Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

Posted

[quote name='Flaire']No więc właśnie jego powodu tego łapania za zadek nie rozumiem. Bo piszesz tutaj, że łapie "jak" do zabawy - cokolwiek to znaczy - ale wcześniej pisałaś, że on to robi bo "Deryl nie lubi, gdy w jego obecności bierze się inne psy na ręce ".

Jeśli pies zębami próbuje zastopować coś, co mu się nie podoba, bo "nie lubi", to dla mnie to jest agresja - próba uzyskania czegoś siłą. Więc może to tylko kwestia innego wyboru słów.

Chyba zgadzamy się, że tak czy inaczej powinno się to zachowanie wyeliminować. Ale w jaki sposób do tego zadania podejdziesz może zależeć od jego motywacji - dlatego to drążę. Również dlatego, że nie jest dla mnie jasne, czy Ty sama te motywacje rozumiesz ("jak do zabawy" vs bo "nie lubi"), a to wydaje mi się ważne. Nie rozumiem i nie wiem jak sobie z tym poradzić, niestety. Jak dla mnie - logiki w tym nie ma za grosz. Ibolya to bardzo dobrze wyjaśniła, ja nie potrafię się na tyle wysłowić, żeby oddać sens tego, co robi mój pies. JA WIEM, że to nie jest zachowanie agresywne, wymierzone przeciwko innemu psu, bo później Deryl na danego psa się ani nie rzuca, ani nie szczerzy, tylko podchodzi i radośnie merda ogonem. Gdyby to były zachowania agresywne, to sam widok tego psa powodowałby zgoła inne reakcje.
Nie wiem jak z tym walczyć, tym bardziej, że sytuacje takie zdarzają się sporadycznie.
A że inni sobie tego nie życzą - całkowicie jest dla mnie zrozumiałe. Ja sobie też tego nie życzę. Tak samo jak inni, których psy, np. duszą kury.

Co do łapania za zadek - Deryl i jego bracia tak własnie się bawili. Uszczypnięcie w zadek było zaproszeniem do zabawy. Widocznie Deryl uznał to za normę... Dex zresztą też, bo rozmawiałam o tej sprawie z Magdą.







  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Jura napisał(a):
Ali, demonizujesz, bo wcześniej jakoś nie było meldunków o tego typu problemach.

Meldunków nie było, ale problemy były. Tzn. ja tego nie odbierałam w kategorii problemu, tylko cechy charakteru Deryla. Wczoraj uświadomiłam sobie, że to rzeczywiście jest problem, skoro inni tak te zachowania odbieraja. Na zasadzie, że jesli jedna osoba mówi Ci, że coś Ci się wlecze z tyłu, to możesz nie zwrócić uwagi, ale jeśli powie Ci to samo kilka osób, to przynajmniej się obejrzyj.
Właśnie nie demonizowałam do tej pory i być może popełniłam tym samym błąd.

Posted

Ali26762 napisał(a):
JA WIEM, że to nie jest zachowanie agresywne, wymierzone przeciwko innemu psu, bo później Deryl na danego psa się ani nie rzuca, ani nie szczerzy
Mnie się wydaje, że mamy po prostu inne definicje agresji. Mnie chodzi tylko o to, co Ty sama powiedziałaś - że Deryl czegoś "nie lubi" (konkretnie - nie lubi, gdy inne psy sa brane na ręce) i reaguje zębami.

Dla mnie nie jest jasne, czy zachowanie Deryla jest identyczne z zachowaniem Bodrysia. Bodryś, wedle Ibolyi, delikatnie łapie zębami za rękę człowieka i przytrzymuje. To, co było opisane o Derylu (gryzie po brzuchu i łapach psa - nie człowieka) brzmi dla mnie zupełnie inaczej.

Ale faktem jest, że przez internet mogę sobie tylko gdybać, bo ani jednego, ani drugiego zachowania na żywo nie widziałam... niemniej wydaje mi się, że gdybym starała się go pozbyć, to próbowałabym standardowej techniki odczulającej... Tzn. znalazłaby, kogoś, kto chce mi pomóc biorąc psa na ręce i zaczęłabym z moim psem dosyć dlaeko, ale tak, żeby to widział i miał okazję zareagować. Kazałabym mu zacząć od "siad-zostań" i próbowałabym go utrzymać w tej pozycji w trakcie, gdy tamten pies był podnoszony, przenowszony, stawiany na ziemi. Jak się uda, to to samo trochę bliżej. Jak już pies zostaje bez problemu na siad, to można spróbować od początku z mniej stbilną pozycją, taką jak "stój" cz chodzenie na smyczy. Jak to wszystko jest już opanowane, to zaczynamy "bez" smyczy, na lince. Wszystko bardzo stopniowo i powolutku - jak powoli będzie zależało od reakcji psa, ale najważniejsze jest, żeby nie dopuścić do niepożądanego zachowania, bo to jestsamonagradzające.

