EVA2406 Posted October 1, 2010 Posted October 1, 2010 Wiem, że nasz maluszek już lepiej się czuje, ale szczegóły będą znane jutro. Być może, że już będzie mógł wrócić do domu ( czyli przytuliska). Quote
martadela Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Hej jestem Marta. Jestem z Wrocławia i szukam właśnie pieska w typie onka. Jeżeli jest taka możliwość to chciałam się zgłosić jako chętna do adopcji. Dwa lata temu odszedł nasz pies "Rolf" który 6 lat chorował na toczeń (leczony u dr Popiela z klinik we Wrocławiu) Obecnie mam 2 psy: - suczkę Owczarka Kaukaskiego i mixa Dobermana Sucz jest uratowana z Kębłowic, pod opieką dr Bieżyńskiego - ciężka dysplazja. A Drops to 8 letni kastrat znajda. Mogę wziąć psiaka w takim stanie w jakim teraz jest - pracuję w domu więc nie ma problemu się nim zajmować i jeździć po wetach. Mam dużą działkę więc myślę że warunki miałby bardzo fajne :) Edit: małe porządki ;) Quote
EVA2406 Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Witaj Marto !!! Widzę, że już długo jesteś na Dogo, ale mało aktywna ;) A jak Twoje psy zareagują na nowego przybysza, bo to spore stworki............... Rozumiem, że wizyta przed-adopcyjna i podpisanie umowy adopcyjnej Cię nie wystraszy ;) Bardzo bym chciała, żeby mały znalazł domek i nie musiał dzieciństwa spędzać wyłącznie na ulicy i w przytulisku wśród wielu psów. Quote
martadela Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Może napiszę przydługawo ale po kolei :) Wizyta przed adopcyjna nie jest najmniejszym problemem :) Zapraszam serdecznie. Moje psy: Rolf - za TM - w wieku ok 6 lat zachorował na toczeń, następnych ok 6 lat walczyliśmy o niego. Raz było lepiej raz było gorzej, po jego utracie płakaliśmy my i płakał dr Popiel który walczył z nami i tylko dzięki niemu byliśmy razem tak długo... Drops - mix dobermana (po lewej w avatarze)- jest koleżeński ale nieśmiały, na widok obcych psów kamienieje, potem się jeży, a potem popiskując zaczepia do zabawy. Balbina - kaukaz - jak to kaukaz, swoje myśli. Po strasznych przejściach. Nie ufna w stosunku do obcych, lękliwie-agresywna w stosunku do psów. Po stopniowym zapoznaniu akceptuje innego czworonoga. Trzeba postępować delikatnie ponieważ obce zwierzę wywołuje u niej duży lęk na początku, szczeniaki w ogóle przyjmuje z zaciekawieniem, a potem zaczyna im matkować. Balbina ma uszkodzony wzrok prawdopodobnie w wyniku przebytej w szczenięctwie nosówki, oraz oczopląs w wyniku skrajnego zagłodzenia i odwodnienia. Zabrana z hodowli wraz z bratem w stanie skrajnego wycieńczenia, potem się okazało że miała połamane żebra, pękniętą kość nosową, i wygryzioną wielką ranę na boku. Codziennie u weta, na małe zabiegi u dr Antczak, na duże na klinikach. Pierwsza ocena lekarzy uśpić - ja im tylko odpowiedziałam że na to zawsze jest czas.... Przez mój upór przeszła perkinektomię, oraz operację prawego łokcia (dr. Bieżyński). Mimo słabego wzroku i kiepskich nóg (dr Atamaniuk ocenił dysplazję na "Z") Balbina lata po działce, zimą tarza się w śniegu a latem tapla się w mini sadzawce i jest prawie 60kg szczęściem :) Jak będzie trzeba zawiozę ją do Monachium wstawić endoprotezę - ale mam nadzieję że nie będzie takiej konieczności... Balbina jest mi przyznana sądownie - została zabrana z upadłej hodowli w Kębłowicach koło Wrocławia. Drops został przeze mnie znaleziony w krzakach, a Rolfa znalazłam w przydrożnym rowie. Szukam właśnie szczeniaka żeby łatwo udało się go wprowadzić do mojego mikro stadka, a ONka z sentymentu. Dzwoniłam do p. Jolanty Boczkowskiej powiedzieć że jestem zainteresowana adopcją psiaka jak i pokryciem jego kosztów leczenia. Czekam zatem na odwiedziny i mam nadzieję pozytywną ocenę, ale głównie to trzymam kciuki za psiaka. Pozdrawiam Marta Quote
