Gosia_i_Luka Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Coztego - czy to dzisiaj miałas mieć wyniki Kreski?? Jak wyszły?? Cały czas trzymam kciuki! :)
Ali26762 Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 [quote name='INA']...Vigo-- coś się mu znowu poluzowało - biegnie na oślep reaguje na polecenie dopiero jak pańcia -ryknie na pół miasta - nasłu****e - wypatruje- dziadyga- muszę bardzo mocno się napocić aby zainteresował się mną ... INUŚ masz baaaardzo zdolnego pieska, bardzo. Niemalże tak zdolnego jak Derylek Ale Deryl ostatnio daje się złapać na opakowanie z ciastkami - wystarczy, że wyjmę z kieszeni i zaszeleszczę to już jest przy mnie. Nie wiem jak długo to będzie działało, bo sytuacja jest bardzo dynamiczna, ale na razie, (tfu tfu tfu, odpukać) jest ok.
Ali26762 Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Gosia_i_Luka napisał(a):Coztego - czy to dzisiaj miałas mieć wyniki Kreski?? Jak wyszły?? Cały czas trzymam kciuki! :) No właśnie... Jak Kreśka, a raczej jej siuśki?
Ali26762 Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Flaire - dzikie harce na śniegu erdelków i owczara mogłabym oglądać godzinami, tak samo jak wielki nochal clowna Ludwisia - zach, nie leń się, tylko aparat w garść i do roboty! :D Słonie też super, czekam teraz na żyrafy :D
borsaf Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Ali aparat Zach niech weźmie raczej za pazuchę to może sie fotek doczekamy. Mam prośbę do erdelowców: Chce kupić Regonowi taka 10m flexi taśmową, jaka, waszym zdaniem zda egzamin?. Regon na smyczy tak bardzo nie ciągnie, no...chyba, ze pojawi sie piesek naprzeciw:angryy: Dzisiaj byłam na spacerku, wzięłam linkę treningową, żeby młody mógł swoim tempem sie ruszać, wtedy mniej marzna mu łapki. Mam taka linkę w sklepie ZOO kupioną ale ona sie strasznie plącze. Jak widze psa to mu ją ściągam do długości normalnej smyczy. Manipulacji przy tym dość dużo ale co sie dla psiaka nie robi. Dlatego dzis stwierdziłam, że kupię mu zwijaną bo młody sobie kopał dołek w sniegu, a ja usiłowałam zapanować nad węzełkami i ręce mi zmarzły brrr. Jak będe miała namiary na markę takiej smyczy to poszukam w sklepach lub na allegro i sobie sprawię.Tak właściwie to sobie, nie Regonowi, bo jemu to wsio rawno na czym uwiązany.
Gosia_i_Luka Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 borsaf, ja wierzę najbardziej starej, dobrej FLEXI. Niby są różne inne firmy, tańsze, o wymyślnych mechanizmach...ale flexi to flexi. ;)
Flaire Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 A ja zdecydowanie odradzam tego typu smycze dla dużych psów, bo z mojego doświadczenia wynika, że są one bardzo niebezpieczne. Duża masa ciała psa w połączeniu z prędkością, jaką pies może rozwinąć na długiej smyczy daje ogromną siłę na łokieć w momencie, gdy pies dobiega pełnym pędem do końca tej smyczy i smycz go zatrzymuje. Skutkiem bywają urazy łokcia, konkretnie wiązadeł. I to nie jest czcze gadanie - znam, niestety, kilka takich przypadków. Ja mojej smyczy wyciąganej się pozbyłam - jeśli zamierzasz takową używać, to bądź bardzo, bardzo ostrożna, nie spuszczaj psa z oka i gdy widzisz, że się rozpędza, natychmiast próbuj go odwołać, w tym samym czasie stopniowo blokując smycz (chodzi o to, żeby pies nie został wyhamowany nagle - to właśnie uszkadza łokcie).
borsaf Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Gosia Czyli Flexi do 30 kg? Czy one maja tak 10 m?. Poczytalam na topiku Wszysto o psach ale tam jedni za, jedni przeciw, jak to na forum. Ja chce dla erdela więc może mi tu łatwiej będzie dostać podpowiedź.
