest naturalnym pożywieniem ludzi.... Quote
filodendron Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 bezag napisał(a):Ja nadal twierdze, ze ludzie nie żyja tylko w tej Warszawie, a przecież nawet do stolicy produkty sa dostarczane, więc może tak: wiecej drobnych gospodarstw i mniej przemysłowych ferm. Są dostarczane, oczywiście - z fabryk żywności. Ekologiczne gospodarstwa nie są w stanie obsłużyć ludności miejskiej (plus kwestie kosztów - znacznej liczby ludności nie byłoby stać na jaja i mleko z gospodarstw ekologicznych). W Polsce prawie 62% ludności to ludność miejska - to daje jakieś 23 miliony ludzi, a Polska jest siódmym krajem Europy co do liczby ludności. Niemców jest dwa razy więcej. Świetnie, że rośnie zapotrzebowanie na żywność ekologiczną, ale to zawsze będzie ułamek produkcji, którego targetem są ludzie - co tu dużo mówić - w ciut lepszej sytuacji finansowej, mający możliwość wyboru. Bo jak masz trójkę dzieci i jedną pensję, to jajek "zerówek" nie kupisz, bo są trzykrotnie droższe od "trójek". Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 filodendron napisał(a):Są dostarczane, oczywiście - z fabryk żywności. Ekologiczne gospodarstwa nie są w stanie obsłużyć ludności miejskiej (plus kwestie kosztów - znacznej liczby ludności nie byłoby stać na jaja i mleko z gospodarstw ekologicznych). W Polsce prawie 62% ludności to ludność miejska - to daje jakieś 23 miliony ludzi, a Polska jest siódmym krajem Europy co do liczby ludności. Niemców jest dwa razy więcej. Świetnie, że rośnie zapotrzebowanie na żywność ekologiczną, ale to zawsze będzie ułamek produkcji, którego targetem są ludzie - co tu dużo mówić - w ciut lepszej sytuacji finansowej, mający możliwość wyboru. Bo jak masz trójkę dzieci i jedną pensję, to jajek "zerówek" nie kupisz, bo są trzykrotnie droższe od "trójek". "zawsze" to takie głupie słowo... Moja mama jest artyską i zarabia mało i okresowo, jakos starcza nam na te zdrowsze jaja, mimo, ze mamy własne. Trójki są niezdrowe, jezeli ktoś chce truc wąłsne dzieci, prosze bardzo, a późniejd ziwić się, ze połowa młodziezy jest np. zbyt niska. Quote
filodendron Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Masz zdrowsze jaja i starcza na nie, bo masz własne, a nie mimo ;) A ciastka zjadasz czasem? Albo gotowe desery? Do ich produkcji nie używa się "zerówek". Bezag, tych uwag nie kieruję osobiście do Ciebie. Każdy dokonuje wyborów - super, że masz możliwość dokonać właśnie takich. Ale w tym kraju żyje prawie 40 milionów ludzi, niektórym nie starcza do pierwszego, inni ze względu na pracę muszą stołować swoje dzieci w szkolnych stołówkach ("zerówki"? :)), dla jeszcze innych jest akcja "pajacyk". Nie ma jednej wspólnej recepty dla wszystkich. Każdy powinien dokonywać świadomych ale też optymalnych wyborów - dla siebie i swoich dzieci. Na samej kapuście kiszonej z ziemniakami i fasoli też Ci dziecko szczególnie nie wyrośnie (chociaż teraz to chyba akurat młodzież dość wysoka jest - pewnie z tych hormonów wzrostu w kurczakach :)). Quote
Fauka Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Moja mama samotnie mnie wychowała, pracuje w służbie zdrowia i całe życie jadłam jajka i spożywałam produkty mleczne - wszystko z niższej półki, mam 180 wzrostu ;) teraz moja mama traci pracę, nie stać nas na jajka ekologiczne, te zwykłe kosztują 36 gr te ekologiczne 1zł, wystarczy policzyć ile by wyszło zakupienie 10 jaj. Nie jem mięsa, to nie przeszkadza mojej mamie, nie powoduje strat finansowych natomiast nie będę wojowała o weganizm czy spożywanie tych lepszych produktów bo poszlibyśmy z torbami, po prostu. Wyżywienie czy to ekologizne, czy już wegańkie jest droższe i trudniejsze do zdobycia. Będąc na czyimś utrzymaniu nie wybrzydzam, natomiast gdy będę na swoim zostanę weganką, bo dopóki nie będę miała własnych kur i własnej krowy, nie będę spożywała produktów odzwierzęcych ponieważ nie uwierzę z humanitaryzm - to się kompletnie nikomu nie opłaca, nikt charytatywnych ferm nie prowadzi, to nie fundacje tylko firmy. Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 filodendron napisał(a):Masz zdrowsze jaja i starcza na nie, bo masz własne, a nie mimo ;) A ciastka zjadasz czasem? Albo gotowe desery? Do ich produkcji nie używa się "zerówek". Bezag, tych uwag nie kieruję osobiście do Ciebie. Każdy dokonuje wyborów - super, że masz możliwość dokonać właśnie takich. Ale w tym kraju żyje prawie 40 milionów ludzi, niektórym nie starcza do pierwszego, inni ze względu na pracę muszą stołować swoje dzieci w szkolnych stołówkach ("zerówki"? :)), dla jeszcze innych jest akcja "pajacyk". Nie ma jednej wspólnej recepty dla wszystkich. Każdy powinien dokonywać świadomych ale też optymalnych wyborów - dla siebie i swoich dzieci. Na samej kapuście kiszonej z ziemniakami i fasoli też Ci dziecko szczególnie nie wyrośnie (chociaż teraz to chyba akurat młodzież dość wysoka jest - pewnie z tych hormonów wzrostu w kurczakach :)). raczej nie jem kupowanych ciast, aczkolwiek uwielbiam czekolade ale tego nie ukrywam. Uczęszczam do skzoły i wiem co mnie otacza. Quote
Charly Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 (edited) Fauka napisał(a):Moja mama samotnie mnie wychowała, pracuje w służbie zdrowia i całe życie jadłam jajka i spożywałam produkty mleczne - wszystko z niższej półki, mam 180 wzrostu ;) teraz moja mama traci pracę, nie stać nas na jajka ekologiczne, te zwykłe kosztują 36 gr te ekologiczne 1zł, wystarczy policzyć ile by wyszło zakupienie 10 jaj. Nie jem mięsa, to nie przeszkadza mojej mamie, nie powoduje strat finansowych natomiast nie będę wojowała o weganizm czy spożywanie tych lepszych produktów bo poszlibyśmy z torbami, po prostu. Wyżywienie czy to ekologizne, czy już wegańkie jest droższe i trudniejsze do zdobycia. Będąc na czyimś utrzymaniu nie wybrzydzam, natomiast gdy będę na swoim zostanę weganką, bo dopóki nie będę miała własnych kur i własnej krowy, nie będę spożywała produktów odzwierzęcych ponieważ nie uwierzę z humanitaryzm - to się kompletnie nikomu nie opłaca, nikt charytatywnych ferm nie prowadzi, to nie fundacje tylko firmy. Fauka tym weganom, których ja znam, nie przelewa się. Wręcz przeciwnie. Przepisy z podanego linku nie muszą być droższe od "zwyklego" jedzenia. Jako weganka wydaję dokladnie tyle samo ile wcześniej. Oczywiście mleko sojowe- nawet te z biedronki jest droższe-ale to wyrówna się w innym miejscu (np. nie jem już (tyle) słodyczy, bo po prostu wegańskich brak;))- a jesli nie, samemu można to wyrównać, rezygnując z innych rzeczy dla tej, która jest (jeśli jest) najważniejsza. Czyli wegański styl życia. Oczywiście jeśli zyje się z rodzicami, sprawa wygląda zupelnie inaczej. Nie piszcie proszę, ze weganizm to kapusta z grochem, bo to nieprawda. Wegańska kuchnia jest wyśmienita i zróżnicowana. ps. zgodzę się, że przepisy specjalną okazję wymagają większych nakładów pienięznych: np bita smietana, która weganska jest b. droga, a zrobiona samemu tańsza, ale też droższa od zwykłej itd. Tak naprawdę problematyczne porzucenie przyzwyczajeń: czyli rano bułka z masłem i serem, do tego jajko na twarto. Ale warto odkryć kuchnię na nowo- w stylu roślinnym. Gdzieś na fb widzialam blog studentki weganki, która jak to studentka musi liczyć każdy grosz. Jak znajdę link to wstawię. edit: tu jest ten blog http://nomeatjustcook.blogspot.com/2012/01/z-cyklu-w-czasie-sesji.html fakt jest, że trzeba się zaopatrzyć co najmniej w blender (im droższy tym lepszy). Ale większość z Was pewnie ma, ja nie miałam;) Edited February 17, 2012 by Charly Quote
