Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

[quote name='Gosia_i_Luka']Chodzimy na to szkolenie, chodzimy, a jeszcze żadnych zajęć z tańców nie było! :mad:

Och Gosia Gosia.. czas zacząć coś łykać na sklerozę to już niestety ten nasz wiek (wiem, bo ja już łykam :lol: )

Dobrze, że mimo że z pamiętaniem kiepsko to przynajmniej z kamerowaniem (hi hi) nie zawodzisz.. Dzięki temu mogę szybciutko przypomnieć jak cierpliwa instruktorka pokazywała na swoim niestrudzonym terrierze figury taneczne:
Ludwiniu

A potem pilne uczennice (tak tak Gosia to naprawdę Twoje nogi hi hi) ćwiczyły do przodu i do tyłu:
Lukierek

Coś jeszcze Gosieńko masz do Zach? :evil_lol:

Trzym się ciepełko, ucz i szybko wracaj na plac, bo tęskno nam za Wami, a i z programem lecimy do przodu.. jak wrócicie będzie co robić z Białą! :D

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Przepraszam, że może offuję, ale nie mogłam sie powstrzymać i podzielę sie z Wami wierszem, który dzis otrzymałam. [SIZE="1"] Pasuje do sklerozy...
Wisława Szymborska

Jak ja sie czuję?

Kiedy ktos zapyta, jak ja sie dzis czuję,
Grzecznie mu powiem, że:"dobrze, dziekuję!"
To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko,
Astma, serce mi dokucza i mówie z zadyszką,
Puls słaby, krew moja w cholesterol bogata...
Lecz dobrze sie czuje, jak na swoje lata!

Bez laseczki teraz chodzic już nie mogę,
Choc zawsze wybieram najłatwiejsza drogę...
W nocy przez bezsenność bardzo sie morduję,
Ale przyjdzie ranek...znów dobrze sie czuję
Mam zawroty głowy, pamięć "figle płata",
Lecz dobrze sie czuję, jak na swoje lata!

Z wierszyka mojego ten sens sie wywodzi,
Ze kiedy starość i niemoc przychodzi,
To lepiej sie zgodzic ze strzykaniem kości
I nie opowiadac o swej słabości.
Zaciskając zęby z tym losem sie pogódź
I wszystkich wkoło chorobami nie nudź!

Powiadają: "Starość okresem jest złotym",
Kiedy spac sie kładę zawsze myślę o tym...
"Uszy" mam w pudełku, zęby w wodzie studzę,
"Oczy" na stoliku, zanim sie obudzę...
Jeszcze przed zasnięciem ta myśl mnie nurtuje:
"Czy to wszystkie części, które sie wyjmuje?"

Za czasów młodości (mówie bez przesady)
Latwe były biegi, sklony i przysiady,
W średnim wieku jeszcze tyle sił zostało,
Zeby bez zmęczenia przetańczyc noc całą...
A teraz na starość czasy sie zmieniły,
Spacerkiem... do sklepu, z powrotem " bez siły".

Dobra rada dla tych, którzy sie starzeją:
Niech zacisna zeby i z życia się śmieją!
Kiedy wstana rano, "części" pozbierają,
Niech rubryke zgonów w prasie przeczytają,
Jeśli ich nazwiska tam nie figurują,
To znaczy, że ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ!

Posted

Z tym wierszykiem to ciekawa historia... Gdy pierwszy raz go zobaczyłam, od razu wydał mi się znajomy. I rzeczywiście, okazało się, że znam ten wierszyk... po angielsku! I to jako piosenkę śpiewaną przez Pete'a Seegera. Po angielsku jest kilka wersji tego tekstu, a jego część jest dosyć znana od bardzo dawna (ja znam ją od jakichś 30 lat) właśnie na skutek tej piosenki - ale nie moge znaleźć żadnego żródła, które podałoby jego autora.

