kasia&jaga Posted February 10, 2006 Posted February 10, 2006 Poradzcie proszę, Jaga ma znowu ciąże urojoną, kiedyś też po każdej cieczce miała ale kończyło sie tylko na noszeniu zabawek, a teraz juz drugi raz z kolei jest nie do poznania, kradnie zabawki mojej córci, nawet taką małą podusie teraz sobie położyła na brzuchu i oczywiście na każdej kanapie mości sobie gniazdo, nosi zawsze "coś" w pysku, jak nasz 2,5 miesieczny szczeniak sie do niej zbliża to warczy i odstasza go, w nocy stoi nad nami przy łózku i piszczy i dyszy, na dwór nie ma ochoty wychodzić, w cycuszkach kupa mleka, ograniczyłam żarełko (nawet kupiłam karmę light i tylko kubas dziennie, a bo po strzyżeniu też widać jakim okrąglaczkiem jest i małe odchudzanko sie też przyda) No więc zdecydowalismy sie na sterylkę, hmmm szkoda mi bo najeździlismy sie po Polsce na wystawach zeby miec maluchy, ale to urojenie jest okropne, zupełnie sie zmieniła, tylko dzis na spacerze w lesie aportowała jak zawsze ale w domu znowu dyszenie i szalenstwo w oczach...... moje pytanie to gdzie tego zabiegu dokonać..... (najcześciej z nią jeździłam na SGGW na nowoursynowską ale nasza doktor Czubek odeszła rok temu i już nie wracamy tam z sentymentem)
Flaire Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Kasiu, Zanim zrobisz sterylkę, musisz zakończyć te ciążę urojoną. Tu masz wybór. Mój wet radzi bardzo ostrą dietę: przez jakiś czas (u mnie wystarcza 10 dni, ale u Ciebie możesz używać do dwóch tygodni), podajesz suce TYLKO I WYŁĄCZNIE niskokaloryczne warzywa. Czyli kalafior, pomidorki, brokkuły, cukinia, ogórki. Ale już nie marchewkę - za dużo węglowodanów. Niektórzy też zaczynają od 24 godzin całkowitej głodówki. Sterylka jest łatwiejsza i bezpieczniejsza gdy nie ma nadwagi, więc jeśli sunia troszkę schudnie na takiej diecie to też nie zaszkodzi... ;-) Inny sposób to podać lek na wstrzymanie laktacji - najbardziej polecany jest Galastop. Natomiast jeśli chodzi o sam zabieg, to ja polecam doktora Mikowa w Elwecie w Al. Niepodległości. Przedtem polecam wykonać badania krwi i EKG, żeby sprawdzić ogólny stan zdrowia.
Flaire Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 zachraniarka napisał(a):A co do żywotności AT to dla mnie po Hugusiu Ludwiczek to sama przyjemność i odpoczynek.. Lab to jest dopiero totalny odpał.. Kurda dziś 7:00 rano- my z terrierem dopiero na drugi boczek się przekładamy, a Hugunio świr z moją garderobą w paszczy uprawia jogging po ścianach pokoju.. To u Ciebie dopiero i 7 rano się zaczyna! Ale masz fajnie! :bigcry: U mnie już od prawie godziny zabawa wrze.
coztego Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 zachraniarka napisał(a): Lab to jest dopiero totalny odpał.. (...) Hugunio świr z moją garderobą w paszczy uprawia jogging po ścianach pokoju.. 8 lat skończonych- czy on kiedykolwiek spoważnieje.. :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Wczoraj na spacerze spotkałyśmy z Kreśką pana z czarnym labradorkiem- 5-cio miesięcznym :loveu: Chwilkę rozmawialiśmy, podczas kiedy Kreśka uczyła labka jak fajnie można się bawić na smyczy w wyrywanie rączek pani. Pan powiedział, że "labradory późno dojrzewają, nawet do 1,5 roku" :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: Na pocieszenie powiedziałam panu, że moja suka, "dojrzała inaczej", ma już ponad dwa lata :diabloti: Flaire napisał(a):Tylko że ja lubię mój fragment LJK'a w podpisie Ja też! I baaardzo mi go brakuje :placz:
coztego Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Flaire, mogłabyś zrobić tickerek na innej maszynce, i mieć wierszyk i ticker, np tak:
zachraniarka Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 coztego napisał(a):"labradory późno dojrzewają, nawet do 1,5 roku" :turn-l: niech myśli tak dalej.. Flaire napisał(a):To u Ciebie dopiero i 7 rano się zaczyna! Ale masz fajnie! Ale Hugusio ma już 8 lat skończonych.. naprawdę by już wypadało mu troszkę, no chociaż troszeczkę przystopować.. chociaż do tej 9:00..