No i to by było tyle... ;-)

Posted

Ali , już wiem........ dlaczego weszterrier Deryś taki zadziorny.........:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:...
ooooo i z kim nam się to kojarzy , bo ten chłop zadziorny wcale taki nie jest....:evil_lol:...
...a wracając do tematu dlaczego........weszterrier Deryś....itd to odpowiedź jest prosta .................za mało przebywa ze swoimi braćmi z rasy co i Tobie się udzieliło bo na weszterrierach mało co piszesz..........:evil_lol:a dużym braciom postów przysparzasz.............:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :cool3:

Posted

zachraniarka napisał(a):
Nie obraź się, ale jak dla mnie to jest robienie sobie dobrze, a nie mierzenie się z eliminowaniem problemów psa, a zawsze myślałam że to ma na celu szkolenie psa. Mając takie podejście każdy by mógł zrezygnować z szkoleń grupowych. Będąc w miejscu gdzie dla danego psa nie ma rozproszeń zawsze uzyskamy lepszą pracę i skupienie. Jednak właśnie po to jeździ się na kursy by pracować z psem w miejscach, gdzie wcale nie jest tak łatwo. Spytaj się pozostałych kursantów- każdy odpowie, że jak jest z psem w ogródku, w lesie na spacerku itd. to pies ćwiczy super, a potem na placu dostaje głupawki- bo psy, bo ludzie, bo tu zawsze tak fajnie..

No, a druga sprawa, powtórzę za Jura- demonizujesz..

Ja się nie obrażam, bo nie mam o co. A co do demonizowania - być może, choć nie wydaje mi się.
Co do szkoleń grupowych - do Hauwardu poszłam własnie dlatego, że oferują mi pełną godzinę grupówki 2 razy w tygodniu, bez innych zajęć. Uznałam, że mojemu psu takie zajęcia są potrzebne, co zresztą wczorajsza sytuacja na placu pokazała dobitnie. Zresztą wiesz dlaczego tam poszłam, bo rozmawiałyśmy na ten temat. Obedience to zajęcia indywidualne, również potrzebne, stąd mój udział w kursie obedience, choć wiesz równie dobrze, że nie mam najmniejszego zamiaru startować w żadnych zawodach.
Jeśli chciałabym SOBIE tylko zrobić dobrze, to w ogóle bym sobie głowy nie zawracała ŻADNYM szkoleniem. Wyprowadziłabym psa dookoła trawnika, raz dziennie dała michę i luzik.
A jednak tak nie jest.
Dla mnie te wszystkie kursy, zajęcia, to bardzo duży problem, przede wszystkim finansowy, o czym też dobrze wiesz. Kombinuję jak chudy bocian, żeby mi na to wystarczyło kasy, wielu rzeczy sobie odmawiam po to, aby mój pies miał to, co wg mnie jest mu potrzebne i to co lubi. Ja nie muszę, pies musi. Taką stosuję hierarchię wartości.
Mam też spore problemy zdrowotne, co również nie jest bez znaczenia. Np ostatnio nie wykupiłam potrzebnych mi leków, bo zbieram pieniądze, aby zapłacić za zajęcia. Gdzie tu jest miejsce na robienie SOBIE dobrze?