Natomiast co do autoorstwa polskiego tekstu, to przeczytałam tutaj, że autorką jest nie Szymborska, tylko ktoś inny... :niewiem: To źródło podaje datę powstania tego wiersza jako rok 2000 - jeśli tak, to wersja polska jest tłumaczeniem z angielskiego, o czym nikt nie wspomina... :roll:

A tutaj jedna z anglojęzycznych wersji:

There's nothing the matter with me,
I'm just as healthy as can be,
I have arthritis in both knees,
And when I talk, I talk with a wheeze.
My pulse is weak, my blood is thin,
But I'm awfully well for the shape I'm in.

All my teeth have had to come out,
And my diet I hate to think about.
I'm overweight and I can't get thin,
But I'm awfully well for the shape I'm in.

And arch supports I need for my feet.
Or I wouldn't be able to go out in the street.
Sleep is denied me night after night,
But every morning I find I'm all right.
My memory's failing, my head's in a spin.
But I'm awfully well for the shape I'm in.

Old age is golden I've heard it said,
But sometimes I wonder, as I go to bed.
With my ears in a drawer, my teeth in a cup,
And my glasses on a shelf, until I get up.

Ere sleep dims my eyes I say to myself,
"Is there anything else I should lay on the shelf?"
And I'm happy to say as I close my door,
my friends are the same, perhaps even more.

When I was young, my slippers were red,
I could pick up my heels right over my head.
When I grew older, my slippers were blue,
but still I could dance the whole night through.

But now I am old, my slippers are black,
I walk to the store and puff my way back.
The reason I know my youth is all spent,
my get up and go has got up and went.

But I really don't mind when I think, with a grin,
of all the grand places my get up has been.
Since I have retired from life's competition,
I accommodate myself with complete repetition.

I get up each morning, and dust off my wits,
pick up my paper and read the "obits".
If my name is missing, I know I'm not dead,
so I eat a good breakfast and go back to bed.

Posted

Flaire nie upieram sie przy autorstwie Szymborskiej, porostu tak to otrzymałam i mi sie strasznie spodobał. Tchnie optymizmem i usmiałam sie serdecznie z tych "części"

Posted

borsaf napisał(a):
usmiałam sie serdecznie z tych "części"
No więc to właśnie te "części" wydały mi się znajome, i jak się okazało, rzeczywiście były, tylko w innym języku ;-).

Posted

borsaf napisał(a):

Przy okazji bytnosci w Poznaniu we wtorek widziałam Niedźwiedzią szóstkę!
Nie potrafiłabym wybrać najlepszego spośród nich tak są wyrównane.
Chyba Chips jednak, ale przez to, że najbardziej przylepny i rozpieszczony, istny całuśnik kochany.
Możecie mi teraz zazdraszczać:evil_lol:
Zazdraszczamy okropniście :cool3: :loveu: :eviltong:

Posted

wiersz zabawny , tak bije z niego optimizm - tym bardziej że wyczytałam w linku podanym przez Flaire że pisała go osoba niepełosprawna i dotego leciwa- ale ta Pani Józefa miała niepowtarzalne poczucie humoru.

zach, gosia - nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę - tych Wszych zajęć - z tańcami czy bez;) - my już wczoraj zakończyliśmy edukacje - oficjalną...:-( teraz sama w domku będe bawić sie w szkoleniowca:roll:
szlifując swoją wiedze na podstawie lektur, informacji z dogo;) i seminariów , zgrupowań - które mam nadzieję że się niebawem odbędą np
w Gdańsku:razz: :evil_lol:

Posted

[quote name='INA']wyczytałam w linku podanym przez Flaire że pisała go osoba niepełosprawna i dotego leciwa- ale ta Pani Józefa miała niepowtarzalne poczucie humoru.INA, ona go raczej dobrze przetłumaczyła - co też jest ogromną zasługą, ale autorem zawartego w nim humoru był chyba raczej kto inny...