Jonquil Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Kasia&jaga moja suka jest dwa tygodnie po cieczce i już ma oznaki ciąży urojonej. Poprzednim razem testowałam środki homeopatyczne, Galastop i Uromil - wszystko na nic. W końcu jeden weterynarz polecił mi drastyczne ograniczenie wody. Powiedział, że ograniczenie jedzenia nie daje tak dobrych rezultatów, jak właśnie ograniczenie wody. A teraz jest dobry czas, bo wtedy to był środek gorącego lata. Niestety wymaga to dużej kontroli i nie może trwać dłużej niż 3 dni. Pies nie może mieć wody w misce. Kiedy podchodzi do miski i dopomina się wody, nalewa się tylko troszeczkę. Pies musi sobie zakodować brak wody w misce, dostaje tylko na prośbę. Trzeba tylko uważać, żeby nie przesadzić i nie przeciągać tego. Efekt nie pojawił się w ciągu tych trzech dni, ale po tygodniu wszystko zaczęło się pięknie i zauważalnie wchłaniać.
Flaire Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Spytam mojego weta na temat tej wody, ale od razu powiem, że mnie się pomysł z ograniczeniem wody nie podoba - to mnie się wydaje po prostu bardzo niezdrowe - podczas gdy tydzień-dwa diety wegetariańskiej na pewno psu nie zaszkodzi. Ja tę dietę kalafiorową testowałam co prawda tylko na Misi, ale juz dwa razy i za każdym razem skutek był rewelacyjny i natychmiastowy. Tylko że ona na prawdę NIC innego nie dostawała poza ww warzywkami (kalafior, brokuły, cukinia, pomidory, ogórki). Żadnego białka, żadnego tłuszczu, żadnej karmy, NIC.
Flaire Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 [quote name='coztego']Flaire, mogłabyś zrobić tickerek na innej maszynce, i mieć wierszyk i ticker I chyba tak zrobię, tylko mi wtedy zdjęcia brak :-( .
Flaire Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 [quote name='coztego']Flaire, mogłabyś zrobić tickerek na innej maszynce, i mieć wierszyk i ticker, np tak:Ale sprawdziłam i ten podpis z wierszykiem i tickerem ma 514 pikseli szerokości, a dozwolone jest tylko 500. :-( Więc odpada.
coztego Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Ale sprawdziłam i ten podpis z wierszykiem i tickerem ma 514 pikseli szerokości, a dozwolone jest tylko 500. Więc odpada. No to wywalić tickerek głupawy, zrobić wierszyk i fotki :razz: Jonquil przyznam szczerze, że bym się nie odważyła ograniczać wody... Przy suchej karmie to chyba nie jest dobry pomysł, a przy mokrej karmie- dużo wody jest w żarciu... :hmmmm:
kasia&jaga Posted February 11, 2006 Posted February 11, 2006 Co do ograniczenia wody to ona i tak mało pije, wiecej zjada śniegu na podwórku, a tak to generalnie wciąż leży przy jakiejś zabawce córki i dyszy, kiedyś zabierałam jej zabawki i chowałam ale teraz to niemożliwe bo córcia wciąż wyciąga i rozrzuca po domu, a Jaga szaleje, to okropne bo widzę że ona sie męczy a jednocześnie wkurza mnie tym dyszeniem i piszczeniem, nawet nie położy sie tylko tak stoi jak katatonik, zobaczymy jak zadziała ograniczenie żarełka, dziś pierwszy dzien......
Jonquil Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 To nie jest tak, że pies w ogóle nie dostaje wody, tylko nie ma do niej otwartego dostępu. Przy mokrej karmie to nie działa. Więc albo dieta Flaire, albo sucha karma i ograniczenie wody. "W celu złagodzenia objawów ciąży urojonej zaleca się ograniczenie ilości podawanego pokarmu przy jednoczesnym utrzymaniu niskiego poziomu białka i węglowodanów. Ze względu na możliwość wystąpienia mlekotoku należy również ograniczyć ilość płynów." To cytat z jakiegoś artykułu. Gdzie się nie rozejrzeć zalecają ograniczenie jedzenia, dużo ruchu i ograniczenie płynów. Fakt, że moja suka nie miała wielu objawów psychicznych, tylko problem z mlekiem, które po pewnym czasie już samoczynnie wypływało z sutków. Sam weterynarz stwierdził, że metoda jest drastyczna, ale nie zadziała jeśli się nie będzie konsekwentnym. Wiem, że tym razem właśnie od tego zacznę, bo suka nie może mieć dwa miesiące mleka w sutkach. Później mialam problemy z guzami, które pozostały. A nie wiem, czy wam mówiłam. Ostatni guz, który pozostał i już robiłam plany usunięcia go - zniknął w czasie ostatniej cieczki :multi: :multi:
Flaire Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Jonquil napisał(a):To nie jest tak, że pies w ogóle nie dostaje wody, tylko nie ma do niej otwartego dostępu.A po czym poznajesz, że pies dostaje tyle wody, ile naprawdę potrzebuje, a nie więcej ani mniej? Czy dostałaś od weta jakieś wytyczne, ile podawać? Bo prawdę mówiąc, ja nie miałabym pojęcia. Jonquil napisał(a):A nie wiem, czy wam mówiłam. Ostatni guz, który pozostał i już robiłam plany usunięcia go - zniknął w czasie ostatniej cieczki :multi: :multi:Misia też miała guzka podczas ostatniej ciąży urojonej, który zniknął po zakończeniu "ciąży". :multi:
Jura Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Goopia dogomania, wcięło mi, co napisałam (wcześniej nie chciało skopiować) i jeżeli mi się uda to będę pisać od nowa.
