zachraniarka Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 [quote name='Gosia_i_Luka']Chodzimy na to szkolenie, chodzimy, a jeszcze żadnych zajęć z tańców nie było! :mad: Och Gosia Gosia.. czas zacząć coś łykać na sklerozę to już niestety ten nasz wiek (wiem, bo ja już łykam :lol: ) Dobrze, że mimo że z pamiętaniem kiepsko to przynajmniej z kamerowaniem (hi hi) nie zawodzisz.. Dzięki temu mogę szybciutko przypomnieć jak cierpliwa instruktorka pokazywała na swoim niestrudzonym terrierze figury taneczne: Ludwiniu A potem pilne uczennice (tak tak Gosia to naprawdę Twoje nogi hi hi) ćwiczyły do przodu i do tyłu: Lukierek Coś jeszcze Gosieńko masz do Zach? :evil_lol: Trzym się ciepełko, ucz i szybko wracaj na plac, bo tęskno nam za Wami, a i z programem lecimy do przodu.. jak wrócicie będzie co robić z Białą! :D
borsaf Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 Przepraszam, że może offuję, ale nie mogłam sie powstrzymać i podzielę sie z Wami wierszem, który dzis otrzymałam. [SIZE="1"] Pasuje do sklerozy... Wisława Szymborska Jak ja sie czuję? Kiedy ktos zapyta, jak ja sie dzis czuję, Grzecznie mu powiem, że:"dobrze, dziekuję!" To, że mam artretyzm, to jeszcze nie wszystko, Astma, serce mi dokucza i mówie z zadyszką, Puls słaby, krew moja w cholesterol bogata... Lecz dobrze sie czuje, jak na swoje lata! Bez laseczki teraz chodzic już nie mogę, Choc zawsze wybieram najłatwiejsza drogę... W nocy przez bezsenność bardzo sie morduję, Ale przyjdzie ranek...znów dobrze sie czuję Mam zawroty głowy, pamięć "figle płata", Lecz dobrze sie czuję, jak na swoje lata! Z wierszyka mojego ten sens sie wywodzi, Ze kiedy starość i niemoc przychodzi, To lepiej sie zgodzic ze strzykaniem kości I nie opowiadac o swej słabości. Zaciskając zęby z tym losem sie pogódź I wszystkich wkoło chorobami nie nudź! Powiadają: "Starość okresem jest złotym", Kiedy spac sie kładę zawsze myślę o tym... "Uszy" mam w pudełku, zęby w wodzie studzę, "Oczy" na stoliku, zanim sie obudzę... Jeszcze przed zasnięciem ta myśl mnie nurtuje: "Czy to wszystkie części, które sie wyjmuje?" Za czasów młodości (mówie bez przesady) Latwe były biegi, sklony i przysiady, W średnim wieku jeszcze tyle sił zostało, Zeby bez zmęczenia przetańczyc noc całą... A teraz na starość czasy sie zmieniły, Spacerkiem... do sklepu, z powrotem " bez siły". Dobra rada dla tych, którzy sie starzeją: Niech zacisna zeby i z życia się śmieją! Kiedy wstana rano, "części" pozbierają, Niech rubryke zgonów w prasie przeczytają, Jeśli ich nazwiska tam nie figurują, To znaczy, że ZDROWI I DOBRZE SIĘ CZUJĄ!