zoja. Posted October 2, 2010 Author Posted October 2, 2010 Byłoby BOSKO gdyby ta adopcja doszła do skutku :) Dziś oddałam JB Astora. Nocował u mnie. Ogólnie jest OK. Chodzi, szczeka (boi się wszystkiego co nowe i oznajmia to właśnie szczekaniem, ale gdy np.obszczekany pies marki duży-bezras zareagował na szczekanie uprzejmie, to Astor ucałował w oba policzki i cały w skowronkach chciał się bawić). Je (Indestinal) i pije (wodę). Trochę na bieganie jakby mu sił brakowało, no i wchodząc na moje 4e piętro miał większą zadyszkę niż ja [jako jedyne stworzenie odwiedzające mój dom. Mikrusa nie liczę, bo jego musiałam całkiem wnosić..;) ]... Astor jest stwór mocno młodociany, więc trudno o nim coś mądrego powiedzieć. Nie jest agresywny, nie przedstawia się dominująco (choć ostatnią ciapą też nie jest), jest inteligentny i szybko się uczy. Lubi spać na nowych kocach w kolorze ecru. Quote
mimiś Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 hmm,trzeba uprzedzić przyszły DS, bo co ,jeśli ma koce w INNYCH KOLORACH?? a tak powaznie- takiego szczylka dorosłe psy powinny zaakceptować, prawda ? zoja-specjalisto?:lol: Quote
martadela Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 Zgłaszam posiadanie koca koloru ecru :) Nie jest całkiem nowy ale po wypłukaniu w Silanie napewno odzyska świetność ;) Mam też nabyte nie używane wieeeelkie psie posłanko na które po wstępnej przymiarce Balbinka się wypięła - za miękkie i za ciepłe dla niej. Quote
zoja. Posted October 2, 2010 Author Posted October 2, 2010 Wg mnie to on się sam zaakceptuje, choćby dlatego, że ma manię naśladownictwa (Mam teraz bardzo czystą podłogę WC -od chwili, gdy Astor mnie podglądał. Do muszli tyłkiem nie dosięgał) i jest, jak to się mówi, karny. Jeśli w DS psy są dobrze ułożone, to nie ma powodu do obaw. Astor nie ma żadnej wyraźnej traumy. Jedyny problem to leczenie, bo Indestinal murowany wstępnie na miesiąc. Po tym badanie i decyzja co dalej... Ale umówmy się: lecznica, na którą skazane jest przytulisko nie jest najlepszą na świecie.. Po kroplówce została mu gula na karku, po 24godzinach... Quote
martadela Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 To może ja tak nieśmiało... We Wrocławiu jest paru super lekarzy, z racji moich dotychczasowych doświadczeń szlaki mam przetarte. Na leczenie, karmienie itp mam i czas i fundusze... Może by tak podleczyć go w przytulisku na tyle by zniósł podróż do Wrocławia, a ja się tu nim zaopiekuję??? Mogę być pod kuratelą jakiś wyznaczonych osób czy coś takiego - zmierzam do tego, że jeżeli leczenie będzie długotrwałe, co jest prawie pewne przy boszbejlozie (borelioje, babeszjozie czy jaką to ma właściwie nazwę) to trochę szkoda czasu. Tzn ja nie chcę naciskać, ani nic takiego... Tylko psiaka mi szkoda :( Quote
EVA2406 Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 To już pewnie nie będzie długie leczenie, ale dbanie o naruszoną mocno wątrobę i trzustkę. No i oczywiście kontrole lekarskie i badania krwi. Tak sobie teraz myślę, że czasem jest się dobrze spóźnić ( nie lubię tej cechy i rzadko mi się to zdarza), bo jeśli bym się nie spóźniła, Roksana nie stałaby na dworze i nikt nie zainteresowałby się Astorkiem, a wtedy.....................................ech, szkoda gdybać. Czyli w tej sytuacji mogę chyba dzwonić do naszej ukochanej Ulv............. z prośbą o wizytę u martadeli ( skąd ten wędliniarski nick?) A może od imion Marta Adela ? ;) Quote
diabelkowa Posted October 2, 2010 Posted October 2, 2010 mam nadzieje ze adopcja dojdzie do skutku bo domek wydaje sie suuuuuuuuper Quote
martadela Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 EVA2406 napisał(a): ( skąd ten wędliniarski nick?) A może od imion Marta Adela ? ;) :) To tak trochę z przekory... Jak Ulv przyjedzie to się na pewno zorientuje czemu:) (jestem tzw patyczakiem a jem dużo) Quote
zoja. Posted October 3, 2010 Author Posted October 3, 2010 Evcia, jak masz "wtyki" we Wrocławiu to dzwoń natychmiast ;). Nie ma na co czekać! Martadela chętna, p.Jola chętna zatem koła w ruch, tak szybko jak to tylko możliwe, żeby mały jeszcze zdążył zapomnieć, że kiedykolwiek był w sierocińcu i w jakieś ohydnych szpitalnych klatkach.. Martaldela, czy jakby co, byłabyś władna przyjechać po Astora do przytuliska albo chociaż do Warszawy? Quote