Posted

Większosć terrierów lubi szczypać w tyłek - i bardzo często jest to zachęta do zabawy - choć strona szczypana niestety nie zawsze odbiera to jako wstęp do zabawy - dlatego jest to zachowanie, które może skończyć sie - niezaleznie od intencji - poważną awanturą...
W moim stadzie zabawa w gryzienie w tyłek Fuki - od dawien dawna uchodzi za jedna z fajniejszych i bardziej atrakcyjnych, a teraz kiedy Fuka się bawi z Elmem - w tym czasie małe terriery przyłączają sie do zabawy łapiąc duże za tyłki i pęcinki... Niestety obok wariantu zabawowego - istnieje jeszcze odpał Makarona na punkcie tyłka Elma - kiedy Elmo oszczekuje się z jakims psem przez płot:p tu niestety nie ma taryfy ulgowej - złapanie za tyłek owocuje - złapaniem za gardło, a kiedy nie interweniuje dosc szybko - bywa, że kończy się dziura w szyi.... A kiedy podczas wymiany poglądów płotowych Elma nie ma na miejscu - Makaronik z zapamiętaniem wgryza się w ogrodzenie. Traci wtedy słuch - szczeka i gryzie - tyle tylko, że siatka mu nie oddaje...
Co do podnoszenia psów - nie znam się na nieterrierach - ale z moich obserwacji wynika, że podnoszenie psa na rece (nawet psa ze swojego stada) - wzbudza w pozostałych skakakanie i łapanie podnoszonego. Nie jestem pewna czemu, ale większość z nich tak ma... Moja receptą na to jest odzwyczajenie delikwenta od takiego niepoządanego zachowania i tyle.

Posted

A ja rwę dzisiaj Apcię już na Opole i Łódź. No i dobra wiadomość jest taka, że pod tym jasnym puchem, w którym wystawiałam ją w Opolu, rośnie piękna, ciemna, twarda sierść. Więc dzisiaj zbieram ten puch i pies wychodzi cudnie. Tak cudnie, że za tydzień mogłaby być wystawiana - i to jest zła wiadomość, bo wystawa w Opolu dopiero za 3 tygodnie... :roll: A Łódź za cztery. :-(

Posted

Flaire napisał(a):
Mnie się wydaje, że mamy po prostu inne definicje agresji. Mnie chodzi tylko o to, co Ty sama powiedziałaś - że Deryl czegoś "nie lubi" (konkretnie - nie lubi, gdy inne psy sa brane na ręce) i reaguje zębami.

Dla mnie nie jest jasne, czy zachowanie Deryla jest identyczne z zachowaniem Bodrysia. Bodryś, wedle Ibolyi, delikatnie łapie zębami za rękę człowieka i przytrzymuje. To, co było opisane o Derylu (gryzie po brzuchu i łapach psa - nie człowieka) brzmi dla mnie zupełnie inaczej.
Ja tego nie widziałam, więc nie mogę skomentować.
Ja sobie to tłumaczę tym, że Deryl jest mały i jeśli wyskoczy w górę, to nawet uderzenie zębami, bez uścisku, spowoduje obrażenia w postaci siniaka. Mieszkamy już prawie rok pod jednym dachem (za trzy tygodnie minie nam roczek) i Deryl NIGDY jeszcze nikogo NIE UGRYZŁ. Szczypnąć mu się zdarzyło, ale na zasadzie takiej jak na fotkach pokazałam. Natomiast nie ugryzł nawet jeśli jakiś pies ugryzł jego.

Co do terminologii - "nie lubi" - ja nie wiem tak naprawdę jakie są jego pobudki. Może nie lubi, a może jest zazdrosny, a może mu żal, że mu odbierają kolegę czy koleżankę... Nie wiem naprawdę. Jedno co wiem - na pewno nie jest w tym momencie stricte agresywny, bo dla mnie agresja to działanie konkretnie nieprzyjazne, połączone z okazywaniem swojej dominacji, często za pomocą zębów. Agresywny był Beruszek. Rzucał się bez powodu i bez ostrzeżenia prawie na wszystkie psy, szczególnie większe od siebie. Wzięło się to stąd, że raz został dotkliwie pogryziony przez takiego psa i zapamiętał do końca życia. Być może starał się uprzedzić atak ze strony innego psa, ale tego też się mogę tylko domyślać. Poza tą wadą był to najbardziej kochany pies, do wszystkich innych łagodny, kot mu ogonem zamiatał po nosie, szynszyle stukały noskami w jego nosek, białe myszki woził na grzbiecie, nie upolował żadnej kury, a jeździliśmy na wieś, gdzie swobodnie biegały po podwórku, tuż przed psim nosem. Ludzi kochał wszystkich. Jednak to, co prezentował w stosunku do innych psów to była niewątpliwie agresja i to bardzo silna. Nie dało się jej wyeliminować, unikałam więc spotkań z innymi psami. Ale dziwna sprawa - na placu szkoleniowym (a ukończył 4 kursy, w tym kurs obrończy) nigdy nie rzucił się z zębami na żadnego kolegę.

