Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

Flaire napisał(a):
Minio napisał(a):
Pies na początku przeraźliwie bał się metalicznych dźwięków
No więc właśnie... Może ktoś używał do szkolenia jej rzucanego łańcuszka bądź też innej podróby krążków Fishera.

Całkiem niezłe fobie można w psie wyrobić bez żadnego prądu.


Nie wiem bo nie mam kontaktu z poprzednim właścicielem.
Ale o to własnie chodzi mi chodzi.
Większość używa klatek dla psów i psy się w nich świetnie czują a moja Lilka bała się wejśc do windy po trzymaniu w klatce.Ppodejrzewamy, że to błędy w wychowaniu( może była zmuszana)??
Bo przecież wiele można zdziałać korzystająć z tych samych metod ale używając ich z rozumem :lol:

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Minio']FlaireSłyszeliśmy jak płakała U ELizy gdy Ciebie straciła z oczu na chwilkę :lol:No widzisz, a ja nawet nie pamiętam, żeby ona tam pokazała chocby mały ułamek swoich możliwości :lol: a jednak zrobiła wrażenie... :lol:

Najlepsze jest jednak to, co robi na szkoleniu. Gdy idę ułożyć ślad, zostawiam ją przywiązaną do drzewa, raczej zawsze tego samego i blisko jej przyjaciela, Leona. To jest rutyna, ona doskonale wie, co się dzieje, więc tu nie chodzi o to, że ona się boi, czy że jest niepewna - jej się po prostu ta sytuacja NIE PODOBA. Więc zaczyna wyć jak tylko ja odchodzę. Idę czasami dosyć daleko, ale ona wyje bez względu na to, jak daleko ja jestem i bez względu na to, czy mnie widzi, czy nie. Wyje aż do momentu, gdy skończę układać ślad i zaczynam do niej wracać! Czyli - przestaje nie wtedy, gdy już do niej wrócę, ale wtedy gdy wie (jak? skąd? nie wiem - ale ona zawsze wie, chyba nosem), że ja zaczynam wracać do niej, czyli skończyłam układać ślad i zbliżam się w jej kierunku (czasem z odległości kilkuset metrów).

No i taka jest moja Misia.

Posted

Flaire, ale to nie był przypadek takiego wycia jak to Misine, o którym piszesz... Ta suka była przerażona. A nawet gdyby - to pomyslcie sobie, komus chodziło o to żeby ona była cicho.... Ale nic - zamykam temat - jeżeli chodzi o mnie.
[quote name='Minio']
Bo przecież wiele można zdziałać korzystająć z tych samych metod ale używając ich z rozumem :lol:
A co do łancuszkow i różnych przedmiotów do rzucania w psa - GOśka kiedyś sprzedała szczeniaka pani, ktora się naczytała duzo mądrych ksiązek, przez dwa tygodnie tak szkoliła i testowała psychikę psa, ze pies był o połowę chudszy niz w dniu sprzedaży i bał sie wszystkiego.... Gośka odebrała malucha. Nie pamietam już wszystkich szczegolow - ale jej interpretacja niezlych zresztą podręcznikow wychowania psa - przeszla wszystko co można sobie wyobrazic :-?

Posted

A, i jeszcze: czasami zaczyna wyć, gdy ją zostawiam na waruj-zostań, a ona uważa, że leży już za długo. Nie podnosi się, nadal leży, tylko zaczyna rozpaczliwie wyć - wydaje dźwięki "śmiertelnie rannego zwierzęcia". Tego się nie da opisać - to trzeba usłyszeć.

Posted

Minio napisał(a):
Po prostu Misia wie czego chce :wink:
Tiaaa... I chce, żeby cały świat również wiedział, czego ona chce :roll: .

Nie kochałabym jej bardziej, gdyby tak nie wyła, ale pomimo to, mogłaby sobie darować :roll: .

Posted

Rozmowny i towarzyski wybitnie :roll: .

A poza tym, ostatnio Misia zaczyna znów ładnie wyglądać. Ruda jest, sierść jej lśni, śmieje się dużo. :D Dzisiaj był piękny, słoneczny dzień i powinnam jej była zrobić zdjęcie, ale mi to nie przyszło do głowy. Jak jutro będzie ładnie, to się poprawię. :D

Posted

Fuka, ja nigdy nie szkoliłam psa przy uzyciu obrozy elektrycznej,ale mam 2 znajome psy, których właściciele tego uzywaja. jeden to mojej hodowli airedale, który "namietnie" polował w lesie na sarny. Właściciel kupił obroże, ale jej uzycie nie jest "gromem z jasnego nieba" Obroża ma 3 opcje :sygnału dzwiekowy
, impuls elektryczny i sygnał + impuls. Pies najpierw był uczony,że w przypadku nieposłuszeństwa,po sygnale dzwiekowym następuje impuls elektyczny.Ten pan równiez wypróbował na swojej sórze działanie, a i moc impulsów jest regulowana, jak mówiła Fraire i Wind. Po kilku takich sytuacjach, wystarczał sam sygnał dzwiekowy,aby przywołać psa. To wesoły, doskonale zrównowazony pies, bez jakichkolwiek skrzywień na psychice.
a drugi to cudowny labrador, polujący, pracujący "z usmiechem na pysku" ... w obroży elektrycznej. Jego pan często nawet pilota od obrozy nie ma ze soba ale pies i tak słucha rewelacyjnie.
Więc jesli mój pies byłby psem nie do odwołania, ze sklonnościa do kłusownia, chyba nie zawahałabym sie przed uzyciem obroży. I miałabym poczucie,ze pies ma wybór-albo chodzenie tylko na smyczy,albo wolnośc, niestety ograniczona...

