Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

Flaire napisał(a):
No i oczywiście może być też pies, który patrzy, gdzie idzie, tak jak ten bodaj drugi owczar na Twoich zdjęciach, z kobietą w czerwonej koszulce - i to właśnie jest dla mnie kwintesencją psa towarzyszącego. :D postaram się znaleźć może jeszcze jakieś inne zdjęcia.


Caly problem zasadza sie nie w tym gdzie patrzy pies, tylko w tym Flaire, ze nie widzisz roznicy pomiedzy "porannym, rekraacyjnym truchtem" a "olimpiada". :lol: :lol: :lol:

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Flaire napisał(a):
Wind napisał(a):
Oto pare przykladow na psy wpatrzone we wlascicieli i psy ktore wola isc ze wzrokiem wbitym w ziemie.
Hmm, a który z tych psów idzie wpatrzony w ziemię??? :niewiem:


Np. Drugi :-)

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
Flaire napisał(a):
to jest maliniak - one raczej z innymi psami się nie bawią).

Hmm... a skąd taki wniosek?? Zapraszam na belgowe forum - dostępne są tam fotki bawiących się z innymi psami maliniaków. :wink: :D
Wniosek z własnego doświadczenia, jak również z czytania na temat charakterów belgów. A to, że są zdjęcia maliniaków bawiących się z innymi psami w żaden sposób nie zaprzecza temu, co tu napisałam. Chyba ominęłaś w moim tekscie kluczowe słówko "raczej"... :wink: Ja sama widziałam bawiące się maliniaki, więc zdjęcia mi niepotrzebne, ale nadal obstaję przy tym, co napisałam, szczególnie w kontkscie mojej wypowiedzi kilka postów wyżej na temat różnic pomiędzy rasami w porównianiu do różnic osobników danej rasy. oczywiście, że są zabawowe belgi, tak samo, jak są niezabawowe Airedale. Nie zmienia to jednak zróżnicowanej tendencji w tym zakresie przedstawicieli tych dwóch ras.

Posted

A czy to nie jest tak, że podczas zawodów psy wykonują dane ćwiczenia jak najdokładniej - jak najdokładniejszy aport, siad, waruj; a gdy idą przy nodze powinny maxymalnie skupiać się na twarzy przewodnika - ale to chyba nie oznacza, że w codziennym życiu, na zwykłym spacerze również idą nie odrywając oczu od człowieka. Szkolenie to szkolenie, a życie to życie. Moja Luka umie chodzić przy nodze na szkolonku, ale na "zwyczajnym" spacerze chodzi jak chce, a ja wymagam tylko żeby nie ciągnęła. :roll: Czy to, że pies wygrywa II stopień obedience oznacza, że nie potrafi sam myśleć?

Posted

Wind napisał(a):
Flaire napisał(a):
Wind napisał(a):
Oto pare przykladow na psy wpatrzone we wlascicieli i psy ktore wola isc ze wzrokiem wbitym w ziemie.
Hmm, a który z tych psów idzie wpatrzony w ziemię??? :niewiem:


Np. Drugi :-)
TEN??? :o



Chyba żartujesz??? :o A może nie o tego psa chodzi? :niewiem: Twoim zdaniem, ten pies idzie wpatrzony w ziemię???? (No chyba że tuż przed nimi zaczyna się stroma góra, którą wykadrowałaś ze zdjęcia :wink: ). To właścicielka patrzy w dół - pies patrzy zdecydowanie przed siebie. Dla mnie pies - super, a właścicielka musi popracować nad tym, żeby patrzeć, gdzie idzie. :wink:

Posted

Flaire napisał(a):
Wniosek z własnego doświadczenia, jak również z czytania na temat charakterów belgów.

A co w charakterze maliniaka nie pozwala mu raczej :wink: na zabawę z innymi psami?

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
A czy to nie jest tak, że podczas zawodów psy [...] gdy idą przy nodze powinny maxymalnie skupiać się na twarzy przewodnika
Gosiu, tak właśnie jest w zawodach polskich i FCI i mnie się to nie podoba. Nie jest to co prawda wpisane w regulamin, ale tak są te zawody sędziowane.