Ali26762 Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 borsaf my chodzimy na flexi już od wielu lat. Najpierw z Beruszkiem, teraz z Derysiem. Bery miał flexi 3-8, Deryś ma 2-8. Osiem to znaczy, że linka ma 8 metrów (są też pięciometrowe, wtedy mają oznaczenie np 3-5). Są też z taśmy, ale widziałam tylko 6-cio metrowe. Moi sąsiedzi mają taką dla sznaucera olbrzyma (dla Cezarka, Madziara) i bardzo sobie chwalą. 1 jest dla małych psów, 2 dla średnich, 3 dla dużych. Ale fakt, zupełnie inaczej wygląda prowadzenie psa na takiej długiej smyczy. Pierwszą komendą, którą pies musi opanować to komenda "dookoła", aby skutecznie omijał we właściwym kierunku wszystkie latarnie, słupy, drzewa i krzaki. Poza tym trzeba baaaardzo uważać przy jezdniach - wystarczy sekunda i pies może znaleźć się w najbardziej nieodpowiednim miejscu i czasie. No i ma rację Flaire - kilka pociągnięć (wystarczy walijczyk) i łokieć tenisisty bardzo prawdopodobny, jeśli na dodatek sporo się pisze na komputerze. Wiem, bo mam :D Konkludując - mam flexi 8-mio metrową i mieć będę, bo nie wyobrażam sobie innej smyczy. Jak na moje potrzeby jest idealna.
Gosia_i_Luka Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Flaire - zależy jak ta flexi będzie używana. Bo do wybiegania psa ona się zdecydowanie nie nadaje! Ani tym bardziej do zabaw z psami. Natomiast jako smycz na w miarę spokojny spacer jest OK - nie trzeba za psem włazić na trawniki. Moja Luka teraz chodzi na flexi, bo na zwykłej smyczy nie ma pola manewru przy wybieraniu najprostszej drogi (przez zaspy śnieżne ;) ). Do wybiegania psa nigdy nie używam flexi, mimo że Luka jest mała. Ale ona się na flexi nie wybiega za Chiny. Znam i obserwuję sporo właścicieli dużych psów prowadzonych na flexi i nie widzę, aby mieli jakieś szczególne problemy... wręcz przeciwnie. Nie ma flexi do 30kg. Jest flexi 1 (do 12kg), flexi 2 (do 20kg) i flexi 3 (do 50kg), potem już tylko dla gigantów. czyli na erdla najlepsza będzie flexi 3. Borsaf - najdłuższe flexi mają 8m i mają w nazwie "long". Natomiast nie jestem pewna, czy flexi 3 są w wersji 8 metorwej i z taśmą (czyli compact long). Takie są 5 metrowe. Osobiście polecam te z miękką rączką (czyli comfort). Są o wiele wygodniejsze niż te zwykłe... Na pewno są Flexi Comfort Long (8 metrowe z miękką rączką), ale tylko z linką: Natomiast nie wiem, czy są takie z taśmą...:roll: Z taśmą są Flexi Compact Long (8 metrowe), ale one nie mają tej rączki: Generalnie tu: http://www.allegro.pl/search.php?string=flexi masz najlepsze rozeznanie. ;) Bo ja coś czuję, że bełkoczę, to nie moja godzina. :razz: :roll:
Ali26762 Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 A co do mycia łap - Bery miał myte w wannie, potem, jak zlikwidowaliśmy wannę to w misce albo w wiaderku. Teraz Deryś się uczy mycia w wiaderku - każda łapka osobno. Mycie ok, ale gorzej z wycieraniem, bo Derylek woli wycierać grzbiecik i ząbki w ręcznik, łapek nie musi :D Za to byłam zaskoczona jak po raz pierwszy wsadziłam psa do brodzika po tym, jak wytarzał się w zdechłym krecie. Znaczy weszliśmy razem. Nic a nic się nie bał ani nie wyrywał. Jakby kąpiele były na porządku dziennym :D
borsaf Posted January 23, 2006 Posted January 23, 2006 Dzieki za obszerne odpowiedzi. Ja może dokladniej sprecyzuje, jak sobie to wyobrażam. Uchwyt w lewej dłoni, lub prawej, smycz wyciągnieta, nie zastopowana, a podtrzymywanie smyczy druga dlonia. Różnica między linka, a smycza byłaby tylko w tym, że jak ściągam psa to mi sie smycz nie trmosi w rece, tylko zwija. Teraz poprostu robie sobie petle 50cm z linki na ręce idlatego nieraz mi sie splacze.Ja cały czas kontroluje dlugość linki i manewruje rekoma. Reka, która jest od strony psa trzyma linke nawet owinieta tak, że piesek idzie jak na zwykłej smyczy,ale w drugiej mam kilka petli. Jak wolny teren (bez psów i ludzi, ktorych namietnie chce witac) to popuszczam i sobie truchtem biegnie, a ja nie muszę. Moze faktycznie to nie zda egzaminu? Uff, przemysle to jeszcze w nocy, dobranoc Wszystkim
