Jump to content
Dogomania

!Airedale i inne (prosimy zakladac oddzielne tematy!)!


Recommended Posts

  • Replies 23.9k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

  • Flaire

    3356

  • INA

    1370

  • borsaf

    1264

  • zadziorny

    1221

Top Posters In This Topic

Posted

Nieco zmęczona, ale bardzo zadowolona z dziesiejszego dnia, wróciłam do domu. Super było poznać wirtualnie znajomych ludzi (Gosię, Ali, Zach) i pieski (Derylka i Ludwisia). Oj, pogadałoby się jeszcze... :hand:
Oczywiście nasze przyszłoroczne plany wyjazdowe obejmują juz wyjazd nad morze.
Fajnie było, a teraz będzie fajnie :sleeping: (nie jestem nocnym markiem, jak Ali, a jutro szkolimy się with my :angel:

Posted

Jura - nam też było niezmiernie miło Cię poznać i nie widzę innej opcji w menu, jak Twój i Fredzi wyjazd na poznanie nieznanego, czyli morza :D
Do końca kwietnia można biegać po plażach, od maja do końca września trzeba szukać ustronnych miejsc - to tak dla informacji.

Ale damy radę :D

Posted

[quote name='Gosia_i_Luka']No! To lubię! Nareszcie koleżanka zaczęła prawidłowo (pozytywnie) myśleć! :lol: A może to przez te promile... :roll: :wink: :lol:
Zwracam uprzejmie uwagę, że to, co napisałam nie było moim myśleniem, a tym, co usłyszałam... Moje myślenie jak narazie nie uległo zmianie - czy to z promilami, czy bez :D :D :D

Posted

[quote name='INA']chyba z przepracowania coś przeoczyłam 8) z jakiej okazji to seminarium na które sie wybieracie lub już byłyście :wink: :)

Jeżeli chodzi o kontak wzrokowy z przewodnikiem to Vigo zaczyna już tochę łapać ..już go mniej interesują sąsiedzi i wszystko dookoła a bardzej pańcia a może...parówka :eating: :hmmmm: :wink:
Seminarium było o Metodzie Wizualizacji Celu w szkoleniu. Szczególnie początkowym. Powiem szczerze, że bardzo skorzystałam, bowiem uzyskałam odpowiedź na pytanie co zrobić, aby pies nie ćwiczył na nagrodę w ręku, a na samą komendę. Oczywiście popartą nagrodą, ale w odpowiednim momencie. Pozwala to zapanować nad psem w życiu codziennym jak i na egzaminach, czyli wyeliminować to, o czym pisałam, że nie jestem pewna czy mi Deryl dane ćwiczenie wykona, czy akurat nie.
Po przyjściu do domu, w trakcie imprezy, wykorzystując to, że piechol był namolny z zabawką, bo cały dzień pańci nie widział, spróbowałam metody Inki Sjosten i... ZADZIAŁAŁA !!! Na początku Deryl był ogromnie zdziwiony, że każę mu coś robić, a zabawkę schowałam. Pokazał cały repertuar swoich sztuczek, ale byłam nieugięta. I to on się ugiął. A im bardziej pojmował o co tym razem chodzi w zabawie, tym mniej protestował i tym szybciej wykonywał polecenia!

Cuda? Czary?

:)

INA szkoda, że nie byłaś na tym seminerium, tym bardziej, że zaczynasz dopiero szkolić Vigo. Jestem pewna, że bardzo by Ci się dzisiejszy (wczorajszy już chyba :D ) wykład pani Inki przydał.

borsaf - niestety książki dzisiaj, z przyczyn technicznych, nie dotarły na seminarium, więc nie mogę powiedzieć czy warto je nabyć drogą kupna. Ale po dzisiejszym wykładzie wiem, że ja kupię.
15 złotych nie majątek, a jeśli treść pokrywa się z wykładem, to jest to kopalnia wiedzy praktycznej.

Posted

Ali gdzies tam, na obedience przeczytalam, że do książki można płytke dokupić. Wydała to Galaktyka więc może będzie więcej i dla zwykłych zjadaczy w księgarniach sie ukaże? Cena faktycznie, jak na książkę o psiej tematyce, niska. Chcialabym miec ja w swojej psiej biblioteczce. Poczytac zawsze warto, zwłaszcza swemu psu :D :wink:

Posted

Ina siedzisz na dogo, a nie na treningu?? Pogoda napewno nie spacerowa, a piechy sie nudza.
Regon wczoraj na spacerze smycz mi w zeby bral i tarmosil, a teraz stary gryzaczek wynalazl gdzies spod szafy i podrzuca.

Pobawilam sie z nim troszku ale to go dopiero rozkrecilo, a ja musze do swoich zajec :evilbat:

Posted

Ali zdradź, co to za metoda Inki Sjesten na namolne psiaczki?