[quote name='INA']zach, gosia - nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę - tych Wszych zajęć - z tańcami czy bez;) - my już wczoraj zakończyliśmy edukacje - oficjalną...:-( INA, a dlaczego??? :-(

Mokka i ja dzisiaj poszłyśmy z wizytą do szkoły, w której Api uczy się IPO. Misały być zdjęcia, ale Mocce wysiadły baterie w aparacie, więc zdjęcia będą następnym razem. Ale i tak było bardzo miło, pooglądaliśmy sobie Apcię, która robi postępy w nauce, Leoś też sobie troszkę Pana Pozoranta pogryzł, a potem wszystkie pieski (Leon, Api i Lotka - Misia została w domu :-(, bo ma dzisiaj wieczorem trening agility) pogoniły sobie za frisbee. Locia pozwala Leonkowi złapać talerzyk, a potem zaraz mu go zabiera. A on jej na to pozwala! :crazyeye:

Posted

U mnie już nawet nie szóstka, tylko piatka została,a w zasadzie za godzinke już czwórka :-( Jutro rano kolejny, Carlos, pójdzie w świat daleki :placz:
Choc wieści z Gdyni,gdzie rezyduje Shaggy,są ok i to cieszy :multi:
A tak przy okazji, usłyszalam ostatnio opinie,że psy a szczególnie własnie airedale powinny pozostawać z matką, u hodowcy, do 10 tygodnia a nawet dłużej :crazyeye:i że w takim wieku sa wszędzie sprzedawane, poza Polską oczywiście :-o Przyznam,że zdziwiłam sie...Mi juz rąk brakuje do głaskania a i wychowywanie i uczenie czystości 6-7 szczeniat nie jest łatwe, no, chyba,zeby je w kennelu zamknąc-ale pzreciez nie o to chyba chodzi ???
Flaire-ty wiesz, jak to w USA jest-oczywiście nie mam tu na mysli psów typowo wystawowych, trzymanych do wieku, gdy juz zmienią zeby etc, tylko zwykłe ,domowe psy
Nie pamiętam tez, w jakim wieku Zach Ludwisia przywoziła z Niemiec,ale chyba nie maił 10 tygodni albo i więcej ???
Tak mi wychodzi,że miom bąbelkom krzywde robię, bo je do kochasjacych ludzi daje :shake:nic juz nie rozumiem :angryy:

Posted

Własnie sobie sama poszukałam, policzyłam,że Lord miał dokładnie 8 tygodni, jak go Zach przywiozła...czyli Niemcy tak jak ja, szczenięta krzywdzą :evil_lol: i to wlasnie airedale..
Kto widział publikacje w necie,ze airedale trzeba dzo 10 tygodnia trzymac, niech mi pokaże, blagam, bo mnie to męczy straszliwie :angryy:

Posted

Niedzwiedzica Ty sie nie męcz, ta publikacja to pewnikiem o koty chodzi, te musza byc dłużej, żeby je matka polowac nauczyła. Hesia bąbelkom wszelkie zasady życia psiego w rodzinie przekazała. No, moze z wyjatkiem wchodzenia i spania w panci łóżku:evil_lol:
Ja Regona tez brałam jak skończył 7 tyg. i tak w książkach piszą, że wtedy piesek najszybciej przywyka do nowego domu. Od 7-9 tygodnia nastepuje faza socjalizacji z człowiekiem i najlepiej wtedy brac pieska, żeby ta fazę w nowym domu przechodził. Spodziewałam sie pisków nocnych i płaczu, a tymczasem Regonik całkiem dobrze to zniósł, ale on od samego początku był śpioch i od samego poczatku wrażliwy na podloże. Najlepiej mu pasowała trawa, a gładka wykładzina w korytarzu była bardzo beee.

Posted

niedzwiedzica napisał(a):
Własnie sobie sama poszukałam, policzyłam,że Lord miał dokładnie 8 tygodni, jak go Zach przywiozła...czyli Niemcy tak jak ja, szczenięta krzywdzą :evil_lol: i to wlasnie airedale..