Ali26762 Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 borsaf, robisz błąd w założeniach z tym stopowaniem. Nie wolno operować przy skracaniu, drugą ręką, z dwóch co najmniej powodów. Mianowicie - jak ruszysz ręką uzbrojoną w uchwyt w którąkolwiek stronę, to smycz natychmiast na Twój ruch zareaguje i albo wciągnie, albo wysunie linkę (nie dotyczy skrajnych pozycji ;) ). Poza tym bardzo niebezpieczne jest chwytanie linki, bo ciągnący pies powoduje jej szybkie przesuwanie w dłoni, co dla rzeczonej dłoni może skończyć się bąblami po oparzeniu. A nadto taka smycz staje się niesterowna i po prostu bez sensu. Chcesz mieć taką samą linkę jak masz, tylko zakończoną uchwytem? Po co? Całe clou flexi polega na sprężynach i właśnie hamulcu, który ma dwa stopnie działania - naciskasz palcem na guzik i stopujesz do momentu, kiedy nie puścisz i drugi taki, że naciskasz, blokujesz i nie musisz niczego trzymać (no, poza smyczą oczywiście :D ). Każda blokada daje to, że pies ma w granicach długości smyczy tyle, ile Ci w danym momencie potrzeba - np. 3 metry. Wiesz - flexi choć nietania, to jednak raczej nie wstrząśnie budżetem domowym. Możesz kupić i spróbować, a jak stwierdzisz, że zakup był chybiony, to komuś odsprzedasz. W każdym razie kupuj 3-8 jeśli z linki, na piątkę szkoda pieniędzy. Albo tę taśmową dla dużych psów, zawsze jak najdłuższą. I Gosia ma rację - flexi to sprawdzona firma, smycze ma dobre i trwałe. Ja bym z innych firm nie kupowała - szybko siadają mechanizmy.
Flaire Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Gosia_i_Luka napisał(a):Flaire - zależy jak ta flexi będzie używana. No oczywiście! Na przykład, jeśli po prostu zastopuję ją permanentnie na metr czy półtora długości, to mam normalną smycz, o takim samym stopniu niebezpieczeństwa, jak normalna smycz. ;) Mnie chodzi o niebezpieczeństwo gdy flexi jest używana zgodnie z przeznaczeniem, poprawnie. Nauczyć się ją poprawnie używać nie jest bajecznie proste, ale do opanowania. Natomiast problem w tym, że, nawet jak się umie, to trzeba być niesłychanie uważnym, z oczętami dookoła głowy, gdy prowadzi się na niej AT. Wystarczy ułamek sekundy nieuwagi, żeby pies, który na wyluzowanej flexi idzie sobie po trawniku, na który ja nie chcę wejść, wystartowach pełnym pędem w przeciwnym kierunku, bo zobaczył wiewiórkę (czy coś innego, co tego akurat psa kręci). I po łokciu. I moim zdaniem, AT są szczególnie do prowadzenia na flexi niebezpieczne właśnie przez swoją prędkość i przyspieszenie. Powolny molos, zanim rozwinie jakąś prędkość, to spoko zauważysz. Z AT może być inaczej. Z kolei welsh nie ma tej masy - nawet jak łokieć uszkodzi, to nie za bardzo, A AT o wiele masywniejszy. borsaf, ja nigdy nie próbowałam używać zwijanej smyczy tak, jak Ty opisujesz (zresztą w mojej, zwinięta część była cienką linką, nie paskiem, więc raczej by się nie dało). Może można się nauczyć tak ją używać :niewiem: i ten sposób może troszkę zabezpieczyłby ten łokieć, choć zdecydowanie nie jest to użycwanie jej tak, jak planował producent... ;) Ale wydaje mi się, że jeśli masz zamiar tak ją używać, to powinnaś chodzić w rękawiczkach, żeby uniknąć uszkodzenia (sparzenia) przytrzymującej dłoni sunącą przez nią smyczą. Moim rozwiązaniem na te problemy to nauczyć psa chodzić na luźnej, normalnej smyczy bez ciągnięcia. ;)
Flaire Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 I jeszcze: Gosia_i_Luka napisał(a):Znam i obserwuję sporo właścicieli dużych psów prowadzonych na flexi i nie widzę, aby mieli jakieś szczególne problemy... wręcz przeciwnie. Ja też znam. ;) Ale sęk w tym, że kiedyś znałam jeszcze więcej. Ci, którzy juz flexi nie używają (w tym ja :oops: ) również nie mieli żadnych problemów i bardzo ją sobie chwalili - aż do czasu... Z żywym AT wystarczy maciupeńka chwilka nieuwagi.
