Porta Nigra Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Szkoda, że nie wiedziałam bo mogłam podjechać dzisiaj po zajęciach na Pilczycach. Jutro jadę do Świdnicy, więc raczej nie dam rady. Weekend planuję w Czechach. Gdyby nikt nie mógł wcześniej, to we wtorek będę na Pilczycach i mogę podjechać dalej. Quote
martadela Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 :( Nieeee no... Dziewczyny, no weźcie zróbcie coś...:help1: Quote
martadela Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Halo? Ej no... czy ja mam paść na zawał,albo nerwicy się nabawić... Nie bądźcie takie... Nooo Pojadę, przywiozę, zrobię kawę, pójdziemy na spacer z kudłatkiem zobaczyć że jest kochana a nie tylko szczeka... Rosołek mam... indyczo-wołowy... Odwiozę... Anybody??? Anybody there??? Ja chcę do Astorka :placz: Quote
Porta Nigra Posted October 7, 2010 Posted October 7, 2010 Jeśli nie macie nic przeciwko to prawdopodobnie jutro będę mogła zrobić wizytę. Rano będę wiedziała na pewno, ale chyba będę miała odwołane zajęcia dogo w Świdnicy. Quote
martadela Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Ej..oso chosi? Co to za cisza??? Czy wszystko ok? Telefon nie dzwoni. Ja czekam, psiak czeka - już Wam nie zależy?? Była propozycja kontroli przez Porta Nigra, brak odzewu i aprobaty. Czeam na tel od Ulv i jest echo... Ja wiem że praca itp ale smsa można puścić żeby się dogadać... Napisałam do Ulv PRIV i napisała że dziękuje za przypomnienie i że ew w sobotę może, i znowu cisza i echo... Dziewczyny ja tu mam masę różnych spraw, dzisiaj uszkodzili mi główny kabel prowadzący prąd do mojego domu, na gwałt szukałam elektryka i jakichś specjalnych muf. Nie wiem jak się z ludźmi umawiać bo cały czas mam w świadomości i wizytację i jeden cały dzień na wyjazd do Wawy. Pan od parapetów chce się umówić na pomiary. Jakaś rodzina chce wpaść na łykend,a ja wszystko podporządkowuję pod wizytację i wyjazd. Może jakieś konkrety?? Quote
martadela Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Pogrzebałam, widziałam wątek o Kraksie... Pełny szacun dla Ulv i dzielnej Kra :) Quote
mimiś Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 martadelko, a te 3 zwierze w awatarku to Twoje? Quote
martadela Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Już tylko dwa z trzech :( Kudłatek - suczka Balbinka I to takie dobermanowate - Drops Tego pięknisia z tyłu - Rolfa, już od 2 lat z nami nie ma :( Stąd pomysł na adopcję Astorka. Quote
martadela Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Rolfa znalazłam w rowie, koło drogi,zbierałam jeżyny... Dropsa znalazłam w krzakach,na spacerze za miastem. Balbinę zabrałam z Kębłowic... To była masakra. Pojawiło się info o zdychających z głodu psach, ponad 20szt -Kaukazy i Azjaty. Pojechaliśmy po karmę i do hodowli, na miejscu prawie się rozpłakałam... Strasznie tam było. Szkielety, po prostu szkielety. Jeden azjata z okropną raną na przedniej łapie, wlazłam więc do kojca wyprowadziłam go i skoro mnie nie zeżarł to oznajmiłam cieciowi że go zabieram, facet nawet się nie zająknął. http://img259.imageshack.us/img259/6550/dscn1491.jpg Pobiegł gdzieś, wychodzi,niesie jakieś szare coś, myślę sobie po co mi słoma? On mi mówi że to szczeniaki że urodziły się jak było -25st na dworze, że z 5 tylko te