Dokładnie tak, w hodowli z której brałam Ludwiczka wydają szczeniaka jak ma 8 tygodni i ten moment preferują, ani wcześniej ani później.
Nigdy nie słyszałam o tym, żeby lepiej było brać psa starszego, jeżeli już to wręcz odwrotnie :roll:

Posted

Flaire - jeśli chodzi o nasze szkolenie to miałam pewne watpliwości,
co d metod szkoleniowca
przedyskutowałam to na behawiorze- na topicu o obszczekiwaniu
Najgorsze jest to że nie mam innych szkół w pobliżu ...
Na zakończenie szkolenie Vigo dostaliśmy dużą kolczatkę którą ma Viguś nośić na stałe.
borsaf - dziś wysłalam Twojej Adze - przesyłkę

Posted

Borsaf-wiem,ale mnie męczy, bo jedna z pzryszłych włascicielek mojej suczki tak twierdzi i podobno tak jest najlepiej..ja tez zdębiałam, bo zawsze wydaje maluchy pomiędzy 7-8 tygodniem , gdy zaczyna się faza socjalizacji z człowiekiem . Po co wtedy psa trzymac z rodziną ? on ma sie socjalizowac z ludzkim stafem i ewentualnymi innymi zwierzakami domowymi, nie z matka i rodzeństwem. Ale podobno sa publikacje w necie...i to mnie intryguje, poczytać bym chciała :crazyeye:
Zach-widocznie Twoi Niemcy TEŻ tej publikacji nie czytali ;)

Posted

niedźwiedzica, ja też słyszałam o tej modzie na wydawanie szczeniąt później, ale mnie to się kojarzy z matkami, które trzyletnie dzieci piersią karmią... Chyba moda na to panuje w podobnych sferach. Słyszałam też od kogoś, że trzymają szczeniaki aż im się skończy kwarantanna :roll:

Sorry, mnie nauczyli, tak jak Ty piszesz, że z powodów socjalizacyjnych najlepiej jest wydawać jak najwcześniej po ukończeniu 7 tygodni i tego się będę trzymać dopóki nie usłyszę wiarygodnego zaprzeczenia tej teorii(według której w tym wieku zaczyna sę ustawiać hierarchia - lepiej żeby to się działo w stadzie docelowym niż w stadzie, z którego szczenię pochodzi, i to z wielu powodów).

Posted

Flaire-własnie tak , jak piszesz, mi się zawsze wydawało i tak robiłam . To w końcu nie jest mój pierwszy miot,ale zwątpiłam.., gdy usłyszałam, że to ponoć szczególnie wazne przy airedalach :crazyeye:i dla ich dobra, więc poczułam sie jak hodowca-producent, wyrzucajacy przedwczesnie piskleta/szczenieta z gniazda :diabloti:
Borsaf- jeszcze sie moje paskudy nie nauczyły z pańsią w łóżku spać,ale na kanapotapczan juz włażą i smacznie na nim spią :mad:to sie nowi własciciele zdziwią :evil_lol: choc dzis lojalnie zabrałam pana na górę i pokazałam mu jego szczenie,śpiace na kanapie, "kołami " do góry.Fajny jest facet, bo stwierdzxił,że żona i córka będa wniebowziete :multi:.jutro foty postaram się zrzucic z aparatu, to pokaże wam

Posted

A ja jestem załamana..

Ludwik ma po raz trzeci w tym miesiącu rozciętą łapę i to solidnie.. Poduszka jest rozdarta na całej długości.. No i znów szlaban na bieganie, na szkolenie, na wszystko. Już nie wiem co mam o tym myśleć, czy to pech jakiś czy kurcze może jemu coś brakuje i te poduszki ma takie słabe.. Czy to też wina jego zwariowanego zachowania, bo w sumie jak ktoś przez cały dzień lata jak nakręcony to może i na takie wypadki podatny..

No a żeby było lepiej to dziś rano patrzę jak Ludwiś wychodzi rano z swojego posłanka, a tam kałuża.. Cały się posikał. I też już sama nie wiem czy to wynik tego, że cały dzień był poza domem i przy okazji pił litrami wodę- może zasnął tak mocno, że popuścił. Ale znów jak mu coś dolega..?

Na poprawę humoru wyjęłam z niego pierwszego w jego życiu kleszcza, który wbił mu się w powiekę..