Fauka Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Ja fatalnie gotuję, nie można chyba tego nazwać gotowaniem dlatego przeraża mnie dieta wegańska, bo nie oszukujmy się - trudno kupić wegańskie produkty gotowe do spożycia. Sama mam również taki problem, że więcej rzeczy nie lubię niż lubię, z owoców łatwiej mi wymienić te które jem, niż te które nie jem - jabłko, banan, brzoskwinia, to wszystko. Natomiast nie jem również wielu warzyw, w zasadzie moja dieta opiera się na ziemniakach. Przeglądam wegańskie produkty w sklepach internetowych i wybór jest całkiem spory, ale ceny straszą i jeszcze koszty wysyłki. W dodatku mój wegetarianizm był przedmiotem awantur w domu, na wieść o weganiźmie miałam ogromną awanturę, niestety nie mogę liczyć na żadne wsparcie. Przejść na weganizm jest trudniej niż na wegetarianizm, trzeba się bardziej pilnować. Quote
filodendron Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Charly napisał(a): Nie piszcie proszę, ze weganizm to kapusta z grochem, bo to nieprawda. Oczywiście - to jest nieprawda. Dyskusja poszła w kierunku nie indywidualnych wyborów, lecz spojrzenia bardziej globalnego, a ja uważam że weganizm nie jest optymalną propozycją dla wielu ludzi, którzy borykają się na co dzień z niedoborami nie tylko finansowymi, ale także czasowymi - stąd pojawiła się ta hipotetyczna matka z trójką dzieci oraz kapusta :) Ponieważ latami borykałam się z poważnymi alergiami pokarmowymi mojego dziecka (w tym na dość podstawowe składniki, jak jajka, mleko i wszystkie ich przetwory), wiem, że komponowanie dobrej diety eliminacyjnej (a weganizm jest w pewnym sensie dietą eliminacyjną), kosztuje sporo czasu i samozaparcia. W praktyce odpadają wszelkie placówki zbiorowego żywienia - przedszkola, stołówki szkolne, nawet wycieczka szkolna jest problemem. To nie jest styl życia dla wszystkich, nie na dzień dzisiejszy. Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 filodendron napisał(a):Oczywiście - to jest nieprawda. Dyskusja poszła w kierunku nie indywidualnych wyborów, lecz spojrzenia bardziej globalnego, a ja uważam że weganizm nie jest optymalną propozycją dla wielu ludzi, którzy borykają się na co dzień z niedoborami nie tylko finansowymi, ale także czasowymi - stąd pojawiła się ta hipotetyczna matka z trójką dzieci oraz kapusta :) Ponieważ latami borykałam się z poważnymi alergiami pokarmowymi mojego dziecka (w tym na dość podstawowe składniki, jak jajka, mleko i wszystkie ich przetwory), wiem, że komponowanie dobrej diety eliminacyjnej (a weganizm jest w pewnym sensie dietą eliminacyjną), kosztuje sporo czasu i samozaparcia. W praktyce odpadają wszelkie placówki zbiorowego żywienia - przedszkola, stołówki szkolne, nawet wycieczka szkolna jest problemem. To nie jest styl życia dla wszystkich, nie na dzień dzisiejszy. Ogólnie weganin czy wegetarjanin ma troche gorzej niż wszystkożerca. Ja nie lubię jeść w obcych miejscach, na wycieczkach szkolnych jadłam własne produkty lub same ziemniaki z obiadów. Aczkolwiek moje starania są sensowne. Quote
