Ali26762 Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [quote name='Gosia_i_Luka']Ali, Ty znasz swojego psa najlepiej, tego nie zamierzam podważać. Ale dla mnie na placu najważniejsze jest to, żeby wszystkie psy były pod kontrolą i nie stanowiły dla siebie nawzajem zagrożenia. Oczywiście, zgadzam się w pełni. Jeśli Deryl nawet najbardziej zabawowo, ale jednak podgryza inne psy, rzeczywiście powinnaś pomyśleć o lince - będzie to przyjemne i dla innych psów i dla Ciebie, bo będziesz mogła w każdej chwili go skorygować. Nie kwestionuję tego, po całej zimie nicnierobienia zapewne linka będzie konieczna. Dzisiaj ją miałam - jak zwykle zresztą, ale zach chciała zrobić sprawdzian, a sprawdzian na lince nie byłby miarodajny. Obawiałam się trochę tego, że wszystkie psy są bardzo blisko tych ćwiczących - nawet zwróciłam na to uwagę. Widocznie dla Deryla obecność tych wszystkich psów była zbyt bliska, doszła do tego głupawka (przypuszczam, że radość z tego, że znowu znalazł się na placu tak go rozsadzała, że nie wytrzymał - w końcu to młody jeszcze psiak, pełen energii) i poooooszedł w długą. Trudno. Ale zastanawia mnie jedno - dlaczego w Hauwardzie Deryl zachowuje się zupełnie inaczej? Nie ma obroży pod prądem, nie ma kolczatki ani łańcuszka zaciskowego. Chodzi na zajęcia w tej samej obroży i na tej samej smyczy... Ciekawe... Bardzo, ale to bardzo nie chciałabym, aby Deryś potraktował zębami moją Lukę, nawet jeśli byłoby to z największej miłości i mega zabawowo ;) - wiesz dobrze, jak zależy mi na podbudowaniu jej pewności siebie. Ja bym też nie chciała. Mało tego, nie chciałabym, aby w ogóle kogokolwiek traktował zębami. A jeszcze co do brania na ręce - tak, pamiętam doskonale, jak doskakiwał do Luki, bo też trafił w moją rękę. ;) Nie wspominając już o tym, że było to tuż przed egzaminem, ani o tym, że był spory mróz i Luka zamarzłaby stojąc bez ruchu na śniegu - po prostu musiałam ją wziąć na ręce. ;) Ja to wszystko wiem. Żeby uchronić Deryla przed mrozem zostawiłam go w samochodzie... Trudno, najwyżej będę spacerować po lesie tak, jak na egzaminie właścicielka staffordki.
Gosia_i_Luka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 No to super, że się rozumiemy, nigdy w to nie wątpiłam. ;) A może całkiem niezłym pomysłem byłoby branie Deryla (przed rozpoczęciem ćwiczeń) do lasu na spacer, żeby poszalał za piłką i rozładował energię i radosne napięcie związane z przyjazdem na plac? Ali26762 napisał(a):Żeby uchronić Deryla przed mrozem zostawiłam go w samochodzie... Jak wiesz, ja samochodu nie posiadam, dlatego czasem muszę wziąć białą na ręce (i chciałabym móc to zrobić bez obaw ;) ).