Gosia&Luka napisał(a):
ale to chyba nie oznacza, że w codziennym życiu, na zwykłym spacerze również idą nie odrywając oczu od człowieka.
To właśnie zależy od wielu czynników, w tym od predyspozycji psa. Ta dyskusja rozpoczęła się od opisu Martini*** sytuacji z jej szkolenia, gdzie ONki wpatrywyały się w przewodników nawet podczas przerwy, gdy miały się wyluzować.

Gosia&Luka napisał(a):
Czy to, że pies wygrywa II stopień obedience oznacza, że nie potrafi sam myśleć?
Ja spokałam się np. z psami, które wygrywały zawody obedience, a poza ringiem ciągnęły jak parowozy, bądź uciekały. W ringu wykonywały wyuczone sztuczki, a poza ringiem zachowywały się zupełnie inaczej. Dla mnie to zaprzeczenie tej dzidziny sportu. "Obedience" to znaczy posłuszeństwo, nie cyrk. :wink:

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
Flaire napisał(a):
Wniosek z własnego doświadczenia, jak również z czytania na temat charakterów belgów.

A co w charakterze maliniaka nie pozwala mu raczej :wink: na zabawę z innymi psami?

Może Flaire trochę uogólniła, ale Felek, o którym pisała, to dorosły (obecnie ma już 8 lat) samiec, reproduktor i właściwie trudno od niego wymagać, aby się rozkosznie z innymi psami bawił.
Natomiast muszę przyznać, że ja też nie widziałam dorosłego maliniaka, który bawiłby się z innymi psami, ale ja spotykam raczej maliniaki nastawione na pracę, szkolenie i co innego im w głowie. Może za mało jeszcze widziałam? :-?

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
A co w charakterze maliniaka nie pozwala mu raczej :wink: na zabawę z innymi psami?
Gosiu, nie mam pojęcia, czy jest coś w charakterze maliniaka, co nie pozwala mu na zabawę z psami, czy nie. Jeśli uważasz, że jest, to najlepiej zapytać o to znawcę rasy. Mnie ta rasa specjalnie nie interesuje, a poza tym, jak już kilkakrotnie pisałam (wydaje mi się, do znudzenia :roll: ) nie wierzę w tak mocne chrakterystyki ras, jak stwierdzenie, że coś "w charakterze" danej rasy "nie pozwala" jej przedstawicielom na coś.

Posted

Mi się wydaje, że właściwie żaden dorosły, dojrzały pies rasy o silnym charakterze nie będzie się grzecnie bawił z innymi psami (zakładając, że byłoby to towarzystwo mieszane, czyli psy i suki).
Być może źle zrozumiałam wypowiedź Flaire - jako stwierdzenie, że maliniak to pies albo zbyt pobudliwy (agresywny/nie dający się opanować), aby bawił się z innymi, albo właśnie zbyt wpatrzony w przewodnika do tego stopnia, że świat dla niego nie istnieje, a tym bardziej tak przyziemna sprawa, jak zabawa. Tak to zrozumiałam. A przecież dobrze zsocjalizowany i wychowany belg to pies jak każdy inny. Inna sprawa - jaki procent belgów stanowią dobrze zsocjalizowane i ułożone psy. :roll:

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
Flaire - chyba o tego chodzi:

Aaa, OK, sorry, ten rzeczywiście patrzy w ziemię! :D W tamtym topiku, pierwsza seria zdjęć się u mnie nie wyświetliła i pierwszym psem był Azir, a drugim - właśnie tamten z "czerwoną koszulką". Nie wiem, jak wyglądało jego chodzenie przy nodze w realu, ale na tym zdjęciu bardzo mi się podoba. :D

Posted

Flaire napisał(a):
Gosiu, nie mam pojęcia, czy jest coś w charakterze maliniaka, co nie pozwala mu na zabawę z psami, czy nie.