Jak jest taka pogoda to zawsze podwojnie żałuję, że nie moge mieć dwóch piechow. Zajęłyby sie sobą i miałyby zajęcie, no chyba, że dwa by sie nudziły :evilbat: :evilbat:

Posted

Ali - szkoda że to seminarium nie było gdzieś bliżej z chęcią bym się na nie wybrała.. tym bardzej że już niedługo robimy przerwę - w szkoleniu z przyczyn technicznych :cry: wrócimy tak jak pisalam gdzieś w okolicach marca...mimo , że narazie liznęliśmy zaledwie tego wszystkiego widzę zmiany u mojego piechola, najważniejsze dla mnie było aby spowodować skupienie na mnie - bo to chyba połowa sukcesu w szkoleniu powolutko nam sie to udaje... zauwazyłam że Vigo chłonie wszytko co z nim przerabiam - a przed szkoleniem wydawał mi się nierefolmowalny 8)
To prawda jak gdzieś czytałam na innym topicu że , jaki jest pies zalezy od właściciela od tego jak zostanie poprowadzony myślałam o tym że 2 miesiące sobie pochodzimy na kursik podstwowy i koniec ale teraz widze że chciałabym aby to trwało dłużej, chciałabym aby Vigo rozwijał swoje możlwości ....ja nawet nie widziała że on aż takie ma ---gdyby nie to szkolenie :oops: :oops: :lol:
Tak jak pisała Martini-- terier to nie onek- wpatrzony w swojego własciciela i dla mnie to jest wyzwanie i np jestem dumna że Vigo dobrze cos tam wykonał ciesze się jak wariatka, mimo ze obok onek wykonuje to samo już od dawna perfekyjnie ...
Borsaf - jeszcze nie byłam na topicu obedience czy można tam znalezć tytuł i autora tej ksiązki ?
Vigo też się strasznie nudzi niedawno wrócilismy z krótkiego spaceru cali przemoczeni ale dla teriera to za mało --- chciałby jeszcze chodzi po domu i piszczy tym bardziej ze po sasiedzku suka z cieczką 8) a młodzieniec zaczyna dojrzewać :drinking: Nic po obiadku trzeba włozyć nieprzemakalne ciuszki i wyjsć na dłużej...

Posted

Regonidlo śpi teraz zmęczone wrażeniami.
Wpadły dziewczyny, narobiły wrzawy, poskakaly, pobiegaly i Regon nieco zgłupiał. Nawet próbowal je podszczypywac po piętach, ale mu szybko z glowy to wybiłam.Niestety, chcąc sie bawic,skacze na nie, dziewczyny robia wrzask i pisk, on sie nakręca i bonanza gotowa.
Chcialam Wam moje aniołki przedstawic, ale żaba strajkuje :evilbat:

Posted

A propos aniołki to na seminarium obiedence była mowa o tym, że każdy powinien widzieć w swoim psie aniołka (to przewodnik jest odpowiedzialny za błędy psa). Trudne do przyjęcia, ale prawdziwe.
(Niestety są na świecie psy "po przeżyciach". Chociaż są to upadłe anioły, ale to zawsze anioły)
Zach, orgazanizacja seminarium to kawał dobrej roboty.

Posted

borsaf - śliczne, słodziutkie, kochane :angel: :angel: aniołki

Jura - ciekawa teoria :evilbat: :wink: ale jest coś w tym 8) szczególnie jeśli
chodzi o przewodnika :roll:

Posted

[quote name='borsaf']Dzieki, przepraszam, ze psa nie wkleiłam, ale chcialam ten nasz erdelkowy topik ożywićtroszke bo taki cos powazny sie zrobil :roll:
Ożywiłaś i to jak! Słodkie są :D

Przy nich airedale mogą się schować :lol:

Posted

Bardzo jestem ciekawa, wrażeń Flaire i Misi po innym seminarium.
Nie odpadły Wam łapki (od biegania po torzez) i pupy (od siedzeniaw samochodzie)?

Posted

Oj, wrażeń mamy mnóstwo! Ja jestem zachwycona tym, co zobaczyłam - niczego takiego jeszcze w życiu swoim nie widziałam. Ta kobieta potrafi przeprowadzić psa przez cały tor agility - i to szybko! - stojąc w miejscu! :o Robi to przy pomocy komend głosowych i gestów. Niesamowite!

Oczywiście mnie z Misią jej metody raczej się nie przydadzą, bo one sa najcenniejsze dla psów szybkich oraz takich, które motywuje praca sama w sobie (raczej niż właściciel). Ale zapoznanie się z tymi metodami zdecydowanie rozszerzyło moje horyzonty i dodało mi narzędzi, które moge wykorzystać w przyszłości, jeśli nie z Misią, to z innym psem.