Flaire napisał(a):
Ale faktem jest, że przez internet mogę sobie tylko gdybać, bo ani jednego, ani drugiego zachowania na żywo nie widziałam... niemniej wydaje mi się, że gdybym starała się go pozbyć, to próbowałabym standardowej techniki odczulającej... Tzn. znalazłaby, kogoś, kto chce mi pomóc biorąc psa na ręce i zaczęłabym z moim psem dosyć dlaeko, ale tak, żeby to widział i miał okazję zareagować. Kazałabym mu zacząć od "siad-zostań" i próbowałabym go utrzymać w tej pozycji w trakcie, gdy tamten pies był podnoszony, przenowszony, stawiany na ziemi. Jak się uda, to to samo trochę bliżej. Jak już pies zostaje bez problemu na siad, to można spróbować od początku z mniej stbilną pozycją, taką jak "stój" cz chodzenie na smyczy. Jak to wszystko jest już opanowane, to zaczynamy "bez" smyczy, na lince. Wszystko bardzo stopniowo i powolutku - jak powoli będzie zależało od reakcji psa, ale najważniejsze jest, żeby nie dopuścić do niepożądanego zachowania, bo to jestsamonagradzające.

No i to by było tyle... ;-)
Nie wiem, czy znajdzie się ktoś, kto zdecyduje się na "użyczenie" swojego pupila do takich ćwiczeń... Ale jeśli ktoś taki się kiedyś trafi, to spróbuję.

Posted

Flaire napisał(a):
Mnie się wydaje, że mamy po prostu inne definicje agresji. Mnie chodzi tylko o to, co Ty sama powiedziałaś - że Deryl czegoś "nie lubi" (konkretnie - nie lubi, gdy inne psy sa brane na ręce) i reaguje zębami.


Ja bym się tak bardzo nie czepiała określenia, że Derys "nie lubi"....
Bo równie dobrze mozna powiedziec, że Deryś lubi, a nawet, że uwielbia jak inne zwierzęta sa brane na ręce - bo ma wtedy okazję żeby sobie poskakać i pokłapac zębami...
Moje małe czarne ubóstwia takie sytuacje - ja mniej:mad: dlatego kaze jej wtedy siedziec.
Natomiast Fuka tez tak miała, ale wydaje mi sie, że to było na zupełnie innym tle - ponieważ podnoszenie przeze mnie Kawy było najczesciej jakims elementem jej karcenia lub opanowywania (w sytuacji bezsmyczowej) - Fuka przylatywała i chciała mi pomóc... Ale wytłumaczyłam jej, że daję sobie rade sama i mam spokój - mogę nosic psy:evil_lol:

Posted

[quote name='bos']...a wracając do tematu dlaczego........weszterrier Deryś....itd to odpowiedź jest prosta .................za mało przebywa ze swoimi braćmi z rasy co i Tobie się udzieliło bo na weszterrierach mało co piszesz..........:evil_lol:a dużym braciom postów przysparzasz.............:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :evil_lol: :cool3:
bos - jak zauważyłeś, ja ostatnio w ogóle mało piszę. Mam ograniczony dostęp do kompa.
Natomiast nie postrzegam pisania na forum jako nabijania notek - czy to sobie, czy topikowi...
Temat tu powstał i tu piszę, jeśli Flaire uzna, że pisanie o walijczyku na erdelach jest nie na miejscu, to przeniesie notki na welsze, albo zwróci uwagę ;) :)

Posted

coztego napisał(a):
Gosia_i_Luka napisał(a):
majteczek Luka nie nosi
I słusznie. Majteczkom dla suczek mówimy NIE :eviltong:
A my, dla odmiany mówimy wzmiankowanym majteczkom zdecydowanie TAK :multi: :cool3: :loveu: :lol:

Posted

[quote name='Fuka']Ja bym się tak bardzo nie czepiała określenia, że Derys "nie lubi"....Ja się nie czepiam tego, że nie lubi - ja się czepiam tego, że reaguje kłapiąc zębami. A żeby to wyeliminowć, warto jest spróbować zrozumieć, co to powoduje. Przynajmniej ja tak sądzę.

Ali, ja z chęcią popodnoszę każego mojego psa, żeby Ci pomóc oduczyć Deryla takiego skakania, jak tylko nadarzy się okazja. Myślę, że inni również - pamiętając, że chodzi w tym wszystkim o brak wyłamań, więc żadnego niebezpieczeństwa nie ma.