Tak wyglądała dyskusja:

Flaire napisał(a):
Gosia&Luka napisał(a):
Flaire napisał(a):
to jest maliniak - one raczej z innymi psami się nie bawią).

Hmm... a skąd taki wniosek?? Zapraszam na belgowe forum - dostępne są tam fotki bawiących się z innymi psami maliniaków. :wink: :D
Wniosek z własnego doświadczenia, jak również z czytania na temat charakterów belgów.

Stąd moje pytanie. Widzisz, ja się z kolei interesuję belgami i jestem ciekawa wszystkiego, co z nimi związane, szczególnie ciekawi mnie opinia osób, które znają belgi z obserwacji, bo wiadomo, właściciel zawsze swoją rasę chwali. :wink:

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
Inna sprawa - jaki procent belgów stanowią dobrze zsocjalizowane i ułożone psy. :roll:
Jeśli myślisz, że jest to procent mniejszy, niż w innych rasach, to ja spytam - dlaczego? Dlaczego dobrze zsocjalizowane i ułożone belgi stanowią mniejszy procent populacji, niż dobrze zsocjalizowane psy w innych rasach?

Gosia&Luka napisał(a):
Mi się wydaje, że właściwie żaden dorosły, dojrzały pies rasy o silnym charakterze nie będzie się grzecnie bawił z innymi psami (zakładając, że byłoby to towarzystwo mieszane, czyli psy i suki).
Wszystkie moje suki zawsze bawiły się w mieszanym towarzystwie. Misia ma 4,5 roku, matka dzieciom :wink: , i nadal bawi się super, zaczepia zabawowo kogo się da. W zeszły weekend, na spacerze z PIKĄ i jej suką, asher i jej suką, oraz Psychoszczurkiem i jej psem, Misia próbowała bawić się ze wszystkimi. Tylko suczce PIKI tak naprawdę ta zabawa się nie specjalnie podobała, chociaż nawet ona ją tolerowała. Natomiast Sabina ahser (która ma 8 lat) oraz Szejk (też już dorosły) w mniejszym lub większym stopniu podejmowały zabawę.

Ogólnie rzecz biorąc, przeciętny dorosły AT będzie próbował się bawić z napotkanymi psami, chociaż w przypadku niewykastrowanych samców, stosunek do innych samców (i to bez względu na to, czy grono mieszane, czy nie) może nie być aż tak przyjazny. :wink: Ale w każdym razie, mało który AT, zostawiony sam sobie, zignoruje drugiego psa.

Posted

Fuka napisał(a):

Od kilku dni mam bardzo fajnie - Kawusia ma apogeum cieczki a panowie ostro rywalizują w tym, ktory głosniej i wyżej zawyje... Jest naprawde fajnie, tylko chciałabym sie wyspać wreszcie :-?

Ha ha ha :roflt:
Takie są właśnie uroki trzymania razem piesków z suczkami :roll: :wink:

Posted

De gustibus... itd.
:D

Mnie bardzo z kolei nie podoba się zachodni obediencowy widok psów człapiących ze wzrokiem utkwionym przed siebie, wolę psy ćwiczące na najwyższym możliwym kontakcie (dlatego np. nie do końca zachwycił mnie Laurent Lebois i jego belgi) - ale to tylko i wylacznie dyskusja o stylach ćwiczenia.

Natomiast co do zachowania poza ringiem... ba, tomy całe można napisać.

Dotyczy to zresztą wszystkich dziedzin psich sportów (możemy hmmmm wyłączyć spod tej definicji walki psów :D z przyczyn humanitarnych jak i merytorycznych - te to DOPIERO nam zafałszują statystykę!!!).

BTW chyba istnieje też znacząca róznica w ocenie zachowań i w tym, co poszczególnie ludzie uważają za "normę".

Widziałam jak przewodniczący Komisji Obedience FCI omal nie umarl z przerażenia, gdy pies szkolony do obedience zaczął bawić się z przewodnikiem piłką, wykonując bardzo wysokie skoki i odbijając się od niego - facet autentycznie był przestraszony że "na tyle" się psu pozwala.

