Aleksandra. Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 O 15 jedziemy do weterynarza, wcześniej nie mamy możliwości bo pies nie jest w stanie utrzymać się na własnych łapach i musimy poczekać na mojego tate. Gaja ma ponad 13 lat, jest owczarkiem. Przed chwilą wróciłam ze szkoły. Następujące objawy: nie chce jeść, nie reaguje na "coś dobrego" co w jej wypadku już jest podejrzane. Trzęsie się. Przewraca i jest.. nie wiem jak to określić.. sztywna? Wygląda strasznie.. tylnie łapy wyginają jej się i rozjeżdżają jakby w ogóle nie miała nad nimi władzy.. leży w nienaturalnej dla psa pozycji. Wmusiłam w nią troche wody, ale również nie piła normalnie.. z wielkim trudem chowała język do pyska. Ma ciężką głowę i bardzo źle oddycha. Błagam.. wiem, że już powinnam być u weterynarza, ale musimy czekac na samochód. Proszę.. co jej moze być? :placz: Quote
Ginkat Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Aleksandra. napisał(a):O 15 jedziemy do weterynarza, wcześniej nie mamy możliwości bo pies nie jest w stanie utrzymać się na własnych łapach i musimy poczekać na mojego tate. Gaja ma ponad 13 lat, jest owczarkiem. Przed chwilą wróciłam ze szkoły. Następujące objawy: nie chce jeść, nie reaguje na "coś dobrego" co w jej wypadku już jest podejrzane. Trzęsie się. Przewraca i jest.. nie wiem jak to określić.. sztywna? Wygląda strasznie.. tylnie łapy wyginają jej się i rozjeżdżają jakby w ogóle nie miała nad nimi władzy.. leży w nienaturalnej dla psa pozycji. Wmusiłam w nią troche wody, ale również nie piła normalnie.. z wielkim trudem chowała język do pyska. Ma ciężką głowę i bardzo źle oddycha. Błagam.. wiem, że już powinnam być u weterynarza, ale musimy czekac na samochód. Proszę.. co jej moze być? :placz: Tu tylko weterynarz pomorze, i nie czekałabym do 15.00 ....- nie dacie rady jakąś taksówką albo może sąsiad was podrzuci? Quote
marra Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Wizyta domowa jak najszybciej !!!! Daj znać co z psiakiem :( Quote
Trylifentyr Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 dzwon po pogotowie weterynaryjne Quote
Beta&Czata Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Moja ON-ka Czata miała podobne objawy przy zeszłorocznym udarze. Wyprowadziłam ją z tego. Za trzy tegodnie skończy 14 lat. Trzymam kciuki z całych sił. Psinko, walcz. Quote
Beta&Czata Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Aleksandro, przytulam Cię z całych sił. Quote
Aleksandra. Posted September 27, 2010 Author Posted September 27, 2010 Chciałabym móc napisać coś więcej, ale nie jestem w stanie.. tak bardzo mi jej brakuje.. ;( Quote
ewtos Posted September 27, 2010 Posted September 27, 2010 Trzymaj się, to zawsze jest bardzo trudne. Quote
marra Posted September 28, 2010 Posted September 28, 2010 Bardzo mi przykro :( [*], jeżeli dasz radę to napisz coś więcej, co to było ? Quote
M@d Posted September 28, 2010 Posted September 28, 2010 Mój Boże, tak mi przykro! :-( One nie odchodzą, one zawsze są z nami ... Nasz Beksa śpi smacznie od kilku lat w ogródku, ale zawsze o nim pamiętamy! Trzymaj się! Quote