przeżyły... Popłakałam się... http://img233.imageshack.us/img233/9053/dscn1486q.jpg http://img706.imageshack.us/img706/4403/dscn1484rr.jpg Miały podobno 3 miesiące, powinny były ważyć jakieś 25kg, a miały 6kg!!! Mieszkały u mnie przez ponad miesiąc, codziennie u weta (w Żako) kroplówki, zastrzyki, witaminy, specjalne karmy, cuda... Jeden z nich nazywa się obecnie Max i mieszka pod Trzebnicą - jest najukochańszym pupilem swoich właścicieli. Drugi to moja Balbinka :) Jest piękna, kochana, ciężko chora ale nie szkodzi - radzimy sobie :) Quote
martadela Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 mimiś czy ty masz może bezpośredni kontakt z przytuliskiem? Jak Astorek? Dalej rozrabia? Quote
magpie101 Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 Tez zagladam do watku regularnie z nadzieja, ze maly jest juz w nowym domku. Na poczatku byly starania, a teraz wyglada jakby juz nikomu poza Martadela nie zalezalo, a przeciez wiadomo, ze im szybciej szczenior trafi do domku tym szybciej wyzdrowieje. Czy Martadela musi blagac abyscie pozwolily jej zaopiekowac sie chorym, bezdomnym szczeniakiem, ktorego nikt nie chce? Quote
mimiś Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 [quote name='martadela']mimiś czy ty masz może bezpośredni kontakt z przytuliskiem? Jak Astorek? Dalej rozrabia? dzwoniłam dzisiaj z zapytaniem o Astorka- mam nadzieję,że decyzja zapadnie szybciutko, w interesie psiaka przede wszystkim. na pewno martadelko bedziesz najlepszym domkiem dla psiulka, ale wiem też ,żę Jola ma w przytulisku prawie 30 sztuk, i czasem po prostu nie ogarnia tych wszystkich problemów-wożenia psów po lecznicach, sprawy bieżące, sprawy prywatne...-tak sobie sama tłumaczę to milczenie na wątku:???: Quote
zoja. Posted October 8, 2010 Author Posted October 8, 2010 Wróciłam.. i co tu widzę?!! :angryy: Kajam się ogromnie w imieniu przytuliska.. widać jeszcze sporo pracy w temacie naszej wewnętrznej komunikacji... o zgrozo! Totalny brak profesjonalizmu.. MARTO, BARDZO CIĘ ZA TO PRZEPRASZAM! Marta, napisałam już do Porty prośbę o wizytę. Czekam na odzew, ale Ty "rób swoje" czyli zbieraj tą "pokrakę" z naszego przytuliska jak najszybciej ;) Zgodnie z umową Pani Jola czeka na Ciebie jutro w okolicach godziny 13-14 :) a jakby co to dzwoń -do mnie lub do niej. TRA-LA-LA-LA! :cunao: Quote
martadela Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 :) :) Idę spać- o ile zasnę :) Jutro do Przytuliska :) Quote
mimiś Posted October 8, 2010 Posted October 8, 2010 och zojka, aniele, nareszcie ktoś podaje konkrety! ufff.. to czekamy teraz na info i reportaż pt" Asterkowa droga do domu" Quote
zoja. Posted October 9, 2010 Author Posted October 9, 2010 Mimiś, ja Ci już mogę powiedzieć jak będzie wyglądała asterkowa droga: będzie szczekał na kierowców z mijanych samochodów, będzie piszczał bez powodu, później (dla lepszej perspektywy) postanowi wejść na głowę kierowcy i na koniec nasika na tapicerkę ;) Znacie może przypadkiem kogoś mądrego w Bełchatowie? Tam też musimy sprawdzić dom, dla Białej (tej pieszczoty z DT, na Indestinalu). Quote