Osobiście uważam że wysokie wyniki w sporcie mają szanse osiągnąc po prostu dobre psy - z bardzo dużym temepramentem, dobrze rozwiniętymi instynktami - a takie siła rzeczy są bardziej żywiołowe i na pewno trudniejsze do prowadzenia w tzw. normalnym zyciu.

Widuję, owszem, zawodnikow ktorzy tak bardzo chcą mieć "grzecznego" pieska że strasznie swoje zwierzaki tłamszą - a potem oczekują od tych biedakow cudow na placu. Tak się nie da - przynajmniej nie do końca :) .

Posted

Gosia&Luka napisał(a):
Stąd moje pytanie.
Gosiu, belgi obserwuję na szkoleniu na warszawskim Bemowie. Mogłabym Ci konkretnie i dokładnie opisać moje obserwacje co do każdego spotkanego tam belga, ale to dla mnie wybitnie nudne. Poza tym, czytałam blog Pani Mrzewińskiej, jak również czasami zaglądam na belgowe forum. To wszystko.

Znakomita większość belgów, które znałam, nie bawiły się, jako reguła, z innymi psami. W tym był i samiec, który warczał na suki, i szczeniak, który panicznie bał się wszystkich psów (tolerował zabawę tylko z moją Misią), a teraz rzuca się na psy z nienacka. Oczywiście jest możliwe, że znałam tylko te "wyjątki" i "prawdziwy" belg zachowuje się inaczej. Tylko gdzie ich szukać, jak nie w rękach szkoleniowcóW? :wink:

Posted

"Nie wiem, jak wyglądało jego chodzenie przy nodze w realu, ale na tym zdjęciu bardzo mi się podoba. "

Popatrz, i oto przyklad jak zdjęcie może być mylące - akurat ten pies ma słaby, śladowy kontakt z przewodniczką i generalnie ich występ był zupełnie nieciekawy.
:wink:
(P.S. mówię oczywiście o pani w czarnym przyodziewku)

Posted

Flaire napisał(a):
Gosia&Luka napisał(a):
Inna sprawa - jaki procent belgów stanowią dobrze zsocjalizowane i ułożone psy. :roll:
Jeśli myślisz, że jest to procent mniejszy, niż w innych rasach, to ja spytam - dlaczego? Dlaczego dobrze zsocjalizowane i ułożone belgi stanowią mniejszy procent populacji, niż dobrze zsocjalizowane psy w innych rasach?

Nie wiem czy mniejszy - zastanawiam się nad tym. :wink: Belg to specyficzny pies, wg mnie nie dla każdego (choć niektórzy twierdzą inaczej). Problemem jest to, że sporo belgów ma tendencje do strachliwości - zła socjalizacja (lub jej brak) strachliwego szczeniaka powoduje często zmianę strachu w agresję. Niestety u belgów ta granica bywa bardzo wąska. Do tego dochodzi sprawa urody tych psów - szczególnie tervueren i gronek - ludzie kupują je dla wyglądu a potem okazuje się, że to duży błąd. Siostrzenica żony mojego dziadka :wink: ma belga - gronka. I wprost mówi, że nie pokaże mi go, bo on ze strachu gryzie. :roll: Ale co z tego - przecież jest taaaki piękny. :roll: :-?

Flaire napisał(a):
Wszystkie moje suki zawsze bawiły się w mieszanym towarzystwie.

Zapomniałam dodać, że chodzi mi o psy-samce. Ale ja też jestem przeciwna uogólnianiu (przykładem choćby Azir i jej dwa belgi!).

Posted

Poszedłem z Jazonem/TW/ na szkolenie w marcu tego roku.
Terriery Walijskie mają w sobie przekorność i samookreślanie swoich potrzeb.Trzeba czasu i dużo cierpliwości by go nauczyć posłuszeństwa. Na szkolenie chodzi z innymi psami.Były taż maliniaki ktore jak i owczarki w lot pojmowały. U TW jak to teraz obserwuję na wszystko trzeba czasu.

To pierwszy..< siad>





........a ty mały dokąd....... :Dog_run: siad!