Ali26762 Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Flaire, zapewniem Cię, że welsh nie ustępuje w niczym AT, jeśli chodzi o flexi, a nawet go przewyższa. Prędkością, która również potrafi przełożyć się na siłę, co powszechnie wiadomo z fizyki, jak i tym, że jednak jest bardziej cięty i nieusłuchany. No i welsh ma nieporównianie więcej "wrogów" dookoła siebie, aniżeli AT, więc i częściej zdarza mu się wyrywać bark swojemu opiekunowi :)
Flaire Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 [quote name='Ali26762']Flaire, zapewniem Cię, że welsh nie ustępuje w niczym AT, jeśli chodzi o flexi,Owszem, jednym ustępuje, i to bardzo ważnym: MASĄ, która jest jednym z dwóch składników siły, co również powszechnie wiadomo z fizyki. I w tym właśnie leży problem. Mucha na końcu flexi krzywdy by Ci nie zrobiła, bez względu na to, jak prędko by leciała. Potrzeba masy.
Jura Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 borsaf, ja nigdy nie praktykowałam prowadzania Fredzi na flexi, kiedyś rozważąłam taki model na czas cieczki, ale ostatecznie się rozmyśliłam. Obserwując znajomą właścicielkę haszczka widzę, że to wcale nie takie proste, a kobieta nieźle się przy tym pougania. Obawy Flaire, co to potencjalnych kontuzji też wydają mi się niebezpodstawne.
Ali26762 Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Flaire owszem, masa ma znaczenie, ale nie przeceniaj, proszę, prędkości. Walijczyk na 8-miu metrach osiągnie większą prędkość dzięki mniejszej masie, co niewątpliwie przełoży się na równą, albo i większą siłę w punkcie 8-miu metrów, aniżeli bardziej powolny AT. AT ze względu właśnie na swoją masę nie jest w stanie rozpędzić się do prędkości walijczyka na 8-miu metrach, przez co nie ma szansy na wykorzystanie tejże masy w stosunku do prędkości. Co nie znaczy, że łokcia nie może uszkodzić ;) :D
Ali26762 Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Jura napisał(a):... Obserwując znajomą właścicielkę haszczka widzę, że to wcale nie takie proste, a kobieta nieźle się przy tym pougania... Kwestia przyzwyczajenia, wyobraźni i nauczenia psa komendy "dookoła", bądź równoznacznej :) No i dwóch tygodni treningu. Dokładnie na tej samej zasadzie, jak innym przychodzi posadzenie, czy położenie psa na komendę ;)
Flaire Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 [quote name='Ali26762']Flaire owszem, masa ma znaczenie, ale nie przeceniaj, proszę, prędkości. Walijczyk na 8-miu metrach osiągnie większą prędkość dzięki mniejszej masie, co niewątpliwie przełoży się na równą, albo i większą siłę w punkcie 8-miu metrów, aniżeli bardziej powolny AT.Ponieważ przeciętny walijczyk waży o 2,5 razy mniej niż przeciętny AT, musiałby rozwijać prędkość 2,5 razy większą aby uzyskać tę samą siłę. Ja osobiście uważam, że to niemożliwe, ale nie w tym rzecz. O wiele bardziej istotne jest to, że znam osoby (w tym siebie samą, niestety :oops: ), które zostały poważnie uszkodzone poprzez skąd inąd spokojne i stosunkowo powlone psy o gabarytach AT podczas używania flexi. Nie wątpię, że takie przypadki mogą się również zdarzyć z walijczykami, ale osobiście wiadomo mi tylko o przypadkach z psami cięższymi. U mnie, uraz postępował po kawałku. Pierwszym razem, uszkodzenie nie było wielkie i oczywiście obiecałam sobie, że teraz już będę uważać. Drugim razem również. Dopiero trzecim razem nastąpił poważny uraz, który goił się ponad rok. Znany mi jest również przypadek niedużej osoby, którą owczarek szkocki na flexi w ten sam sposób przewrócił. Warto również zauważyć, że flexi powoduje, że smycz jest stale napięta (na tym polega działanie tego urządzenia). Tak więc nauczyć chodzić na luźnej smyczy psa, który normalnie chodzi na flexi może być zadaniem nieco utrudniony. ;)