Charly Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 @Filodendron: To prawda. Nie jest łatwo. Przede wszystkim na początku. Sniadania roślinne, obiady, kolacje, podwieczorki- to wszystko trzeba przeorganizować i to wymaga czasu i wysiłku. Na początku- a potem wchodzi się w rytm i prawie nie zauważa się już weganizmu. Ja poniewaz nie lubię półsrodków przeszłam sobie z dnia na dzien na weganizm, ale inni zaczynają od np jednego posiłku roślinnego raz w tygodniu. Sniadanie, czy obiad albo kolację. Potem dwa razy w tygodniu. Potem raz na dzień, no a potem całkowicie. W Polsce zyją dzieci wegańskie- także te w wieku przedszkolnym i szkolnym. więc jakoś tam można. Przynajmniej próbować, bo w przypadku chociażby wycieczek, to faktycznie na dzien dzisiejszy nie wygląda optymistycznie. Ale wycieczka jest raz, a życie toczy się dalej. Quote
Charly Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 (edited) bezag napisał(a):Ogólnie weganin czy wegetarjanin ma troche gorzej niż wszystkożerca. Ja nie lubię jeść w obcych miejscach, na wycieczkach szkolnych jadłam własne produkty lub same ziemniaki z obiadów. Aczkolwiek moje starania są sensowne. Jak dla mnie- weganin ma dużo gorzej niż mięsożerca i wegetarianin. Jako wegetarianka nie miałam nigdzie i nigdy problemów z jedzeniem wegetariańskim- wystarczy odstawić mięso i sos, zamówic inna pozycję z karty i wszystko gra. Weganizm to zupelnie coś innego. Na mieście nie zjesz, zaproszona w gości nie zjesz, do restauracji nie pójdziesz, a i pączków w tłusty czwartek w firmie nie zjesz- chyba, ze upieczesz sama wegańskie i przyniesiesz. Tutaj faktycznie nie jest prosto- ale jak się chce, to się da. Oczywiście w przypadku dzieci sprawa się komplikuje (wycieczki szkolne, obiady w szkole itp) ps. z tym, ze współczesny wegetarianizm wegetarianizmem nawet nie jest. Miśki, żelki oraz inne produkty zawierają zelatynę zwierzęcą- czyli przemielone, przerobione odpady z rzeżni. Do serów dodaje się podpuszczkę- czyli coś tam z żołądka cielaka (jakos tak, bo nie wglębiam się w to- nie muszę;):)). Witamina D w margarynach jest często pochodzenia zwierzęcego itd itd. Edited February 17, 2012 by Charly Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Charly napisał(a):@Filodendron: To prawda. Nie jest łatwo. Przede wszystkim na początku. Sniadania roślinne, obiady, kolacje, podwieczorki- to wszystko trzeba przeorganizować i to wymaga czasu i wysiłku. Na początku- a potem wchodzi się w rytm i prawie nie zauważa się już weganizmu. Ja poniewaz nie lubię półsrodków przeszłam sobie z dnia na dzien na weganizm, ale inni zaczynają od np jednego posiłku roślinnego raz w tygodniu. Sniadanie, czy obiad albo kolację. Potem dwa razy w tygodniu. Potem raz na dzień, no a potem całkowicie. W Polsce zyją dzieci wegańskie- także te w wieku przedszkolnym i szkolnym. więc jakoś tam można. Przynajmniej próbować, bo w przypadku chociażby wycieczek, to faktycznie na dzien dzisiejszy nie wygląda optymistycznie. Ale wycieczka jest raz, a życie toczy się dalej. Lepiej zaczynać stopniowo, niektórzy bardzo reagują na zmiany. Ja akurat mam mamę i brata wega i nie miałam zadnych trudności, gdyż jestem osobą kategoryczną i jeśli ma być nie, będzie nie. Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Charly napisał(a):Jak dla mnie- weganin ma dużo gorzej niż mięsożerca i wegetarianin. Jako wegetarianka nie miałam nigdzie i nigdy problemów z jedzeniem wegetariańskim- wystarczy odstawić mięso i sos, zamówic inna pozycję z karty i wszystko gra. Weganizm to zupelnie coś innego. Na mieście nie zjesz, zaproszona w gości nie zjesz, do restauracji nie pójdziesz, a i pączków w tłusty czwartek w firmie nie zjesz- chyba, ze upieczesz sama wegańskie i przyniesiesz. Tutaj faktycznie nie jest prosto- ale jak się chce, to się da. Oczywiście w przypadku dzieci sprawa się komplikuje (wycieczki szkolne, obiady w szkole itp) ps. z tym, ze współczesny wegetarianizm wegetarianizmem nawet nie jest. Miśki, żelki oraz inne produkty zawierają zelatynę zwierzęcą- czyli przemielone, przerobione odpady z rzeżni. Do serów dodaje się podpuszczkę- czyli coś tam z żołądka cielaka (jakos tak, bo nie wglębiam się w to- nie muszę;):)). Witamina D w margarynach jest często pochodzenia zwierzęcego itd itd. Jest też zelatyna roślina, czy coś takiego tylko chyba słabiej ścina. Mnie galaretka obrzydza, dla mnie ze słodyczy najsmaczniejsza jest czekolada. Raz próbowałam robic samodzielnie z kakao i koziego mleka- coś nie wyszło ;) Quote
Charly Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 (edited) bezag napisał(a):Jest też zelatyna roślina, czy coś takiego tylko chyba słabiej ścina. Mnie galaretka obrzydza, dla mnie ze słodyczy najsmaczniejsza jest czekolada. Raz próbowałam robic samodzielnie z kakao i koziego mleka- coś nie wyszło ;) jest i co z tego, skoro większość producentów jej nie używa, tylko wciskają dorosłym i dzieciom jakieś pokolorowane, przemielone, przetworzone resztki ciał zwierzęcych w postaci rozkosznych misiów. Zysk musi być i nawet "odpady" można gdzieś upchnąć. wedel ma cukierki galaretkowe w czekoladzie ciemnej. Uzywają agar agar, zamiast zelatyny. Można przyjąc, ze te cukierki są wegańskie. Odnośnie koziego mleka..nie skomentuję, bo wszystko na ten temat jest powyżej. z roślinnego mleka też można fajne pralinki zrobić czekoladowe i nawet nutellę itd:) Edited February 17, 2012 by Charly Quote
bezag Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Charly napisał(a):jest i co z tego, skoro większość producentów jej nie używa, tylko wciskają dorosłym i dzieciom jakieś pokolorowane, przemielone, przetworzone resztki ciał zwierzęcych w postaci rozkosznych misiów. Zysk musi być i nawet "odpady" można gdzieś upchnąć. wedel ma cukierki galaretkowe w czekoladzie ciemnej. Uzywają agar agar, zamiast zelatyny. Można przyjąc, ze te cukierki są wegańskie. Odnośnie koziego mleka..nie skomentuję, bo wszystko na ten temat jest powyżej. z roślinnego mleka też można fajne pralinki zrobić czekoladowe i nawet nutellę itd:) Owszem, wszystko opiera się na pieniądzach. Rośline mleko mi nie smakuje, ogólnie jestem bardzo wybredna, kozie piję bo sie na nim wychowałam, od parunastu lat mamy kozy. Nigdy nie było ich dużo, bo dwie czy trzy wystarczaja na świeże mleko i sery, ponadto w więszości roku sa osoby które biora od nas mleko dla dzieci bo jest zdrowsze. Sądze, że nasze kozy są rozpieszczane, mimo ich nieokrzesanej i upartej natury. Nierzadko się zdarzało, że stado poszło na sąsiednie działki, bo tam trawa przecież jest lepsza, podobnie trawa jest lepsza w sadzie( plus jabłka) niż na hektarowej łące. Zdarzały się tez wypadki, że koźle było odrzucane, a nawet zdeformowane( raz urodziło się bez jelit albo bez czegoś innego, ale nie mogła jeść, wówczas przytrzymywanie przy życiu biedactwa byłoby znęcaniem) lecz w większości wypadków wystarczy proteza i dokarmianie. Quote
cienkun Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Napisał Charly wedel ma cukierki galaretkowe w czekoladzie ciemnej. Uzywają agar agar, zamiast zelatyny. Można przyjąc, ze te cukierki są wegańskie. Ale za to pewnie w ich czekoladzie jest koszenila, co? Quote
Izura Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 Bo ja wiem czy nie tak łatwo? Czytanie etykietek to u mnie nawyk, staram się omijac aspartam więc czytam tak czy tak. A do jedzenia bez mięsa jestem na tyle przyzwyczajona, że abstrakcją jest kotlet ze świnki na moim talerzu, czasem tylko z soja sobie zrobię albo innego świeżo upolowanego ciecierzyca falafle. Quote