Posted

Pomyślałam sobie troszeczkę na temat tych belgów i ich charakterków, poczytałam wzorzec rasy i mam jeszcze takie obserwacje.

We wzorcu, owczarek belgijski jest opisany jako rasa wybitnie nadająca się na psa stróżującego. A więc pytanie: jakie cechy predysponują psa na stróża? Chyba jest oczywiste, że jedną z takich cech jest nieufność - pies ufny na stróża się nie nadaje, bo każdego na teren wpuści. :wink: Więc wydaje mi się, że już nawet z wzorca wynika, że psy tej rasy mają tendencje do nieufności. To jest potwierdzone blogiem Pani Mrzewińskiej, która od samego początku walczy u swojego szczeniaka właśnie z tą nieufnością. Dwa inne szczeniaki-belgi, które znałam, również były nieufne. I podkreślam, że nie jest to kwestia socjalizacji - ta cecha charakteru jest niejako wpisana we wzorzec rasy, przynajmniej ja to tak odbieram. Zła socjalizacja nieufnego psa sprawi właśnie, że może stać się agresywny, tak jak Ty, Gosiu, opisujesz. Natomiast dobra socjalizacja niewątpliwie pomoże zapobiec agresji, ale trudno będzie z psa z natury nieufnego zrobić psa otwartego na otoczenie. I to właśnie może być powodem tej "niezabawowości". Coś za coś - AT to marny stróż, ale za to ufny i zabawowy - wszystkich zaczepia i to z tym zaczepianiem trzeba walczyć od szczeniaka. Natomiast belg - świetny stróż i właśnie dlatego nieufny, więc od szczeniaka trzeba walczyć z nieufnością. A jak się wszystko uda, to wyjdzie AT, którego da się odwołać od zaczepiania obcych i belg, który nie będzie się na obcych rzucał :wink: , tylko ich ignorował. I takie właśnie są belgi, które znam - nie znam dorosłego belga, który naturalnie garnie do ludzi tak, jak robią to AT.

Posted

Berek napisał(a):
"Nie wiem, jak wyglądało jego chodzenie przy nodze w realu, ale na tym zdjęciu bardzo mi się podoba. "

Popatrz, i oto przyklad jak zdjęcie może być mylące - akurat ten pies ma słaby, śladowy kontakt z przewodniczką i generalnie ich występ był zupełnie nieciekawy.
:wink:


Powiem tak ... Wstawiajac zdjecia z tych Zawodow, bardzo uwaznie i roztropnie wybieralam te klatki, ktore najlepiej pokazuja Przewodnika i psa. :-) Taka mam zasade, ze lubie "wylizane" sytuacje ;)
Niestety mialam z tym wielkie problemy (Przewodnicy widza o czym mowie) i wlasciwie w ciemno moglam wstawic kazde zdjecie Tybeta, Azir i Ertiego.
Pozostale psy szly zazwyczaj bardzo mocno za Przewodnikiem, przed lub z boku czasami prawego a czasami lewego :lol: Kontaktu wzrokowego raczej nie rejestrowalam ... bo albo go nie bylo, albo byl znikomy.

Posted

Ale tutaj się zrobił ruch i to jeszcze na mój ulubiony temat :D

Wind napisał(a):
Zazdroszcze Ci Zach, ze od poczatku mozesz swojego AT prowadzic pod czujnym okiem wymarzonego trenera ... ja niestety do swojego trafilam troche za pozno ... no coz teraz nadrabiamy stracony czas :-)


Ja podobnie musiałam nadrabiać z Hugusiem. Nim trafiliśmy na tego właściwego to przeszłam kilka "dobrych szkół" :evil:
Na szczęście dzięki systematycznej pracy sporo rzeczy udało się odkręcić.