Flaire Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 Z tym wierszykiem to ciekawa historia... Gdy pierwszy raz go zobaczyłam, od razu wydał mi się znajomy. I rzeczywiście, okazało się, że znam ten wierszyk... po angielsku! I to jako piosenkę śpiewaną przez Pete'a Seegera. Po angielsku jest kilka wersji tego tekstu, a jego część jest dosyć znana od bardzo dawna (ja znam ją od jakichś 30 lat) właśnie na skutek tej piosenki - ale nie moge znaleźć żadnego żródła, które podałoby jego autora. Natomiast co do autoorstwa polskiego tekstu, to przeczytałam tutaj, że autorką jest nie Szymborska, tylko ktoś inny... :niewiem: To źródło podaje datę powstania tego wiersza jako rok 2000 - jeśli tak, to wersja polska jest tłumaczeniem z angielskiego, o czym nikt nie wspomina... :roll: A tutaj jedna z anglojęzycznych wersji: There's nothing the matter with me, I'm just as healthy as can be, I have arthritis in both knees, And when I talk, I talk with a wheeze. My pulse is weak, my blood is thin, But I'm awfully well for the shape I'm in. All my teeth have had to come out, And my diet I hate to think about. I'm overweight and I can't get thin, But I'm awfully well for the shape I'm in. And arch supports I need for my feet. Or I wouldn't be able to go out in the street. Sleep is denied me night after night, But every morning I find I'm all right. My memory's failing, my head's in a spin. But I'm awfully well for the shape I'm in. Old age is golden I've heard it said, But sometimes I wonder, as I go to bed. With my ears in a drawer, my teeth in a cup, And my glasses on a shelf, until I get up. Ere sleep dims my eyes I say to myself, "Is there anything else I should lay on the shelf?" And I'm happy to say as I close my door, my friends are the same, perhaps even more. When I was young, my slippers were red, I could pick up my heels right over my head. When I grew older, my slippers were blue, but still I could dance the whole night through. But now I am old, my slippers are black, I walk to the store and puff my way back. The reason I know my youth is all spent, my get up and go has got up and went. But I really don't mind when I think, with a grin, of all the grand places my get up has been. Since I have retired from life's competition, I accommodate myself with complete repetition. I get up each morning, and dust off my wits, pick up my paper and read the "obits". If my name is missing, I know I'm not dead, so I eat a good breakfast and go back to bed.
borsaf Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 Flaire nie upieram sie przy autorstwie Szymborskiej, porostu tak to otrzymałam i mi sie strasznie spodobał. Tchnie optymizmem i usmiałam sie serdecznie z tych "części"
Flaire Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 borsaf napisał(a):usmiałam sie serdecznie z tych "części"No więc to właśnie te "części" wydały mi się znajome, i jak się okazało, rzeczywiście były, tylko w innym języku ;-).
coztego Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 Ciekawe czy Pani Szymborska wie, że to napisała? :hmmmm: ;)
zadziorny Posted May 18, 2006 Posted May 18, 2006 borsaf napisał(a): Przy okazji bytnosci w Poznaniu we wtorek widziałam Niedźwiedzią szóstkę! Nie potrafiłabym wybrać najlepszego spośród nich tak są wyrównane. Chyba Chips jednak, ale przez to, że najbardziej przylepny i rozpieszczony, istny całuśnik kochany. Możecie mi teraz zazdraszczać:evil_lol: Zazdraszczamy okropniście :cool3: :loveu: :eviltong:
INA Posted May 19, 2006 Posted May 19, 2006 wiersz zabawny , tak bije z niego optimizm - tym bardziej że wyczytałam w linku podanym przez Flaire że pisała go osoba niepełosprawna i dotego leciwa- ale ta Pani Józefa miała niepowtarzalne poczucie humoru. zach, gosia - nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę - tych Wszych zajęć - z tańcami czy bez;) - my już wczoraj zakończyliśmy edukacje - oficjalną...:-( teraz sama w domku będe bawić sie w szkoleniowca:roll: szlifując swoją wiedze na podstawie lektur, informacji z dogo;) i seminariów , zgrupowań - które mam nadzieję że się niebawem odbędą np w Gdańsku:razz: :evil_lol:
Flaire Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 [quote name='INA']wyczytałam w linku podanym przez Flaire że pisała go osoba niepełosprawna i dotego leciwa- ale ta Pani Józefa miała niepowtarzalne poczucie humoru.INA, ona go raczej dobrze przetłumaczyła - co też jest ogromną zasługą, ale autorem zawartego w nim humoru był chyba raczej kto inny... [quote name='INA']zach, gosia - nawet nie wiecie jak Wam zazdroszczę - tych Wszych zajęć - z tańcami czy bez;) - my już wczoraj zakończyliśmy edukacje - oficjalną...:-( INA, a dlaczego??? :-( Mokka i ja dzisiaj poszłyśmy z wizytą do szkoły, w której Api uczy się IPO. Misały być zdjęcia, ale Mocce wysiadły baterie w aparacie, więc zdjęcia będą następnym razem. Ale i tak było bardzo miło, pooglądaliśmy sobie Apcię, która robi postępy w nauce, Leoś też sobie troszkę Pana Pozoranta pogryzł, a potem wszystkie pieski (Leon, Api i Lotka - Misia została w domu :-(, bo ma dzisiaj wieczorem trening agility) pogoniły sobie za frisbee. Locia pozwala Leonkowi złapać talerzyk, a potem zaraz mu go zabiera. A on jej na to pozwala! :crazyeye:
niedzwiedzica Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 U mnie już nawet nie szóstka, tylko piatka została,a w zasadzie za godzinke już czwórka :-( Jutro rano kolejny, Carlos, pójdzie w świat daleki :placz: Choc wieści z Gdyni,gdzie rezyduje Shaggy,są ok i to cieszy :multi: A tak przy okazji, usłyszalam ostatnio opinie,że psy a szczególnie własnie airedale powinny pozostawać z matką, u hodowcy, do 10 tygodnia a nawet dłużej :crazyeye:i że w takim wieku sa wszędzie sprzedawane, poza Polską oczywiście :-o Przyznam,że zdziwiłam sie...Mi juz rąk brakuje do głaskania a i wychowywanie i uczenie czystości 6-7 szczeniat nie jest łatwe, no, chyba,zeby je w kennelu zamknąc-ale pzreciez nie o to chyba chodzi ??? Flaire-ty wiesz, jak to w USA jest-oczywiście nie mam tu na mysli psów typowo wystawowych, trzymanych do wieku, gdy juz zmienią zeby etc, tylko zwykłe ,domowe psy Nie pamiętam tez, w jakim wieku Zach Ludwisia przywoziła z Niemiec,ale chyba nie maił 10 tygodni albo i więcej ??? Tak mi wychodzi,że miom bąbelkom krzywde robię, bo je do kochasjacych ludzi daje :shake:nic juz nie rozumiem :angryy:
niedzwiedzica Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Własnie sobie sama poszukałam, policzyłam,że Lord miał dokładnie 8 tygodni, jak go Zach przywiozła...czyli Niemcy tak jak ja, szczenięta krzywdzą :evil_lol: i to wlasnie airedale.. Kto widział publikacje w necie,ze airedale trzeba dzo 10 tygodnia trzymac, niech mi pokaże, blagam, bo mnie to męczy straszliwie :angryy:
borsaf Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Niedzwiedzica Ty sie nie męcz, ta publikacja to pewnikiem o koty chodzi, te musza byc dłużej, żeby je matka polowac nauczyła. Hesia bąbelkom wszelkie zasady życia psiego w rodzinie przekazała. No, moze z wyjatkiem wchodzenia i spania w panci łóżku:evil_lol: Ja Regona tez brałam jak skończył 7 tyg. i tak w książkach piszą, że wtedy piesek najszybciej przywyka do nowego domu. Od 7-9 tygodnia nastepuje faza socjalizacji z człowiekiem i najlepiej wtedy brac pieska, żeby ta fazę w nowym domu przechodził. Spodziewałam sie pisków nocnych i płaczu, a tymczasem Regonik całkiem dobrze to zniósł, ale on od samego początku był śpioch i od samego poczatku wrażliwy na podloże. Najlepiej mu pasowała trawa, a gładka wykładzina w korytarzu była bardzo beee.