zachraniarka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 Mi się wydaje, że przeważnie jest tak, że jest zupełnie inne patrzenie właściciela psa chwytającego i właściciela psa chwytanego.. Wiem o tym, bo na codzień mam nie tylko terriera, ale i zrównoważonego, ciapuśnego labradora.. Tutaj też rodzi się źródło nieporozumień.. Co do linki to już z Ali rozmawiałyśmy, Deryś linkę ma z poprzedniego kursu i będzie ją nosił.. Takowe zabezpieczenie powinien mieć każdy psiak, którego nie jesteśmy na 100% pewni, że nie poleci do innych psów- bez względu na intencje.. Po co psuć sobie i innym pracę. Zawsze lepiej mieć swojego psiaka pod kontrolą, zwłaszcza że na placu od czasu do czasu znajduje się pewna zwariowana rudawka, która na tego typu zabawy sobie nie pozwoli :diabloti: A dla rozluźnienia tematu kilka filmików z dzisiejszego dnia, autorstwa Gosi. Ludwinio po zimowej przerwie w ćwiczeniach trochę się popsuł i czeka nas dużo pracy, ale najważniejsze jest, że chęci mu nie brakuje. Chodzenie: http://www.youtube.com/watch?v=CjYFYyAYBXQ Przywołanie: http://www.youtube.com/watch?v=3wzTyUIHBGQ Terrier się zaciął na mózgu.. wykorzystaliśmy to na trening IPO :cool3: http://www.youtube.com/watch?v=6G-YAbOP2ek A na koniec przygotowania do pokazów niedzielnych, będziemy występować na festynie w hospicjum. Coztego to coś dla Ciebie, bo występuje też czarna labradorka i są slalomy i ósemki :D http://www.youtube.com/watch?v=0VXetiqJfwI To ostatnie tylko dla widzów o mocnych nerwach, bo jest też zarejestrowana ulubiona sztuczka Ludwika pt. "Oderwanie dłoni" :evil_lol:
Ali26762 Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [quote name='Flaire']Hmmm. Właśnie przeczytałam jeszcze raz to, co napisałaś, Ali. No i czegoś nie rozumiem. Bo z jednej strony piszesz, że Deryl nigdy nie był agresywny. Ale również piszesz, że Deryl "nie lubi" jak się w jego obecności podnosi psy na ręce i wtedy próbuje temu zapobiec, gryząc. Dla mnie to brzmi jak agresja, nie? :niewiem: Widzisz Flaire - ja wiem z całą pewnością, że to nie jest agresja. On nie poluje na człowieka, on próbuje złapać za zadek psa, jak do zabawy. Tyle, że czasami nie trafia. Ale oczywiście nie kwestionuję tego, że może to się właścicielom psów łapanych nie podobać, mnie się nie podoba również. Tyle, że nie zawsze mam możliwość zareagować - jak szczypnął Lukę, to dostał burę, później nikt bardzo długo nie brał innego psa na ręce, aż do dzisiaj, a dzisiaj byłam za daleko, aby reagować - wyłamał się z przywołania, a jak wiesz, w tym elemencie odchodzi się od psa na dość sporą odległość. Znalazłam fotki z przedszkola z identycznej akcji - NIKT mi nie powie, że pies w tym wieku jest AGRESYWNY. Na minę dziewczynki nie patrzcie, mina nie ma nic wspólnego z sytuacją. Ona z taką miną chodziła przez cały czas po placu, bowiem dostała lanie od rodziców chwilę wcześniej.
Gosia_i_Luka Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [quote name='Ali26762'] Że odbiegnę nieco od tematu - moja Yagusia!!! :multi::loveu: :lol: (znajoma terviczka z tyłu)
Ali26762 Posted April 7, 2006 Posted April 7, 2006 [quote name='Gosia_i_Luka']A może całkiem niezłym pomysłem byłoby branie Deryla (przed rozpoczęciem ćwiczeń) do lasu na spacer, żeby poszalał za piłką i rozładował energię i radosne napięcie związane z przyjazdem na plac? Zwykle tak robiłam, jednak dzisiaj nie było kiedy. Jechałaś ze mną na plac, więc wiesz. Jak wiesz, ja samochodu nie posiadam, dlatego czasem muszę wziąć białą na ręce (i chciałabym móc to zrobić bez obaw ;) ). Ja mam i co z tego? Dzisiaj o mało nie załatwił drugiego. Ale ciekawe jest to, że wcześniej zostawał sam w samochodzie i nic nie robił. Tak samo w okresie od egzaminu do teraz - nie raz go zostawiałam i to w obu samochodach - nic nie zbroił. A na placu owszem. Coś w tym placu jest takiego, ze na niego działa destrukcyjnie ;) Idzie lato, całe szczęście, że żadnego psa nie trzeba będzie chronić przed mrozem ;) Aczkolwiek wiem o co Ci chodzi.