Flaire napisał(a):
Ale ja chcę zapytać o co innego, co mi się nasunęło, gdy czytałam o tym, jak Ludwiś jest w Ciebie zapatrzony. Czy takie zapatrzenie we właściciela jest pożądane u psa, który będzie szkolony na ratownika? Czy to nie przeszkodzi mu odchodzić od Ciebie i szukać kogoś innego? Nie mam zupełnie doświadczenia w zakresie szkolenia psów-ratowników, ale interesuje mnie to. Przeciętny Airedale poleci za każdą przyjazną mu osobą i właściciel jest owszem, kochany, ale nie jest jedynm obiektem zainteresowania...


Zapatrzenie samo w sobie nie jest problemem w szkoleniu na psa ratownika, tylko to co się za nim kryje. Wcześniej napisałam, że nie ma dla mnie dużego znaczenia czy pies ma kontakt wzrokowy czy też nie, liczy się natomiast dla mnie bardzo jego psychika. Zawsze trzeba sobie odpowiedzieć dlaczego pies jest wpatrzony? To mogą być i pozytywne i negatywne aspekty, wrodzone i wyuczone. Z tych ostatnich to pies może patrzeć się na właściciela w nadziei na parówkę z ust albo ze strachu, że dostanie w łeb. Jeżeli chodzi o wrodzone to część z nich jest faktycznie nie pożądana w ratownictwie, chodzi o to, że pies ma słaby charakter, jest mało samodzielny lub brak mu motywacji. Lecz z drugiej strony pies może szukać kontaktu, ponieważ ma silną chęć do współpracy, chce coś robić fajnego. Takie psy mogą się bardzo dobrze sprawdzać przy poszukiwaniach. Wystarczy wtedy pokazać sytuacje, w których to nie przewodnik jest najlepszym kumplem do zabawy, ale inni ludzie. Wtedy naturalnym jest, że na dany sygnał pies będzie pędził za zapachem człowieka ile ma pary w łapkach i nie będzie o tym myślał, że zostawia swoją pańcię, zwłaszcza jeżeli dodatkowo dostanie od niej w odpowiedniej chwili wsparcie i akceptację dla takiego postępowania. Uff to się rozpisałam :D

A co do chodzenia przy nodze, zwłaszcza na zawodach to dla mnie radosny kontakt z właścicielem to podstawa i uczta dla oka. Zgadzam się z Tobą Flaire, że konkurowanie z sobą o to, który pies będzie weselej i dokładniej skakał, usiądzie idealnie równo i szybko to jest cyrk. Jednak myślę, że własnie ten radosny cyrk zawodnicy lubią i dlatego decydują się na startowanie. Jeżeli komuś zależy na domowym, codziennym posłuszenstwie to nie skupia się na głupotkach, ale i nie myśli o zawodach, przynajmniej nie o czołowych miejscach na mistrzostwach.

Mi tam zawody się podobają, a i występujący na nich cyrkowcy zwłaszcza ci z wyższych półek :roll:

Posted

zachraniarka napisał(a):
A co do chodzenia przy nodze, zwłaszcza na zawodach to dla mnie radosny kontakt z właścicielem to podstawa i uczta dla oka.
Tylko że, jak już napisałaś, kontakt wzrokowy nie zawsze znaczy właśnie taki pożądany "kontakt z właścicielem", a ja dodam, że i ten kontakt z właścicielem może być bez stałego kontaktu wzrokowego gdy pies ma iść przy nodze. :D