anorektyczna.nerka Posted February 17, 2012 Posted February 17, 2012 stnienie kosmetyków wegańskich nie jest tajemnicą. Nie wiem czy istnieje lakier do paznokci wegański, bo nie używam (innych malowideł zresztą też raczej nie). Buty te co mam są ze skóry- są z czasów "przed". Im dłużej na diecie wegańskiej, tym dziwniej się czuję wkladając stopy w skórę innych, pozaludzkich zwierząt, ale myślę, że donoszę te buty, a potem już kupię inne. Myślę jednak, że gdyby nie kwestia finansowa, nie czekałabym i wywaliła od razu. Nie do odparcia jest argument leków- mam to szczęście, że jestem zdrowa i nie zażywam i od zawsze unikałam (nie ze względów zwierzęcych, a raczej...dla zdrowia;-)). Gdybym jednak poważnie zachorowała, pewnie bym coś wzięła. Nie mam wyboru. Tam gdzie wybór mam- dokonuję go. W ostatnich miesiącach za pośrednictwem Vivy w W-wie odbyło się spotkanie zagranicznych naukowców- (Niemcy i chyba Wielka Brytania) w sprawie odejścia od testowania leków na zwierzętach, jako nieetyczne,ale także niewymierne. Warto zainteresowac się tematem i wspomóc, jak kto może. To zabrzmiało jakby miało nie być Ci dziwnie zakładając na stopy buty z jakiegoś człowieka. Chociaz z drugiej strony nie byłabym zaskoczona takim stwierdzeniem po tym, jak uparcie mi wmawiano, że życie ludzkie wbec życia psiego ma niewielką wartość, a czasami i nie ma jej wcale. No właśnie. Jestes zdrowa, oby tak pozostało, ale znam wegetariankę która ma cukrzycę. Akurat nie jest u niej aż tak źle żeby przyjmować insulinę, ale leki testowane na m.in szczurach przyjmuje, ma buty z owczej wełny i skóry, używa kosmetyków testowanych na zwierzętach... i to oczywiście jej nie przeszkadza w krytykowaniu nie tyle co sposobu żywienia, a poczuciu moralności nie-wege. Masz może jakieś szersze info na temat tego spotkania? a co n ie ma butow ,torebek,futer,kurtek ze sztucznej skory?przeciez teraz tak wspaniale podrabiaja,ze nawet nie mozna poznac.Dam przyklad pojechalam z kolezanka do schroniska,mialam na sobie "skorzany plaszcz z podszewka ze sztucznego futerka.Szefowa schroniska obgadala wokolo ,za plecami to typowo,normalne ,ze ja przyszlam do schroniska w kozuchu z barana. Kosmetyki produkuja firmy bez wspoludzialu produkcyjnego zwierzat.np produkuja na bazie np.oliwy z oliwek wyciagu z aloevery.Jakie leki masz na mysli? Oj wierz mi, poznać można łatwo, mam dwie pary butów zimowych, jedne są z czegoś, co skórą na pewno nie jest, mają zamiast wełny tworzywo, nie były tanie i z jakiegoś podrzędnego deicamna a mimo to, cuć kolosalną różnicę między tymi ekologicznymi, a tymi z prawdziwej owcy. Nie mam na myśli tylko kosmetyków produkowanych ze zwierząt, bo wiem jedynie, że łożyska się stosuje w odżywkach o włosów i coś ze ślimaka w podkładach. Chodizio mi bardziej o te testowanena zwierzętach, np. składniki tuszy do rzęs są zakrapiane jakimś gryzoniom i się patrzy czy oślepną czy nie, jak oślepną, to się dokonuje zmian w składzie i patrzy na nowym zwierzaku, jak nie, to się kończy tylko na jednym ślepym szczurze. M in. leki uspokajające, antybiotyki, na serce etc. są testowane na psach, i innych ssakach, a ich wiarygodność jest nad wyraz wątpliwa biorąc pod uwagę, że morfina uspokaja ludzi, a z kotami jest wręcz odwrotnie. I jeżeli już rozmawiać z koncernami o tym, by zaprzestano teog rpcederu, to właśnie używają powyższego argumentu, bo prawda jest taka, że taniej kupić psa za dwie stówki na targu niż zapłacić człowiekowi kilka tysi za testy. . Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.