Jeśli chodzi o Misię, to była zdecydowanie najsłabszym tam psem :( i co więcej, niepodobały się jej tamtejsze strefówki, więc musiałam spędzić trochę czasu, żeby ją przekonać, że są ok. Ale drugiego dnia już bez problemu pokonywała całe torki, oczywiście w swoim Misiowatym tempie. I w niektórych ćwiczeniach na odległość była nawet niezła! :D Ogólnie rzecz biorąc, doskonale spędzony weekend, chociaż podróż była bardzo męcząca, a Misia przypłaciła biegunką, nie wiem, czy ze stresu, czy z nadmiaru parówek. :wink:

Posted

A Elmo dostał w dooope od malamuta, a ja jestem całkiem zadowolona :o :lol:
Rzecz w tym, ze od początku pobytu u mnie - Elmo - wzbudzał w tym malamucie poważną awersję zapłotową (jak wszystkie inne psy w dzielnicy zresztą - malamut słynie z tego, że nie znosi nikogo za swoim płotem, a jak sie bardzo wkurzy to potrafi przez ten płot przeskoczyć), Elmo oczywiście rewanżowal mu sie taką sama awersja i mogłam to zrozumieć. Trochu mi to utrudniało życie, bo kiedy Elmo kłócił się przez płot z malamutem - Makaron miał uroczy zwyczaj podlatywac z tyłu i wgryzać się w tyłek Elma. Co jak sie domyślacie nie wzbudzało entuzjazmu w Elmie i drżalam, że któregoś razu to może dramatycznie skończyć sie dla Makarona :evilbat: Jak mam być szczera - w takich momentach najchetmniej sama bym cos zrobiła Makaronowi. Choć ograniczam się zawsze to włożenia - tego pyszczącego, warczącego i wierzgajacego malucha pod moja pachę. W efekcie jezeli trasa naszego spaceru przebiegala w okolicy domu malamuta - profilaktycznie brałam przynajmniej jednego z moich panów na smycz.
Dzisiaj kiedy odsikiwałam moje psy na polance przed domem - w pewnym momencie Elmo wyrwał jak strzała - u wylotu ulicy pojawił sie jego bliski kumpel malamut... Za Elmem z bojowym okrzykiem - bedzie rozróba - polecial Makaron. Za nimi poleciała Kawa, ja i Fuka na końcu. Doleciałam kiedy Elmo i malamut byli już w bliskim kontakcie :evil: Makaronik właśnie się wieszał na tyłku Elma, a Kawa zastanawiała się kogo złapać (wydaje mi się, że skubała wszystkich po trochu, ale głowy nie dam). Ja, tradycyjnie już, wziełam Makarona pod pachę i zaczelismy sie zastanawiac z Panem malamuta czy rozdzielac czy nie (Fuka też robiła wrażenie jakby chciała zrobic porządek). Zanim cokolwiek zrobilismy - Elmo nagle odpadł, postał chwile i najspokojniej w swiecie udał sie na z góry upatrzoną pozycję, po chwili stał już w naszej furtce i przyglądał sie nam z bezpiecznej odległosci. Po bliższym zbadaniu strat okazało się, że malamut jest trochę wytrymowany, ale cały (futra to on ma dużo, siedzi głównie na dworze), natomiast Elmiasty dostał w ucho i policzek - teraz wygląda jak połowiczny kłapouchy. Bardzo to przeżywa, chociaz ucho uszkodzone jest raczej powierzchownie, choć nie wykluczam, że dotkliwie.
A teraz wyjaśnie - dlaczego jestem zadowolona... Rzecz w tym, że ja mogłam rozumiec antagonizm Elma z tym konkretnym malamutem. Miał do tego pełne prawo i powody. Ale tydzień temu trafił mnie szlag, kiedy okazało sie na wystawie w NR, że Elmo bez daj powód pyszczy na wszystkie spotkane malamuty, rozszerzając to przy okazji na haszczaki i akity :evil: Kompletny rasizm - w RPA by sie nie powstydzili....
Wprawdzie nie wiem, czy to, że dostał baty od swojego wroga sprawi, że bedzie miał lepsze maniery (albo chociaz zachowa wiekszą ostrożność) przy swoich następnych spotkaniach z przedstawicielami ras pierwotnych... Ale cieszy mnie to, że okazało się, że umie przegrac, a co najwazniejsze, ze po tych kilku miesiącach traktuje nasz dom i ogród jako swoją bazę.
No nic ide podopieszczać mojego kłapouchego :D Mimo wszytko trochę mi szkoda jego ego i bolącego ucha :roll:

Guest
This topic is now closed to further replies.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...