martadela Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 Rozmawiałam z TZ i stwierdziliśmy że nie ma co psiaka jakimiś przerzutami puszczać, pojedziemy po niego po prostu. TZ powiedział że postoimy w tej "pięknej" Wawie w korkach, i pojedziemy prosto pod wskazany adres (do Radzymina?). Będziemy stawać często na dłuższe przerwy coby młody mógł odpocząć od naszych wspaniałych dróg. Czekam jak na szpilkach na wizytację :) Quote
EVA2406 Posted October 3, 2010 Posted October 3, 2010 [quote name='martadela']:) To tak trochę z przekory... Jak Ulv przyjedzie to się na pewno zorientuje czemu:) (jestem tzw patyczakiem a jem dużo) Mogę trochę odstąpić :evil_lol:. Zojka, jutro jak tylko przejdzie mi stres po występie mojego faworyta w TV, zadzwonię do Wrocka, tylko adresu mi brak, ale chyba Martadelka dawała Joli............ A w międzyczasie, zapraszam na wątek Oskarka, dla którego jutro jest wielki dzień. Między godz. 9.30 a 10.30 pr. 2 TVP Trzymajcie kciuki za super psa. http://www.dogomania.pl/threads/189541-Trzy%C5%82apek-Oskar-pilnie-szuka-domu!!!-Pom%C3%B3%C5%BC-mu-znale%C5%BA%C4%87-dom!!!?p=15483991#post15483991 Quote
zoja. Posted October 4, 2010 Author Posted October 4, 2010 Mam potwierdzenie od JB, że wyjątkowo zgadza się wydać chorego do adopcji, chciałaby jednak dostać namiary na lekarza, który będzie owo leczenie kontynuował. Czy to problem, Martadelo? Z tego co wiem, JB zna adres, ale jeśli możesz, Martadelo, to padaj też Evie na PRV, bo JB będzie teraz zajęta Oskarem w TV i zanim się ogarnie to potrwa (Oskar nie ma dokąd pójść po TV, bo do DT raczej nie powinien wracać, a u nas znów tłok..). Cała ta TV strasznie się ludziom na nerwy zapuszcza ;) Cholernie się cieszę, że Astor nie będzie u nas dorastał! :) :) :) Quote
martadela Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Adres już jakieś 5 min temu wysłałam do EVY na priv :) Kliniki Weterynaryjne Akademii Rolniczej we Wrocławiu na Placu Grunwaldzkim: - dr Popiel - dr Hildebrand - dr Iwona Poświatowska - Koszczyszyn - dr. Nicpoń - chirurgia - dr Bieżyński - ortopedia, chirurgia - dr Atamaniuk - RTG, USG To są lekarze u których leczę moje piesy od kilkunastu lat i mam do nich zaufanie. W sytuacji gdy mam już zalecone leczenie i są np zastrzyki domięśniowe, których nie robię sama, jeżdżę do lecznicy "Żako" na Bajana we Wrocławiu - ale tam nie diagnozuję zwierząt... Quote
martadela Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Czy ja mogę prosić o kwotę jaką mam wpłacić by uregulować koszty leczenia Astora? Quote
kakadu Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 widze, ze cuda sie zdarzaja :) martadela, co tu gadac - :iloveyou::Rose: ps. co tam sie dzieje w tym kamiencu? ok, juz znalazlam - prawdziwy horror; jesli ta dziewczyna ze strazy zalozyla watek to link do niego nie dziala; moze wklej sobie w podpis link do niego jesli wiesz gdzie go szukac? o matko to watek z pazdziernika ale... 2007 roku - ten 6. pazdziernika mnie zastanowil :cool3: czyli podpis nieaktualny? sprawa nieaktualna? wiesz cos na ten temat? Quote
RenW Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Fajnie wejść na taki wątek z rana. Miły początek dnia. :):) Quote
zoja. Posted October 4, 2010 Author Posted October 4, 2010 Nie pamiętam dokładnie jaki był koszt początkowego leczenia na babeszję. Chyba coś około 200zł, ale dowiem się dokładnie i Ci podam. Późniejszy pobyt w szpitalu (JESZCZE) udało się wkręcić bezpłatnie (od 01.10 mamy zamknięty dostęp do lecznicy. Najwyraźniej nasza macierzysta organizacja uznała, że zbyt wiele psów leczymy.. zamiast usypiać?). [SIZE=2]Najdroższa jest karma (Indestinal), który jest jedynym co Astor może teraz jeść (jeszcze co najmniej miesiąc). Możliwe, że później albo całkiem wróci do zwykłego żywienia (to wariant optymistyczny), albo będzie mógł jadać na zmianę Indestinal i ryż+pierś kurczaka+warzywa (opcjonalnie chuda pierś indyka lub super jakości wołowina i jagnięcina). Takie były rokowania lekarki prowadzącej, gdy odbierałam małego ze szpitala. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.