zachraniarka Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 niedzwiedzica napisał(a):Własnie sobie sama poszukałam, policzyłam,że Lord miał dokładnie 8 tygodni, jak go Zach przywiozła...czyli Niemcy tak jak ja, szczenięta krzywdzą :evil_lol: i to wlasnie airedale.. Dokładnie tak, w hodowli z której brałam Ludwiczka wydają szczeniaka jak ma 8 tygodni i ten moment preferują, ani wcześniej ani później. Nigdy nie słyszałam o tym, żeby lepiej było brać psa starszego, jeżeli już to wręcz odwrotnie :roll:
INA Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Flaire - jeśli chodzi o nasze szkolenie to miałam pewne watpliwości, co d metod szkoleniowca przedyskutowałam to na behawiorze- na topicu o obszczekiwaniu Najgorsze jest to że nie mam innych szkół w pobliżu ... Na zakończenie szkolenie Vigo dostaliśmy dużą kolczatkę którą ma Viguś nośić na stałe. borsaf - dziś wysłalam Twojej Adze - przesyłkę
niedzwiedzica Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Borsaf-wiem,ale mnie męczy, bo jedna z pzryszłych włascicielek mojej suczki tak twierdzi i podobno tak jest najlepiej..ja tez zdębiałam, bo zawsze wydaje maluchy pomiędzy 7-8 tygodniem , gdy zaczyna się faza socjalizacji z człowiekiem . Po co wtedy psa trzymac z rodziną ? on ma sie socjalizowac z ludzkim stafem i ewentualnymi innymi zwierzakami domowymi, nie z matka i rodzeństwem. Ale podobno sa publikacje w necie...i to mnie intryguje, poczytać bym chciała :crazyeye: Zach-widocznie Twoi Niemcy TEŻ tej publikacji nie czytali ;)
Flaire Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 niedźwiedzica, ja też słyszałam o tej modzie na wydawanie szczeniąt później, ale mnie to się kojarzy z matkami, które trzyletnie dzieci piersią karmią... Chyba moda na to panuje w podobnych sferach. Słyszałam też od kogoś, że trzymają szczeniaki aż im się skończy kwarantanna :roll: Sorry, mnie nauczyli, tak jak Ty piszesz, że z powodów socjalizacyjnych najlepiej jest wydawać jak najwcześniej po ukończeniu 7 tygodni i tego się będę trzymać dopóki nie usłyszę wiarygodnego zaprzeczenia tej teorii(według której w tym wieku zaczyna sę ustawiać hierarchia - lepiej żeby to się działo w stadzie docelowym niż w stadzie, z którego szczenię pochodzi, i to z wielu powodów).
niedzwiedzica Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 Flaire-własnie tak , jak piszesz, mi się zawsze wydawało i tak robiłam . To w końcu nie jest mój pierwszy miot,ale zwątpiłam.., gdy usłyszałam, że to ponoć szczególnie wazne przy airedalach :crazyeye:i dla ich dobra, więc poczułam sie jak hodowca-producent, wyrzucajacy przedwczesnie piskleta/szczenieta z gniazda :diabloti: Borsaf- jeszcze sie moje paskudy nie nauczyły z pańsią w łóżku spać,ale na kanapotapczan juz włażą i smacznie na nim spią :mad:to sie nowi własciciele zdziwią :evil_lol: choc dzis lojalnie zabrałam pana na górę i pokazałam mu jego szczenie,śpiace na kanapie, "kołami " do góry.Fajny jest facet, bo stwierdzxił,że żona i córka będa wniebowziete :multi:.jutro foty postaram się zrzucic z aparatu, to pokaże wam
Gosia_i_Luka Posted May 20, 2006 Posted May 20, 2006 A ja czytałam o późniejszym wydawaniu szczeniaków w którymś "PSIE". Jutro postaram się poszukać.
zachraniarka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 A ja jestem załamana.. Ludwik ma po raz trzeci w tym miesiącu rozciętą łapę i to solidnie.. Poduszka jest rozdarta na całej długości.. No i znów szlaban na bieganie, na szkolenie, na wszystko. Już nie wiem co mam o tym myśleć, czy to pech jakiś czy kurcze może jemu coś brakuje i te poduszki ma takie słabe.. Czy to też wina jego zwariowanego zachowania, bo w sumie jak ktoś przez cały dzień lata jak nakręcony to może i na takie wypadki podatny.. No a żeby było lepiej to dziś rano patrzę jak Ludwiś wychodzi rano z swojego posłanka, a tam kałuża.. Cały się posikał. I też już sama nie wiem czy to wynik tego, że cały dzień był poza domem i przy okazji pił litrami wodę- może zasnął tak mocno, że popuścił. Ale znów jak mu coś dolega..? Na poprawę humoru wyjęłam z niego pierwszego w jego życiu kleszcza, który wbił mu się w powiekę.. Dziś mam uroczy dzień- tylko się powiesić :-( :-( :-(