zachraniarka napisał(a):
Zgadzam się z Tobą Flaire, że konkurowanie z sobą o to, który pies będzie weselej i dokładniej skakał, usiądzie idealnie równo i szybko to jest cyrk. Jednak myślę, że własnie ten radosny cyrk zawodnicy lubią i dlatego decydują się na startowanie. Jeżeli komuś zależy na domowym, codziennym posłuszenstwie to nie skupia się na głupotkach, ale i nie myśli o zawodach, przynajmniej nie o czołowych miejscach na mistrzostwach.
Aa, i tu właśnie dochodzimy do sedna sprawy: co to jest ten sport i dla kogo? W większości znanych mi sportów, mamy zawodników, którzy walczą o czołowe miejsca na mistrzostwach, ale mamy też innych zawodników, którzy lubią zawody z innego powodu i biorą udział bardziej rekreacyjnie, na innym poziomie. W USA, zawody - a właściwie "próby", bo tak to się nazywa ("obedience trials"), obedience przewidziane są dla wszystkich, nie tylko dla zawodników myślących o czołowych miejscach, i rzeczywiście wszyscy w nich startują - od psów na naprawdę wysokim poziomie, aż po psy początkujące, których właściciele żadnych wysokich ambicji nie mają - ale pomimo to, zdarza im się wygrać! :D . Moim zdaniem, częścią powodu tak ogromnej popularności tego sportu w USA jest inny system ocen i inna klasywfikacja osiągnięć. Długo by o tym pisać, ale bardzo mi się to tam podobało i bardzo mi tego tutaj brakuje. Chętnie startowałam tam w tych "obedience trials" i regulamin rozumiałam, natomiast nie wiem, czy zdecyduję się wystartować w Polsce w zawodach obedience - zobaczę. Misia pracuje w sposób, który odpowiada tamtejszemu regulaminowi i nie jestem pewna, jak jej praca oceniona by była tutaj - konkretnie chodzi mi o te 10 subiektywnych punktów. Ta pozycja w ocenie bardzo mi się nie podoba.

Pracy Ertiego na żywo nigdy chyba nie widziałam, więc nie potrafię powiedzieć na pewno, ale ze zdjęć Wind wygląda, że robi on coś, co nazywa się "crowding" (czyli tłoczenie się) i jest amerykańskim regulaminem zabronione. Wspominam to, żeby pokazać, że w tych regulaminach są istotne różnice - według amerykańskiego regulaminu, patrzeć na przewodniczkę jak najbardziej mu wolno, chociaż czy to robi, czy nie, jest obojętne, pod warunkiem, że pracuje precyzyjnie i chętnie (przy czym regulamin zaznacza, że prędkość sama w sobie nie ma znaczenia), natomiast nie wolno mu w jakikolwiek sposób znajdować się na jej drodze poruszania się lub w to poruszanie się "mieszać" - czyli nie wolno mu być przyklejonym do nogi ani podczas ćwiczenia (żadnego zresztą) dotykać przewodnika. Jakiś czas temu, Wind wstawiła tutaj zdjęcię Misi wygiętej w łuk, aby móc na mnie patrzeć - to właśnie efekt ćwiczenia unikania tego tłoczenia się, bo pies próbuje a. siedzieć blisko i b. patrzeć w prawo na moją twarz, ale tak, żeby c. jego pysk nie znajdował się przed moją nogą, na linii, po której będę się poruszać jak zacznę iść. Nie wiem, czy wyjaśniłam to w sposób zrozumiały, pewnie łatwiej by było z tym zdjęciem, ale nie jestem pewna, gdzie ono jest. :oops:

Posted

Flaire napisał(a):
Tylko że, jak już napisałaś, kontakt wzrokowy nie zawsze znaczy właśnie taki pożądany "kontakt z właścicielem", a ja dodam, że i ten kontakt z właścicielem może być bez stałego kontaktu wzrokowego gdy pies ma iść przy nodze. :D


Zgadzam się, natomiast nadal uważam, że ten właśnie kontakt wzrokowy, jak i dynamika, precyzja, radość i pewność siebie psa jest tym co lubię oglądać na zawodach. I co tu dużo mówic, jak pies jest przyklejony to też lubię :D
W sumie po to są zawody by zobaczyć cosik więcej niż na codzień.

Co zaś do wymagań to ja myślę, że póki co i tak nie ma problemu. Z tego co słyszę z różnych stron to obecnie takich wypracowanych, podkręconych psów to można na palcu jeden ręki policzyć. Te zaś, które są to i tak startują w wyższych klasach. Także zeróweczka i jedynka daje nieograniczone możliwości by w nich startować. Poza tym nie wierzę, że jeżeli pies chodzi według amerykańskiego regulaminu, znaczy się nie "tłoczy się" i ma 4 łapy na ziemi, a nie w powietrzu ;) to zostanie z tego powodu gorzej oceniony.

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...