Flaire Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 Chcę Wam opowiedzieć o Misinej przypadłości przed zawodami. :roll: A więc w piątek Misia obudziła mnie o 5 rano domagając się wyjścia na dwór. Przetrzymałam ją do 6 myśląc, że fochy stroi, ale potem zlitowałam się nad suką i poszłyśmy na dwór. Spodziewałam się biegunki, ale zamiast tego, Misia zrobiła śliczną wzorową kupę, tyle że co najmniej 5 razy większą niż normalnie. :eek: Na razie jeszcze specjalnie się nad tym nie zastanawiałam, wróciłyśmy do domu i psy dostały śniadanie. Zaraz po śniadaniu patrzę - kolejna OGROMNA kupa na PODŁODZE!!! :crazyeye: To się Misi nie zdarza - a na pewno nie była to kupa Lotki... I wtedy dopiero skojarzyłam to ze zdarzeniem z poprzedniego wieczoru... W czwartek wieczorem byłyśmy na treningu agility. Misia czekała na swoją kolejkę przywiązana do płotu. Nagle patrzę - suki nie ma! :eek: Zaczynam ją wołać - a ona wyłazi ze spuszczonym łbem i ogonem zza baraku... Za barakiem jest koński padok. W padoku jest pełno już wiecie czego. Misia to traktuje jak najdoskonalsze rarytasy i UWIELBIA wcinać - a wie, że Pańci się to niepodoba. No więc było jasne, że sobie podjadła. :mad: Ale to jej się czasami zdarza, więc długo nad tym nie myślałam, tylko trenowałyśmy dalej. Dopiero w piątek, gdy zaczęły się te kupska, zdałam sobie sprawę, że tym razem, Misia miała dostęp do tego końskiego g przez dłuższy czas - nie wiem dokładnie, jak długo, bo nie wiem dokładnie, kiedy uwolniła się z uprzęży - byłam zajęta ustawianiem toru i nie zwracałam na nią zbytnio uwagi. W kazdym razie nieźle sobie pojadła, o czym świadczy fakt, że w piątek zrobiła 9 (słownie: dziewięć!) kup :crazyeye: , a w sobotę - kolejne 5 czy 6 (normalnie robi jedną dziennie). W piątek wyraźnie nie czuła się najlepiej, ale w sobotę było już nie najgorzej. W niedzielę wszystko wróciło do normy. Nie wiem do końca, jaki tym morał, ale chyba mam odpowiedź na pytanie mojej babci: gdyby dać Misi wolny dostęp do jedzenia, ile by zjadła? Odpowiedź: za dużo. :angryy:
Wojtek Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 Flaire napisał(a):...Misia to traktuje jak najdoskonalsze rarytasy i UWIELBIA wcinać - ... Hehe, zuch dziewczyna... Nadrobiła wszystkie niedobory żywieniowe! :lol:
bogula Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 Flaire --- obrzydliwość!:roll: ;) ale nieumiarkowanie w jedzeniu ,to chyba jedyna wada/grzeszek Misi:evil_lol: . To, że w czasie pokonywania przeszkód porusza się "powoli", to tylko wychodzi nam na korzyść---oglądać możemy niesamowite wygięcia, przegięcia ciała Misiury; ileż w nich gracji...