Aleksandra. Posted September 28, 2010 Author Posted September 28, 2010 Ropomacicze.. weterynarz dała nam dwie opcje.. operacja albo eutanazja.. Widząc cierpienia naszego maleństwa chyba oczywiste jest jaką decyzję podjęliśmy. Nie mogę się z tym pogodzić.. nie potrafię.. wczoraj przed kliniką zemdlałam, bo zabrakło mi tchu.. To była pierwsza noc bez niej.. O nikogo się nie potykałam.. Nikt nie wlepiał we mnie wielkich ślep gdy szłam do łazienki.. I tylko jeden pies mnie dziś witał gdy wróciłam ze szkoły.. Duszę się bez niej. Nie mogę się uspokoić, przestać o tym myśleć.. wczorajszy dzień mam na okrągło przed oczami. Najgorszy dzień w moim życiu. Moje słońce zgasło. Quote
aanka Posted September 28, 2010 Posted September 28, 2010 Aleksandra ,b. Ci współczuję:-(:-(:-(, moja Szyszka miała 16 lat , gdy mnie opuściła :-(, też sie potykalam o nią , oczki miała już z kataraktą , ale patrzyła na mnie i tak......to trzeba przejśc .....ja byłam otępiała b. długo .... uzcesałam Ja pięknie i dałam jej szczotkę do czesania , szyszkę i czekoladkę na drogę .......no i pasmo swoich włosów splotłam z jej długa sierścią:-(:sad:................................................................................ Quote
marra Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 o matko ! aanka jak się poryczałam przy Twoim wpisie :( Quote
M@d Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Nasz Beksa też zgasł błyskawiczni, w 1,5 dnia... Ostatni dzień leżał bez sił w klinice pod kroplówką. Gdy mieliśmy go odwieźć na noc do nocnego szpitala, aby był pod kontrolą, zebrał się, wstał i polizał żonę po twarzy. Nie dali nam z nim być w nocy, nad ranem już go nie było. Ten gest polizania/pożegnania był ostatnią rzeczą którą widzieliśmy... Miał wtedy niecałe 5 lat i był nieuleczalnie chory na wątrobę. Nie ma go już ponad 3 lata ... a ja (stary chłop) mam właśnie "mokre oczy"... cholera! Ból po stracie psiego przyjaciela z czasem łagodnieje, ale nigdy całkiem nie przechodzi... Ale dzięki temu one zawsze są z nami. Czas leczy rany, ale pamięć pozostaje. Pociesz się, że już nie cierpi i biega młoda i zdrowa za Tęczowym Mostem z naszym Beksą i innymi opłakanymi i pożegnanymi psiakami... Podobno psy nie idą do Raju, więc ja po śmierci postaram się zapisać na tę drugą listę - tam gdzie one... Quote
Guest Elżbieta481 Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Wszyscy pójdziemy tam gdzie one,do nich pójdziemy-do tych naszych ukochanych.. E/W Quote
aanka Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 One , zasługują na najpiekniejszy raj;.........moje ukochane zwierzątka , tez śpią w ogrodzie , oprócz innych , napotkanych po drodze ...chowanych w lesie , łąkach:-(............................. Quote
M@d Posted September 29, 2010 Posted September 29, 2010 Nasz Beksuś śpi spokojnie w ogródku jak Królewna Śnieżka - w hermetycznym, przezroczystym plastikowym kontenerku ... Śpij spokojnie piesku. Quote
baszon Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 Aleksandra, tak bardzo jestem z Tobą. Nasz kochany Rex odszedł 3 lipca 2003 roku, po blisko 16 latach uszlachetniania nam życia. Odchodził w ramionach moich i syna, całowany, przytulany i głaskany... Jego zdjęcie noszę przy sobie cały czas. A teraz walczę o moją przekochaną Figunię. Śpimy razem na podłodze , bo Figa po wypadku ma spore problemy z chodzeniem. Czuję nieraz przez sen, jak liże moje ręce... Jak dobrze, że One istnieją... Ich odejście tak bardzo boli, ale życie bez Nich byłoby puste i jałowe... Przytulam... Quote