Jura Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 No więc, mnie tez się nie podoba pomysł z ograniczeniem wody. Na żadnym opakowaniu suchej karmy nie widziałam instrukcji, ile pies powinien dostawać wody. Natomiast na wszystkich jest napisane, że pies powinien mieć stały dostęp do wody, tzn. organizm sam ma regulować. Fredzia pije b. dużo. Ciekawe, że jak przychodze do domu pies wita mnie, naczęściej przynosi jakąś zabawke, a nastęnie robi w tył zwrot, pędzi do miski i zamienia się w smoka wawelskiego - pije i pije. Nas też pewnie wkrótce czeka wątpliwa przyjemność przechodzenia urojonej ciąży. Na razie Fredzia jest na etapie wypatrywania męża. (I na wypatrywaniu się skończy). U niej urojone macieżyństwo ogranicza się do bycia mleczną krową. Zwłaszcza krową (jeśli codzi tempo działania). Ale ja już jej wybiję ze łba te głupoty - zaszkole ją na śmierć. Na drastyczną dietę, o której pisała Flaire chyba sie nie zdecyduję - słyszeliście o psach ludojadach;).
borsaf Posted February 12, 2006 Posted February 12, 2006 Witam, Czytam sobie, co tu na tych naszych erdelkach słychać, a tu sameciężarne urojone. Oj, współczuję Wam bardzo, bo z moimi suniami to samo przechodziłam. We wszystkich książkach piszą coby dużo ruchu zapewnic suni, a tu taką urojoną to na siku trudno z domu wypędzić:shake: Kercje to na siłę ciągnęłam po ulicach. Wyglądało to prześmiesznie bo psica cały czas hamowała. Do Dolinki, gdzie miała znajome pieski, nie mogłam z nią chodzić bo panowie się za łby brali, a ona na nich z zębami i bulgotem. Trzy światy i kawałek. Dlatego tym razem powiedziałam, że chcę pieska i basta, choć sunie są chyba bardziej przymilne, jakieś takie mniej niezależne, albo tylko Regon jest taki typ trochę z dystansem. Jura jesli Fredzi nie wystawiasz, to nie myślisz o sterylce? Wiem, trudna to jest decyzja bo suni nic nie dolega, a masz ją dać operować, ale może jednak się zdecydujesz?
INA Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 Witam z ranka borsaf - u mnie Viguś to cały czas taka trochę przylepa jest :cool3: (myślalam że będzie gorzej jak to u chłopaków bywa:cool1: )- no i lizak niemiłosierny - wszytkim i wszędzie tylko by lizał pyski:lol: Chociaż - ma też swoje chwile niezalezności - np na łóżko nie wejdze( nawet zaproszony ;) ) - gdy ja śpię, ale jak rano wstaję to nawet nie zauważe kiedy wskoczy i betuje.. Taa ciąze urojone nieciekawa rzecz ale męskie sprawy psów też nie zawsze dają spokój - wiem coś o tym:shake: Nie mówiąc o tym, że jak to z chłopami bywa;) wciąż próbują udowadniać wszystkim dookoła jakcy to z nich jurni młodzieńcy...;) ;)
borsaf Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 Witajcie o szarym, ponurym poranku. INA, w takim razie te "męskie" sprawy nie dopiero czekają bo mój jeszcze szczeniacki pod tym względem i reszta pieskw dla niego jest unisex, do zabawy tylko.