Ali26762 Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 zadziorny napisał(a):Kłamliwa insynuacja (trudne słowo :evil_lol:), ot co :shake: :mad: :diabloti: O to to - widzę, że Ty mnie i Deryla rozumiesz. :kiss_2:
Ali26762 Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 coztego napisał(a):Dlaczego Deryś był taki miły, spokojny i skupiony na zajęciach dla absolwentów, a tak rozrabiał na Waszym spotkaniu? Miał chłopak zły dzień? ;) Jak widzicie, nie śpię. Nic dziwnego niby, ale jednak dzisiaj jest ciut inaczej. Powiem tak - jeśli jutro (dziś znaczy) Deryl w Hauwardzie będzie ćwiczył dobrze, a w Związku źle, to nie ma sensu przyprowadzać go w miejsce, gdzie będzie agresywny, będzie dezorganizował zajęcia innym, będzie gryzł... Tak po prostu. Nie każdy pies musi wszystko umieć, wszystko przećwiczyć. Szczerze mówiąc - jak na MOJE POTRZEBY, Deryl umie już wszystko. Reszta to sport. A dla utrwalania tego, czego do tej pory się nauczył, wystarczą mu te zajęcia dla absolwentów. Tam faktycznie jest miły, spokojny i skupiony na mnie i na ćwiczeniach. Dr Jackyll i Mr Hyde...
Flaire Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 [quote name='Ali26762']Widzisz Flaire - ja wiem z całą pewnością, że to nie jest agresja. On nie poluje na człowieka, on próbuje złapać za zadek psa, jak do zabawy.No więc właśnie jego powodu tego łapania za zadek nie rozumiem. Bo piszesz tutaj, że łapie "jak" do zabawy - cokolwiek to znaczy - ale wcześniej pisałaś, że on to robi bo "Deryl nie lubi, gdy w jego obecności bierze się inne psy na ręce ". Jeśli pies zębami próbuje zastopować coś, co mu się nie podoba, bo "nie lubi", to dla mnie to jest agresja - próba uzyskania czegoś siłą. Więc może to tylko kwestia innego wyboru słów. Chyba zgadzamy się, że tak czy inaczej powinno się to zachowanie wyeliminować. Ale w jaki sposób do tego zadania podejdziesz może zależeć od jego motywacji - dlatego to drążę. Również dlatego, że nie jest dla mnie jasne, czy Ty sama te motywacje rozumiesz ("jak do zabawy" vs bo "nie lubi"), a to wydaje mi się ważne.
Ibolya Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 [quote name='Flaire']No więc właśnie jego powodu tego łapania za zadek nie rozumiem. Bo piszesz tutaj, że łapie "jak" do zabawy - cokolwiek to znaczy - ale wcześniej pisałaś, że on to robi bo "Deryl nie lubi, gdy w jego obecności bierze się inne psy na ręce ". Jeśli pies zębami próbuje zastopować coś, co mu się nie podoba, bo "nie lubi", to dla mnie to jest agresja - próba uzyskania czegoś siłą. Więc może to tylko kwestia innego wyboru słów. Chyba zgadzamy się, że tak czy inaczej powinno się to zachowanie wyeliminować. Ale w jaki sposób do tego zadania podejdziesz może zależeć od jego motywacji - dlatego to drążę. Również dlatego, że nie jest dla mnie jasne, czy Ty sama te motywacje rozumiesz ("jak do zabawy" vs bo "nie lubi"), a to wydaje mi się ważne. Witajcie. Z ciekawością czytam temat, który poruszyłyście. Chcę powiedzieć, że bardzo dobrze rozumiem Ali. Bodryś robi to samo, po prostu nie pozwala podnieść w swojejej obecności nikogo na ręce, wszystko jedno czy to pies czy dziecko na przykład. Lecz ja również (jak Ali) nie odbieram tego jako zachowania agresywnego, wydaje mi się, że on chce tylko powiedzieć: "No puść, bo krzywdę zrobisz". Mój poprzedni pies, ONek Bajer, nie pozwalał nikogo w swojej obecności uderzyć, łapał uderzającego za rękę, bez cienia agresji !!, łapał delikatnie i trzymał tę rękę atakującą. Potrafił tak zrobić, jak matka na ulicy biła dziecko, zupełnie dla niego obca! Ja też uważałam, że to nie było zachowanie agresywne, przecież, gdyby chciał, to by jej tę rękę odgryzł, nie? Podnoszenia też nie lubił, też próbował "zdjąć" podnoszonego/ą, i twierdzę, że robił to bez agresji. Zgadzam się jednak z Flaire, że należałoby to zachowanie wyeliminować, tylko, szczerze mówiąc, nie za bardzo wiem jak to zrobić. Miłej soboty Dogomaniacy. A do mojej siostry przyjeżdża jutro szczeniorek :multi::multi::multi::multi:
Jura Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Ali26762 napisał(a):nie ma sensu przyprowadzać go w miejsce, gdzie będzie agresywny, będzie dezorganizował zajęcia innym, będzie gryzł... Tak po prostu. Ali, demonizujesz, bo wcześniej jakoś nie było meldunków o tego typu problemach. A te zajęcia sprawiały Wam przyjemność, sama pisałaś, że Deryś woli uczyć się nowych rzeczy, a nie powtarzać stare. A że nie zawsze wszystko się udaje i Deryl jest welshem, to czasem jest trudniej. A BTW ćwiczenie z psem tylko w jednym miejscu i podobnej sytuacji chyba też nie jet najlepszym rozwiązaniem.
zachraniarka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Ali26762 napisał(a):A dla utrwalania tego, czego do tej pory się nauczył, wystarczą mu te zajęcia dla absolwentów. Tam faktycznie jest miły, spokojny i skupiony na mnie i na ćwiczeniach. Nie obraź się, ale jak dla mnie to jest robienie sobie dobrze, a nie mierzenie się z eliminowaniem problemów psa, a zawsze myślałam że to ma na celu szkolenie psa. Mając takie podejście każdy by mógł zrezygnować z szkoleń grupowych. Będąc w miejscu gdzie dla danego psa nie ma rozproszeń zawsze uzyskamy lepszą pracę i skupienie. Jednak właśnie po to jeździ się na kursy by pracować z psem w miejscach, gdzie wcale nie jest tak łatwo. Spytaj się pozostałych kursantów- każdy odpowie, że jak jest z psem w ogródku, w lesie na spacerku itd. to pies ćwiczy super, a potem na placu dostaje głupawki- bo psy, bo ludzie, bo tu zawsze tak fajnie.. No, a druga sprawa, powtórzę za Jura- demonizujesz..
MonikaSz Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 [quote name='Ali26762'] Przepraszam, że off-topic, ale faktycznie to mój Yagulec :fadein: Ali - czy mogłabym prosić o przesłanie mi oryginałów zdjęć ? Bardzo proszę :loveu: Z tego okresu mam niewiele zdjęć, a tu mój rudzielec nawet się załapał. Może Twojego szorstka znajdę na moich zdjęciach ... Adres podam Ci na priv-a. [quote name='Ali26762']Znalazłam fotki z przedszkola z identycznej akcji - NIKT mi nie powie, że pies w tym wieku jest AGRESYWNY. Na minę dziewczynki nie patrzcie, mina nie ma nic wspólnego z sytuacją. Ona z taką miną chodziła przez cały czas po placu, bowiem dostała lanie od rodziców chwilę wcześniej. Akurat tę sytuację faktycznie pamiętam, bo po wielkiej panice połączonej z krzykiem rozmawiałam zarówno z dziewczynką jak i z jej mamą. Nie pamiętam czy później ta mała też co chwilę biegała na ratunek swojemu psiakowi, ale starałam się wytłumaczyć obrazowo jak małe szczeniaki bawią się w berka. To jest ich pierwszy pies no i faktycznie panicznie się bały, że inne sierściuchy zrobią mu krzywdę. Szczerze mówiąc na dzień dzisiejszy nie do końca jestem zadowolona z tego psiego przedszkola, choć "przedszkolanki" starały się jak mogły i wtedy też byłam najszczęśliwsza pod słońcem - inaczej nie uczęszczałabym na zajęcia. Niestety swoje błędy zauważyłam dopiero w późniejszej pracy :( Belgi bardzo szybko kodują sobie sytuacje, a jak je się utrwala przez parę miesięcy, to później odkręcanie zachowań, których nie akceptujemy, trwa straaaasznie długo. Może nie powinnam uogólniać, zresztą na tyle nie mam wiedzy, ale może u Ciebie jest podobnie ? Ja się cieszyłam, że w przedszkolu tak fajnie mój szczeniak szaleje z innymi . Niestety suczysko czasem jeszcze próbuje podlecieć do innego psa w podskokach (szczególnie jak go nie zna) i zachęcać do zabawy. Ile odkręcenie tego nawyku mnie kosztuje, to tylko ja wiem ... Dlatego na Twoim miejscu nie rezygnowałabym z możliwości ćwiczenia w "niewygodnych" dla Twojego psa miejscach. Głowa do góry i tak jak pisali inni - nie przesadzaj.