Wojtek Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 To fakt! Na tej focie ze statecznikami Misia jest po prostu ... ODLOTOWA!!! :lol:
INA Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 No to ja mam pecha coś mi program antywirusowy nie chce fotek otworzyć:-( Misi z Agillity widać czubek głowy ale - ale po końcówce łepka - fotki którą dała Flaire - jako wzór - łapek - podejrzewam że jest AT o dziwięcznym imieniu Peter:lol: - mój ulubiony wzór - modełko:cool3: Gratulacje dla Misi - oczywiście nie apetytu;)( chciaż dla mnie to oznaka super zdrowia) a poważnego startu:lol: zach - pamiętaj o naszej piłeczce do aportowania - a moze dwóch...:roll: ( kiedyś ktoś pisał że uczy sie dwoma piłeczkami...):roll: Wiki wprost szalała za piłką od szczeniaczka - do teraz - to jest prawdziwy naturalny aporterek a Vigo... - sukcesem od niedawna jest że sie zainteresował - w.w. piłką:razz::multi:
coztego Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 [quote name='Wojtek']To fakt! Na tej focie ze statecznikami Misia jest po prostu ... ODLOTOWA!!! :lol: A jak inaczej utrzymać równowagę na takiej wąskiej kładce? Przecież nie rozłoży rąk na boki :evil_lol: [quote name='Flaire']W kazdym razie nieźle sobie pojadła, o czym świadczy fakt, że w piątek zrobiła 9 (słownie: dziewięć!) kup , a w sobotę - kolejne 5 czy 6 (normalnie robi jedną dziennie). Dzielna dziewczynka :roflt: Jak tak patrzę na te łokcie Waszych piesków, to wyglada na to, że za nisko skubiecie :cool3: ;) INA, zgadza się, dwie piłeczki to jest to :cool1:
Flaire Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 coztego napisał(a):Jak tak patrzę na te łokcie Waszych piesków, to wyglada na to, że za nisko skubiecie :cool3: Ha! Gdyby to było takie proste! ;-) Trzeba skubać nisko - bo tak naprawdę, to trzeba skubać wszędzie. Kluczoew jest tylko KIEDY skubać tuż nad łokciem. Jeśli pies ma tam takie wklęsłe miejsce - a większość w mniejszym czy większym stopniu ma - to trzeba to robić wcześniej niż np. łopatkę, żeby włos miał szansę urosnąć dłuższy i wypełnić to miejsce. Misia obecnie była skubana na cłym ciele jednocześnie, więc zdecydowanie nie jest dobrym przykładem; poszukam, czy mam jakąś inną, lepszą Misię lub Api - ale to jest po prostu trudne. :eviltong:
zachraniarka Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 [quote name='INA']zach - pamiętaj o naszej piłeczce do aportowania - a moze dwóch...:roll: ( kiedyś ktoś pisał że uczy sie dwoma piłeczkami...):roll: Wiki wprost szalała za piłką od szczeniaczka - do teraz - to jest prawdziwy naturalny aporterek a Vigo... - sukcesem od niedawna jest że sie zainteresował - w.w. piłką:razz::multi: Pamiętam! Tylko mnie teraz w weekend w domu nie było praktycznie. Dalej też walczę z sesją i z treningami Szorstka. Łapa się zrosła i wzięłam w obroty młodego :cool3: A do opisu muszę usiąść na spokojnie, ale na pewno zrobię to w tym tygodniu. No i jak piłeczki to na pewno dwie.. :roll:
Flaire Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 My z Locią też bawimy się na dwie piłki. Co prawda jeszcze nie zawsze nam to wychodzi, bo ona próbuje jeszcze czasem operować na zasadzie "lepszy wróbel w garści", ale już coraz częściej stosunkowo ładnie się wymienia na piłeczki. :-)