zadziorny Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 A u nas poranek wcale nie jest ponury :lol:. Sypie świeży puszysty śnieżek :cool3: :multi:
Wind Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 Z tymi urojeniami ciazowymi to paskudna sprawa ... Osobiscie nie znam zadnej suczki, ktora nie mialaby mniejszych lub wiekszych zaburzen na tym punkcie :roll: Majutkowi tez czasami sie w glowie miesza :cool1: Co prawda nigdy nie dochodzi do wydzielania mleka, zbierania zabawek, piszczenia i "porodu", ale obserwuje apatycznosc, obnizenie nastroju, powiekszone sutki. Tak mamy juz teraz :( Punkt kuliminacyjny nastapi prawie w sam dzien naszych zawodow agility czyli za dwa tygodnie. Jednak ktos, kto obserwuje Majutka na treningach nigdy by chyba nie powiedzial "ze spadla jej energia i witalnosc" :evil_lol: Chociaz z tym mam dobrze, ze dla suczy wazniejsza jest pilka, anizeli wirtualne szczeniory. Tak jak napisali moi przedmowcy o zapobieganiu, zapewniam suczy przede wszystkim duuuzo ruchu i pracy. Treningi, bieganie za pilka, a latem forsujace bieganie za rowerem. A jakze! :cool1: Ograniczenie zywnosci (lub wrecz jedno-dwudniowe glodowki), dieta kalafiorowo-brokulowa (Flaire, czy Misia tez tak po tym baczy :scared: ), malo czulej uwagi z mojej strony, drastyczne ograniczenia glaskania ;), Majutek ma wtedy maniere przychodzenia na kolana, wywalania brzucha do gory i domagania sie glaskow, wiec zadne takie ... Na tyle udaje nam sie zapanowac nad wybujala natura, a i objawy nigdy nie byly az tak uciazliwe (moze to przez wczesne zapobieganie, a moze przez fizjologie), iz Maja ani nie miala problemow z mlekiem, ani nie musiala brac zadnych lekow na swoje urojenia. :-) W.
Flaire Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 Wind napisał(a):(Flaire, czy Misia tez tak po tym baczy :scared: )Na szczęście nie. Ale śmierdzi cała kalafiorem. :evil_lol: Ja miałam całą gamę zachowań ciąż urojonych - od suk, które nie miały żadnych zauważalnych objawów, poprzez takie jak Misia, u której pierwsze cieczki były bez objawów, ale po szczeniakach zaczęła produkować po cieczce mleko i być apatyczna (ale nie zbierać zabawki, itp.), aż po moją Tarry, u której było naprawdę kiepsko - zbierała co się dało, była doskonałą "mamusią" i wyraźnie bardzo cierpiała. Tak się złożyło, że byłam z Mokka na wyjazdach z Misią podczas dwóch z jej ciąż urojonych. Pierwszym był pobyt na obozie tropienia, gdzie Misia po prostu była do kitu. Tam było dużo pracy i ruchu, ale ona po prostu odmawiała udziału. :shake: Natomaist drugim razem było na naszym wyjeździe agroturystycznym (też na tropienie). To był pierwszy raz, gdy stosowałam tę drastyczną dietę i Misia była zupełnie innym psem. Od tego czasu miałam okazję stosować ją jeszcze raz, również ze świetnym wynikiem. Jej skuteczność niewątpliwie zależy od indywidualnej fizjilogii, ale u Misi sprawdzała się świetnie. Oczywiście najlepszym sposobem na pozbycie się ciąż urojonych i problemó z nimi związanych jest sterylizacja...
Wojtek Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 He, a moja Fu ciążę urojoną ma z bani... Za to chyba pooowooooli wreszcie dorasta, bo agresor w nią wchodzi ;) . Wczoraj pogoniła wredną sukę, odwarcza i odgryza się starszym prześladowczyniom, po siku rozgrzebuje teren, zaczyna stróżowac w domu... :mad:
Flaire Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 Wojtek napisał(a):He, a moja Fu ciążę urojoną ma z bani... Za to chyba pooowooooli wreszcie dorasta, bo agresor w nią wchodzi ;) . Wczoraj pogoniła wredną sukę, odwarcza i odgryza się starszym prześladowczyniom, po siku rozgrzebuje teren, zaczyna stróżowac w domu... :mad:Misia zaczęła się podobnie zachowywać (z wyjątkiem stróżowania) w wieku ok. 3 lat. To nie była jakaś drastyczna zmiana, ale powolutku, coraż bardziej. Już nie moge wierzyć, że, gdzy będzie zaatakowana, na pewno zwieje - czasami się odgryza. :-(
zadziorny Posted February 13, 2006 Posted February 13, 2006 Ja to jestem chyba nietypowym właścicielem suk, ponieważ one jeszcze nigdy nie przechodziły ciąży urojonej (i oby tak zostało :cool1:) :lol:. Moje potffory miały szczenięta (Gaja dwukrotnie, a Trudzia raz), ale później wszystko wracało do normy :multi:. Bardzo regularnie przechodzą również cieczki (co 8-8,5 miesiąca) :roll: :cool1:
Recommended Posts