Dziś mam uroczy dzień- tylko się powiesić :-( :-( :-(

Posted

zach, a Misia dzisiaj kuleje - chyba po raz pierwszy w życiu. :-( Wczoraj na treningu miała starcie z owczarkiem belgijskim - Misia tamtą suczkę zaczepiła, więc to jej wina, ale tamta ją pogoniła i trochę poturbowała, więc może wtedy coś się stało, a wyszło dopiero dzisiaj rano? :niewiem: Wczoraj cały trening biegała nadzwyczaj chętnie i ładnie. (W sumie mogłaby się nauczyć, że belgów się nie zaczepia, bo już kiedyś w ucho tez była pogryziona przez belga. :-( )

Z tymi kilometrami to pewnie coś jest - jeśli przeciętnie pies rozcina łapę raz na ileś tam km, a Ludi zalicza tych mkm więcej, to i łapę będzie częściej rozcinał... Ale ja również zauważyłam, że niektóre z moich psów były, jak to sie ładnie mówi po angielsku, "accident prone" - czyli miały skłonności do takich właśnie nieszczęśliwych wypadków i takie rzeczy zdarzały się im częściej niż przeciętnie... mam nadzieję, ze Ludi taki nie jest.

Co do zsikania się - ja nie mam zbyt dużo doświadczenia z samcami, ale raczej nie słyszałam o zdrowych samcach robiących pod siebie... Po jednym razie może bym nie panikowała, ale jeśli to się powtórzy, to na pewno do weta. (Prawdę mówiąc, ja pewnie poszłabym do weta i tak, zakładając, że on już dawno w domu nie sika i na posłanie też nie. Ale ja jesetm panikarą jeśli chodzi o sprawy moczowe).

Trzymamy kciuki za Ludwisia!

A ze szczęśliwszych newsów, słyszałaś o sukcesach Derysia? :-)

Posted

Dzięki Flaire za wsparcie. Do weta dzwoniłam, póki co mówił by nie panikować. Ludwiś był wczoraj cały dzień poza domem i potem jak zasnął snem kamiennym to mogło mu się ulać. Staram się tak myśleć, ale i tak jestem cała w nerwach.. Póki co zachowuje się normalnie, na spacerze go roznosiło i był mocno niezadowolony, że nie ma biegania, apetyt mu dopisuje teraz sobie śpi.. A ja go bacznie obserwuję..

O sukcesach Derysia słyszałam, bardzo się cieszę i jestem bardzo dumna, że nasz kolega taki wspaniały debiut zaliczył :multi: :multi: :multi:

Posted

Zach Ja myslę, że Ludwis nie tylko, że kamiennym snem zasnął, to mu sie snilo, że dalej biega stąd i nogę swobodnie podniósł i sobie ulżył:evil_lol:
On sam pewnie zdziwiony byl i zdegustowany rano. Jeżeli przyjmujemy,ze psy snią to dlaczego nie mialyby to byc sny jak u dzieci? Tez uzym sie zdarza, ze snią, że ida do wc, a dalj są w łóżku i rano zdziwienie.
Z tymi łapkami to facet ma poprostu pecha. Dużo km biegai gdzies na szklo albo co innego nadepnie w ferworze. Zagoi sie jak na psie.
Kleszczy to mlodemu wczoraj 3 wyjęłam. Tylko tydzien spóźnienia ze spotem i juz sie paskudy panoszą. Ale juz zakroplony, a te, które wyjęłam to mam nadzieje, że bez babeszji.

Flaire Misia niech na takie komody latajace uważa, bo przy starciu to ja zgniotą sama masą, a nie zawsze zdąży odskoczyć.
Pamietam jak kaukaz wpadl na erdelke w zabawie to Safra przez tydzień kulała, a ja szlaban na wspólne zabawy założyłam. Po tym zdarzeniu jak widziałam, że się zabawa na dobre rozkręca brałam psiaki do siebie i uspokajałam.

Zdrówka dla naszych kochanych erdelków!

Posted

[quote name='Gosia']Borsaf - że ta komoda to niby belg?
Może był przerośnięty... ;)

Gosia, byłabym zapomniała, uzgodniliśmy wczoraj na terierowej imprezie, że Ty wcale nie chcesz maliniaka, tylko jeszcze o tym nie wiesz :cool1:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...