coztego Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 [quote name='Flaire']My z Locią też bawimy się na dwie piłki. Co prawda jeszcze nie zawsze nam to wychodzi, bo ona próbuje jeszcze czasem operować na zasadzie "lepszy wróbel w garści", ale już coraz częściej stosunkowo ładnie się wymienia na piłeczki. :-) Kreska doszła już do tego, że wypluwa piłkę w biegu, żeby zaliczyć kolejną :evil_lol: Ale za takie coś zamiast rzuconej piłki, dostaje komendę "Przynieś piłkę" i wraca szukać tej porzuconej ;) to trzeba to robić wcześniej niż np. łopatkę, żeby włos miał szansę urosnąć dłuższy i wypełnić to miejsce Własnie to miałam na myśli, tylko trzeba wyczuć odpowiedni moment :evil_lol:
Ali26762 Posted June 5, 2006 Posted June 5, 2006 Deryś też biega na dwie piłki i bardzo sobie to chwalę. Pozwala mi to szybko wybiegać psa (stosuję twarde, lane piłki, które lecą daleko) i uczy Deryla precyzji, bo jak w ferworze pogoni wypluje daleko piłę, to wysyłam go po nią i nie rzucę drugiej, dopóki pierwsza nie znajdzie się w moim zasięgu. Świetne ćwiczenie, a nauczyć go Deryla było dość prosto. Na początku rzucałam piłki na małą odległość i jak Deryś złapał piłę, to natychmiast pokazywałam mu drugą. Pies oczywiście przylatywał, bo jakoś ta moja piła wydawała mu się bardziej atrakcyjna (nie wiem dlaczego), a ja jeszcze podnosiłam jej atrakcyjność w psich oczach tak długo, aż pierwsza nie wylądowała koło mnie na ziemi. Wówczas natychmiast wyrzucałam drugą i podnosiłam pierwszą. I tak w kółko. W końcu doszło do tego, że pies nie zatrzymując się upuszcza koło mnie piłę i leci dalej. Z reguły rzucam po linii prostej - jedna piłka do przodu, druga do tyłu (oczywiście rzucam do przodu, tylko się odwracam o 180 stopni ;) )
bogula Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Hej! te zabawy w 2 piłki czy 2 kijaszki...nie ma innej rady z tymi naszymi zawzięciuchami. Zabawa na "jeden" nie wychodziła---Fafik zmykał ze zdobyczą, rozgryzał, nie dał sobie zabrać. I tylko sposobem "na dwa":evil_lol: .Przyznaję, że rzucanie piłką tenisową inaczej traktuje---przynosi i rzuca przy mnie. Lubie też piłkę na sznurku----taaak, daleko lecą!
aga_ostaszewska Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Fuka: Juz na welshach gratulowałam, ale tutaj jeszcze raz... OGROMNE GRATULACJE! niedzwiedzica: Dawaj foty maluchów! Flaire: Brawo Misia! Brawo Mokka! Zdjęcia są niesamowite, a BłYSKAWICA CUDOWNA!
Gosia_i_Luka Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Coztego - a nie lepiej tak, jak pisze Ali - żeby pies upuszczał piłkę na ziemię przy Tobie, a Ty wtedy rzucasz kolejną (zamiast oddania do ręki)? Ja też tak robię z Luką. To znacznie przyspiesza i "ożywia" całą zabawę. :cool3:
aga_ostaszewska Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Nie wiem już sama gdzie pisać... Gosia: Trzymam kciuki za sesję! Jak idzie?
coztego Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 [quote name='Gosia_i_Luka']Coztego - a nie lepiej tak, jak pisze Ali - żeby pies upuszczał piłkę na ziemię przy Tobie, a Ty wtedy rzucasz kolejną (zamiast oddania do ręki)? Ależ Kreśka mi nie oddaje do ręki tylko upuszcza przy mnie. Każę jej "przynieść piłkę" tylko jeśli upuści ją gdzieś daleko ode mnie, spiesząc się po kolejną :cool1: To znacznie przyspiesza i "ożywia" całą zabawę. :cool3: Ja myślę głównie o tym jak spowolnić zabawę, bo Kreska z piłkami wchodzi na tak wysoki stopień pobudzenia, że chwilami się boję, że sobie zrobi jakąś krzywdę przez to "ożywienie" :diabloti:
Wojtek Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 coztego napisał(a):...Ja myślę głównie o tym jak spowolnić zabawę, bo Kreska z piłkami wchodzi na tak wysoki stopień pobudzenia, że chwilami się boję, że sobie zrobi jakąś krzywdę przez to "ożywienie" :diabloti: O mamo, dziewczyny, jak sobie pomyślę o Waszych dzieciach, albo chłopach to mi się ich żal robi...:lol:
niedzwiedzica Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 A w Poznaniu znów leje :mad: piekielnie zimno, mokro. Własnie w radio mówili,że jest "aż" 14 stopni :crazyeye:i podobno temeratura rosnie ??? Ma osiągnąc kosmiczna wartośc 18 stopni :angryy: Juz wczoraj po spacerze w lesie sucze kąpałam, bo Koka miała tak zabłocone podwozie,że nawet ciepłą wodą i szamponem kiepsko schodziło. Dzis odmawiam kąpania,więc chyba ze spaceru nici :shake:
Gosia_i_Luka Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 [quote name='aga_ostaszewska']Gosia: Trzymam kciuki za sesję! Jak idzie? Ja i moja sesja rozgościłyśmy się na walijczykach. :cool3: :evil_lol:
Flaire Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 niedzwiedzica napisał(a):A w Poznaniu znów leje :mad: piekielnie zimno, mokro. Własnie w radio mówili,że jest "aż" 14 stopni :crazyeye:i podobno temeratura rosnie ??? Ma osiągnąc kosmiczna wartośc 18 stopni :angryy: No to i tak macie ciepło... Ja na wczorajszy trening ubrałam się tak, jak się ubierałam na treningi w zimie. Tylko długich kalesonów pod spodniami nie miałam - reszta identycznie jak w mrozy. Wiatr był, zimno, mokro, be! Ale Loci trening poszedł nienajgorzej - mogło być lepiej, ale nie narzekam. Po pierwsze, na torze już nie leci na oślep, tylko gdy ma do wyboru kilka przeszkód, to się na mnie ogląda, żeby zobaczyć, gdzie lecieć. A po drugie, jak zgubiła w czasie treningu piłeczkę w głębokiej trawie (bo musiała się na gwałt zatrzymać na kupcię, a kupcię z piłeczka w paszczy niewygodnie się robi) to myślałam, że piłeczkę trzeba będzie na straty spisać... Ale po treningu poszłam tej piłeczki szukać, było już ciemnawo, więc wzięłam Lotkę, bo myślałam, że jest większa szansa, że ona znajdzie tę piłkę nosem niż ja moimi ślepymi oczami. No i znalazła! Bardzo byłam z niej dumna :-) bo wiem, że to nie łatwo... Z Apcią kiedyś piłki pół godziny szukałyśmy... :roll:
Gosia_i_Luka Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Flaire napisał(a):(bo musiała się na gwałt zatrzymać na kupcię, a kupcię z piłeczka w paszczy niewygodnie się robi) Mojej Luce piłka w paszczy nie przeszkadza. :evil_lol: A rozstać się z piłką z tak błahego powodu jak kupcia? W życiu! :lol:
Flaire Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Gosia_i_Luka napisał(a):Mojej Luce piłka w paszczy nie przeszkadza. :evil_lol: A rozstać się z piłką z tak błahego powodu jak kupcia? W życiu! :lol:No mi trudno powiedzieć, jak to będzie, jak Lotka dorośnie, ale obecnie, przy tylko trzech wykształtowanych szarych komórkach, trudno jest robić dwie rzeczy na raz (tj. trzymać piłkę i wydalać ;-) ).
zadziorny Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 niedzwiedzica napisał(a):A w Poznaniu znów leje :mad: piekielnie zimno, mokro. Własnie w radio mówili,że jest "aż" 14 stopni :crazyeye:i podobno temeratura rosnie ??? Ma osiągnąc kosmiczna wartośc 18 stopni :angryy: A u nas dla odmiany od rana świeci słońce i jest "aż" 16º C :multi: :cool3: :lol:
Gosia_i_Luka Posted June 6, 2006 Posted June 6, 2006 Flaire - myk tkwi w tym, że trzy komórki jeszcze mieszczą się w łepetynce - jak jest więcej, to mózg trza stale nosić w pysku. :evil_lol: U nas pogoda nawet słoneczna, ale wiatr okropnisty głowy urywa. No nic - idziemy z Lukrem na boisko. :multi:
Recommended Posts