Gosia_i_Luka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Ali - z Derylem byłaś bodajże dopiero na 2 zajęciach w Hauwardzie. Powiem Ci tak - czasem pies w całkowicie dla niego nowej sytuacji zachowuje się super, odważnie, no idealnie po prostu. A jakiś czas później, w tej samej sytuacji, wychodzą te "gorsze" strony psa. Np. czytałam, że na torze agility są psy, które widząc tor po raz pierwszy są super nakręcone, na wszystko wchodzą bez oporów, pokonują wszystkie przeszkody bez lęku. A już na drugim treningu odmawiają np. wejścia na kładkę. Myślę, że dla Deryla plac w Hauwardzie jest po prostu czymś całkiem nowym - i bardzo fajnie, że w takiej sytuacji jest grzeczny. Ale nie znaczy to, że będzie grzeczny zawsze. Dlatego na Twoim miejscu myślałabym raczej nad zrezygnowaniem z Hauwardu (właśnie teraz, gdy się sprawdził w nowej sytuacji, a nie miał jeszcze okazji pokazania swojej "gorszej" strony), a pracowaniem nad zachowaniem Deryla u nas na placu. Ale ja zawsze robię sobie pod górkę. ;) No i trzymaj się, nie daj się! Masz fajnego psa i fajnie, że musisz nad nim pracować, bo w tym cała przyjemność :lol: - a jaka potem satysfakcja!!
coztego Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Gosia_i_Luka napisał(a):Powiem Ci tak - czasem pies w całkowicie dla niego nowej sytuacji zachowuje się super, odważnie, no idealnie po prostu. Słusznie prawisz koleżanko. ;) Moje suczysko zwykle w nowych sytuacjach, na obcym terenie jest super psem... do czasu aż się "rozgości", poczuje "u siebie" i pozna towarzystwo i otoczenia... :mad: Dlatego wciąż marzy mi się szkolenie grupowe, gdzie sucz będzie musiała się grzecznie zachwowywać w tym samym otoczeniu przez dłuższy czas. Ósemki ćwiczymy, Kreśka zaczyna łapać o co chodzi :cool3:
coztego Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 zachraniarka napisał(a): Coztego to coś dla Ciebie, bo występuje też czarna labradorka i są slalomy i ósemki :D Dzięki :loveu: Ale Ludwiś w tych ósemkach wije się jak wąż :evil_lol:
MonikaSz Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Wtrącę się jeszcze - mam nadzieję, że Ali niedlugo się pojawi i najwyżej mnie poprawi. Gosiu - myślę, że dla Deryla nie jest to nowy plac - na zajęcia absolwentów mogą przychodzić osoby, które uczestniczyły w jakimś wcześniejszym szkoleniu. Czy Ali robiła jeszcze jakiś kurs prócz uczęszczania na psie przedszkole - nie wiem. Zresztą moje suczysko jak przechodziłam po jakimś czasie niedaleko placu, to samo chciało mnie tam zaciągnąć :razz: Poprzedniego psiaka szkoliłam w Hauuwardzie prawie 10 lat temu, ale niektórzy właściciele już wtedy mieli problem, bo na placu psy zachowywały się fantastycznie, natomiast poza - szczególnie po spuszczeniu ze smyczy - nie (dlatego nie do końca się zgodzę, że na obcym terenie psy zachowują się lepiej). Chociaż część na pewno wychodziła z założenia, że wystarczy, że wymagają od psa tylko na zajęciach. Kiedyś