baster i lusi Posted October 4, 2010 Posted October 4, 2010 ZNALAZŁAM TAKI WPIS,JEŚLI UKOI KOGOŚ W BÓLU.ZGODNIE Z ŻYCZENIEM WPISUJĄCEGO KOPIUJĘ W CAŁOŚCI:placz:. Tekst ten powstał po śmierci mojego ukochanego Bossa. Nigdy Cię nie zapomnę pieseczku. Oryginalnie został wklejony na to forum 11.2005, niestety mimo starań moich i Aggi, nie udało się go odnaleźć - najprawdopodobniej zniknął w trakcie jednej z awarii serwera Dogomanii. Pewnego razu Pan Bóg przechadzał się po Rajskim Ogrodzie. Nagle za krzaka wyszedł Diabeł: - Słyszałem, że stworzyłeś człowieka... - zagadnął Szatan. - Tak, już żyje na Ziemi. Może mieć partnera i dzieci, na razie uczy się rozpalać ogień i budować miejsce na nocleg, ale za tysiące lat będzie władcą całego globu. - I co z tego - prychnął Diabeł - nawet za te tysiące lat i tak będzie SAMOTNY. Zasępił się Pan Bóg, podrapał w długą, siwą brodę i powiedział: - Więc stworzę mu przyjaciela! Wybiorę jedno ze zwierząt, które uczyniłem, aby go strzegło i było mu poddane, ale jednocześnie oddało mu całe swoje serce. - To niemożliwe! - Diabeł się roześmiał i gdzieś przepadł. Pan Bóg natomiast zwołał zwierzęta z każdego gatunku i wybrał PSA. - Odtąd będziesz ogrzewał człowieka swoim ciepłem, uspokajał spojrzeniem, kochał z całego serca, nawet, kiedy on Cię znienawidzi. - Dobrze - odparł dobry pies. - Chociaż będziesz musiał znosić wszystkie upokorzenia, staniesz się też jego najlepszym przyjacielem. To bardzo zaszczytna rola. Niestety Twoje serce będzie musiało bić dwa razy szybciej i nie będziesz mógł żyć długo - najwyżej 15 - 20 lat. - Ale powiedz mi, czy człowiek nie będzie cierpiał, gdy odejdę do Ciebie? - Właśnie o to chodzi. - Jak to? - zdumiał się pies. - Będzie cierpiał i będzie wiele dni nie utulony w bólu. Ale to Ty nauczysz go odchodzenia i przemijania, Ty nauczysz go kochać i odchodząc zostawisz wielką miłość w jego sercu. Jesteś aniołem, którego powołałem, aby niósł radość i nadzieję, ale także uczył wiecznego prawa przemijania, aby ludzie wierzyli, że po ich życiu, jest życie TUTAJ. Kiedy to zrozumieją, nie będą płakać, bo będą wiedzieć, że spotkają Ciebie znów. I w ten sposób Pies stał się aniołem, który przybrał skórę zwierzęcia i trafił na ziemię, aby uczyć Człowieka miłości, wierności i przyjaźni, ale także przemijania. Nauczyć, że jest TU i TERAZ, ale także TAM i POTEM... Jeśli ten tekst Ci pomógł i chcesz go wklejać dalej, proszę podpisz go tylko moim imieniem i nazwiskiem Anna Starek i adresem mailowym poprostuania(at)gmail.com Dziękuję! : Quote
Ginkat Posted October 5, 2010 Posted October 5, 2010 "Dokąd idą psy, gdy odchodzą? No, bo jeśli nie idą do nieba To przepraszam Cię, Panie Boże Mnie tam także iść nie potrzeba Ja poproszę na inny przystanek Tam gdzie merda stado ogonów Zrezygnuję z anielskich chórów Tudzież innych nagród nieboskłonu W moim niebie będą miękkie sierści Nosy, łapy, ogony i kły W moim niebie będę znowu głaskać Moje wszystkie pożegnane psy" B. Borzymowska Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.