INA Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 witam -- też myślałam o Flexi ale miałam i mam obawy , m.i te które zostały już przedstawione przez Flaire i Jure:roll: My wracamy do linki a właściwie - taśmy- zakupilam tę wodoodporną na szkoleniu- nie placzę sie tak jak linka:roll: - Vigo znowu ograniczony 10 m-:diabloti: Nareszcie miałam spokojny spacer - Vigo sobie przypomniał -nagle ?:cool1: tego czego się nauczył;) że nalezy przychodzić do pańci za kazym razem i nie można biegać tam gdze go fantazja poniesie, także zbytnia psia towarzyskość nie jest pożądana...;) Co będzie dalej? Jak długo ta linka?:niewiem: borsaf - rozważ starannie - za i przeciw - co bedzie dla Ciebie poręczniejsze, wygodniejsze
Nitencja Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 co do Flexi.....to ja siebie nigdy nie zepsulam ,ale zepsulam Jantara :( jak byl maly. Mial ok 5 miesiecy i lecial za psem no i na koniec FLxi go zatrzymala bylo wielkie bada bum a Jantar przez tydzien nie stawal na przednia lapke od tego czasu na FLexi chodzi tylko ROxy jak ma cieczke i jak chce ja wybegac a nie moge jej spuscic . Reszta ma plecionki i sa spuszczane.
Flaire Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 Właśnie wróciłyśmy z mini-spacerku z Misią i Maleństwem. Maleństwo uznało, że wspaniałość spacerków, o których słyszała jeszcze w gnieździe rodzinnym, to jedna wielka przesada. Może to dobry marketing ze strony otyłych właścicieli psów, coby sobie dawkę ruchu zapewnić - bo dla psa to żadna przyjemność. :angryy: Ona dziękuje, nie, i woli siedzieć w domciu, dokąd gnała jak opętana, poszczekując po drodze.
Gosia_i_Luka Posted January 24, 2006 Posted January 24, 2006 borsaf - jeśli chcesz używać tak, jak pisałaś, to absolutnie nie kupuj flexi z linką - będziesz miała poorane dłonie. Moja mama sobie kiedyś makabrycznie obtarła rękę łapiąc za linkę przy rozpędzonej Luce, przy AT pewnie skończyłoby to się szyciem... Już lepiej pomyśleć wtedy o tej taśmowej, chociaż ta taśma jest cienka - bez porównania np. z parcianą smyczą...i też istnieje ryzyko urazów dłoni. Nawet w instrukcji flexi jest napisane, żeby nigdy nie łapać za linkę/taśmę... Muszę Wam powiedzieć, że ja osobiście też nie przepadam za flexi, ale trochę z innego powodu. Na flexi nie mam takiego kontaktu z Luką, jak w przypadku zwykłej, regulowanej, 2 metrowej smyczy. Zwykle na takiej Lukę prowadzę i mam 100% kontrolę nad nią w każdej sytuacji, a 2 metry to już spokojna długość, żeby ona sobie weszła np. na trawniczek. A jak idziemy się wybiegać, zwykłą smycz zawieszam sobie na ramieniu - z flexi zawsze mam problem, bo na szyi nie zawieszę, a w kieszeni jest za ciężka. Natomiast uważam, że flexi mimo wszystko dobrze jest mieć. Dla suki jest fajna na czas cieczki. Gdy zaczyna się sezon na plaży, Luka w miejscach największego zaludnienia jest na flexi na smyczy, ale to 5 metrów daje jej jako taką swobodę. Poza tym moja Luka pływa na flexi. :evil_lol: Bez smyczy się boi, a na flexi zasuwa jak pershing aportując z jeziora patyki. ;) Minusem flexi w naszym przypadku jest to, że Luka źle reagowała (psychicznie) na silny naciąg z flexi taśmowej - teraz mamy flexi linkę z bardzo lekkim naciągiem i jest OK. Chociaż AT na pewno nie będzie miał takiego problemu. :)
Recommended Posts