podstawowe kursy odbywały się tylko na placu - bez wyjścia w miasto. Ja nie miałam zastrzeżeń co do zachowania huskiego, więc w zasadzie nie zastanawiając się długo - trafiłam do nich z następnym psem do przedszkola. Mam pytanie do miłośników szorstków - czy Wasze psiaki kodują sobie na długo pewne zachowania, które miały miejsce w szczenięctwie ? A jeśli tak, to czy długo trwało "odkręcanie" ? Tak z ciekawości pytam ... Ali - wiem, że się powtarzam, ale na Twoim miejscu nie rezygnowałabym ze szkolenia na placu przy Spacerowej.
zachraniarka Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 Mnie też dotknęło przedszkole w Hauwardzie.. Chodziłam tam 8 lat temu z labem.. skutki czujemy do dziś.. ale wtedy nam się bardzo podobało, na tyle że zapisałam się na PT. Potem się wyleczyliśmy.. Co do kodowania to wydaje mi się, że mój szorstek jest bardziej plastyczny od nie-szorstka. A tak w ogóle temat poruszałyśmy z Gosią wczoraj na szkolonku.. największym fenomenem jest to, że pies koduje najszybciej i najtrwalej złe nawyki, potem nie przydatne sztuczki i na koniec podstawowe komendy.. bardzo tajemnicza sprawa :roll: ;)
coztego Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 zachraniarka napisał(a): największym fenomenem jest to, że pies koduje najszybciej i najtrwalej złe nawyki, potem nie przydatne sztuczki i na koniec podstawowe komendy.. bardzo tajemnicza sprawa :roll: ;) Odwróć punkt widzenia: człowiek najbardziej chce, żeby pies opanował podstawowe komendy, potem sztuczki, a złych nawyków nie chce wcale... Wniosek- im bardziej opiekun się stara, tym trudniej pies się uczy :p
MonikaSz Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 [quote name='zachraniarka']Mnie też dotknęło przedszkole w Hauwardzie.. Chodziłam tam 8 lat temu z labem.. skutki czujemy do dziś.. ale wtedy nam się bardzo podobało, na tyle że zapisałam się na PT. Potem się wyleczyliśmy.. No to rozumiemy się bez słów - ja też z huskim chodziłam na PT (jesień 1997), dlatego z belgiem nie pchałam się dalej ... [quote name='zachraniarka'] Co do kodowania to wydaje mi się, że mój szorstek jest bardziej plastyczny od nie-szorstka. A tak w ogóle temat poruszałyśmy z Gosią wczoraj na szkolonku.. Hmm ... chyba przyjadę kiedyś pod koniec Waszych zajęć na pogaduszki, żeby kursantom nie przeszkadzać w ćwiczeniach :cool3: coztego - nie chcę, ale chyba muszę przyznać Ci rację :evil_lol: Z szorstków to miałam do czynienia jedynie z foxterierami, które od zawsze miał mój dziadek.
Jura Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 [quote name='MonikaSz'] Z szorstków to miałam do czynienia jedynie z foxterierami, które od zawsze miał mój dziadek. Szorstek szorstkowi nie równy. :lol: Fox, a airedale to jednak prawie całkiem co innego.
Jura Posted April 8, 2006 Posted April 8, 2006 [quote name='coztego']Wojtek, a co to za łysol? :cool3: Coztego, Ty chyba nie widziałaś prawdziwego łysola.
Recommended Posts