martadela Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Po pierwsze primo WIELKI "SZACUN" DLA P. JOLI ZA TO CO ROBI!! Przyjechaliśmy do domciu ok 20:30. Mały właśnie zasnął i chrapie :lol: więc mogę wreszcie zdać relację. Przygotowaliśmy się na szczeniaka-sikawkę, z ADHD :smile: no taki szczeniak typowy, czyli auto wyłożone plandeką, na to koce. Pod ręką rolka ręcznika papierowego i ręcznik frote. Spodziewaliśmy się sikania, wymiotów i minimum jednej "2" ;-) Mieliśmy wyjechać o 7, wyjechaliśmy o 5:30, spać się nie dało ;) Przyjechaliśmy do przytuliska ok 12 :) Kawa, pogaduchy, formalności i nadeszła ta chwila - wyjazd. Drops przyjął młodego bezproblemowo, no może trochę nie bardzo wiedział o co chodzi, ale zachowywał się bardzo kulturalnie:) Po 5 min było siku - w aucie ;). Chwilkę później wypuściliśmy piechy na łąkę by się mogły pobawić i dogadać. Było lepiej niż się spodziewałam, chłopaki od razu zaczęli się bawić. Drops musiał się ostro napocić by uciec przed małą szczypawką :) Po jakichś 15-20 min psy padły. Pojechaliśmy więc dalej. I co??? Myślałam że do Wrocka dojadę bez tapicerki, a po otwarciu drzwi będzie wylewał się psi mocz... A tu psikus, mały się ukokosił i zasnął - spał twardo bite 2 godziny :crazyeye: Aż sprawdzałam czy żyje :) Tak było całą drogę, budził się stawaliśmy, psy polatały, jechaliśmy dalej a Astor sobie grzecznie spał... Zero wymiotów, obeszło się bez "2" w aucie, ale rekord świata był wtedy gdy mały ziewając ostentacyjnie i szturchając mnie nosem domagał się postoju na siku :crazyeye: Zakumał w 3 sekundy normalnie :) Jak dojechaliśmy do domu było już ciemno stąd zdjęć z zapoznania z Balbiną nie mam zbyt wielu. Jutro porobię fotki w dzień i wstawię :) Balbina bardzo się zestresowała i bała małego, gdy to ona szła za nim i go wąchała było ok :) Natomiast jak to Astor ją zaczepiał, albo co gorsza jej napyskował... warczała i nogi za pas - Kaukaz nieustraszony ... ;) Raz nawet piskliwie skrzecząco chciała go przestraszyć ale on tylko usiadł przekrzywił głowę... i pobiegł bawić się z Dropsem. Zajęło nam jakieś pół godziny utwierdzenie Balby w przekonaniu że "kmiot" jej nie pożre, i uświadomienie kmiota że Balba jest nieśmiała i potrzebuje czasu :) Mały latał po całym domu, Balba leżała na uboczu i obserwowały się z daleka - znaczy mały ją oglądał,a ona raczej słuchała bo niedowidzi :) Ogólnie jestem bardzo zadowolona z przebiegu spotkania Balbiny i Astora, jutro, pojutrze będą spać razem na jednym kocyku :) Quote
RenW Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Superowa relacja i fotorelacja.. uśmiałam się po pachy.. :D:D:D Quote
EVA2406 Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 Mnie też się relacja podobała, tylko mocno się wystraszyłam, jak zobaczyłam Astorka biegającego bez smyczy gdzieś na postoju..............Nie bałaś się go tak puścić? Przecież nie znał Ciebie, miejsca i mógł nawiać..................Nie chcę się mądrzyć, ale to raczej lekkomyślne.......... Quote
RenW Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 [quote name='EVA2406']Mnie też się relacja podobała, tylko mocno się wystraszyłam, jak zobaczyłam Astorka biegającego bez smyczy gdzieś na postoju..............Nie bałaś się go tak puścić? Przecież nie znał Ciebie, miejsca i mógł nawiać..................Nie chcę się mądrzyć, ale to raczej lekkomyślne..........[/QUOTE] Też mi to przemknęło przez głowę..:roll: że Mały mógł dać dyla.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.