Muszę wracać do skubania psa, więc zakończę mój udział w tej dyskusji jeszcze tylko jedną uwagą. Gdy pracuję z właścicielem małego psa, który wykazuje tego typu zachowanie, zawsze staram się przekonać właściciela, żeby traktował to tak, jakby musiał to traktować, gdyby ich pies był nie wleshem czy yorczkiem, ale owczarkiem niemieckim czy rottweilerem. Jeżeli potrafisz się wczuć w to, jak musiałabyś się zachować mając dużego psa, to zrozumiesz doskonale, jak czują się Derysiowe "ofiary" i na pewno dasz radę pozbyć się problemu - bo moim zdaniem, bardzo często problem leży w tym, że podświadomie nie jest brany dostatecznie poważnie ("bo to w końcu mały piesek i krzywdy nie zrobi").

Posted

Fuka - dzięki, ja bym tego nie wyjaśniła lepiej, tym bardziej, że mało mam doświadczenia z terierami. Bery też tak miał, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby robić z tego problem własnie dlatego, iż słyszałam, że nie jest jedyny, który tak się zachowuje. Z konieczności skakał jak na ręce trafiały zaprzyjaźnione psy, stąd moja pewność, że nie było to agresywne i w sumie nie zawracałam sobie tym głowy, tym bardziej, że takie zachowania zdarzały się rzadko, bowiem sytuacje takie nie należały do codzienności.

Bery za to miał nawyk lekkiego łapania dzieci za stopy. Dzieci zamiast wpadać w ryk bardzo się cieszyły jak to robił - tłumaczyłam im, że robi to tylko dzieciom, które bardzo lubi. A jakie dumne były, że pies właśnie jego czy ją wyróżnił... nazywały Beruszka swoim najlepszym kumplem...
W normalnych warunkach byłby płacz i zgrzytanie zębów, no bo przecież pies "ugryzł".
Kwestia podejścia.

Posted

[quote name='Flaire']Ali, ja z chęcią popodnoszę każego mojego psa, żeby Ci pomóc oduczyć Deryla takiego skakania, jak tylko nadarzy się okazja. Myślę, że inni również - pamiętając, że chodzi w tym wszystkim o brak wyłamań, więc żadnego niebezpieczeństwa nie ma. Super, bardzo się cieszę i myślę, że będzie okazja choćby w Sopocie (gdzieś czytałam, że się wybierasz).

[quote name='Flaire']Muszę wracać do skubania psa, więc zakończę mój udział w tej dyskusji jeszcze tylko jedną uwagą. Gdy pracuję z właścicielem małego psa, który wykazuje tego typu zachowanie, zawsze staram się przekonać właściciela, żeby traktował to tak, jakby musiał to traktować, gdyby ich pies był nie wleshem czy yorczkiem, ale owczarkiem niemieckim czy rottweilerem. Jeżeli potrafisz się wczuć w to, jak musiałabyś się zachować mając dużego psa, to zrozumiesz doskonale, jak czują się Derysiowe "ofiary" i na pewno dasz radę pozbyć się problemu - bo moim zdaniem, bardzo często problem leży w tym, że podświadomie nie jest brany dostatecznie poważnie ("bo to w końcu mały piesek i krzywdy nie zrobi"). Ja też brałam Beruszka na ręce, jak jakiś jego wróg bez smyczy się zbliżał. Wiem czym to pachnie, jednak tam zachowania obu psów były jednoznaczne - użreć. Już mówiłam, że mnie się takie zachowanie też nie podoba. Nie nagradzam za nie, nie zachęcam. Jeśli jestem w stanie, to reaguję - jak na Lukę skoczył, to szarpnęłam, wyraziłam dezaprobatę głosem. Może błąd, że klapa nie przylałam...?

Posted

[quote name='Ali26762']Fuka - dzięki, ja bym tego nie wyjaśniła lepiej, tym bardziej, że mało mam doświadczenia z terierami. Bery też tak miał, ale nigdy nie przyszło mi do głowy, aby robić z tego problem własnie dlatego, iż słyszałam, że nie jest jedyny, który tak się zachowuje.Tylko zauważ, że Fuka napisała, ze stara się psy tego oduczyć... Nie wiem, czy to robienie problemu, czy nie ;-).

Posted

Dzisiaj odpuściłam sobie zajęcia. I te w Hauwardzie i te w Związku.
Nie pod wpływem tej dyskusji, tylko dlatego, że na pół godziny przed wyjściem pies zaczął mi wymiotować. Piszę, bo być może inaczej zostało to odebrane, więc wolę wyjaśnić.