Flaire Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 zach, a Misia dzisiaj kuleje - chyba po raz pierwszy w życiu. :-( Wczoraj na treningu miała starcie z owczarkiem belgijskim - Misia tamtą suczkę zaczepiła, więc to jej wina, ale tamta ją pogoniła i trochę poturbowała, więc może wtedy coś się stało, a wyszło dopiero dzisiaj rano? :niewiem: Wczoraj cały trening biegała nadzwyczaj chętnie i ładnie. (W sumie mogłaby się nauczyć, że belgów się nie zaczepia, bo już kiedyś w ucho tez była pogryziona przez belga. :-( ) Z tymi kilometrami to pewnie coś jest - jeśli przeciętnie pies rozcina łapę raz na ileś tam km, a Ludi zalicza tych mkm więcej, to i łapę będzie częściej rozcinał... Ale ja również zauważyłam, że niektóre z moich psów były, jak to sie ładnie mówi po angielsku, "accident prone" - czyli miały skłonności do takich właśnie nieszczęśliwych wypadków i takie rzeczy zdarzały się im częściej niż przeciętnie... mam nadzieję, ze Ludi taki nie jest. Co do zsikania się - ja nie mam zbyt dużo doświadczenia z samcami, ale raczej nie słyszałam o zdrowych samcach robiących pod siebie... Po jednym razie może bym nie panikowała, ale jeśli to się powtórzy, to na pewno do weta. (Prawdę mówiąc, ja pewnie poszłabym do weta i tak, zakładając, że on już dawno w domu nie sika i na posłanie też nie. Ale ja jesetm panikarą jeśli chodzi o sprawy moczowe). Trzymamy kciuki za Ludwisia! A ze szczęśliwszych newsów, słyszałaś o sukcesach Derysia? :-)
zachraniarka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Dzięki Flaire za wsparcie. Do weta dzwoniłam, póki co mówił by nie panikować. Ludwiś był wczoraj cały dzień poza domem i potem jak zasnął snem kamiennym to mogło mu się ulać. Staram się tak myśleć, ale i tak jestem cała w nerwach.. Póki co zachowuje się normalnie, na spacerze go roznosiło i był mocno niezadowolony, że nie ma biegania, apetyt mu dopisuje teraz sobie śpi.. A ja go bacznie obserwuję.. O sukcesach Derysia słyszałam, bardzo się cieszę i jestem bardzo dumna, że nasz kolega taki wspaniały debiut zaliczył :multi: :multi: :multi:
zachraniarka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 A i buziaczki dla kulejącej Misi, co by szybciutko wróciła do formy!
borsaf Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Zach Ja myslę, że Ludwis nie tylko, że kamiennym snem zasnął, to mu sie snilo, że dalej biega stąd i nogę swobodnie podniósł i sobie ulżył:evil_lol: On sam pewnie zdziwiony byl i zdegustowany rano. Jeżeli przyjmujemy,ze psy snią to dlaczego nie mialyby to byc sny jak u dzieci? Tez uzym sie zdarza, ze snią, że ida do wc, a dalj są w łóżku i rano zdziwienie. Z tymi łapkami to facet ma poprostu pecha. Dużo km biegai gdzies na szklo albo co innego nadepnie w ferworze. Zagoi sie jak na psie. Kleszczy to mlodemu wczoraj 3 wyjęłam. Tylko tydzien spóźnienia ze spotem i juz sie paskudy panoszą. Ale juz zakroplony, a te, które wyjęłam to mam nadzieje, że bez babeszji. Flaire Misia niech na takie komody latajace uważa, bo przy starciu to ja zgniotą sama masą, a nie zawsze zdąży odskoczyć. Pamietam jak kaukaz wpadl na erdelke w zabawie to Safra przez tydzień kulała, a ja szlaban na wspólne zabawy założyłam. Po tym zdarzeniu jak widziałam, że się zabawa na dobre rozkręca brałam psiaki do siebie i uspokajałam. Zdrówka dla naszych kochanych erdelków!
Gosia_i_Luka Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 Zach, jak Ludwiś?? Cały dzień dziś o nim myślę... Borsaf - że ta komoda to niby belg? :evil_lol:
coztego Posted May 21, 2006 Posted May 21, 2006 [quote name='Gosia']Borsaf - że ta komoda to niby belg? Może był przerośnięty... ;) Gosia, byłabym zapomniała, uzgodniliśmy wczoraj na terierowej imprezie, że Ty wcale nie chcesz maliniaka, tylko jeszcze o tym nie wiesz :cool1:
Recommended Posts