Posted

Apropos próbowania na sobie, to opowiem Wam jeszcze jedną anekdotkę, żebyście już na dobre wiedzieli, jaka ja jestem rąbnięta...

Przychodzi do mnie wet z substancją do odrobaczenia moich kilkutygodniowych szczeniaków. Wyciąga to różowe swiństwo (Drontal Junior, jak się okazało) i mówi, że to chyba nie jest zbyt smaczne, bo zazwyczaj szczeniaki trochę plują. Ja na to, co to znaczy "chyba"? Jak to smakuje, dokładnie? A on, że nie wie, nigdy nie próbował. To ja na to - ja takich rzeczy nie daję moim pieskom, dopóki nie spróbuję. Wet patrzy się na mnie jak na wariatkę, ale daje spróbpwać. Na pierwszy smak jest ok, ale ma taki niezbyt przyjemny posmak, mówię ja. A on, że w całej jego praktyce, ja jestem pierwszą osobą, która skosztowała środek przeciw robalom przed użyciem. :lol:

Posted

[quote name='Jura']Fredzia też wydaje niesamowite dźwięki, kiedy za długo czeka. Jeden ze znajomych mówi, że to śpiew wieloryba.
I to jest chyba to. :D Mój Leon też potrafi wyć (nie odpuści żadnej karetce jadącej na sygnale), ale on ma głos piękny i czysty, można rzec - uczta dla ucha :wink: . A to, co Flaire nazywa u Misi "wyciem" nijak nie ma się do odgłosów wydawanych przez Leona. "Śpiew wieloryba" to bardzo trafne określenie :P

Posted

A, zapomniałam jeszcze dodać, że ja też miałam w ręce obrożę elektryczną, bo podobnie jak znakomita większość "normalnych" ludzi uważałam to ustrojstwo za narzędzie wymyślnych tortur. Też zadałam sobie impuls, ale zanim podjęłam decyzję, że się trzepnę, zrobiłam to przypadkiem. To był dopiero grom z jasnego nieba! :P Zaklęłam wcale nie szpetnie i wcale nie po francusku, ale musze przyznać, że nie bolało, choć z pewnością nie było przyjemne. Nie neguję obserwacji Fuki i Minia, tylko okropnie mnie ciekawi, co mogło spowodować taką dramatyczną reakcję tych piesków. I myślę, że każdy, kto doświadczył działania takiej obroży na sobie też chciałby zobaczyć te urządzenia, które wywołały taki stres. Jedno jest pewne, czy reakcja była spowodowana specyfiką urządzenia czy może wyjątkową wrażliwością psów, po pierwszej takiej reakcji należałoby natychmiast zaprzestać takich eksperymentów w tym konkretnym zestawieniu - maszynka+pies, bo obroża elektryczna nie ma służyć do znęcania się nad psem, a do rozwiązywania nierozwiązywalnych innymi metodami problemów.

Posted

Mokka napisał(a):
Jedno jest pewne, czy reakcja była spowodowana specyfiką urządzenia czy może wyjątkową wrażliwością psów, po pierwszej takiej reakcji należałoby natychmiast zaprzestać takich eksperymentów w tym konkretnym zestawieniu - maszynka+pies, bo obroża elektryczna nie ma służyć do znęcania się nad psem, a do rozwiązywania nierozwiązywalnych innymi metodami problemów.
O, właśnie. Dokładnie tak!

Posted

Vigo też ostanio zaprezentował swoje mozliwości - byłam akurat
w kuchni i nagle słyszę taki wrzask i potem przerażliwe, krótkie właśnie jak to określacie "wycie konającego wieloryba"
który zachłysnął sie wodą.
Gdy biegłam do malucha myślałm że mi serce wyskoczy "zawał był prawie gotowy" a....Vigookazało się że sięgnął po zabawke króra
była odłożona tylko do zabawy z nami--piłke ze sznurkiem--
sznurek zakręcił sie dookoła pyszczka i między zębami i gdy pies zaczął
ciagnąć za końcówkę piłka uderzyła go w łepek i w tej samej chwili wyleciał mu ząb.....

Wiem, że to na wychowanie bardzej się nadaje ale czytałam trochę o

"dysku Fischera" -czy ktoś w ten sposób szkolił swojego pupila???

A jeżeli chodzi o "elektryczny płot" u Elizy to ja miałam "okazję" nadzac sie na niego 8)

Posted

Flaire Moja starsza córka wypróbowała wszystkie smakołyki psów. Była bardzo ciekawa jaki mają smaczek , szczególnie to różowe , jogurtowe.
:lol:

Posted

[quote name='Minio']Flaire Moja starsza córka wypróbowała wszystkie smakołyki psów. Była bardzo ciekawa jaki mają smaczek , szczególnie to różowe , jogurtowe.
:lol:No ja oczywiście też próbuję wszystko, co Misi daję! I przez te próby, takich białych, jogurtowych dropsów już nie dostaje, bo to sam cukier. Biedna Misia! :lol:

Posted

Flaire - chyba suszonych płucek nie próbujesz...a kości prasowane też nie...Ja sie przyznam że posmakowałm gwiadeczki czekoladowe -Trixa.

Posted

INA napisał(a):
Flaire - chyba suszonych płucek nie próbujesz...a kości prasowane też nie...
INA, co daje psu - to próbuję! :D I nie zaczynajcie mi tu z wołowymi penisami, bo takowych moja Misia jeszcze nie dostała (przynajmniej nie ode mnie) :lol: . Natomiast kości prasowane dla mnie są raczej bez smaku - ale Misia lubi!

Posted

Córka mówiła , że różowe , jogurtowe niezbyt smaczne .
Widze, że możemy spokojnie przejśc na suchą karmę. Tyle czasu człowiek zaoszczędzi na przygotowaniu posiłków :lol:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...