Posted

[quote name='Flaire']Tylko zauważ, że Fuka napisała, ze stara się psy tego oduczyć... Nie wiem, czy to robienie problemu, czy nie ;-). Fuka dostrzegła problem, bo ma z nim może częściej do czynienia. Nam się zdarzyła taka sytuacja trzy razy czy cztery na rok wspólnego bycia razem. Uznałam, że najlepiej unikać takich sytuacji po prostu.
Nie mogłam przewidzieć, że wczoraj, podczas moich ćwiczeń, w momencie, gdy będę na tyle daleko, żeby nie móc NIC zrobić, przydarzy się akurat taka sytuacja. Jak już mówiłam - ja tego nawet nie widziałam, bo odchodziłam na dalszą odległość w przywołaniu. Dowiedziałam się po fakcie.
Natomiast była w tej grupie Gosia, która doświadczyła już ataku Deryla na Lukę i na siebie i jej też nie przyszło to do głowy...

Posted

[quote name='Ali26762']bos - jak zauważyłeś, ja ostatnio w ogóle mało piszę. Mam ograniczony dostęp do kompa.


To widać po dzisiejszych postach........ że nie masz dostepu....:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Mickiewicz pisząc Pana Tadeusza miały Ci czego zazdrościć..........:evil_lol: :evil_lol:

..... [quote]Natomiast nie postrzegam pisania na forum jako nabijania notek - czy to sobie, czy topikowi...
Temat tu powstał i tu piszę, jeśli Flaire uzna, że pisanie o walijczyku na erdelach jest nie na miejscu, to przeniesie notki na welsze, albo zwróci uwagę ;-) :smile: Dzisiaj 18:24[quote]

Ali nie to miałem na mysli..:shake:.......ale skoro tak odebrałaś .....sory

Posted

bos napisał(a):
To widać po dzisiejszych postach........ że nie masz dostepu....:evil_lol: :evil_lol: :evil_lol:
Mickiewicz pisząc Pana Tadeusza miały Ci czego zazdrościć..........:evil_lol: :evil_lol:

No widzisz, jak mam dostęp, to piszę :)

Posted

Niedźwiedzica jak tam chowają się kluski....:loveu: :loveu: :loveu: i mamunia :loveu:

Fuka , a tatuś kiedy sie wybiera z kwiatami do mamusi swoich psich dzieci :evil_lol:

Posted

Ali26762 napisał(a):
zadziorny napisał(a):
Kłamliwa insynuacja (trudne słowo :evil_lol:), ot co :shake: :mad: :diabloti:
O to to - widzę, że Ty mnie i Deryla rozumiesz.

:kiss_2:
Bo mam takiego samego zbója w domu - Trudzię :evil_lol: :cool3: :eviltong:

Posted

Zacharianka filmiki swietne i strasznie inspirujace az mam ochote pomeczyc mojego kota :evil_lol: :cool3: ;) Ciesze sie ze wyniki Fuki sa dobre :multi:

Posted

[quote name='Ali26762']Gdzie tu jest miejsce na robienie SOBIE dobrze?

Chodziło mi o to, że miałaś myśl by zrezygnować z zajęć, gdzie pojawił się jakiś problem na rzecz tego gdzie jest miło, spokojnie i idealnie :roll:

Co do szczypania w tyłek to myślę, że coś w tym terrierowego jest.. Ludwik miał też zwyczaj takiej zabawy, z resztą pisałam o tym- że jego ulubiona zabawa to skok tygrysa i ciapnięcie w tyłek- mnie lub laba.. Hugo się przed nim odganiał, groził mu, gonił go.. ale co to było dla terriera, który jest 3 razy szybszy i nim lab go dorwał to on już go 3 razy w zad uszczypnął i był daleko.. dla mnie na początku było to niezbyt istotne, czasem wręcz zabawne.. do czasu jak raz mi lab zapłakał.. wtedy stwierdziłam jak durna baba jestem że na takie rzeczy pozwalam.. przeprowadziłam kilka poważnych rozmów z terrierem :mad: i się szczypanki skończyły, trwa sielanka :cool3:

Ali jak chcesz ja mogę szorstka też przy Tobie nosić.. no problemo, powiedz tylko kiedy chcesz zacząć odczulanie.

A ja dziś miałam na treningu jakąś totalną klapę.. Ludwik zwariował, miał taką głupawkę, że myślałam, że go zamorduję.. jego wariacje na temat ćwiczeń były zabójcze.. no i skończyło się że tylko rzucałam mu piłkę co by nie denerwować ani siebie ani jego.. bywa i tak :p

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...